[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4246: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4248: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4249: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4250: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
Multiworld • View topic - SSD Demeter

Multiworld

Nothing is impossible in the Multiworld
It is currently Thu Apr 03, 2025 2:27 am

All times are UTC + 1 hour




Post new topic Reply to topic  [ 4 posts ] 
Author Message
 Post subject: SSD Demeter
PostPosted: Sat Dec 16, 2006 12:12 pm 
Offline
User avatar

Joined: Mon Oct 24, 2005 4:36 pm
Posts: 215
Location: From MY worst nightmares.
Demeter

„Coś była zawsze nie tak z tym okrętem, jeszcze zanim wy się tu pojawiliście” Sahaqiel do Araela i Leliela

„Zapisy mówiły o siedmiu tego typu statkach: Eclipse, Eclipse II, Yamato, Ikari, Torment, Utopia i Firebolt.. Dodatkowo ten jest spośród nich najstarszy, a ty byłeś wtedy w rejonie Yamato i Ikari! Dlaczego przeleciałeś pół galaktyki właśnie do tego okrętu?” Sahaqiel do ARka

„Nie wiem, co jest nie tak z naszą Demeter ani co było… but I like it!” Zereul

„Słyszałeś o statkach widmach? Ten jest ich matką” ARek

Każdy boi się ciemności. Nie ma co do tego wyjątku, taka niepisana zasada wszechrzeczy. Jedyną różnicą w tej kwestii jest wytrzymałość poszczególnych istot na ten żywioł. Nawet te, które stanowią ciemność. Nawet te, które żywią się cieniem. Każdy pogrążony w mroku poczuje wreszcie, jak coś ściska go w gardle. Zacznie rozglądać się nieznacznie częściej. Na ułamek sekundy jego ciało drgnie. Oddech będzie niczym szum wodospadu pośród nieruchomej, absolutnej ciszy. Instynkt nakazuje ucieczkę, ruch, gdziekolwiek byle nie stać w jednym miejscu! Na powrót wraca część pewności siebie, wynikającej z możliwości poruszania się. Mogę chodzić i biegać, więc mogę uciec, prawda?
Słychać stukot butów na stalowej powierzchni, przez cień przebija się niczym miecz igła światła, natychmiastowo przykuwając uwagę.
Ale zapominasz skąd ona doszła.
Poruszasz się dalej. Czujesz powracający ucisk gardła. Myśli wygasają, jedna po drugiej, niczym świecie.
Z każdym mijanym przejściem, z każdym potknięciem, dotknięciem nieczynnego terminalu, odkrywasz coś o wiele gorszego od strachu. Zdajesz sobie sprawę, że mrok nie jest jedynie prostym zjawiskiem fizycznym. Nie jest to „brak dostępu do światła”. O nie nie nie nie, co to to nie, mój przyjacielu. Ciemność jest żywą istotą, tak metaforycznie jak realnie. Ma swój
umysł, świadomość.

<…odglądacz, morderca, zabójca, gwałciciel, motywator, szaleństwo, nadzieja, seks, wspomnienia, nauczyciel, życie, dusiciel, sposób, moc, matka, stałość, zmiana, śmier…>

Kroczysz korytarzami statku. Nawet ta świadomość nie jest w stanie powstrzymać narastającego strachu. Torment, Demeter, ARek- tak się nazywa.
Nie, to bez sensu. Nie ma trzech różnych nazw. Poza tym, nikt ci tego nie powiedział, nie widziałeś dokumentacji, a na kadłubie nie było napisu. Nie znałeś nazwy!

< Torment, Demeter, ARek, Pilot, Wymiar >

Ale te imiona znasz. Podobnie jak inne.
Idziesz dalej. Ciemność zostaje nagle rozerwana przez błysk błękitu. Zdajesz sobie sprawę, że znajdujesz się w ciasnych korytarzach super statku bojowego. Przynajmniej kiedyś tym byłeś.
ALE SKĄD TO WIEM?! Skąd wiem… skąd, kim jestem?
Tracisz świadomość. Z przerażeniem podnosisz dłonie do twarzy, dotykając się i starając przypomnieć swój wygląd. Paniczna sekunda dezorientacji, w której nie znasz swojego imienia, wieku, celu, rasy, nie wiesz gdzie góra a gdzie dół.
Ciemność wiruje, gdy padasz na ziemię krzycząc milczącymi ustami i wybałuszonymi oczami

Naraz powracają wspomnienia.

