[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4246: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4248: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4249: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4250: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
Multiworld • View topic - Cech Mechaników i Konstruktorów Arden'a

Multiworld

Nothing is impossible in the Multiworld
It is currently Thu Apr 03, 2025 2:34 am

All times are UTC + 1 hour




Post new topic Reply to topic  [ 44 posts ]  Go to page Previous  1, 2, 3
Author Message
 Post subject: Re: Cech Mechaników i Konstruktorów Arden'a
PostPosted: Tue Sep 16, 2008 8:52 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sat Apr 10, 2004 6:18 pm
Posts: 222
- A co to jest normalność? - Payatz uśmiechnął się boleśnie.
- Wtedy kiedy bolącą czaszką nie jest moja czaszka. - To zdanie wyczerpało intelektualne możliwości milczącego barbarzyńcy.

Wstał ostrożnie na nogi i ruszył w kierunku sieci. Rozdarł oka i wyciągnął dziewczę. Szybko i dość niedelikatnie zetknął ją z drzewem. Przyglądał jej się badawczo. Na czoło wystąpiły mu krople potu.

- Ty mi powiesz, gdzie smok a ja ukatrupię. Ty robisz dziewicę. Rozumiemy się?

Mimo braku odpowiedzi nie wyglądał na zrażonego. Ku zaskoczeniu współtowarzyszy złapał resztki sieci i zaczął przywiązywać nią dziewczynę do drzewa. Dziewczyna z szoku straciła przytopmność.

W tym momencie wszystko się posypało. Dziewczyna zaczęła świecić...

- A to ki czort?! - zawołał błazen tuż przedtym jak wszystko wybuchło...

_________________
Where is a Baby?
There is!


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Cech Mechaników i Konstruktorów Arden'a
PostPosted: Tue Sep 16, 2008 9:20 pm 
Offline
User avatar

Joined: Fri Mar 19, 2004 9:10 pm
Posts: 1103
Location: Pola Umysłu
-Aaaaa!- Nieznośnie wysoki krzyk Songispene przeszył powietrze pełne dymu i smrodu piekielnej siarki. Drzwo do którego przywiązał ją Tran zostało złamane w pół przez wybuch jaki wywołała. Thomas i Payatz odrzuceni siłą eksplozji runęli na krzaki pomiędzy dwoma dorodnymi wiązami. Kilkanaście młodych drzew gumowca przygiętych do ziemi przez eksplozję odginało się właśnie do pionu szumiąc z irytacją liśćmi.
Nie dość że olbrzymy to jeszcze piromani, ten las doprawdy schodzi na psy.-pomyślałyby pewnie gdyby były do tego zdolne.
Demonica rozejrzała się wokół z nadzieją znalezienia smakołyku który z taką brutalnością został jej odebrany. Niestety, na ziemi znalazła tylko smutny, nadpalony strzępek opakowania.
Na jej czoło wystąpiła tętniąca żyłka a jedno oko zaczęło mrugać szybciej niż drugie.
-Mój... mój batonik?
Daimon podszedł do dziewczyny w nonszalancki sposób i poklepał ją po ramieniu.
-Spokojnie. I tak poszedłby w biodra. Nasz kolega był może troszkę bezpardonowy w ratowaniu cię od cellulitu ale...
Nie dokończył.
-Zew ziemi! - krzyknęła dziewczyna przyłożył obydwie ręce do spieczonej gleby. Ziemia pokryła się siatką pęknięć i zaczęła poruszać raz w lewo raz w prawo jakby tańczyła mambo. -Ogniste kule!- dodała Songispene unosząc się w powietrze i zaczynając wirować wokół własnej osi zasypując otoczenie deszczem płomiennych kul.
Rozpętało się prawdziwe piekło. Kto mógł ustać na nogach uciekał gdzie pieprz rośnie. Kto nie mógł, odtaczał się z miejsca na miejsce próbując uniknąć pożogi.
-Błyskawica! Błyskawica! Błyskawica! - piskał raz za razem dziewczęcy głosik dochodzący z centrum tego armagedonu.

-Nie mogę się do niej zbliżyć! - krzyknął do Helionisa daimon usiłujący surfować na skale na fontannie magmy która wytrysnęła spod ziemi- szybko, weź to!
Jakiś przedmiot potoczył się w stronę Thomasa. Ale nie zdążył go złapać.

