Multiworld

Nothing is impossible in the Multiworld
It is currently Thu Apr 03, 2025 2:19 am

All times are UTC + 1 hour




Post new topic Reply to topic  [ 8 posts ] 
Author Message
 Post subject: Queher
PostPosted: Wed Aug 24, 2005 11:14 am 
Offline
User avatar

Joined: Thu Jun 24, 2004 12:21 am
Posts: 608
Location: Faîte, Queher
Image
WWWOtwiera powoli oczy.
WWWŚwiatło ją poraża, że natychmiastowo je zamyka.
WWWInne zmysły działają jednak normalnie.
WWWCzuje świeży zapach szablotrawy, zmieszany z piżmem skoczka lawowego.
WWWSłyszy dzwięczący szum liści dębososny przetykany świergotem skowronów błękitnych i orłojastrębi.
WWWCzuje miękki dotyk ciepłego piasku.
WWWZaciska na nim dłonie. Piasek jest delikatny, miałki.
WWWPróbuje znów otworzyć oczy.
WWWŚwiatło już nie jest takie ostre. Rozgląda się. Widzi ogromną łąkę porastaną przez coś podobnego do szablotrawy, ale półprzeźroczyste, od czasu do czasu przemknie po tym małe wyładowanie.
WWWPatrzy w górę. Widzi jasne niebo, z lekkim odcieniem fioletu.
WWWZa nim zagajnik równie dziwny, jak łąka. To, co w nim rośnie przypomina dębososny, ale są również półprzeźroczyste i również po nich przebiegają nitki wyładowań.
WWWRozgląda się. Cały świat jest półprzeźroczysty, skrzący się lekkim odcieniem fioletu.
WWWSpogląda na siebie.
WWWStoi, tego jest pewna. Chociaz przed chwilą siedziała.
WWWAle... jej ciało jest też półprzeźroczyste podobnie jak otoczenie.
WWWMruży oczy i odwraca głowę.
WWWNagle obraz przyspiesza razem z nią. Po chwili zdaje sobie sprawę, że stoi na szczycie Eohu, przed sobą widzi Równinę Upadku a na horyzoncie strzeliste wieże Faîte.
WWWWszystko półprzeźroczyste. Oślepiające. Naładowane energią.
WWWNa niebie pojawiają się twarze. Są tam, po czym zrywa się wiatr.
WWWStoi przed Wiezą Triumwiratu, zaskoczona. Wszystko wygląda tak, jak wyglądało, tylko ta półprzeźroczystość.
WWWTen świat nie istnieje!
WWWKto tak powiedział?
WWWWidziałam, jak umiera.
WWWAle czy on naprawdę umarł?
WWWWidziałam...
WWWŻyje w nas, jest formą energii, tym co pozwala trwać. Dzięki twojej miłości do brata. Dzięki jego nienawiści.
WWWAle...
WWWNie ma zadnego ale. Istniejemy, tylko to się liczy.

WWWWokół niej pojawiają się diabły, równie półprzeźroczyste jak ona sama. Zaraz za nimi... archanioły. Zaskoczona nie potrafi nic powiedzieć.
WWWWitaj! Witaj na Queherze.

Image

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Mon Aug 29, 2005 9:14 pm 
Offline
User avatar

Joined: Thu Jun 24, 2004 12:21 am
Posts: 608
Location: Faîte, Queher
Image
WWWDlaczego wszystko tutaj jest półprzeźroczyste?, pyta.
WWWTwój umysł czyni Queher półprzeźroczystym, odpowiada Querth. Z czasem barwy powrócą.
WWWSpogląda na Wiezę Triumwiratu. Płonącego feniksa, logo Hegemonii, zastępuje teraz zdobiona litera Q.
WWWQ jak qehyam, przybysze, mówi Querth wyprzedzając pytanie Sirrah. Ta spogląda na niego zdziwiona.
WWWPrzybysze?
WWWJesteśmy przybyszami, nieprawdaz?
WWWA queher w języku aniołów znaczy przybyły, dodaje stojący obok Quertha archanioł.
WWWStoi coraz bardziej zakłopotana.
WWWMoze wejdziemy do środka?, proponuje Querth.
WWWSirrah kiwa głową.
WWWZnikają w półmroku Wiezy.