Oczywiście, jak mogłem zapomnieć, przecież wiem kim jestem. Podnosisz się… czemu upadłeś? Zasnąłem? Chyba tak, wędrowałem dość długo…
Ruszasz dalej, boleśnie świadom iż ten mrok, ten tutejszy mrok wpełza wszędzie. Czujesz go na skórze, przeszywający chłód. Muska twoje oczy, sprawiając że co chwila mrugasz. Do diabła, jesteś świadom go nawet we własnych genitaliach! Dookoła mięśni. Wzdłuż kości. Żerujący na mózgu.
Statek widmo od wieków przemierzał granice multiwersum, stale rozszerzające się krawędzie poznania. Pomimo panującego wewnątrz cienia, cieszy się światłem. Nikłe, białe punkty na granatowoczarnym aksamicie nieba. Władca tego miejsca kocha przestrzeń.
Statek porusza się w swoim dwukrotnie powiększonym odbiciu. To Leliel…

<…ejne nieznane imię, skąd znam imiona, nie znam…>


… prześwitująca powierzchnia kolektywu ukazuje gargantuiczny okręt. Milczące narzędzie wojny, które nigdy nie widziało pola bitwy. Superbroń, zdolna obracać w perzynę planety. A jednak niszczyła jedynie dusze.
Baterie tysięcy dział zostały zmienione. Jak? Gdzie? Przez jaki dok? Kto mógł dokonać takiej transformacji tak dużej jednostki? Turbolasery zostały zmienione na broń plazmową i protonową. I po co? Kto mógł to obsługiwać?

Dwustutysięczna załoga została od swej śmierci na statku. To oni pogłębiali ciemność. To ich wzrok czuło się na karku, to ich był ten lodowaty oddech. To błysk ich zbroi, ich insygniów dało się od czasu do czasu dojrzeć w mroku. Szli krok w krok z tobą, prowadząc i gubiąc. Byli równie głodni jak to miejsce i jego władca. To był ich dom, a wszystko inne- intruzi. Chcieli śmierci wszystkiego co depcze ich pokład oraz ucieczki stąd.
Ciemność zagęszcza się. Nie było szans na wydostanie się z tego miejsca, to było prawie 17, 5 kilometra! Ile mogło być pokładów? Schody, korytarze, pomieszczenia, turbowindy, teleporty… to nie wystarczało.
Pada się na kolana. Strach szaleje i rozszarpuje serce. Krzyk nie nachodzi, dławisz się drobinkami kurzu i zanosisz kaszlem.
Osiemnastu. Ten statek zamieszkuje osiemnaście istot, plus Władca. Lord. Oni nie widzą tego jak inni, to ich dom, baza operacyjna, piekło, niebo i Genesis. Amen.
Tu niejako się narodzili, wszyscy co do jednego: Sachiel, Shamshel, Ramiel, Gaghiel, Israfel, Sandalphon, Matariel, Sahaqiel, Iruel, Leliel, Bardiel, Zeruel, Arael, Armisael i… i… nie można sobie przypomnieć kolejnych imion. Na pewno osiemnaście? Nie. Tak. Puknij dwa razy na nie, raz na tak.
Zaklęcia tu nie działają normalnie. Mgła Araela wszystko wypacza, pochłania. Część zaklęć zadziała, lecz większość zostanie rozproszona. A jeśli czarodziej będzie naciskał… cóż… niech się nie zdziwi, jeśli ta część umysłu która zapamiętała dany czar zostanie wypalona. Dosłownie.
Jaką siłę posiadał ten statek? Ile setek broni, milionów informacji zebranych w całej wszechrzeczy? Czyż w końcu walutą Lorda nie była właśnie wiedza?

