[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4246: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4248: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4249: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4250: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
Multiworld • View topic - Nomad

Multiworld

Nothing is impossible in the Multiworld
It is currently Thu Apr 03, 2025 2:12 am

All times are UTC + 1 hour




Post new topic Reply to topic  [ 24 posts ]  Go to page 1, 2  Next
Author Message
 Post subject: Nomad
PostPosted: Thu Oct 05, 2006 6:27 pm 
Offline
User avatar

Joined: Thu Feb 19, 2004 9:19 pm
Posts: 1234
Location: Ośrodek wypoczynkowy "Nomad"
Zgromadzenie ... jedna z organizacji działających w transversum znanym także pod nazwą MultiŚwiat.

Powołana do istnienia po zawarciu sojuszu między Bio - Rojem xenów oraz shivańskim Rojem organizacja przeszła już niejedno przeobrażenie. Wielu zasiliło jej szeregi ... wielu też odeszło .... jednak podtrzymywane przez jej założycieli, Zgromadzenie wciąż dryfuje po bezkresie oceanu MultiŚwiata.

Tysiące kilometrów pod powierzchnią Nomada, wewnątrz zastygłego jądra globu, w sercu gigantycznego okrętu - planety czterech decyduje o dalszych losach swej organizacji: pierwsza xeńska hybryda, "ten, który przemawia w ich imieniu" - wysłannik shivan, pół demon zaginionego świata oraz wiekowy wampir w randze admirała Gwiezdnej Floty.

Jeśli wydaje ci się że widziałeś już wszystko, że nic więcej nie będzie w stanie cię zaskoczyć, jeśli twoja egzystencja to pustka ciągnących się dektad ... pożegluj z nami przez najczarniejszą otchłań przestrzeni. Bądź świadkiem narodziń negatywnych słońc, doświadcz entropii całych rzeczywistości, syć się pięknem tysiąca warstw podprzestrzeni, ujażmij dziką magię czarnych dziur ..... odnajdź się w nowym życiu i delektuj każdą jego sekundą.



******



Po opuszczeniu systemu Nomad skierował się ku wymiarom bliższym centralnemu punktowi MultiŚwiata. Cel podróży obrany przez jego twórców miał przez pewien czas pozostać tajemnicą, w międzyczasie zaś wykańczane były ostatnie niedociągnięcia konstrukcyjne. Sama planeta - okręt miała zająć miejscę utraconego pewien czas temu , więc nie mogło być mowy o jakichkolwiek lukach w planach jej dotyczących.

Nit wchodził własnie do centrum dowodzenia gdy minęła go Eris niosąc kilka hermetycznie zamkniętych pojemniczków. Odprowadził ją wzrokiem, a gdy zniknęła za zakrętem korytarza sam ruszył dalej. Chwilę potem usadowił się w fotelu, podłączył do jednego z rdzeni i zaczął przeglądać dane. Na pierwszy ogień poszły informacje dotyczące działania jednostki. Następnie przejrzał raporty na temat warsty Shadow Storm, wyglądało na to iż zakończyła kotwiczenie i stała się integralną częścią Nomada.

Kiedy skończył przegląd, z ciekawości zaczął lokalizować poszczególnych członków Zgromadzenia.
Zarov cały czas przebywał w celi Chimerii, Maciek siedział na zewnątrz, podobnie zresztą REnler, tyle że REn właśnie używał innego rdzenia aby - i tu xen zdziwiony uniósł powiekę - przywrócić na planecie skrawek jej pierwotnego stanu
- Najwyraźniej poważnie mówił o jeziorze podczas uruchamiania napędu - przemknęło przez myśl Nitowi.
Następnie odnalazł Xiona. Ten siedział razem z Aretai w jednym z poddziemnych pomieszczeń. Oboje ćwiczyli zespalanie jaźni, pół - xen był prawie pewien że nie skończą przez następne kilkanaście godzin.
Miejsca pobytu Kła nie było trudno odgadnąć, odkąd tu przybyli stary król nie miał wiele do roboty, a co za tym idzie większość czasu spędzał w letargu przypominającym hibernację ..... z reguły na jednej ze ścian komnaty Nita.
Jako ostatnią zlokalizował Eris, która nie wiedzieć czemu siedziała u siebie.

Przesiedział jeszcze kilkadziesiąt minut w fotelu rozmyślając o różnych sprawach, po czym wstał i ruszył w kierunku niedawno uformowanej komnaty, miał tam kilka rzeczy do zrobienia. Po drodze wysłał zakodowaną wiadomość telepatyczną z instrukcjami dla pewnego osobnika.

Nomad leniwie płynął w znanym tylko sobie kierunku.

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Fri Oct 06, 2006 3:37 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sat Apr 17, 2004 4:46 pm
Posts: 925
Location: Z krain, których nie ma na mapie.
Zanim Zarov wparował do celi Chimeria siedziała ze złożonymi dłońmi i przyciskała palce wskazujące do ust.
-Nie myślałam, że kiedyś to powiem...ale bardzo byś się tu przydał Rafliku.

***

Tuż nad krawędzią snopa światła wyszedł się z podprzestrzeni:
- Otwórz swój umysł - powiedział stanowczym tonem wyłaniając się z cienia - Otwórz go teraz, albo dowiem się wszystkiego później wypalając ci neuron po neuronie. – oczy Zarova zapłonęły krwistą czerwienią.

-Ktoś tu chyba nie umie pukać.- warknęła wiedźma gotując się na przyjęcie ewentualnego ataku. Zarov był wściekły. Potężna fala negatywnej energii niemal nie przygniotła dziewczyny.

.- I ktoś mówił najpierw o rozmowie, nie natychmiastowym ujawnieniu informacji.

Zarlov zrobił energiczny krok do przodu i... zatrzymał się jakby hamował chęć rzucenia się na nią, chwycenia za gardło i wdarcia się do jej umysłu.
Czujna wiedźma odruchowo wykonała krok w tył.
Była zaskoczona natychmiastową zmianą w zachowaniu tego człowieka.
Wcześniejsze opanowanie zastąpiła istna furia i wulkan energii. Masa uczuć, o których nie musiał mówić była niemal namacalna, a nie były to dobre uczucia. Przerażały i obezwładniały.

-Porozmawiamy, może uda mi się zaspokoić twoją ciekawość.- mruknęła wiedźma, uważnie przyglądając się Siergiejowi. - Co chcesz wiedzieć?

-Co masz wspólnego...- zaczął powoli.

-Z CA? Bardzo wiele.- rzuciła szybko, niemal pogardliwie, jakby pytał ją o to czy lubi herbatę.
Zarov parsknął.