_________________
Image
They call me Sami the Sick. And I'm spitting fire with might.


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Cech Mechaników i Konstruktorów Arden'a
PostPosted: Tue Sep 16, 2008 9:45 pm 
Offline
User avatar

Joined: Mon Oct 24, 2005 4:36 pm
Posts: 215
Location: From MY worst nightmares.
Płaszcz gunslingera łopotał szaleńczo, a swój kapelusz był zmuszony przytrzymywać jedną ręką. Rozszalałe żywioły dookoła zlały się w jedną, piaskową burzę szaleństwa, która uderzała go raz po raz, co chwila zmieniając kierunek. Powietrze śmierdziało glebą i spalenizną a piach wdarł się szczerzącemu mężczyźnie pomiędzy zęby.
Wielki barbarus śmignął parę chwil potem tuż nad głową rewolwerowca, chwilowo wyłączony z gry. Trudno było powiedzieć gdzie mięśniak pomknął, lecz prawdopodobnie zatrzymał się na którymś z wiekowych drzew. Pośród kurzawy, strzelających płomienii i narastającego pisku trudno było dojrzeć nawet pstrokatego Payatza.
- Cholerne, pieprzone, vareda, hairh dano, shitten, fuckaas, gondaha...!... - wywarkiwane przekleństwa wydzierały się z gardła z trudem panującego nad sobą rewolwerowca.
Już jako młody przedstawiciel swojej klasy był często posądzany o brak kontroli, tak nad emocjami jak i swymi zdolnościami. Z czasem, hart ducha został utemperowany, dyscyplina wtłoczona w mózg i mięśnie szczeniaka do tego stopnia aby nie dał się zabić. Cord niezliczone razy wpajał mu zasady słowem, pięścią czy kijem, za co potem młody rewolwerowiec był mu niepomiernie wdzięczny.
Teraz jednak, jak tysiące razy wcześniej, tama na rzece jego samokontroli runęła i została zmieciona. Mężczyzna powstał z klęczek, praktycznie nieczuły na otaczające go szalejące żywioły. Poczuł dookoła siebie napięcie, następujące za każdym razem gdy Dotyk przyjmował bardziej fizyczną formę, jednak nie poświęcał temu zbyt wiele uwagi. Czarne oczy przyciągnęło gwałtownie widok prostokątnego, podłużnego przedmiotu, który podrzucił mu Payatz; blady kształt był na wpół zagrzebany w piachu.
Thomas chwycił tabliczkę i ruszył w stronę centrum tej małej apokalipsy. Lekko pochylony przed siebie, ze zmiętym kapeluszem w jednej i z (czego nie był wstanie odczytać) tabliczką czekolady Westharlen przedostał się do epicentrum, w którym znajdowała się dziewczyna.
Spowita płomieniami, krzycząca przed nim istota w żadnym razie nie przypominała dziewczątka jakie jeszcze kilka chwil temu był zmuszony poznać. Drgająca, żywa energia o z grubsza humanoidalnych kształtach miotała się na boki, grożąc śmiercią na miliard różnych sposobów każdemu nieopatrznemu głupcowi, który był się gotów zbliżyć.
Dlatego nielada zdziwienie mógł budzić fakt, że Hel dwoma zręcznymi kopnięciami w żołądek położył rozpaczającą dziewczynę na deskach. Mimo, iż fizjologia demonów - ludzi stoi w skrajnej sprzeczności, ciężki bucior połączony z "magią" Dotyku i siłą woli Thomasa wystarczył, aby tamta padłą na zeszkloną ziemię bez tchu. Zanim Evelinea zdołała wykrzyczeć jakiekolwiek słowo mocy, w jej usta została gwałtownie wepchnięta czekoladowa tabliczka.
- Zeżryj to, durnowata bitach!

_________________
Have no fear, shadow ass is here!


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Cech Mechaników i Konstruktorów Arden'a
PostPosted: Wed Sep 17, 2008 8:48 am 
Offline
User avatar

Joined: Tue Sep 02, 2008 5:26 pm
Posts: 7
Umm umm mm.. - odgłosy degustacji cudownego wynalazku zwanego powszechnie czekoladą rozbrzmiewały pośród ciszy jaka zaległa wśród wyczerpanych bohaterów. - Mmm.. mm.. dobre - uśmiechnęła się rozbrajająco Songi wyszczerzając ząbki z kiełkami.
- No pięknie. Raz próbuje nas zabić a teraz szczerzy do nas gębę.. - mruknął Thomas mierząc dziewczę wzrokiem bazyliszka, od którego zkwaśniałoby mleko.
- Kobiety.. któż je zrozumie? - stwierdził Payatz spoglądając to na diabła to na gunslingera.
- Kobiety nie są od rozumienia lecz od wielbienia - odparła Demonica z namaszczeniem robiąc przy tym minę jakby conajmniej wygłaszała jakieś najważniejsze prawo wszechświata.
- Dziołcha, głupoty gadać. Gdzie smok? - szturchnął ją Tran - no gdzie smok?
- Oh smok... podobał się? - rozpromieniła się Songi
Mężczyźni spojrzeli po sobie z rezygnacją.