<… jaki LORD!>

Cały okręt był skarbcem samym w sobie. Skradzione artefakty, sprawna broń, dosłownie tony pieniędzy najróżniejszych nominałów i rodzajów. Skąd one się wzięły? Czyje? Moje?...
Idziesz dalej. Kolejne kroki są jedynym dźwiękiem, jaki dane jest słyszeć. Można je także potraktować jako zegar! Jednak skąd wrażenie, że nie zrobił ani jednego kroku?
Z każdym mijanym pomieszczeniem lub zrujnowanym korytarzem w twojej głowie pojawia się szaleńcza myśl, iż od kiedy tu trafiłeś, nie zrobiłeś ani jednego kroku. Że to pokład sam przesuwał ci się pod stopami, podczas gdy ty ani drgnąłeś.
Z trudem pamiętasz jak tu trafiłeś… tak!
Oczywiście, twój statek rozbił się na jakiejś przeszkodzie, której nie dostrzegł żaden z sensorów! Jaki statek?
Przebił się przez mroczny pancerz okalający statek! Czyj pancerz?
Zostałeś tu zaproszony! Przez kogo?
Przyszedłeś, ponieważ potrzebowałeś kupić informację o kimś! O kim?
Zostałeś wzięty w niewolę, miałeś zostać pożarty! Przez kogo?
Byłem tu przysłany…
Sam tu przyszedłem…
Ja…
On…
Powód był oczywisty. Ale teraz nie miał znaczenie. Zgodził się sam ze sobą, że idiotyczne jest poszukiwanie tutaj sensu. Ciemność zgadzała się z nim. Nic nie miało znaczenia, nawet to kim się jest. Bo w obliczu śmierci wszyscy jesteśmy równi! Tak jest też tutaj. Tak, to było dobre.
Gdy myślał, wiązki mroku zacisnęły się wokół jego nadgarstków. Czule, delikatnie. Niczym jego kochanek, kochanka. Przymknął oczy, chowając się za znajomą ciemnością własnych powiek. Był świadom prawdziwych oczu śledzących go. Wszak był ich Panem. Był Lordem.
Gdzieś daleko usłyszał muzykę.

<… Waalking In Memphis…>

Zobaczył postać. Otaczało ją osiem wielkich, mlecznobiałych kryształów. Przez moją głowę przebiegło określenie „rzutnik cero”. Sekundę później zdałem sobie sprawę, iż myślałem o czymś zupełnie innym.
Postać odwróciła się. Nie znał jej. Nie wiedział kim jest.
Wiedział, że był Lordem.
ARek podniósł dłoń. Pomiędzy nimi przebiegła prosta myśl.
Witamy na Demeter.
A potem nie było już nic. Ciemność absolutna.

_________________
Have no fear, shadow ass is here!


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Wed Dec 27, 2006 8:53 am 
Offline
User avatar

Joined: Mon Oct 24, 2005 4:36 pm
Posts: 215
Location: From MY worst nightmares.
ARek stał wyprostowany na skrzyżowaniu ścieżek, rozdzielających cztery sadzawki. Woda w nich falowała i marszczyła się delikatnie, pod wpływem podmuchów magii wypełniających to pomieszczenie. Sadzawki lśniły, a na chłodnych, stalowych ścianach dało się widzieć tańczące, refleksy świetlne. Pojedyncze kable wyrwane ze sklepienia dotykały pokładu, przywodząc na myśl odnóża jakiegoś monstrualnego pająka. Cienie tańczyły na granicy światła, szepcząc cicho.
Milcząc.

Helionis odetchnął głęboko, czując narastającą energię, dodatkowo wzmacnianą przez Arael. Dawniej mesa na „Torment”, obecnie stanowiło jego najmocniejsze stanowisko śledzące. Gdy nie pracował w terenie, stąd zwykle lokalizował i śledził swe cele. Pomieszczenie było obłożone całymi tonami czarów lokalizujących, skupiających, chroniących i wzmacniających, umożliwiając ARkowi odnajdywanie osób i przedmiotów na galaktyczną skalę.
Nie miał peleryny.