-Nie obchodzi mnie teraz CA.- rzucił o wiele pogardliwej niż ona przed chwilą.

-Więc co cię interesuje?

-Twój związek z wydarzeniami sprzed lat.

-A konkretnie?

- Nie udawaj głupiej - wysączył przez zęby powstrzymując się od ataku - z pewnością wszystko lub część widziałaś.

-O czym ty mówisz, na bogóew?!

-Widziałaś jej egzekucję!

-Nic nie widziałam szaleńcze, nie mam pojęcia o kogo ci chodzi!- uskoczyła przed gwałtownym ruchem Zarova w przód.

Dziewczyna zatrzymała się. Stali naprzeciwko siebie w pewnej odległości mierząc się lodowatymi spojrzeniami. Po chwili wiedźma poczuła jakby ktoś próbował wdzierać się jej do pamięci.

-Nie próbuj tego Zarov. Psionika to moja mocna strona.- z niewielkim wysiłkiem wypchnęła intruza z umysłu, równocześnie próbując zajrzeć do jego własnego.


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Mon Oct 09, 2006 6:39 pm 
Offline
User avatar

Joined: Mon Oct 24, 2005 4:36 pm
Posts: 215
Location: From MY worst nightmares.
Podniósł naglę głowę, jakby coś go użądliło. No, w pewnym sensie użądliło, jego system komunikacji zawsze odbierał nadchodzące wiadomości jako ukłucie w okolicach skroni… tym razem wezwanie było znacznie bardziej natarczywe niż inne, a dodatkowo wiadomość została zaklasyfikowana jako „nieznanego pochodzenia”.

Westchnął, po czym wyprostował się. Przed nim rozległ się wrzask, na wpół pożartego człowieka. A może on wrzeszczał cały czas? Raczej tak, ARek zwykle tracił poczucie czasu podczas posiłku… a ten czarodziej był po prostu dobry! Z żalem musiał odstąpić od dokończenia jedzenia.
Człowiek leżący w kompletnej ciemności na pokładzie „Demeter” był już teraz kompletnie oszalały ze strachu, bólu i ciemności. Nagi, okrwawiony, bez nóg i większości lewego ramienia, zrobił coś co Hell-chanowi wydawało się nieco zaskakujące biorąc pod uwagę jego ogólny stan, jednak poświęcił swemu rozpaczliwe pełznącemu posiłkowi tylko szczątkową (haha!) uwagę.
Wpuścił do jaźni zakodowaną wiadomość, przerywając wreszcie igły bólu.

Stał przez chwilę, odcyfrowując komunikat od… od...
A to ciekawe…

ARek uniósł dłoń do twarzy, w geście imitującym ten, gdy ktoś po obfitym posiłku obciera kąciki ust. Nie przewidział kontaktu od tego konkretnego osobnika, gdyż, wstyd powiedzieć, zapomniał o nim. Jego jedyny stały kontrakt, zawarty jeszcze w życiu, gdy szerzył spustoszenie jako demon lodu w domenie Rubinookiego... a od tego czasu minęło dużo czasu, bardzo dużo czasu. Wtedy panowała w nim zasada „wierny zlecaniu aż do śmierci”… i umarł. Zatem, czy wciąż punkty zawarte w ich umowie obowiązywały?

Człowiek, zaskakujące! doczołgał się aż do włazu wychodzącego z mrocznego pomieszczenia. Ten był jednak zamknięty, zaś jego powierzchnia w paru miejscach wygięta do środka, zaś konsola obok- rozszarpana. Mężczyzna uderzył kilka razy w stalową powierzchnię, zaś jego wrzask ustąpił miarowemu łkaniu. Strasznie kiepsko szło mu to umieranie, o ucieczce nie wspominając.

ARek w zastanowieniu zaczął się przechadzać po pomieszczeniu. Powinien był przewidzieć wcześniej iż Nitopir się odezwie… ba! To było prawie pewne, od czasu gdy Hell-chan trafił do tego Multiwersum, zakładając oczywiście iż Kapitan Glut żył. Jak powinien postąpić? Hybryda nie należała do typów na tyle głupich, aby zapłacić całą cenę zawartą w kontrakcie przed wykonaniem zlecenia, co by się bez wątpienia skończyło jego śmiercią… lub przynajmniej ciężką walką. Nie, ten interes był ubity tak dawno temu, iż sam półdemon wyrzucił z pamięci ten fakt.

Czarny zaczął wyłamywać sobie knykcie. Przez jego głowę przemknął pomysł, aby zignorować wezwanie… jednak szybko został on usunięty.
Podniósł dłoń do skroni, wysyłając prostą telepatyczną wiadomość.
- Arael, jesteś tam?
Arael potwierdził.
- Każ Lelielowi otworzyć przepust w piątce, a dla mnie przygotuj zestaw numer trzynaście. Uruchom OOR i nastaw na dwadzieścia dni. Nie będę się z tobą komunikował, więc powtarzaj procedurę aż do odwołania… podsłuchałeś wiadomość, która do mnie przyszła?
Arael ze wstydem przyznał iż owszem, dodając jednak, iż to samo zrobił Leliel. Po chwili Pilot przeprosił skruszony.
- Więc wyślij wiadomość zwrotną z potwierdzeniem oraz odpowiednimi namiarami. Ja będę czekać w hangarze.
Arael zgodził się, jednak spytał zaciekawiony na temat osobnika, który się z nimi skontaktował. W swej pamięci nie miał zapisanego żadnego telepatycznego kontaktu o bliźniaczej strukturze.
- Dawny znajomy –odparł lakonicznie Helian.
Co z innymi interesantami?
- Powiadom wszystkich naszych, że każdy kontrakt na razie zostaje zawieszony bądź odwołany. Zbierz ich na statku, mają czekać na kontakt ze mną. Obawiam się, że nie będzie mnie bardzo, bardzo długo…
Pilot zrozumiał. Bez zbędnych pytań powiadomił pół-demona, iż pokój teleportacyjny został przygotowany.
- Zaraz tam będę – odparł ARek, odwracając się do swej ofiary, wciąż żywej. Człowiek zauważalnie dygotał, dookoła niego wezbrała się spora kałuża krwi.
- Tylko strzelę sobie strzemiennego.