Image

WWWTak bardzo się zmieniłeś Queherze. Tak bardzo.

Image

WWWSala Triumwiratu jest nie zmieniona, tylko zamiast herbu Hegemonii wiszą sztandary z wielką białą literą Q. Siadają na fotelach. Sirrah wodzi palcem po oparciu z czarnej skóry. Jest chłodna w dotyku. I taka przyjemna. Uspokaja.
WWWGdzie właściwie się znajdujemy?, pyta Quertha.
WWWTen Queher znajduje się w miejscu, gdzie spotyka się dzień z nocą, na granicy widzialności, stary diabeł uśmiecha się lekko. Mozna powiedzieć, ze jest zarazem wszędzie i nigdzie. Od realnego świata dzieli nas grubość cienia. Oraz...
WWWTo nie jest realne?, diablica wpada mu w słowo wskazując fotele.
WWWTwój umysł czyni to realnym. Wszystko, co widzisz jest realne, wszystko, czego dotykasz nie będzie ułudą, snem. Oczywiście sam Queher nie jest taki, jakim go pamiętasz. Querth zawiesił na chwilę głos. Zmienił się. Jakby na ządanie diabła przed Sirrah pojawia się mapa, delikatna jak mgiełka, ale wyraźna:

Image

WWWWodzi wzrokiem po krawędziach Bryły, tak jakby chciała dotknąć obrazu. Nazywa w myślach mijane szczyty. Quantum Navahu, Kieł, Eoh. Przebiega przez lasy Tuarannum, gdzie kiedyś z bratem wymykali się po kryjomu z domu, szybując z orłojastrzębiami ponad czubkami dębososen. Rozpoznaje zarysy Równin Upadku i Pól Armageddonu. Jednak...
WWWTak, kiwa głową Querth. Nie wszystko jest na swoim miejscu i nie wszystko zdołaliśmy przywrócić po..., morlock zamyśla się.
WWWNie musi kończyć, ona dobrze wie, po czym.

Image

WWWJesteśmy zawieszeni w nicości i egzystujemy poza światem. Jest w tym pewna nutka ironii, swój świat przed zniszczeniem nazwaliśmy przeciez Pozaświatem.

Image

WWWA gdzie pozostali?, pyta Quertha.
WWWNiewielu z nas zdołało powrócić, cześć archaniołów, część morlocków, drobna garstka pozostałych plemion. Pozostali odeszli na wieczność, lecz są w nas, ich wiedza, umiejętności. Istnieją, dopóki o nich nie zapomnimy.

Image

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Mon Sep 05, 2005 2:39 pm 
Offline
User avatar