Wybrał już techniki, które uznał iż najbardziej przydadzą mu się podczas szukania tego konkretnego celu… miał wszakże do dyspozycji sporo wspomnień na jego temat i próbkę reiatsu. Nie spodziewał się kłopotu z odszukaniem, ani tym bardziej wykrycia prób jego sondowania. Charakterystyka jego zaklęć polegała na tym, że nie istniała przed nimi żadna świadoma obrona…

Linie energii skrzyżowały się nad sadzawkami, niewidzialne dla zwykłych oczu, lecz tętniące mocą wyczuwalną nawet dla najprymitywniejszych form życia. Wody wygładziły się momentalnie.
- Zaczynamy…

Odpowiednie czary zostały uruchomione. Osiem glifów, cztery na ścianach, cztery nad sadzawkami, rozjaśniało fioletowym światłem, brutalnie rozszczepiając mrok dookoła.
ARek rozłożył dłonie i przez parę minut nucił, kształtując pierwszy z trzech czarów jakie przygotował. Tkał magię, czując powoli kształtującą się energię.
To nie była prosta sztuczka, szybkie zaklęcie bojowe czy jedna z umiejętności którą mógł błyskawicznie wykorzystać. Czar miał scalić dla niego wzory mocy i reiatsu, zwiększając skuteczność i szybkość działania następnego zaklęcia.

Dzięki temu nie musiał przekopywać się przez wzory dusz i sygnatury energii każdej istoty między sobą a celem, a to by mogło zająć wieki!
Meteforycznie rzecz biorąc, jasna sprawa.

Dwie małe runy lekko zamigotały na nadgarstkach.

Wyrzucił z siebie ostatnie słowo i wykonał finałowy gest. Energia wyzwoliła się i… no, właściwie to tyle. Ten konkretny czar nie miał widocznego efektu, a jednak poczuł jakby po jego ciele spłynęły strużki rtęci.
Spoko.
Mimo że był w większości istotą o energetycznym rodowodzie, ta magia była na tyle silna że wymagała od niego odpowiednich formułek i gestów.
Bądź co bądź, nie uwolnił żadnej z pieczęci.

Po tym zaklęciu, przyszłą pora na kolejne. W dłoni pojawił się mały kałamarz o heksagonalnym kształcie. Uniósł siłą umysłu naczynie. Nacisnął bardziej i rozbił szkło, które z brzdękiem opadło na lodowatą posadzkę. Atrament jednak, wciąż wisiał w powietrzu, odzwierciedlając kształt kałamarza.

Zanurzył palce w płynie i wymalował na przedramionach identyczny wzór, przypominający linię blanek na zamkowych murach.
Skoncentrował poraz wtóry moc, czując dodatkową energię płynącą od Arael.
Cofnął się o krok i padł na jedno kolano. Moc pulsowała, wzmagając wiatr, szarpiący jego szatami. Kapelusz furkotał, jednak nie spadał.
- Serce południa!

Błękitny blask rozświetlił centrum pomieszczenia.

- Oko północy!

Na przecięciu ścieżek pomiędzy sadzawkami pojawiły się cztery białe, migoczące kształty odzwierciedlające litery „x”. Gdyby połączyć ich centra, tworzyłyby sześcian.

- Palec zachodu!

Złoto-błęktine reiatsu zostało przekazane zaklęciu.

- Pięta wschodu! Zbierzcie wichurę i odgońcie deszcz sprzed mego wzroku!

Glify nad sadzawkami i na ścianach pękły, wyrzucając z siebie falę energii i koncentrując ją przed ARkiem. Jego oczy przybrały bladozłotą barwę, powietrze wewnątrz sześcianu niebieskiej energii wygięło się.

- Bakudou 58: Kakushitsuijaku!!!

Reiatsu pojawiło się wewnątrz bryły i zostało natychmiast wchłonięte przez skoncentrowaną moc zaklęcia shinigami. Przez chwilę całe światło, z glifów, sadzawek, oczu ARka, skupiło się dookoła powstałego monitora, gdy zaklęcia zaczęło działać i…
Nie udało się.

Helionis otworzył szeroko oczy i uniósł rękę, aby przytrzymać kapelusz. Cóż, to było coś ciekawego. Zaskakujące. Troszeczkę nawet irytujące.
Przede wszystkim jednak, zaskakujące.

Bo jak inaczej można określić wielką, złotą kulę energii, która nagle wyrosła z jego zaklęcia, wchłaniając cały ekran monitorujący? Podmuch mocy uderzył w niego z impetem, lecz nie wytrącił z równowagi. Woda w sadzawkach zafalowała, gdy wyładowania energii uderzyły z impetem w posadzkę. Następne wyładowanie prawie uderzyło w Helionisa, gdyby nie jego błyskawiczny unik.