***

Obszerne pomieszczenie służyło niegdyś za prowizoryczną stocznię. Dokonywano tu drobnych napraw, zanim uszkodzony statek można było dostarczyć do stoczni; hangar oznaczony jako numer 5 został przez Helionisa przetransformowany na teleport udostępniany potencjalnym interesantom; podłużne pomieszczenie miał zamontowany na jednej z mniejszych ścian okrągły portal, stanowiący egzemplarz jednego z gwiezdnych wrót, które ARek porwał z jednego z Goa’uldkich statków. Ze względu na ciemność w pomieszczeniu, trudność mogłoby komuś sprawić określenie wysokości stropu.

Niezliczony złom, pudła oraz resztki pojazdów i androidów naprawczych walały się wszędzie, jakby świeżo po jakiejś bitwie. Osobie nieprzystosowanej do widzenia w ciemności, pozbawionej umiejętności latania lub co najmniej wielkiej zręczności byłoby bardzo trudno rozeznać się w tym całym bałaganie; w jednej ze ścian tkwił do połowy wbity stary, imperialny myśliwiec. Jakimś cudem struktura utrzymywała się, głównie dzięki niezłomnej woli Araela do zachowania pierwotnego wyglądu okrętu, tego, który zastał zaraz po opanowaniu. Oczywiście, całe pomieszczenie było zacienione. Wymóg właściciela.

Ten siedział na kadłubie zniszczonego myśliwca; jedna noga dyndała swobodnie w powietrzu. Peleryna delikatnie falowała, owijając się zarówno dookoła ARka jak i starego statku. Obecnie z tej części pomieszczenia zdjęta była stała osłona którą gwarantował Leliel, dlatego każdy kto znajdował się na „Demeter” znajdował się w stanie lekkiego alarmu, gotów rozszarpać, spalić, zmiażdżyć, pożreć, pochłonąć lub zrobić coś bardzo nieprzyjemnego każdej formę aktywności innej niż ta przewidziana… co prawda Leliel przepuszczał w tym momencie wiązki jedynie z jednego źródła, jednak nie zszokowałoby ARka, gdyby wyciągnięcie ręki przez Nitopira było jedynie podstępem. Nie miał ku temu powodów, prawda? Oczywiście, że nie.

Pół-demon pochylił lekko głowę, przymykając błękitne oczy.
Jednakże…

_________________
Have no fear, shadow ass is here!


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Fri Oct 13, 2006 9:07 am 
Offline
User avatar

Joined: Fri Mar 26, 2004 9:47 am
Posts: 1249
Location: Ośrodek wypoczynkowy "Nomad"
Zarov w duchu uśmiechnął się, czując próbę wdarcia wiedźmy do jego umysłu. Co ona mogła wiedzieć o potędze świadomości kreowanej przez lata w Roju prychnął. Co oni wszyscy wiedzieli o jego sile. Nic! Nie byli świadomi jaką potęgę stanowiły zatopione w jego ciele kryształy. Gdyby tylko chciał mógłby ją zmiażdżyć niczym najmniejszego robaczka. Mógłby sprawić że jej ciało rozpadłoby się na miliony małych fragmentów, mógł wiele. Lecz nic nie robił.

„Chcesz wejść do mego umysłu. Wjedź i poczuj co ja czuję!”

Sergiej zwolnił część psonicznych barier osłaniających go przed obcą interwencją. Chimeria postąpiła krok na przód w umysłowej potyczce, nieco zdziwiona iż stawianie przez c914 bariery tak szybko puściły. Nagle wiedźmę zalała ogromna fala negatywnych emocji. Masa przerażających uczuć przytłoczyła ją. Gwałtownie przerwała połączenie mentalne łapczywie łapiąc powietrze w płuca, jak gdyby wynurzyła się z wody po długim weń pobycie.

Nie było lepszego momentu na kontratak. Osłabiony umysł wiedźmy był teraz bardziej podatny na penetracje niż kiedykolwiek wcześniej. Zarov zawahał się. Burza negatywnych emocji która tak gwałtownie objawiła się pod wpływem wspomnień równie szybko znikneła.
- Nie wiesz – przyglądając się uważnie Chimerii zrezygnowany szepnął – nikt nie wie.
Wiedźma zaskoczona nagłą zmianą w zachowaniu Sergieja milczał.
- Ale widziałaś. – nie odpowiedziała – Z pewnością widziałaś, nawet telepatyczny ślepiec by spostrzegł to...wspomnienie. – dodał.
- Widziałam – po chwili przerwy wiedźma odpowiedziała – to okropieństwo. Ale nie wiem czego i kogo dotyczyło – pospiesznie dodała.
- Zapomnij.
- Czy to.. czy to wspomnienie dotyczyło kogoś ci bliskiego - najdelikatniej jak potrafiła spytała bojąc się iż Zarov ponownie wybuchnie.
- Zapomnij. – powtórzył - To co wydarzyło się jest historią, ci co odeszli nie wrócą.
„Na twoim miejscu nie byłaby taka pewna Zarov” chciała na głos odpowiedzieć lecz w porę powstrzymała się od uszczypliwego komentarza.

Zapadła cisza. Chimeria nie wiedział co robić. Była uwięziona w celi bez szans na wyjście drogą siłową. Przed nią stał osobnik którego oblicze lada moment mogło zmienić się z łagodnego w pełne grozy i nienawiści. Co najgorsze widać iż nie miał zamiaru opuścić pomieszczenia co jeszcze bardziej ją deprymowało:
- Przyszedłeś tutaj w konkretnym celu, a teraz milczysz. Chcesz coś jeszcze więcej wiedzieć?
- Nie. – odparł krótko
- Dziwne – prychnęła „niech się dziej co ma się dziać, bezczynność mnie zabije” w myślach dodała. – wcześniej zastrzegałeś się iż zdarzasz ode mnie informacji o CA a teraz ich nie chcesz?
- Nie. CA jest już historią jeśli nie za kilka dni nią się stanie. Wszelki sens wypytywani się o martwą organizacje jest zbędny.
Chimeria zignorowała niemiłą dla niej uwagę i przeszła od razu do sedna:
- Bogowie! Wiec co ja tutaj jeszcze robię.
- Dobre pytanie. – odparł Sergiej – stałaś się całkowicie nieprzydatna dla Zgromadznia.
- Wiec może z łaski swojej odstaw mnie na miejsce z którego zostałam uprowadzona.
- To jest teraz niemożliwe.
- A kiedy będzie?
- Nigdy. Jak powiedziałem jesteś zbędna, a niepotrzebne elementy usuwa się lub zostawia w zapomnieniu – ton głosu Zarova nie wyrażał żadnych emocji. Ostatnie zdanie wypowiedział tak jakby w ogóle nie obchodził go los wiedźmy.
- Przecież nie możesz trzymać mnie tutaj w nieskończoność! – rzuciła
- A kto mi zabroni. Nie przedstawiasz dla mnie teraz już żadnej wartości, równie dobrze patrzeć jak rok po roku sama giniesz w tej celi lub skrócić twe przyszłe cierpienia i zabić cię teraz. – odpowiedział Chimerii całkowicie beznamiętnie.
- A nie możesz porostu mnie wypuścić?! –gwałtownie spytała. Zarov nic nie odparł. wiedźma dostrzegła na jego twarzy grymas zrezygnowania.
- Właściwie...- zapchał się – ...nie mogę.
- Czy nie za wiele na dzisiaj widziałeś cierpienia by jeszcze dokładać moje. –Chimeria dostrzegł w rezygnacji c914 swą szansę na wolność i zmierzała ją wykorzystać.