Joined: Thu Jun 24, 2004 12:21 am
Posts: 608
Location: Faîte, Queher
Image
WWWPowoli świat zaczyna nabierać kolorów, są ciemne, takie jak powinny być. Denerwująca ją półprzeźroczystość znika. Zaczyna czuć się lepiej i powoli oswaja z tym nowym Queherem. Podchodzi do wielkich, ostro zakończonych okien. Spogląda w dół, na ogromny plac. Pamięta, że to jest najruchliwsza cześć miasta, lecz teraz krząta się tam niewiele diabłów i archaniołów. Niewielu z nas zdołało powrócić, słowa Quertha odbijają się echem w jej myślach. Wzdycha. Z tej wysokości postaci są niewielkie, bardziej nawet przypominają czarne obrysy poruszające się po ciemniejszym tle. Bulwary, wielkie trawniki, ogromne ławy i fontanny, tak, to jest Faîte, takie jakie pamięta. Mniejsze wieże strzelają w niebo niczym ogromne kolce pragnące dotknąć gwiazd. Na niebie nie widzi jednak zbyt dużego ruchu. Ot tutaj jakiś EMV, tam jakiś stary model vikkena. Niewiele tego.
WWWNie powiedziałem ci jeszcze jednej rzeczy, głos Quertha wyrwał ją z zamyślenia.
WWWJakiej?, odwraca się.
WWWMówiłem już, że nie wszyscy zdołali powrócić przez niepowodzenie Argentum, lub jeśli można tak to nazwać, przez połowiczny sukces tego eksperymentu, stary diabeł podchodzi do niej. Musisz wiedzieć, że Argentum nie było tylko spospobem na zjednoczenie nas z przodkami i rozpoczęcie od nowa wszystkiego, ale również było sposobem na oszukanie śmierci. Wszyscy, którzy byli zaanagażowani w projekt mieli świadomość tego, iż jego powodzenie wiąże się..., urywa. Spogląda na nią.
WWWZe śmiercią wszystkich, jej słowa nie brzmia jak pytanie, tylko jak stwierdzenie. Suche, wyprane z emocji zdanie, na dźwięk, którego Querth odwraca głowę.
WWWTak..., odpowiada cicho. Niektórzy z nas doszli do wniosku, że coś takiego może pociągnąć za sobą wielkie zaburzenie przeznaczenia, a to spowoduje tylko całkowite unicestwienie każdego z nas. Dlatego Argentum miało też drugi, ukryty cel, milknie.
WWWSirrah patrzy na niego.
WWWJaki?, pyta wreszcie.
WWWMiało odwrócić uwagę od naszej śmierci.
WWWUwagę kogo?
WWWJej uwagę.
WWWQuerth, przestań się bawić w zagadki, diablica zaczyna być rozdrażniona.
WWWUwagę śmierci.
WWWChcesz powiedzieć, że..., pyta zaskoczona.
WWWWiem, że to brzmi dziwnie, przerywa jej. Każdy z nas sądził, iż śmierć to tylko proces życiowy, końcowy efekt życia. Co prawda w naszym wypadku o śmierci naturalnej nie mogło być mowy...
WWWSirrah unosi rękę do czoła i mocno przyciska.
WWWZaraz, zaraz, nie pozwala mu dokończyć. Mówisz o śmierci jako osobie? O szkielecie z kosą w czarnym płaszczu? Tak, jak w tych bajkach dla diabląt? Zaczyna się lekko uśmiechać.
WWWW każdej bajce jest ziarno prawdy, lecz w tym wypadku to nie jest tylko jedno ziarno, Querth mówi to bardzo poważnie i uśmiech znika z twarzy diablicy. Argentum, wraca do tamtego tematu. Argentum nie zostało przeprowadzone tak, jak powinno. I jest tylko kwestią czasu, kiedy śmierć zda sobie sprawę, że...
WWWRozumiem w takim wypadku, że ten, kto chce dostać się do Queheru musi umrzeć, tak?
WWWW rzeczy samej, diabeł kiwa głową. Ale jego śmierć nie umknie już uwadze śmierci.
WWWWięc co można zrobić?
WWWQuerth otwiera usta, by odpowiedzieć, ale w tym samym momencie przez Wieżę przebiega potężne drżenie. Oboje natychmiast spoglądają przez okna na Plac.

Image

WWWPotężna błyskawia uderza w ziemię dokładnie po środku placu. Betonowe płyty wybrzuszają się, jakby, coś wypychało je od środka. Nitki pęknięć zaczynają biec promieniście od centrum trafienia. Nagle spod ziemi zaczyna się wyłaniać ostry kolec, iskrzący się jasnym światłem. Drżenie ziemi przenosi się na okoliczne budowle, pękają mniej wytrzymałe szyby, nieliczne diabły i archanioły stoją i przygladają się, jak na ich oczach pojawia się poteżna, jasna wieża. Proces przyspiesza, kolejne błyskawice uderzają rozswietlając półmrok. Budowla rośnie i rośnie osiągając prawie taką wysokość jak Wieża Triumwiratu. Wreszcie nastaje cisza, drżenie znika, pogoda się uspokaja.

Image

WWWWybiegają z Wieży i stają jak wryci. Dookoła nowej budowli walają się kawały betonu, resztki ław i połamane drzewa. Wieża jaśnieje. Z cichym buczeniem przebiegają po niej nitki wyładowań. Powietrze przesiąknięte jest ozonem.
WWWCo to jest?
WWWNie wiem, odpowiada zaskoczony.
WWWSirrah dostrzega jakiś iskrzący się kształt pośród gruzów. Wytęża wzrok i nagle jej oczy rozszerzają się.
WWWROE!, zaczyna biec w tamtą stronę.
WWWSirrah, zaczekaj!, krzyczy Querth, ale ona nie słucha. Biegnie do brata.

Image

WWWBraciszku kochany. Tylko ja miałam zginąć. Słyszysz?! Tylko ja, miałeś żyć za nas dwoje!