ARek szybko zaczął kalkulować. Czuł połączenie z zaklęciem i jego celem, nawet pomimo tej nagłej anomalii. Moc wciąż działała, więc…
Kula zaczęła błyskawicznie maleć, jednak wyładowania i wichura nie ustawały.

Wiedział, że ani on ani Arael nie utrzymają kontaktu z zaklęciem, zaś kolejna próba może zakończyć się o wiele gorzej. Błyskawicznie skoncentrował się i przymknął oczy, licząc w głowie sekundy…
Tak!

Dookoła wystrzeliły niezliczone, długie wstążki. Z posadzki, sufitu, ścian… a przede wszystkim, jedna z kuli. Wszystkie były białe i falowały, jakby znajdowały się pod wodą.
Wyciągnął rękę i złapał za tę, którzy wyrastała z malejącej sfery.

Przeszyła go fala bolesnej mocy, jednak przetrzymał ją i pociągnął za wstążkę. Duchowy materiał wydłużył się i rozdarł, zostając w dłoni shinigami w tym samym momencie, w którym sfera z błyskiem zniknęła.

W pomieszczeniu zalęgła kojąca ciemność. ARek milczał, rozpamiętując wydarzenie z Duchową Wstążką Raflika w dłoni.

Pierwszą rzeczą jaką odkrył po pojawieniu się w mutliwersum był bardzo prosty fakt: ochrona duszy stała tu na tragicznym poziomie. Nawet najpotężniejsze istoty, operujące boską magią i użytkujące super technologiami były w większości nieświadomi energii swojego ducha. Korzystali z nich, jednak w bardziej…

odległy

… mniej bezpośredni sposób.
Helionis słusznie wyszedł z założenia, że nieświadomy swej mocy na tej płaszczyźnie Rafli nie zabezpieczył się z tej strony.
Więc co zakłóciło jego lokalizację?

Zadumał się i uniósł dłoń, umieszczając wstążkę w wciąż obecnym sześcianie. Ta zaczęła się unosić, zakotwiczona na stałe wewnątrz jego czaru Bakudou. Leniwie obracała się dookoła własnej osi, zalewając okolicę białym światłem.
Co mogło zapoczątkować taki zwrot wydarzeń? Odpowiedź była oczywista: to czego szukali tamci. Jednak…
Wyciągnął zaciekawiony dłoń i dotknął wstążki. Ta rozjaśniała, a po chwili zniknęła. Rozproszona energia wypełniła monitor, nabierając jedynie złotej barwy i nic poza tym. Tak jak spodziewał się ARek.
To, z czym przed chwilą się starł nie było zainicjowane przez Raflika. On prawdopodobnie nawet nie miał pojęcia, do czego doszło. Helionis walczył z mocą samego diademu… już dawno domyślił się źródła mocy Generała Chaotów, tak z nagrań Zgromadzenia jak i podwójnego reiatsu. Siła artefaktu mogła być jedynie spekulowana.
Świadomy czy nie, odepchnęła go sama.

- Arael wszystko mi opowiedziała – dobiegł go głos zza pleców.

Sahaqiel, unosząc się parę centymetrów nad pokładem, przeleciał przez drzwi. Obie pary rąk miał splecione na piersi.

- Ciekawe… - stwierdził, przyglądając się efektowi prób ARka.

- Przypomina ci to coś? – spytał się shinigami. Za jego plecami utworzył się szeroki, obsydianowi tron na którym usiadł.

Sahaqiel przez parę chwil w milczeniu przypatrywał się ekranowi.

- Poza kolorem, to jest identyczne gdy szukałeś Aizena, w momencie gdy używał Hogyoku i Kyouka Suigetsu jednocześnie.

- Dokładnie.

Energia zmarszczyła się, jakby chciała wyrwać się z monitora. W tej chwili, Anioł i Lord nie mogli przebić się przez moc diademu, która otaczała zarówno Raflika jak i jego duszę.
Sahaqiel spojrzał się na Helionisa.
- Więc wracamy do punktu wyjścia.