***

Łup, Łup, Łup - odgłos łamanych drzew rozbrzmiewał coraz bliżej.
- Ja nie mogę... co tym razem? Atak wampirycznych świnek domowych? - warknął Helionis obracając się gwałtownie.
- No cóż - pajac podrapał się po czuprynie - sądząc po dzisiejszych wydarzeniach to wcale bym się nie zdziwił.
- Smoooook! - ryknął z radością barbarzyńca i prężąc muskuły niczym sławetny Johny Bravo pobiegł w kierunku skąd miało coś nadejść.
Lecz to czym to coś było, zaskoczyło wszystkich. Poza Demonicą.
Z lasu z impetem wzbijając tumany kurzu wybiegła jakaś postać. Gdy zasłona pyłu opadła niemalże wszystkim opadła szczęka. Otóż tajemniczą postacią był na oko wyglądający na może pięć lat białowłosy chłopiec.
- Pani! Melduję się na twoje wezwanie! - zasalutował - ooo... - utkwił wzrok w Tranie, Payatzie i Thomasie - Pałer Rendżersi!
- Eee.. na Odyna.. gdzie smok? - ze łzami w oczach barbarzyńca rozłożył ręce pociągając nosem.
- Nie jestem <słowo ocenzurowane przez międzygalaktyczną organizację ochrony dobrego języka> facetem w trykotach! - krzyknął Helionis.
- Spokojnie, spokojnie przyjacielu. Złość piękności szkodzi - Daimon zachichotał jednocześnie zmieniając swój strój na strój czerwonego rendżera - Hmm.. pasuje do koloru moich włosów
- Pastulio! Jak ty wyglądasz? Jesteś cały brudny! - strofowała chłopca Demonica ukradkiem scierając z siebie resztki czekolady - Pastulio czy ty mnie w ogóle słuchasz?!
Pastulio jednak najwyraźniej nie zwracał uwagi na krzyki Songispene gdyż właśnie utkwił swój wzrok w maczudze barbarzyńcy uśmiechając się podejrzanie. W jego jasnych oczach błysła łobuzerska iskierka...


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Cech Mechaników i Konstruktorów Arden'a
PostPosted: Wed Sep 17, 2008 4:05 pm 
Offline
User avatar

Joined: Mon Oct 24, 2005 4:36 pm
Posts: 215
Location: From MY worst nightmares.
... która zgasła w momencie gdy usłyszał za plecami trzask odciąganego kurka największego, być może nawet jedynego, rewolweru jaki homnukulus i jego pani widzieli.
- Cokolwiek skacze w twojej główce chłopczyku, niech się uspokoi - cicho powiedział rewolwerowiec, a jego czarne oczy wbite były w tył głowy sztuczniaka.
- Nie chcę, żebyś miał jakiekolwiek wątpliwości wobec sytuacji, w jakiej tutaj się znajdujemy - ciągnął Thomas, w specifyczny sposób przeciągając samogłoski - ale tak się składa, że ja też nie. Niemniej, te dwie ślicznotki, którymi celuje teraz w Ciebie i twoją panią wystarczą, aby posłać was no łono waszych bogów, przodków, czy Ka jedna wie gdzie wasze ścierwo odchodzi po rozwaleniu was w drobny mak.
W bębenkach rewolwerów błysnęła pojedyncza iskra, którą zauważył tylko Payatz. Rozpoznał naturę tego światła, a pokręcony intelekt wirujący mu pod czaszką jednocześnie zawył ze śmiechu... i w pewnym stopniu ze gniewu. Jednak Daimon nie drgnął, pozostając w swej wyluzowanej pozie, nie dając poznać po sobie jakichkolwiek emocji, nawet jeśli te miałyby przebić jego skórę niczym szklane kolce.
- Więc, uspokój konie malutki - kontynuował Thomas - miałem dzisiaj bardzo, BARDZO kiepski dzień. Odwrócisz teraz, wzrok i podejdziesz do małej, która leży na boku... and chill the fuck out, little brat...
Skończywszy to zdanie, Hel oddalił się kawałek i usiadł na pieńku drzewa. Jeden z rewolwerów powędrował do kabury, drugi zaś położył na udzie, po czym jak gdyby nigdy nic, wyjął z kieszeni dżinsów małe pudełko i zaczął skręcać papierosa.
Lufa leżącego rewolweru wciąż zwrócona była w stronę sztuczniaka.

_________________
Have no fear, shadow ass is here!


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Cech Mechaników i Konstruktorów Arden'a
PostPosted: Wed Sep 17, 2008 7:19 pm 
Offline
User avatar

Joined: Tue Sep 02, 2008 5:26 pm
Posts: 7
Pastulio spojrzał się bykiem na tego, który zepsuł mu zabawę.Był zły. Bardzo zły. A nawet bardzo bardzo zły. Zresztą jego pani chyba również, gdyż na jej czole pojawiła się niepokojąco pulsująca żyłka. I nagle kilka rzeczy wydarzyło się w jednej chwili. Otóż mały homunkulus naraz stał się cały czarny i nim Helionis zdołał zareagować już cała jego broń została mu odebrana i zniszczona, a on sam zawisł kilka metrów nad ziemią w morderczym ścisku cienistych macek Pastulia.
- Ciesz się, że mam dziś dobry humor! Ja, i tylko,tylko ja mogę rozkazywać Pastuliowi! - krzyknęła Songispene - Piekielna Kara!
Ałłła! Ała! Ajć! - syczał z bólu Thomas zatrzymując jednak swój heroiczny wyraz twarzy...