Ponownie nastała cisza. Zarov rozważał w skupieniu wszystkie za i przeciw decyzji która miał teraz podjąć. Jeszcze raz zerknął na wiedźmę i wreszcie wydał werdykt:
- Jesteś wolna. – kobiet przyjęła to ze spokojem dobrze maskując radość jaka w jej wnętrzu zapanowała. Z kilka godzin jeśli nie minut będzie mogła wesprzeć pozostałych w walce z diabłami. – Jednak do czasu aż Nomad będzie w pełni sprawny i nie usadowi się na swojej pozycji zostaniesz ze mną.
- Czyli na czas nieokreślony jestem dalej więźniem? – wewnętrzny entuzjazm opadł
- Nie jesteś moim gościem na specjalnych warunkach.
- Jakich to „specjalnych warunkach”?
- Dokładniej jednym. Masz pełne prawo do poruszani się po Nomadzie jednak nie może być to dystans większy niż piętnaście metrów od mojej osoby lub innego członka Zgromadzenia.
- A co się stanie jeśli przekroczę tą granice.
- Zostaniesz pożarta przez Scylle – oznajmił krótko Sergiej – Zawsze możesz zostać tutaj i czekać.
- Nie skorzystam, możliwość po oddychania świeżym powietrzem jest nazbyt kusząca. Mogę jeszcze wiedzieć po co to robisz, dlaczego tak nagle zmieniłeś zdanie? – spytała.
- Jak powiedziałaś na oglądałem się za dużo cierpienia – z lekkim smutkiem odparł – Więc pilnuj się.
- Dobrze na co więc czekamy, prowadź do wyjścia.
- Jeszcze nie zauważyłaś, z celi nie ma żadnego wyjścia. - c914 odparł uśmiechem – ale mam to. – nad głowami obydwojga pojawiły się dyski subteleportu które w jednej chwili przeniosły ich w nowe miejsce, pozostawiając puste pomieszczenie.

***

Zarov wraz z gościem znaleźli się w centrum kontrolnym. Pokaźnych rozmiarów sala była całkowicie pusta, rozświetlał ją jedynie umieszczony centralnie hologram.
- Myślałam ze zabierzesz mnie na powierzchnie – wiedźma westchnęła – a jesteśmy w kolejnej ciemnym pomieszczeniu.
- Jak widzisz – Zarov wskazał na fragment hologramu przedstawiającego nie zrozumiałe dla wiedźmy znakami – Nomad znajduje się w fadingu. Na zewnątrz jest jeszcze ciemniej niż tutaj.
- Nie macie żadnych sal w bardziej żywych kolorach nie będących odcieniami czerwieni? – spytała kobieta.
- Nie. – z lekkim uśmiechem odparł Zarov – Rozgość się tutaj – szerokim ruchem ręki wskazał na pomieszczenie kontrolne. Sam usadowił się na najbliższym fotelu.

Gdy tylko to uczynił pas podłogi przed pojaśniał. W mgnieniu oka z pobudzonej krystalicznej materii uformował się dosyć długi pięknie zdobiony imitujący najlepsze gatunkowo drewno stół oraz równie wspaniałe krzesła. Tuż po nich pojawił się zastawa a na niej wszelkiej maści potrawy i trunki.
- Pomyślałem że jesteś głodna - Chimeria nie odpowiedziała wiec kontynuował – nie bój się posiłki to pierwszej klasy replikowane materiał. Z krystalicznej materii jest zrobiona tylko zastawa i meble.
- To wszystko dla mnie? – wiedźma zerknęła na Zarov podejrzliwie, wietrząc jakiś podstęp.
- Po części tak – odparł c914- po części nie. Jesteś głodna to niezaprzeczalny fakt, nie często mamy okazje do świętowania wiec udało ci się załapać na ucztę jako gość.
- Święto, czyżbyście porwali kolejną bogu ducha winną przywódczynie organizacji? – ironicznie spytała.
Twarz Zarova spochmurniała lecz nie ripostował.
- Otóż nie moja droga. Powód jest bardziej prozaiczny, nasz nowy dom został właśnie ukończony i wyruszył w pieszą podróż. Zaraz poznasz pozostałych członków Zgromadzenia. – przerwał i wstał – Oto pierwszy z nich Nitopri wraz ze swym wiernym kompanem Kłem.
Z cienia wyłonił się połyskująca w czarnej zbroi wysoka postać.
- Pięknie Sergiej – odezwał się komentując wystawione na stole specjały – nie zapomniałeś o niczym. O wiedze iż zaprosiłeś naszego gościa – Nitopri pochylił lekko głowę w geście powitania. Wiedźma odpowiedziała mu równie skąpie. Tuż po nim pojawiali się Xion i Aratei oraz Eris. Ci także lekko zdziwieni widokiem Chimerii na wolności stanęli przy stole.
- Kogóż to moje oczy widzą – z tyłu do zbierających się dobiegł głos wampira – Zarov jednak ostała się odrobina człowieczeństwa w tobie. – Caep stanął przed wiedźmą i nisko skłonił się – Hrabia Matthew von Caep do usług. Czy aby ten pozbawiony honoru komuch nie wyrządził tobie Pani jakiejkolwiek krzywdy.
- Daj spokój, przecież ma wszystkie kończyny i żadnych blizn. Wygląda znacznie lepiej niż Morlok po spotkaniu z nim – powiedział pojawiający się właśnie w dysku subteleportu Renler.
- Dosyć tego, napijmy się – zaproponowała Eris. Wszyscy posłusznie stanęli do stołu i sięgnęli bo kielichy wypełnione przezroczystym płynem.
- Czysta – stwierdził Renler – Finlndia – dodał z uznaniem lekko powąchawszy puchar.
- Za Zgromadzenie.
- Za przyszłość.
- Za nas.
- Na pohybel skurywy... –członkowie Zgromadzenia niczym jeden mąż opróżnili do dna puchary. Przez moment Chimeria wahała się, lecz ustąpiła i pociągnęła mały łyk przezroczystego trunku. Widząc grymas obrzydzenia na jej twarzy wszyscy głośno roześmiali się.