- Niezupełnie. Wiemy, że żyje.

- To niewiele – odparł sceptycznie Zhentarr.

- … poza tym, ten artefakt, diadem… on najwyraźniej nie wie jak się nim posługiwać. A w każdym razie, nie do końca.

- Skąd ten wniosek?

- Wystarczy przyjrzeć się jego reiatsu – rzekł, przywołując w umyśle obraz błękitno-żółtej mgiełki – może to oznaczać tylko dwie rzeczy: albo Raflik i diadem ze sobą walczą…

- … albo że tamten dopiero uczy się z niego korzystać – zakończył Anioł.

Oboje ponownie zamilkli. Złota energia zaczęła pulsować. Po chwili, przez świecącą kotarę mocy oplatającej Raflika przebił się jakiś obraz a w następnej chwili zniknął. Było to tak błyskawiczne, że nawet wyczulone zmysły ARka nie zdążyły tego wychwycić.
Więc ile to mogło trwać teraz? Nie miał pojęcia. Zaklęcie i monitor dostosują się do Raflika i jego ładunku, za jakiś czas uzyska dobry obraz.
Ale ile to może trwać? Pierwszą „klatkę” miał za sobą. To był dobry znak…
Wykrycie było niemożliwe, nawet jeśli tamten posiadałby całą moc galaktyki. Metoda lokalizacji osobnika przez energię duchową było w wykonaniu ARka porównywalne do wyczuwania zapachu…
Mrok zaczął go otaczać, stłaczając światło wewnątrz monitora. Wody sadzawki falowały leciutko, gdy obraz ponownie mignął. Pustka. Przestrzeń? Głębia?
- A przy okazji, masz to o co prosiłem?

W dłoni Sahaqiela pojawiła duża, turkusowa perła.

- Wszystkie dane o jakie prosiłeś.

- To dobrze… wyślij to naszym nowym znajomym. Na pewno się ucieszą.

Zhenterran wycofał się za drzwi.
- A co ty będziesz robił?

ARek utkwił spojrzenie w monitorze.
To tylko kwestia czasu. Być może nawet nie tak odległego jak się wydaje. ARek wstał.
To nie będzie długie czekanie.

_________________
Have no fear, shadow ass is here!


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Sun Jan 14, 2007 8:34 am 
Offline
User avatar