Godzinę później:

- No dobrze. Wystarczy. Objęcia Morweusza! - Zdecydowała demonica.
W jednej chwili Hel upadł na ziemię jak martwy. Ktoś by powiedział, że naprawdę kopnął w kalendarz, jednak po chwili rozległo się głośne chrapanie. Payatz skorzystał z okazji zrobienia dowcipu i wyciągnął z kieszeni zestaw flamastrów wodoodpornych i zabrał się do "ozdabiania" kolegi. Do pajaca dołączył również uradowany chłopaczek. Songi tymczasem przysiadła sobie na pieńku i obserwowała scenkę pojadając popcornem.
W międzyczasie ogłupiały Tran stał jak skamieniały i powtarzał jak mantrę: - No a gdzie mój smok?


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Cech Mechaników i Konstruktorów Arden'a
PostPosted: Fri Sep 19, 2008 10:22 am 
Offline
User avatar

Joined: Fri Mar 19, 2004 9:10 pm
Posts: 1103
Location: Pola Umysłu
Payatz wstał znad ciała uśpionego Helionisa i osłonił dłonią oczy spoglądając na niebo.
Jak należałoby się spodziewać po tym wymiarze ostatniej sekundy multiświata - słońca stały wciąż nieruchomo na niebie. Spoglądał chwilę na nie po czym założył fantazyjne okulary przeciwsłoneczne i omiótł wzrokiem swoją grupkę. Barbarzyńca melancholik, impulsywna demonica, wyczilautowany gunslinger. Idealnie.
-Hej, czemu ptaki nas atakowały? Chyba powinny się nie ruszać tak? Mówiłeś, że świat jest zatrzymany. -rzucił mu Tran oglądając bacznie siniaki na ciele w poszukiwaniu nowych chwalebnych blizn.
-Wasza materia to istna breweria.
Jak z rzeczywistości kwasem
Z waszym jest związana czasem.- odparł Daimon.
-Chrrr.... Tsk? Bloody Hell!- zaklął budzący się z przymusowego snu Helionis i zaczął rozmasowywać swoje pośladki.
-Śmierć się o was dopomina, śladem waszym kroczy zguba, bardzo słodka to dziewczyna, wzrok jej siłę ma inkuba. Śpieszcie się.

_________________
Image
They call me Sami the Sick. And I'm spitting fire with might.


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Cech Mechaników i Konstruktorów Arden'a
PostPosted: Fri Sep 19, 2008 11:06 am 
Offline
User avatar

Joined: Mon Oct 24, 2005 4:36 pm
Posts: 215
Location: From MY worst nightmares.
Przebudzony gunslinger podniósł wzrok w górę. Przez chwilę mamrotał coś pod nosem, kontemplując rozwiewające się, szare chmury. Był kompletnie głuchy na słowa Payatza, Trana i małej demonicy. W tej chwili był pogrążony w swoistym transie, jakie wywarła na nim irytujący, brzemienny w skutkach czyn jakim było zniszczenie jego dwóch rewolwerów, symbolów zarówno jego profesji, walki o byt, jak i celu. Później, z perspektywy czasu mógłby to ocenić jako przejaw losu, coś co musiało się stać.

Ka.

Pieprzone, przeklęte Ka. Chłopiec dla bicia dla starych bab tłumaczących tym każde zdarzenie na ich drodze, ulubione wytłumaczenie głupców i mędrców. Nasłuchał się zawsze ile winy leży w drodze przed nim, zarówno na zamkach Gilead, miastach płonących od furii Dobrego Człowieka, w każdym zakichanym zakątku Świata Środkowego z jakiego się wywodził. Mało kto widział grzech bliźniego, a nawet jeśli on istniał to jakie to miało znaczenie? Takie przeznaczenie, stary. Tak musiało być i ty tego nie zmienisz, unieś głowę i idź dalej, kurwa.
To nie było w porządku, prawda?
Z lekkim zdumieniem znalazł swojego świeżo skręconego, pomiętego papierosa. Z roztargnieniem potarł twarz chropowatą rękawicą z jeleniej skóry i uniósł skręta do ust. Z kieszeni płaszcza wyjął zapalniczkę i dojrzał kolejną rzecz, która wprawiła go w radosny nastrój. Wciąż głuchy i ślepy, podniósł z ziemi czarny, lśniący pocisk. Pobrudzona, ołowiana powierzchnia była na wpół zagrzebana w piachu. Pocisk wytopiony z Czarnej Trzynastki, jednej z Krzyształów Czarnoksiężnika najwyraźniej ocalał. Gdy o tym pomyśleć, wszystkie które tkwiły akurat w bębenkach musiały leżeć porozrzucane po okolicy.