Biesiada rozpoczęła się na dobre, ze wszystkich stron leciały niewybredne uwagi dotyczące członków Zgromadzenia. Nawet na posępnej twarzy Zarova zagościł uśmiech. Nie było tylko wiadomo czy to za sprawa przyjaciół czy tez morza wysokoprocentowych trunków które w siebie wlewał.

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Wed Oct 18, 2006 5:41 am 
Offline
User avatar

Joined: Mon Oct 24, 2005 4:36 pm
Posts: 215
Location: From MY worst nightmares.
Po kilku chwilach otrzymał dwa potwierdzenia; pierwsze od Araela- Pilota, drugie od Leliela- Wymiaru. Pierwszy informował o gotowości do otworzenia odpowiedniego korytarza, drugi zaś oświadczył, iż jego powłoka została zmniejszona o 24%. Minimalny stopień, z którego mogło dojść teraz do przesyłania podprzestrzenią przez „Demeter” z Planu Cienia, na którym obecnie tkwił.

ARek machnął lekko dłonią, dając do zrozumienia obu istotom, że mogą zaczynać. W dole, tuż nad zagraconą powierzchnią w powietrzu pojawiła się zmarszczka. Przez moment wyglądała, jakby miała zniknąć, lecz po chwili rozszerzyła się, tworząc kulę bursztynowego światła, mającą około dwóch metrów średnicy. Blask rozdarł ciemność dookoła niczym miecz przechodzący przez materiał; cień falował tuż za granicą widzialności, która powstała dzięki portalowi.
Pół-demon zeskoczył w dół, lewitując tuż nad świeżo otworzonym portalem. Przez moment przyglądał się bramie, po czym zanurkował. Chwilę po jego zniknięciu portal zamknął się, ku uldze Pilota.

Cisza była wszechogarniająca, czysta, idealna. Brak dźwięku był absurdalny, biorąc pod uwagę iż jednostka tej wielkości powinna być wypełniona kakofonią różnych odgłosów: grzmotem silników, sykiem hydraulicznych instalacji, buczeniem działających terminali, stukotem butów na stalowym pokładzie, rozmowami załogi, komunikatami z rozmieszczonych na korytarzach głośników… technicznym koncertem, niesłyszanym nigdy przez żadnego członka personelu żadnej jednostki, do momentu gdy nagle wszystko zamierało.

Tak stało się także na tym statku. Pierwszą anomalią jaka uderzyła wszystkich pilotów, techników, szturmowców była nienaturalna cisza, której przyczyn próżno było szukać w jakimś uszkodzonym podzespole lub innej awarii. Przez siedem dni na korytarzach „Materii” jedyne odgłosy jakie odbijały się od pancernych ścian wydawane były jedynie przez załogę.

Potem ludzie zaczęli znikać. Jeden po drugim, kolejni imperialni przepadali jak kamień w wodę. Czy utrzymywali kontakt przez komunikatory, czy mieli się w zasięgu wzroku, to nie miało znaczenia. Rozmowa nagle zostawała ucięta przez głośne, statyczne trzaski. Gdy te ustępowały, nie dało się ustalić miejsca w jakie przepadł ten członek załogi.
Ostatni zniknęli na mostku, osiem i pół godziny po tym jak wszystkie światła na całym statku zgasły.

***

ARek nie znał nazwy planety na której wylądował i wedle jego informacji, ta jej jeszcze nie posiadała. Lądując na bezkresnej, trawiastej dolinie miał wrażenie, iż minie jeszcze dobre parę milionów lat zanim mieszkańcy tego świata będą w stanie nadać go sobie sami.

Portal zniknął z cichym sykiem. ARek szybko zbadał otoczenie, jego wzrok padł na grupie jakichś wątłych, przypominających gazele stworzeń, które pasły się w olbrzymim stadzie kilkaset metrów od niego. Oprócz nich, wykrył tylko parę owadów. Nic, co mogłoby mu zaszkodzić.

W przeciwieństwie do wielu z jego rodzajów, nie wydzielał żadnej charakterystycznej aury, a już na pewno nie takiej, od której biłoby jego mroczne pochodzenie. Przez to „gazele” zbliżały się niespiesznie, obrzucając ARka długimi spojrzeniami wielkich, czarnych oczu, powolnie żując lekko niebieskawą trawę/

Równina była płaska niczym talerz, porastała ją jedynie wysoka trawa oraz parę pojedynczych drzew o spłaszczonej koronie. Właśnie pod jednym z nich ulokował się pół-demon, wygodnie siadając. Musiał jeszcze poczekać jakiś czas.
Jeśli mi się poszczęści zobaczę może zachód słońca, pomyślał, przymykając błyszczące oczy.

_________________
Have no fear, shadow ass is here!


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Wed Oct 25, 2006 12:24 am 
Offline
User avatar

Joined: Thu Feb 19, 2004 9:19 pm
Posts: 1234
Location: Ośrodek wypoczynkowy "Nomad"

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Thu Oct 26, 2006 4:38 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sat Apr 17, 2004 4:46 pm
Posts: 925
Location: Z krain, których nie ma na mapie.
Zaskoczona Chimeria nie wiedziała przez chwilę co robić. Podejrzliwie spojrzała na Kła i przeniosła spojrzenie na Maćka.
-Nie wiem co u niej. Zbyt dawno się nie widziałyśmy.- powiedziała oschle.
Wiedźma dyskretnie rozejrzała się za jakimkolwiek wyjściem. Stwierdziła w duchu, że przeżyłaby nawet zsyp do śmieci, byleby tylko stąd się wyrwać.
Gdy stwierdziła, że brak nawet wyjścia do wc z rezygnacją rozsiadła się wygodnie w fotelu. Akurat Maciek zaczął coś nucić pod nosem.
Podchwyciwszy nutę, Renler zaczął go wspomagać swoim chwiejnym głosem.
Po kilku minutach słuchania ich nieudolnych prób zaśpiewania jakiejś piosenki i dodania atmosferze kolejnych procentów tworzących rodzinny klimat, Chimeria nie wytrzymała i przerwała rozrywające uszy wycie. Zwłaszcza tak wrażliwe uszy jak jej.

-A wy co?!- prychnęła z ukrywaną pogardą.- Śpiewać nawet porządnie nie potraficie? Wyjecie gorzej niż dzikie stado...