Joined: Mon Oct 24, 2005 4:36 pm
Posts: 215
Location: From MY worst nightmares.
Holomapa gwiezdna wypełniała centrum nawigacji Demeter. Lśniące, białe punkciki symbolizujące poszczególne gwiazdy, planety i galaktyki unosiły się, pokrywając tonące w nienaturalnym mroku pomieszczenie.
Obok nich leniwie lewitował ARek, niczym jakiś gargatuniczny władca kosmosu, dla którego gwiazda jest mniejsza od szwu w jego szacie.
Niektóre miejsca na mapie było podświetlone niebiesko-złotą poświatą, parę planet migało na czerwono, a całość przecinały długie niebieskie linie. ARek poraz enty analizował drogę i miejsca, jakie przebył Rafalik. Mógł sobie na to pozwolić, Arael zajęła się analizowaniem i rejestracją monitora, mając go powiadomić w razie jakichś drastycznych zmian. Udało się uchwycić parę obrazów, lecz wszystkie były niewyraźne.
Sahaqiel bezszelestnie przelewitował przez próg
<drzwi zostały roztrzaskane, leżały poskręcane i zniszczone dwa metry w stronę korytarza>
i przyjrzał się rozciągniętej w pomieszczeniu holomapie. Krótką chwilę analizował hologram.
- Sandalphon jest w drodze na Foorstin, a Israfael z Zereulem niedługo powinni niedługo dotrzeć do Various. Dodatkowo kazałem Lilim zajrzeć na Laibay, tak na wszelki wypadek...
- Wątpię żeby coś tam znalazł. Wszystkie sygnatury mocy jakie mógłby tam znaleźć już się zatarły - stwierdził Niebieski, dryfując między miniaturowymi światłami.
Zhentarr przyjrzał się wszystkim oznaczeniom na holomapie.
- Nasz mało subtelny przyjaciel zdążył pokonać spory kawał wszechświata w wyjątkowo krótkim czasie...
Helionis, poruszający się właśnie do góry nogami względem Sahaqiela, przechylił głowę, a w jego oczach zamigotały czerwone iskry.
- Przynieś perłę.
Gdyby natura wyposażyła Sahaqiela w odpowiednie mięśnie i otwór gębowy, zapewne uśmiechnąłby się. W dolnej parze dłoni pojawiła się biała sfera wielkości pięści.
- Więc... co wiemy na razie?
Helionis machnął dłonią na holomapę, która rozwiała się. Zamiast jej pojawił się naturalnej wielkości obraz Generała Chaotów, a obok powiększona wizja diademu w srebrnej otoczce.
- Wszystkie analizy energii Raflika ostatniego czasu owocują w te same rezultaty. Chaota z całą pewnością nie stworzył artefaktu. Otrzymał... lub zdobył go... na Various. O samym Generale trudno jest mi cokolwiek powiedzieć, rekonesans Aniołów powinen rozwiać wszelkie wątpliwości, może nawet dowiemy się czemu to właśnie on jest w posiadaniu tego przedmiotu...
Srebrna obręcz dookoła diademu zamigotała.
- Wszelkie podobieństwa do jakichkolwiek innych przedmiotów nie przekraczają dwudziestu procent. Badania wskazują kilka różnych miejsc pochodzenia. Większość, rzecz jasna, nieznana.
Klejnoty w koronie zalśniły... wyglądało to jak mrugnięcie. W duchu ARek nie mógł się powstrzymać przed podziękowaniem, iż jest to tylko iluzja.
- [i] Moc tego przedmiotu jest nie do określenia. Raflik wykorzystywał głównie jego właściwości destrukcyjne, ale takie nagromadzenie enrgii sugeruje znacznie inne zastosowanie. Oczywiście, nie można mieć pewności na temat podkładów mocy... czy rośnie? Czy jest na stałym poziomie? Podobnie jak jego cel i możliwości, niewiadomo. Prawdopodobnie nawet zbliżenie się do tego przedmiotu nie przyniosłoby wielu odpowiedzi, nagromadzenie całej tej mocy wprowadza zakłócenia tak w skanerach opartych na technologii jak i na magii.
ARek przejechał ręką po twarzy, jakby odgarniał niewidoczną grzywkę.
- [i] Fizyczne, psychiczne, magiczne, alchemiczne, duchowe... żadne ataki nie są w stanie mu zaszkodzić. Obrona przeciwko jego ofensywie także nie istnieje a ucieczka jest mało prawdopodobna. Reszta... to w większości domysły i teorie.


- [i] Udało nam się ustalić drogę Raflika od czasu jego zetknięcia się z diademem nieznanego pochodzenia.
- wskazał na planetę, na której natychmiast pojawił się napis "Various".
- Raflik, wraz z sporą grupą Chaotów przybył z Foorstin. Niestety, wiekszość śladów Reiatsu zatarło się, nie mogę już odczytać wcześniejszego miejsca pobytu ale... sądzę że to raczej nie ma znaczenia. Na wszelki wypadek na Foorstin został wysłany Sandalphon, a Israfael i Zereul na Various. - na mapie pojawił się napis "Foorstin" obok jednej z planet, a następnie podświetlony został odcinek łączący obie planety.
- Jeśli chodzi o sam diadem... badania wykazały kilka różnych miejsc pochodzenia. Część, zwłaszcza najsilniejsze źródło, nie ma oznaczonego na mapie... tak oficjalnych jak i moich. - w jednym miejscu pojawił się mały, purpurowy znak zapytania. ARek był nieświadom iż wskazał na Statek-Wrota.
- Najgorsze jest to, iż mogą to być zarówno konkretne miejsca, jak stacja albo planeta, ale też może być portal, lub podobne miejsce. Dłuższe badania mogą przynieść lepsze rezultaty. Nie wiadomo, w jaki sposób diadem dostał się w ręce Raflika.
Podpłynął nieco wyżej, podświetlając całą sieć niebieskich lini.
- Raflik po otrzymaniu artefaktu przemieścił się w pobliże pierwotnego umiejscowienia Khaj-litt, czyniąc przy okazji znaczne szkody na mijanych planetach - czerwone punkty zaczęły migotać jak szalone - najwyraźniej chciał nawiązać kontakt z Chimerią lub, co bardziej prawdopodobne, pozbyć się Zgromadzenia. Lub jedno i drugie...
- Generał udał się stamtąd na kilka planet, z których część została zniszczona. W paru miejscach znikał bez śladu, a następnie pojawiał się w innych częściach galaktyki. Niemożliwe jest do ustalenia gdzie znikał, przynajmniej na razie... jego aura zakłóca prawie każdą magię zachodzącą tak na jego osobe, jak i w jego pobliżu. Obecnie zaś... na razie nie da się ustalić gdzie się znajduje.