Helionis uśmiechnął się szeroko do siebie, podnosząc go sobie na poziom wzroku. W tej chwili w jego głowie szalała dzika bestia, rozgoryczona i żądna krwi. Tama na rzece jego zdrowia psychicznego chwiała się, trzymana z trudem tylko przez wpojoną mu, żelazną dyscyplinę.
Niepokojony przez nikogo, trzymając nabój pomiędzy kciukiem a palcem wskazującym, wycelował go w głowę homnukulusa. Głosy w jego głowie ucichły, a zamiast tego poczuł w ręce lekkie drżenie. Dotyk.
- Niespodzianka, dupku.

Kula trafiła niczego nie świadomego sztuczniaka w podstawę czaszki, jednak nie miało to znaczenia. Czarny nabój zagłębił się w ciele, przebijając przez kolejne warstwy sztucznej, infernalnej tkanki aż do momentu, gdy uderzył w kość. Oczy stwora zeszkliły się momentalnie, a czarny błysk wydostał się z jego ust, oczu i uszu. Chwilę potem głowa i górna część ciała stworzenia zniknęły, momentalnie spopielone i rozwiane przez szalejącą burzę, ktorej centrum był nabój. Zanim Songispene zdążyła się odwrócić, więcej niż połowa ciała Pastulia stała w ogniu, wypalającym wszelkie istnienie i wspomnienia po nim.
Zanim zdążyła zareagować, w miejscu gdzie znajdował się jej homnukulus leżał tylko czarny, matowy nabój.

Z furią w oczach odwróciła się do Helionisa, gdy ten siedział na pieńku z drugim znalezionym nabojem, trzymanym w ten sam sposób co pierwszy i wycelowanym w nią.
- Zrób cokolwiek dziewczyno, pomyśl o jakimkolwiek zaklęciu a spotka cię to co niego. I wierz mi, nie ma żadnego boga, żadnej sztuczki która przywróciłaby kogokolwiek po tym maleństwie.
Uśmiechnął się na poły szaleńczym uśmiechem, jednak w jego oczach płonął gniew. Ciężki, ludzki, bardzo wkurwiony gniew.
- Nigdy nie wkurwiaj ludzi pragnących pokoju, tak jak ja przed kilkoma chwilami. Bo to my najmocniej potem kopiemy, co potwierdzi twój kompan, o ile tam gdzie go wysłałem można jeszcze wydawać jakiekolwiek odgłosy.
Uniósł drugi, gotowy nabój.
- Got that, bitch?

_________________
Have no fear, shadow ass is here!


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Cech Mechaników i Konstruktorów Arden'a
PostPosted: Fri Sep 19, 2008 9:17 pm 
Offline
User avatar

Joined: Tue Sep 02, 2008 5:26 pm
Posts: 7
- Jak mnie nazwałeś?! -ryknęła z wściekłością. Jej oczy niemalże zapłonęły żywym ogniem. Zacisnęła pięści. - Jak.. jak mnie nazwałeś marnny prochu?
- Oho.. dziewczynka się rozłościła? Ojej tylko się nie popłacz - z nieukrywaną satysfakcją drwił Helionis.
- Sam.. sam.. sam.. SAM TEGO CHCIAŁEŚ! - i nim ktokolwiek zdołał zareagować już na jej miejscu pojawił się smok. Stwór rzucił się prosto na Helionisa, lecz ten w ostatniej chwili zdołał uskoczyć.
- Nanana.. ojoj.. tutaj jestem nie widzisz? - Wystrzelił z rąk nabój który rozszarpał kawałek ręki (łapy?) Songispene. - Uu.. malutki smoczek ma kuku.. - szyderczo śmiał się Thomas
Smoczysko zaziało ogniem podpalając las dookoła. Nagle w pole widzenia stwora wpadł Tran. I to był błąd. Natychmiast potwór uderzył go z całej siły tak, że biedaczysko zostało odrzucone gdzieś poza zasięg widzenia. Helionisowi śmiech zamarł na ustach. Szybko zaczął zbierać wszystkie naboje, które pozostały. Po kolei wystrzeliwał je w strone smoka. Stwór jednak zaślepiony żądzą zemsty zdawał się nie odczuwać bólu, mimo że rany które otrzymał obficie krwawiły. Lecz teraz nie była pora zamartwiać się ranami. Rany, one się zagoją. Teraz pora zemsty! Krwawej zemsty!
- Groar! Zapłacisz za to! ZAPŁACISZ! - ryczała Songispene zionąc ogniem. W przeciągu kilku chwil cały las płonął.
Helionis gdy skończyły się mu naboje podbiegł do broni która jeszcze przed kilkoma chwilami należała do Trana i rzucił się z nią na smoka, rozcinając skórę na grzbiecie potwora. Jednak smoczysko odwróciło się i zdążyło również uderzyć Thomasa. Uderzenie odrzuciło człowieka kilkanaście metrów w tył. Hel z trudem podniósł się. Dotknął głowy. Poczuł coś ciepłego. Krew. Dużo krwi. To wzbudziło w nim jeszcze większą wściekłość; pobiegł w stronę Songispene. Wskoczył na grzbiet i chwycił się z całej siły za szyję. Dobył broni i uderzył nią w potwora. Jednak jego (a raczej jej) łuski były na tyle twarde by wytrzymać uderzenie i złamać broń na pół. Songispene poderwała się do dzikiego lotu, chcąc zrzucić niechcianego pasażera. Ten jednak mocno się trzymał. Obydwojgiem wrzał śmiertelny gniew. Gniew który zaślepiał wszystko. Nic nie było poza nim, nic się nie liczyło. Liczył się tylko gniew. Żądza zemsty. Smok leciał niemalże w pozycji pionowej do góry z zawrotną szybkością z wściekłości zionąc ogniem. Nagle zmienił kierunek lotu i wykonywał różne spirale. Coś uderzyło i runął prosto na ziemię wraz z Helionisem. Upadek oboje odczuli nadzwyczaj bolesnie. Hel jednak chyba bardziej, gdyż gdy usiłował wstać, zdał sobie sprawę, że nie czuje nóg. Splunął krwią i przeklnął siarczyście. Trochę potrwało również zanim Songispene zdołała powstać. Z trudem stanęła nad Helem. Podniosła szpony. Już, już, zada ostateczny cios.. w końcu.. zemsta.. o taak... jeszcze trochę i.. Ciemność. Songi nagle powróciła do swojej normalnej postaci i nieprzytomna upadła na ziemię. Thomas uśmiechnął się, teraz on miał przewagę. Teraz on wymierzy sprawiedliwość. Pozbędzie się tego plugawstwa raz na zawsze. Dźwignął się chwiejnie i w tej samej chwili stracił przytomność.