Eris spojrzała z rozbawieniem na reakcję chaotki.
Śpiewający uśmiechnęli się krzywo w pół pijackim uśmiechu i spojrzeli na wiedźmę.

-Więc sama nam zaśpiewaj.

-Chyba żeś na głowę upadł.- warknęła do Renlera.

-Przybieżeli do CA elektrycy...- zawył w odpowiedzi.

-Nawet tekstów porządnych nie znacie.- westchnęła rozkładając ramiona.- Przy popijawie śpiewa się szanty.- usiadła luźno i chwyciła butelkę dla lepszej wizualizacji idei. Nie próbując nawet pić zaczęła nucić wprawiając w zaskoczenie gospodarzy burdelu na kółkach.

Czarnobrody nasz Kapitan był,
A zwał się Edward Teach.
W 16-tym roku do nas przyszedł, by
Z diabłem i z nami pić.

Zakręciła z zadowoleniem butelką i wstała śpiewając głośniej.

Potężna postać, dziki wzrok,
Hiszpanom śmiał się w twarz,
Rabował statki. Nim minął rok,
Dziesiąty pryz był już nasz.

Bo Kapitan nasz szalony był,
Mówiono, że z diabłem ma pakt.
Gdy w warkocz zaplatał brodę swą,
Drżał przed nim cały świat.

Zapragnął zrobić na statku piekło,
Pod pokład spędził nas.
W trującym dymie prochu i siarki
Wytrzymał najdłużej z nas.

Na Karaibach z nami był
Marynarz - nie znał go nikt.
Nie gadał z nami, ze Starym pił,
Mówiono, że to sam Zły.

Spotswood ogłosił nagrodę za nasz bryg,
Złoto za naszą śmierć.
Więc żywy dziś nie wyjdzie nikt,
Kto Teacha pragnął mieć.

Zadano mu dwadzieścia ran,
Na pokład ciężko padł.
Dziś odwróconą losu kartą
W piekle z Czartami gra.


Odetchnęła głębiej i odstawiła butelkę zadowolona z zaprezentowanej piosenki.

-Znasz szanty?- zdziwiła się Eris. Nawet Aretai podniósł łeb i spojrzał nieobecnym wzrokiem na Chimerię.

-Moja przodkini dużo pływała po morzach. Mam w sobie trochę pirackiej krwi. –uśmiechnęła się z satysfakcją wiedźma.

-Ale na pewno nie to, że umiesz pić.- zaśmiał się gardłowo Nitopir zza jej pleców. Siergiej poparł go w ironicznym uśmiechu.

Chimeria uniosła w irytacji brew, a na czole wyskoczyła jej drobna żyłka.

-Impreza była fajna. –powiedziała wstając i charakterystycznie otrzepując kieckę.- Wystarczyło mnie zaprosić, a nie porywać. Teraz jednak naprawdę muszę wracać na Foorstin. Wypuśćcie mnie już.


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Sun Oct 29, 2006 8:09 pm 
Offline
User avatar

Joined: Fri Mar 26, 2004 9:47 am
Posts: 1249
Location: Ośrodek wypoczynkowy "Nomad"
Członkowie zgromadzenia zamilkli. Nitopir zerknął na Zarova, ten na Eris. Ona zaś na Maćka. Gdy już tak wszyscy obejrzeli się wzrokiem zwrócili swe twarze na Chimerię.
- No co? – ostro spytała nie mogąc znieść wpatrywania się w nią kilku par oczu.
- Sergiej uświadomiłeś naszego wspaniałego gościa iż jest już wolny? – wybełkotał wampir usiłujący utrzymać prosta postawę.
- Oczywiście – odparł c914 kończąc swa wypowiedź czknięciem.
- Wiec moja droga jak możemy cię uwolnić skoro jesteś wolna – rzekł Nitopir
- To logicznie niemożliwe ! – krzyknął Aratei po czym ponownie ułożył się do snu za poduszkę biorąc udziec wołowy.
- jak nie jestem więźniem skoro nim jestem, bando moczymordów –rzuciła wiedźma i spokojnie dodała –Czy wolny gość nie może oddalić się na piętnaście metrów od gospodarza nie bojąc się iż zginie?
- Sergiej?- spode łba spojrzał na c914 wampir.
- Tak? – naj niewinnej jak tylko potrafił spytał Zarov.
- Nie udawaj dziewicy orleańskiej – wymamrotał Xion – tylko gadaj czy wiedźmowate prawdę mówi.
- A to wam nie powiedziałem o małym zabezpieczeniu?
- Nie przypominam sobie. Czy twoje oświadczenie miało miejsce w trakcie czy tez przed biesiadą? – spytał przedstawiciel bio-roju
- Tuż przed. Nasz gość nie może się oddalić się na nie więcej jak piętnaści metrów od nas.
- A co się stanie jak przekroczy ta barierę?– wyraźnie zaciekawiona dopytała się Eris.
- No dalej, powiedz swoim towarzyszom jaki los by mnie czekał gdybym niechcący przekroczyła granice – wtórowała Chimeria. Wszyscy wlepili wzrok w Zarova.
- Zginie. – spokojnie nie uginając się pod presją odpowiedział.
- Czyli? –Aratei kolejny raz tej nocy obudził się. Z cwanym uśmiechem na twarzy i chwiejnym krokiem odstąpił od stołu. Członkowie Zgromadzenia w mig pojęli jaki szatański plan zrodził się w głowie hybrydy. Również powoli zaczęli odchodzić od stołu.
- Co wam – rzuciła wiedźma – Do jasnej, żarty sobie stroicie. – wiedźma patrzyła jak Zgromadzeniowcy krok po kroku zwiększają dystans – To wcale nie jest śmieszne! – już miała się rzucić w kierunku najbliższego z nich, gdy wszyscy zatrzymali się. Członkowie organizacji głośno bez żadnego skrępowania zaczęli się śmiać. Chimeria poczerwieniała ze złości.
- Zarov zdejmij zabezpieczenie – chichocząc zaproponował wampir – byłby wielce niewskazane by nasz gość dostawał zawału za każdym razem gdy oddaliłby się na zbytnią odległość od nas.
- Taa zrób to – próbując powstrzymać kolejny atak śmiechu dodał Renler
- Cgciaż jej mina była price less.
- Dla was moim drodzy wszystko. – c914 nawiązał kontak mentalny z rdzeniem i wydał odpowiednie instrukcje – Gotowe. Teraz pani naprawdę jesteś wolna – zwrócił się do wiedźmy składając niski ukłon.
- Tylko niczego nam nie zepsuj –przestrzegł Renler
- Wasza troska o mój byt nie zna granic – ironizując odparła przywódczyni CA.
- Bierzcie wszystko co wam w łapska wpadnie – Nitopir nie podjął zaczepki – i idziemy na górę.
- A co z moim uwolnieniem i powrotem na Foorstin? – Zgromadzeniowcy zignorowali pytanie Chimerii i dopadli stołu biesidnego.
- Foor co? – wyciągając rękę po jeszcze nie otwarta butelkę trunku spytał Xion
- Jak to co, wolna jesteś nie? Rób co chcesz – odpowiedział jej Nitopri - A teraz z łaski swojej weź to, to i to – wepchnął do rak wiedźmy dwa pętaka kiełbasy salaterkę z bliżej nieokreślonym daniem oraz pokaźnych rozmiarów flaszeczkę
Prawie wszystko co leżało na stole znalazło się w dłoniach, pod pachami upchane w kieszeniach biesiadników.
- Gotowi – spytał Zarov – no to hop!