Ledwo ARek wymówił te słowa, holomapa rozwiała się, a na jej miejsce pojawił się inny hologram. Kula złotego światła rozwiała pełzające po pomieszczeniu cienie, które zaprotestowały z cichym sykiem na takie zakłócenie spokoju...
Sfera światła migotała i skrzyła się. Obraz wewnątrz niej co chwila się wyginał, marszczył i załamywał, jednak był on dość czytelny, aby zorientować się że...
Helionis bez słowa wpatrywał się w wyszczerzony uśmiech Raflika, oraz zakłopotaną dziewczynę przed nim.
Obie postacie zdawały się rozmawiać, ale sfera nie przekazywała dźwięku.
Zwrócił się do Arael.
" Zgraj wszystko"
W diademie pojawił się nowy klejnot.

_________________
Have no fear, shadow ass is here!


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: SSD Demeter
PostPosted: Thu Jul 19, 2007 1:25 pm 
Offline
User avatar

Joined: Mon Oct 24, 2005 4:36 pm
Posts: 215
Location: From MY worst nightmares.
ARek odwrócił się od zbitego kieliszka, którego zawartość rozlała się po pokładzie. W niknącym, czarno-białym świetle szkarłatny płyn nabrał srebrnej barwy.
Helionis jeszcze przez dłuższy czas przyglądał się w zadumie pustej przestrzeni, nad którą do niedawna wisiał jego duchowny ekran. Przez ostatnie parę godzin był świadkiem scen, które bez wątpienia wstrząsnęły i wstrząsnął sporą częścią multisfer w tym sektorze. Jednak na razie nie był częścią tych zjawisk, gdyż obecne zadanie zostało zakończone sukcesem... no, prawie.
Hydraulika zasyczała, gdy za jego plecami rozsunęły się drzwi a jego adiutant powoli wpłynął do pomieszczenia.
Zhentarr przez chwilę mierzył wzrokiem swojego mentora.
- Nasz zielony przyjaciel powinen być zadowolony - stwierdził, unosząc jedną z trójpalczastych dłoni w oczekiwaniu.

ARek bez słowa rzucił za siebie białą, przypominającą perłę kulę. Anioł zręcznie chwycił przedmiot i schował w fałdach szat.
- Żałujesz czegoś? - spytał telepata. Pytanie to padało po każdej zakończonej misji. Stanowiło to swego rodzaju... tradycję między ich dwójką.
A demon, jak to bywało w jego zwyczaju, nigdy nie odpowiadał. Zrobiło na nim niemałe wrażenie to, że człowiek dał radę opanować tego typu zaklęcie. Posiadał gigantyczną moc, gigantyczne możliwości... ale najwyraźniej brak wizji i opanowania. No i był obłąkany. Cóż... przyzwyczaił się do marnotrastwa w omniwersum.

"Wiesz gdzie znaleźć obie kule. Gdy pojawi się ogoniasty albo ktoś z jego świty masz mu oddać obie. Zereul ma mieć oko na Nomad"

Sahaqiel kiwnął głową.
- Coś jeszcze?

ARek odwrócił się, a zielone iskry tańczyły w jego oczach.

"I niech Arael otworzy hangary, pora poszukać nowych klientów"

_________________
Have no fear, shadow ass is here!


Top
 Profile  
 
Display posts from previous:  Sort by  
Post new topic Reply to topic  [ 4 posts ] 

All times are UTC + 1 hour


Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 4 guests


You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Search for:
Jump to:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group