***
Payatz korzystając z okazji, że obydwoje są nieprzytomni związał ich niezniszczalną liną, która powstrzymuje wszelkie magiczne i niemagiczne moce i może być rozwiązana tylko przez tego, kto ją zawiązał. Z małej torebeczki Songispene wyjął książkę. Uśmiechnął się pod nosem. To jest to co jest potrzebne..

***
Zebrał szczątki homunkulusa i resztki broni Thomasa. Narysował krąg i wypowiedział inkantację. Oto teraz przed nim stał niczym nowy Pastulio. Obok zaś leżała lśniąca broń Helionisa. "Oho! jeszcze lepiej! To naprawdę dobry dzień dla pajaca" I nucąc radosną melodyjkę związał Pastulia, broń Hela natomiast sobie zabrał.
- Gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta - zacytował stare ale jare przysłowie i przysiadł na pieńku spoglądając na zgliszcza lasu.


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Cech Mechaników i Konstruktorów Arden'a
PostPosted: Sat Sep 20, 2008 9:29 pm 
Offline
User avatar

Joined: Fri Mar 19, 2004 9:10 pm
Posts: 1103
Location: Pola Umysłu
-Okay, misie pysie, kociaczki robaczki i inne wszawe mendy.-rzucił daimon śmiechu i dramatu, szaleństwo wcielone w materialną formę gdy przykucał naprzeciwko związanych. - Zastosowałem wobec was dość brutalne metody ale wszystko ku szerzeniu ogólnej zgody. Szczęśliwością i pracą debile się bogacą więc tego od was nie wymagam. Ale Payatz, wasz kolega na szersze spojrzenie wybitnie nalega.
Następnie zagwizdał ignorując wbite w niego spojrzenia związanych i zakneblowanych Thomasa, Songispene i Trana.
Rozległo się znajome niskie, muczące zawodzenie i odgłos potężnych tąpnięć. Zza horyzontu wychynęła najpierw głowa Rafandynki, potem ramiona, następnie gigantyczne, falujące w staniku piersi, potem... Bądźmy szczerzy, nikt nie zwrócił uwagi na to co wychynęło potem więc nie ma sensu rozwodzić się w szczegółach poniżej rowka dekoltu.
Olbrzymka z zadziwiającą gracją i szybkością znalazła się przy nich. Zdziwiona wskazała palcem na poszukiwaczy przygód związanych w baleron i spojrzała pytająco na Payatza ubranego teraz w żółty kombinezon strażacki.
-Czy tym ofiarom ginekologicznej spirali nienawiści szerszy horyzont możesz ziścić?
Rafandynka złapała za koniec liny opasującej zebranych i jak świeżą szynkę podniosła ich do góry. Payatz tymczasem po wężu pożarowym wdrapał się właśnie na jej ramię i ześliznął na dłoń którą trzymała linę.
-Widzicie kochani? Oto jest brama. Brama wam przejście w świat inny otworzy. Jednak uwaga są tam zagadki. Rozwiązać je trzeba gdy chcecie pożyć. Na łuku który stąd już widzicie, stworzonym ręką szaleńca-medyka, są zapisane w języku tajemnym instrukcje- co ją otwiera i co zamyka. Miejsce od wieków jest opuszczone. Zamek warowny, strzeżony niegdyś wielce. Bądźcie ostrożni i zważcie na ręce.