***

Urządzenia subleleportu przetransportowały wszystkich na niewielki pagórek. W około panowały ciemności które niemrawo rozganiała czerwonawa łuna bijąca od stojącej nieopodal strzelistej wierzy Scylli. Co raz panujący mrok rozświetlała fioletowa błyskawica ukazująca stalowoszare chmury Shdow Storma.
- Czujecie – rzedł podekscytowany Zarov i zaczerpnął głęboki oddech – podprzestrzeń jest tak blisko, niemal na wyciągniecie ręki.
- Bredzisz. – stwierdził wampir – nic nie czuć.
- Zamknij się ignorancie– za c914 wstawiała się Eris – To wspaniałe doznanie czuć bliskość tego pięknego tworu.
- O czym ta dwójka mówi? – spytała wiedźma
- Od pewnego czasu jesteśmy w fadingu i naszym Shivanskim braciom odbija z powodu bliskości podprzestrzeni. Wiesz oni mają na jej punkcie kompletnego bzika – odpowiedział Renler majstrując coś przy urządzeniu które wzi9oł ze sobą.
- Znów daliście ślepemu palnik?! – rzucił Aratei
- A co wolałbyś by operował nim nasz ekspert od grila. – Nitopir wyraźnie zerknął na Zarov.
- Ee.. nie! Nie chciałbym szukać nowego domu.
- Bardzo śmieszne naprawdę – skwitował Sergiej – to że raz użyłem za dużo pod pałki niczego nie dowodzi i – nie skończył gdy pomarańczowy blask płomienia rozjaśnił ciemności. Członkowie Zgromadzenia ochoczo rozsiedli się wokół. Chimeria usiadła dalej lecz szybko została podciągnięta przez Caepa i Zarova.

I znów zaczęli jeść i pić, tym razem ostatnią czyniąc wykonując z umiarem delektując się każdą szklanką ognistego napitku.
- Ponoć znasz dobrze szanty – do chaotyczni zwrócił się Zarov
- No ba. Moja przodkini dużo pływała.
- A znasz to – c914 jednym haustem dopił zawartość szklanki chrząknął i twardym acz melodyjnym głosem zaśpiewał:
„ Raise the flag of piracy, sing the song of victory!
Glorious in battle are we.
We've never known defeat, we never will retreat!”

- „ Victory, we fight to win. Victory is ours again... „– do refrenu dołączył Nitopri.
- „...Raise the anchor, trim the sail...”- drugą zwrotkę wyśpiewał Maciek. – „...United to a man, we need no battle plan...” Refren ponownie łącznie z wiedźma niemalże wykrzyczeli wszyscy.

Śpiewali, rozmawiali, śmiali się do rozpuchu, jednym słowem dobrze się bawili. Tak wyglądało całe Zgromadzenie. Na pozór jeden drugiego w łyżce wody by utopił, lecz po prawdzie była to grupa oddanych przyjaciół którzy mieli tylko wypaczoną regułkę tegoż słowa.
Godzimy szybko upływały, Chimeria dostrzegła iż z każda kolejna trzeźwość biesiadników poprawia się mimo rosnącego stosu pustych butelek.
- Dziwi cię to – rzekła Eris jakby czytała w myślach przywódczyni CA – lepsze życie dzięki zmianom genetycznym.
- Skoro nasz wspaniały gość zauważył iż trzeźwiejemy por kończyć – oznajmił Caep.
- Zgadzam się. Z kilka godzin Nomad osiągnie wyznaczona pozycje, do tego czasu powinniśmy odpocząć. – dodał Nitopir po czym waz z wampirem Renlerem i dwiema hybrydmi zniknął w dysku podprzestrzeni.
- A co..- wiedźma nie dokończyła wypowiedzi gdyz w jej słowa weszła Eris.
- Nie nasz problem – rzekła z uśmiechem – Zarov cię tu sprowadził niech się martwi o twój nocleg. Ciao – rzuciła i niczym mgła rozpłynęła się w powietrzu.
- Chodź - nim Chimeria cokolwiek skomentowała Sergiej wciągał ja w pojawiający się dysk subteleportu.

***

-Światła – rozkazującym tonem rzucił Zarov – słabe.
Przed wiedźm ukazało się pokaźnych rozmiarów pomieszczenie wypełnione różnymi meblami, utrzymane w ciepłej czerwonawo kremowej tonacji. Przez stanowiące jedną ze ścian okno do wnętrza wpadało niebieskawe światło emitowane przez podprzestrzeń. Po przeciwległej stronie ukryte za rozsuwanymi drzwiami znajdo się kolejny pokój. Centralne miejsce zajmował kominek wraz z ustawioną obok skórzana kanapą i dwoma wielkimi fotelami. Chimeria podeszła do okna, zaciekawiona źródłem dobywającego się za szyb blasku. jej oczom ukazała się mieniąca odcieniami błękitu mozaika, przecinana przez jasne falujące wstegi.
- To podprzestrzeń – oznajmił Zarov – Znajdujemy się w mojej prywatnej komnacie wysoko nad powierzchnią planety, nad Shadow Stromem.
- Piękna – odpowiedziała przywódczyni CA– cenie waszą gościnę lecz musze już wracać na Foorstin – położyła nacisk na ostatnie słowa.
- Nomad nie jest taksówką – rzekł c914 usadawiając się wygodnie w jednym z foteli.
- Naprawdę musze wydostać się stąd Zarov. Moim przyjaciele i poddali liczą na mnie – nie oderwała wzroku z widoku z oknem mówił dalej – trwa walka być może wielu z nich zginęło, a ja tkwię tutaj bezczynnie. Rozumiesz! –
- Doskonale cię rozumiem. Po raz kolejny powtarzam jesteś wolna, możesz uczynić co zechcesz. Nomad jest w drodze, do czasu aż osiągnie wymaganą pozycję nie kiwnę placem by zmienić choćby o minimetr jego kurs. Każdy ma swoje priorytety, naszym jest dotarcie na miejsce o wyznaczonym czasie.
Wiedźma westchnęła, wiedząc iż w tej materii nic więcej nie wskóra.
- Skoro tak, chciałbym położyć się spać. Przenieś, przeteleportuj czy co tam robisz do mojej komnaty.
- Twoja sypialnia pani – Sergiej wskazał na ukryte za rozsuwanymi dziwami pomieszczenie.
- Śmiesz żartować. Nie myślisz że będę spała razem z tobą. – parsknęła wiedźma.
- Wolisz spędzić noc w celi – nim odpowiedziała dodał –Sypialnia jest tylko i wyłącznie do twojej dyspozycji. Zostaje tutaj.
- Cóż za godne pochwały poświęcenie – Chimeria ironizowała.
- Żadna – odpowiedział oschle Zarov – ktoś musi kontrolować Nomada. Tej nocy zaszczyt przypadł mojej osobie. Dobranoc. – zatopiony we własnych myślach począł wyglądać się przez okno sycąc swe oczy się pięknem niezliczonych warstw podprzestrzeni.