Image

WWWSirrah klęczy przy ciele Roeveana, tuli jego głowę, przyciskając ją do piersi.
WWWNIEEEEEEEE!, krzyczy, ale krzyk przeradza się w szloch i łkanie. Querth staje za nią i przyklęka na jedno kolano. Kładzie dłoń na jej ramieniu i opuszcza głowę.
WWWDiablica płacze. Łzy spływją po policzkach i skapują na martwe ciało. I wtedy staje się rzecz niespodziewana. Ciało Roeveana zaczyna lśnić i staje się gorące. Zaczyna ją parzyć, gwałtownie odsuwa się. Querth zaskoczony przewraca się. Nagle ciało brata wygina się w łuk i z jego piersi strzela w górę potężna błyskawica. Trafia w podstawę chmur, jak zbierają się nad placem, przebija je i mknie dalej. Po chwili wszystko cichnie. Martwe ciało powoli zaczyna blednąć.
WWWCo...?
WWWDałaś mu swoją moc Sirrah. Wrócił tam, gdzie teraz powinien być. Jego czas nie nadszedł.
WWWChcę iść za nim.
WWWQuerth kiwa głową. Nagle ciało Roeveana unosi się w powietrze i przyśpieszając znika wśród chmur.
WWWStary diabeł przytula Sirrah.
WWWWidać jednak, że cześć tego, kim był Roevean umarła. I ta cześć właśnie podążyła na spotkanie ze śmiercią.

Image

WWWUmiera. Coś jednak przyciąga go do siebie. Działa jak magnes, jak pieprzona wędka.

Image

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Wed Nov 09, 2005 6:50 pm 
Offline
User avatar

Joined: Thu Jun 24, 2004 12:21 am
Posts: 608
Location: Faîte, Queher
Image... czy to już koniec? Głos brzęczy wokół, unosi się pośród, wiruje. Ten oczekiwany koniec? Chwila przerwy, następnie śmiech. Jeszcze nie naszedł. Ale nadchodzi. Bardzo szybko...

Image

WWWCały Queher, od najmniejszego korzenia, po czubki najwyższych szczytów, przebiega drżenie. Z początku lekkie, ledwo zauważalne, narastające z każdą chwilą. Nie towarzyszy temu żaden dźwięk, wszystko wydaje się ciche. Każdy ma świadomość tego, że się zbliża. A zbliża się szybko. Zbliża się ku Faîte. Ku jasnej wieży.

Image

WWW... i wtedy dopiero będzie można uznać, że się dopełniło.

Image

WWWQuert stoi wraz z Terphelesem i Łukaszem przy panoramicznym oknie Sali Triumwiratu. Spoglądają na jasniejącą wieżę naprzeciwko. Siatki wyładowań przebiegają ją nieustannie od momentu pojawienia się. Lecz teraz ich czestotliwość oraz natężenie jest większe.
WWW- Co się dzieje? - pyta Querth.
WWW- Najwyraźniej to, co rozpoczęliśmy na Skalnym Świecie zaczęło działać - Terpheles pogadził się po brodzie. - Argentum zbliża się ku końcowi.
WWWArchanioł spogląda na diabły.
WWW- Teraz wiem, dlaczego za pierwszym razem nie wyszło. Zabrakło dwoistości. Zabrakło ofiary. Zabrakło miłości. Nasze serca przepełniała tylko nienawiść.
WWWKiwają głowami.

Image

WWWWieża jarzy się już oślepiającym światłem. Pulsuje. Powoli wszystko zaczyna lśnić. Wyładowania rozpełzają się pośród budowli, pochłaniają kolejne fragmenty miasta. Nie zatrzymują się, pędzą dalej.
WWWPo chwili wszystko znika. Lecz nie tak nagle. Po prostu blednie, pozostawiając kontury, po chwili i te blakną, delikatne zarysy drgają jeszcze przez chwilę i one też się rozwiewają. Nie pozostaje nic. I nagle...

Image

WWWŚwiatło nie ma dźwięku. Rozlewa się gwałtownie we wszystkich kierunkach. Zalewa wszystko. Po czym gaśnie. By już nigdy tutaj się nie pojawić.

Image

_________________
Image


Last edited by Roevean on Tue Jan 29, 2008 6:21 pm, edited 3 times in total.

Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Sat Nov 19, 2005 4:17 pm 
Offline
User avatar

Joined: Thu Jun 24, 2004 12:21 am
Posts: 608
Location: Faîte, Queher
Image... wszystko jest czarne, puste, bezdźwięczne. Ale czy napewno?

WWWUnosi się, ale to tylko subiektywne uczucie. Bardziej pasuje tutaj stwierdzenie "rozciąga się", choć to i tak nie oddaje pełni sytuacji. W każdym razie jest. Tutaj. Pośród innych. W miejscu, którego nie ma. Nie widzi nic, nie musi. Wyczuwa wszystko. I to w zupełności wystarcza.
WWW- Umarłem - mówi. Jednakże dźwięk tego słowa nie rozbrzmiewa.

Image

WWWChłonie energię tego miejsca. Queher stanowi niewyczerpalne jej źródło. Jest w końcu ideą, a ta nie umiera, nie niknie, nie dewaluuje się. A przede wszystkim stanowi dla niego ochronę. Dzięki Queherowi jego dusza nie musi podporządkowywać się nikomu ani niczemu.

Image

WWWZaczyna szukać. W końcu znajduje. Czuje, że ona też tam jest. Najwyższy czas. Jego ciało zaczyna go przyciągać. Poddaje się temu. Powoli zaczyna rozróżniać szczegóły i powoli czerń ustępuje miejsca szarości.
WWWPojawia się światło. A wraz z nim dźwięk.

Image

_________________
Image


Last edited by Roevean on Tue Jan 29, 2008 6:20 pm, edited 1 time in total.

Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Fri Jan 13, 2006 1:15 pm 
Offline
User avatar

Joined: Thu Jun 24, 2004 12:21 am
Posts: 608
Location: Faîte, Queher
Image...ciemność. Pierwotna czerń. Nic widzialnego.

Image

WWWPośród ciemności materializuje się obraz. Drgające na obrzeżach, pełne zakłóceń wyobrażenie. Najpierw kontury, szare, narastające. Następnie czerń i biel zaczyna je wypełniać.
WWWPowoli. Nie ma co się spieszyć.
WWWPagórek. Taki prosty, banalny wręcz.
WWWKolory przechodzą z czarno-białego fluidu w sepię.
WWWObrazuje rozpacz.
WWWOdzwierciedla smutek.
WWWTworzy jęk.
WWWNadchodzi głębia kolorów. Ale nie zmienia to wydźwięku obrazu.
WWWDalej jest smutny, tchnący beznadzieją.

Image

WWW... dźwiek pojawia się tylko na chwilę.

Image

WWW- Nigdy więcej!

Image

_________________
Image


Last edited by Roevean on Tue Jan 29, 2008 6:11 pm, edited 1 time in total.

Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Sun Apr 09, 2006 11:27 pm 
Offline
User avatar

Joined: Thu Jun 24, 2004 12:21 am
Posts: 608
Location: Faîte, Queher
Image... po smutnym obrazie istnieją już tylko niknące kontury... wzgórze odchodzi w niepamięć... jakby wogóle nie istniało i nie trzeba było się nim przejmować...