_________________
Image
They call me Sami the Sick. And I'm spitting fire with might.


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Cech Mechaników i Konstruktorów Arden'a
PostPosted: Sat Sep 20, 2008 9:54 pm 
Offline
User avatar

Joined: Mon Oct 24, 2005 4:36 pm
Posts: 215
Location: From MY worst nightmares.
Thomas uniósł brwi, wpatrując się się przez chwilę w kierunku wskazanym przez arlekino-podobnego demona. Daleko na horyzoncie rzeczywiście majaczył kształt zamku, całkiem podobny w architekturze do tych, które czasem widywał w niektorych baroniach w swoim świecie. Tam były to ruiny, wygladając jakby czas przeżuł je po czym wypluł na ziemię, ku uciesze niezliczonych pokoleń młodych ludzi takich jak Thomas. Tamten jednak zdawał się być cały, przynajmniej na tyle na ile mógł stwierdzić rewolwerowiec.
Okolicę zalewał pomarańczowy blask zachodzącego słońca, które już opierało się o góry; pojedyncze gwiazdy zapalały się już na wschodzie, a z północy (północy?) zaczął wiać chłodny wiatr, wprawiając drzewa przed nimi w lekkie kołysanie. Mężczyzna zręcznie się wywinął z supłów liny, chwilę wcześniej niż uczyniła to dziewczyna i barbarzyński wojownik. Swą uwagę skoncentrował jednak na Payatzu.
- Masz coś mojego, mai.
Payatz zrobił tak komicznie zdumioną minę, że przez chwilę jego twarz wyglądała jakby miała się wywrócić na lewą

(... śmiech, daleko stąd, ponury chrapliwy śmiech...)


stronę.
- No mai, hai, ale ja nic nie czaj! Nie słuchasz uważnie chłopcze - zaintonował Daimon głosem Johna Wayne'a - nie słuchasz uważnie, a potem ludziom się dzieje krzywda, chłopcze. Tak jest jak się bawisz z bronią, a ze mną i nią nie wolno sie zabawiać, chłopcze. Słuchasz co mówię bo potem się dzieją złe rzeczy, jak kojocie gówno albo skorpion w bucie, chłopcze - postawił nogę odzianą w kowbojski but z ostrogami na beczce z trzema "x" obok siebie.
- Jednak widzę żeś szczwany chłopak więc ci dam co mam, byś był grzeczny chłopek, mkay? My chłopaki sobie musimyta pomagać bo jak nie, to kto co nie, no nie? Mkay? Kidoki?
W wyciągniętej jak na powitanie ręce wisiał skórzany pas z nabojami i z kaburami, w których tkwiły dwa rewolwery. Odlana z miecza Artura Elda broń, co do tego nie mogło być wątpliwości, jakby nigdy nie została zniszczona. Bo może nie była?
Thomas odebrał podarunek i szybkim strzałem posłał między oczy Payatza ołowianą kulę. Nie miało to co prawda znaczenia, jednak dzięki temu upewnił się o autentyczności broni i poprawił sobie humor.
- No offense, mai. - wymamrotał mężczyzna po czym rozsiadł się na ramieniu olbrzymki. Ciepła skóra, mimo iż twarda, była przyjemna w dotyku. Rewolwerowiec w końcu - w końcu - włożył sobie do ust papierosa i zapalił go siarczaną zapałką.
- Zabierz nas gdzie mamy iść, Rafandynka-sai.

_________________
Have no fear, shadow ass is here!


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Cech Mechaników i Konstruktorów Arden'a
PostPosted: Sat Sep 20, 2008 10:19 pm 
Offline
User avatar

Joined: Tue Sep 02, 2008 5:26 pm
Posts: 7
-A więc do zamku! Szturm, zdobycie, złoto! - cieszyła się podskakując i klaszcząc w ręce Songispene, której wtórował homunkulus - jako wasza potężna, piękna i wszechmocna przywódczyni decyduję, aby zająć ten zamek. Hej zaczekajcie na mnie! - i podniosła się do lotu niosąc na rękach Pastulia. - Czekajcie! Rozkazuję czekać!
- No nie.. znowu się zaczyna? - mruknął Helionis i wystrzelił na wszelki wypadek kulkę w stronę demonicy, lecz ta z gracją primabaleriny uniknęła ciosu.
- Czekajcie, chyba się nie gniewacie za te małe incydenty? -szczerbiotała Songispene w końcu dogoniwszy grupkę podróżników. - Nie gniewacie się?
Grupka zmierzyła ją wzrokiem bazyliszka, jednak ta niczym nie zrażona przysiadła na ramieniu olbrzymki.
- Wiedziałam, że się nie gniewacie - uśmiechnęła się - A! Payatz - chyba mi czegoś brakuje w torebce - powiedziała utkwiając wzrok w swojej książce która spoczywała w rękach demona.
- Znalezione nie kradzione, zaprawdę mądre to przysłowie - odrzekł spokojnie pajac.
- Daleko jeszcze? - jęczał Pastulio - No daleko czy nie? A dlaczego ten silny pan siedzi dużej pani pomiędzy brzuchami? - malec zwrócił uwagę na Trana - Też mogę tak mam.. - W tym momencie Songispene zakryła Pastuliowi usta ręką. - Ile razy mówiłam Ci żebyś tak do mnie nie mówił! Nie jestem twoją.. err... mamą. Stworzyłam Cię a to co innego.
- To jaka jest różnica pomiędzy stworzeniem a czym innym? - dopytywał się maluch...


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Cech Mechaników i Konstruktorów Arden'a
PostPosted: Sat Sep 20, 2008 11:00 pm 
Offline
User avatar

Joined: Fri Mar 19, 2004 9:10 pm
Posts: 1103
Location: Pola Umysłu
Posępne i monumentalne zamczysko z początków wieku (złotego zapewne) zostało zbudowane przez maniaka lub geniusza. Chociaż większość szczegółów się zgadzała czuło się że maczała w tym palce obca inteligencja albo swojski obłęd. Blanki, fosa, wieże warowne na każdym z czterech rogów warowni - to było dość sztampowe i możliwe do przełknięcia.
Gigantyczny kamienny łuk wiodący po przekątnej z jednego rogu grodu do drugiego i jak kładka wznoszący się nad na sześćdziesiąt stóp ponad najwyższą wieżą kasztelu dawał zgoła inne wrażenie.
Rafandynka kroczyła pewnie i z gracją gdy wtem jej nos, lewa dłoń oraz obydwie wypukłości klatki piersiowej spotkały się z nieoczekiwanym oporem. Niewidzialny mur na który wpadła uderzył o powierzchnie którymi się z nim zetknęła skutkując poważnym wstrząsem dla osób trzymanych w dłoni i poważnym zagrożeniem zgonem przez uduszenie dla Trana.
Rafandynka otworzyła szeroko czerwone mięsiste wargi i zatoczyła się do tyłu. Kilka kroków wstecz, zawistne drzewa czekające od lat na sposobność odpłacenia się depczącym je nogom, efekt był prosty do przewidzenia. Wielkie ŁUP wstrząsnęło glebą.

-Załoga z wozu! - krzyknął gromko Daimon, wygrzebując się spod czupryny gigantki.
Rafandynka leżała na boku i rozcierała skaleczoną kostkę mrucząc smutno z wyrzutem.
-Hax, nie opłaciłem OC na ten kwartał.- żachnął się Payatz i kalkulując głośno teoretyczne koszty garażowania poszedł do miejsca kolizji.
-Hmm, to powinno być gdzieś tutaj.- rzekł i postąpił krok naprzód. Jego nos rozpłaszczył się jak pomidor rzucony o szybę a jego samego odrzuciło wstecz o kilka kroków.
-Phascynujomce.

_________________
Image
They call me Sami the Sick. And I'm spitting fire with might.


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Cech Mechaników i Konstruktorów Arden'a
PostPosted: Tue Sep 30, 2008 9:09 pm 
Offline
User avatar

Joined: Tue Sep 02, 2008 5:26 pm
Posts: 7
-Hmm.. ciekawe - zamruczała Songispene obserwując jak Payatz został odrzucony od bariery. - Naprawdę ciekawe.. Proponuję obejść, może gdzieś będzie przejście..
-Wątpię. Tylko głupiec może pomyśleć, że ta bariera ma jakiekolwiek przejście. - odparł Helionis. - Widzisz zresztą jak potraktowało to pajaca.
-Hmm.. hmm.. - demonica usiadła na pieńku podpierając rogatą główkę rękoma i gorączkowo myśląc. - Jak to można przejść...

Podczas gdy Payatz z Helionisem zawzięcie o czymś dyskutowali, a Tran zajął się pocieszaniem Rafandynki, Pastulio nudził się śmiertelnie. W końcu, nie mogąc znaleźć jakiegoś ciekawego zajęcia, usiadł na ziemi i wziął do swojej malutkiej dłoni kamyk. Długo obracał go w rękach aż w końcu w jego główce zrodził się diabolo plan. Rzucił z całej siły kamyk w barierę czekając aż on się odbije. Jednak kamyk wylądował po drugiej stronie bariery...


Top
 Profile  
 
Display posts from previous:  Sort by  
Post new topic Reply to topic  [ 44 posts ]  Go to page Previous  1, 2, 3

All times are UTC + 1 hour


Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest


You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Search for:
Jump to:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group