Image

WWWSzum otwieranego portalu rozlewa się wokół. Czerwonopomarańczowy blask grzmi feerią barw.
WWWI nic nie widać.
WWWI nie słychać.
WWWCiemność kształtuje się w postać diabła. Inny fragment przyjmuje kontury fotela i staje nieopodal zarysów łoża, gdzie postać diablicy przeciąga się figlarnie.
WWW- Jak się czujesz siostrzyczko? - pyta bezgłośnie Mephis i siada.
WWW- Normalnie - odpowiada Sirrah. Uśmiech gości na jej twarzy. - Przydał mi się sen.
WWW- Nie wątpię.
WWW- Powiedziałeś jej o kosynierze - to nie jest pytanie, lecz stwierdzenie.
WWWDiabeł kiwa głową.
WWW- Ale...
WWW- Ale nic nie odpowiedziała.
WWW- Niecodziennie można się dowiedzieć takich rewelacji.
WWW- Nadal nie jestem pewien... - Mephis przerywa i wyciąga dłoń, w której formuje się kufel z parującym corhanatem. Upija solidny łyk. - ... czy to...
WWWSirrah kładzie rękę na dłoni brata.
WWW- Spokojnie braciszku. Najwyraźniej ona na coś czeka - wstaje z łoża, a światło odbija się od jej nagiego ciała tak mocno, jak tylko możliwy jest odblask czarnego światła w zupełnej ciemności. - Może na inne życie, może na kolejny znak - przeciąga się, a jej ciało wygina w łuk.
WWW- Zobaczymy - Mephis patrzy na Sirrah. - Nie rób czegoś takiego więcej.
WWW- Myślałam, że to lubisz - diablica przyciska dłoń do piersi i udaje urażoną.
WWW- Dobrze wiesz o czym mówię Sirrah - odchrząkuje morlock.
WWWKobieta uśmiecha się i nachyla nad bratem.
WWW- Oczywiście braciszku - całuje go w czoło. Po czym nagle wyprostowuje. - Dobrze, dość czułości. Czas pojawić się na balu. Jestem ciekawa, czegoż ten bal ma dotyczyć.
WWW- To oczywiste - kufel znika a Mephis podnosi się. Fotel również znika. I łoże. - Nasz czas nadchodzi.
WWWSirrah odwraca się do Mephisa. Ubrana. Choć w sumie to stwierdzenie jest na wyrost. Ale w przypadku Sirrah słowo 'ubrana' można łączyć ze stwierdzeniem 'na wpół naga'.
WWW- Trójca ponownie się zjednoczy.
WWW- Tak - diabeł zastanawia się. - Brak tylko trzeciego ogniwa.
WWW- Pojawi się.
WWW- Mam nadzieję.
WWW- Przestań marudzić - prycha Sirrah.
WWW- Pójdę już. Dołącz do mnie za chwilę, jak tylko skónczysz to... co teraz robisz.
WWW- Nie chcesz mi pomóc? - diablica patrzy zalotnie na niego. Mephis przekrzywia tylko głowę, wzrusza ramionami i znika w portalu. - Najwyraźniej nie - zapina przeźroczysty, zdobiony w czarne perły stanik, wybucha śmiechem po czym znika również.
WWWJej śmiech rozbrzmiewa bezdźwięcznie jeszcze długo. Wreszcie i on milknie.

Image

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Queher
PostPosted: Tue Jan 29, 2008 7:43 pm 
Offline
User avatar

Joined: Thu Jun 24, 2004 12:21 am
Posts: 608
Location: Faîte, Queher
ImageCiemność była całkowita. Jak zwykle w tym miejscu.
WWWNagle jednak pojawia się czerwone światełko. Zaraz potem gaśnie. I znów się pojawia. Po chwili pojawiają się kolejne migające światełka. Zaraz potem ożywają holodispleje wyświetlające cyfrowo przetworzony obraz płomieni, czasem przelatuje na nich kod źródłowy, obraz znika na chwilę zastąpiony szumem, to znów się pojawia, kiedy kolejne pakiety danych są doładowywane. Po prawej, na zdecydowanie mniejszym displeju technicznym pojawia się migająca kreska.
WWWŁADOWANIE OBRAZÓW......zakończono.
WWWŁADOWANIE EKSPLOZJI......zakończono.
WWWŁADOWANIE EFEKTÓW......zakończono.
WWWŁADOWANIE RDZENIA......w toku.
WWWŁADOWANIE LOKACJI......w toku.
WWWŁADOWANIE PAKIETU POCZĄTKOWEGO......w toku.
WWWNa holodisplejach obraz płomienia zostaje zastąpiony obrazem Thellis targanego wybuchami. Na kilku innych pojawia się główna sala Twierdzy, gdzie czerwone smugi otaczają strażników. Na obu obrazach miga napis 'ŁADOWANIE'.
WWWPrzyglądam się displejowi technicznemu mrużąc oczy i czekając aż 'w toku' zostanie zastąpione przez 'zakończono'. Kiedy to następuje wduszam przycisk 'WYKONAĆ'.
WWWObrazy ożywają, a ja uśmiecham się. Zostawiam centrum Queheru i...

WImage

_________________
Image


Top
 Profile  
 
Display posts from previous:  Sort by  
Post new topic Reply to topic  [ 8 posts ] 

All times are UTC + 1 hour


Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 3 guests


You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Search for:
Jump to:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group