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Thu Nov 09, 2006 1:09 pm 
Offline
User avatar

Joined: Fri Mar 26, 2004 9:47 am
Posts: 1249
Location: Ośrodek wypoczynkowy "Nomad"
Miały godziny, wpatrzony w podprzestrzeń przewijająca się za oknem cierpliwie czekał. Wiedźma już dawno temu zasnęła, podobnie uczynili członkowie Zgromadzenia w większości oddając się stanowi regeneracji. Wyczuwał każde drgnienie ich świadomości, obserwował jak powoli trącą kontakt ze światem, zatapiając się w marzeniach sennych. Nabrawszy pewności co do stanu pasażerów Nomada delikatnie poinstruował rdzeń planety by zmienił kurs.

Pozbawiony większego wyboru zrealizował końcowy punkt planu. Podróż, biesiada, a nawet porwanie były fikcyjnymi przykrywkami w celu zamaskowania poczynań Zarova nie po to by zwieść przeciwników lecz przyjaciół. Oszukał pozostałych członków organizacji, nie był z tego dumny. Lecz ostatni rozkaz Roju musiał być wykonany, za wszelka cenę, bez względu na koszty.

Glob delikatnie wynurzył się z warstw między wymiarami, tuż nad spiralną z wolna dryfującą w przestrzeni galaktyką. Największe ramię nosiło bliznę niedawnych wydarzeń. Gigantyczny obszar czarnej pustki rozdzierał je na dwie części znacząc miejsce odejścia roju Shivan. Teraz wystarczyło cierpliwie czekać, był pewny iż tutaj ich znajdzie. Nie miał żadnych wątpliwości, że tak jak kiedyś Shivanie oni również poszukują kryształów oraz swych dzieci by ukarać je za nieposłuszeństwo. Sergiej w obu wypadkach nie mógł dopuścić by osiągnęli swój cel.

Wreszcie pojawili się. Eteryczne niewyraźne postacie niczym duchy wyłoniły się ze ścian i okna pomieszczenia. Pierwsi, najstarsze istoty jakie stworzył wszechświat zanim jego fizyczna forma wyłoniła się z podprzestrzeni.
- Gdzie on jest? – przytłumionym falującym głosem odezwała się najbliżej c914 postać. Zarov był zdziwiony tak ciepłym powitaniem. Żadnej próby zawładnięcia jego umysłem, żadnych efektownych sztuczek ukazujących potęgę postaci z którymi przyszło mu rozmawiać.
- Bezpieczny, z dla od waszych nakazów, zakazów. Po miliardach lat wiernej wam służby Rój odszedł. Jest wolny we własnym multiświecie gdzie sam bez niczyjej pomocy kreuje swą przyszłość. – oznajmił nie podnosząc się z fotela. – Wasze poszukiwania są skazane na porażkę, nie dosięgniecie ich.
- Doprawdy, ty mała, pyszna istoto uwięziona we własnym wątłym ciele. Doprawdy sadzisz iż my którzy byliśmy eony przed stworzeniem świata nie odnajdziemy tworu naszej myśli?
- Tak – przerwał wywód Pierwszego Sergiej. – Nie odnajdziecie ich bez pomocy kryształów. A te.. – urwał. Pozbawione źrenic oczy człowieka zapłonęły czerwonawym ogniem. Z siedzącego sztywno ciała zaczęły dobywać się niewielkie iskry skupiając się tuż przed nim. Trwało to dosłownie moment, w ogólnym oślepiającym błysku świadomość Zarova opuściła ciało. Unosząc się nad podłoga przybrała ogólne ludzkie kształty, jednak bliżej było jej do iskry niż człowieka. Całość była ciągłym ruchu, a wokół tworu z zawrotną prędkością poruszały się niewielkie źródła czerwonego światła.- ...są tutaj. – podobnym do tonu głosu Pierwszych odezwał się nowo uformowany byt.

Pierwsi wiedzieli iż mają do czynienia ze spadkobierca Roju lecz nie mogli przypuszczać iż jego cząstka będzie kształtowała twór który przed nimi pojawił się. Co gorsza byt był uzbrojony w kamienie, te których tak pożądali. Postąpili na przód.
- Oddaj nam je, a ocalejesz. – wyciągając dłoń stojący najbliżej jaźni rzucił Pierwszy. Ta błyskawicznie zareagowała szybkim ciosem swego odnóża parując wyciągniętą rękę. Być może poraź pierwszy w swej historii Twórca Świtów odczuł ból. Doznanie było tak gwałtowne i zaskakujące iż pozostali zamachali się.
- Jeszcze nie rozumiecie. Dzięki mocy płynącej z kryształów jestem równy wam. Nie możecie mnie dosięgnąć bez uczucia bólu i cierpienia które jak widać jest wam obce. Zapewniam was to dopiero był przedsmak tego co wam zgotuje jeśli nie zaprzestaniecie poszukiwań Roju. Tak być może zginę – jakby czytając w myślach Pierwszych odpowiedział – lecz nim to nastąpi wy będziecie nosić przez wieki blizny rany po naszym spotkaniu. Czy jesteście gotowi cierpieć eony? Czy jesteście gotowi na takie poświecenie w imię zdobycia kamieni i ukarania dzieci które wybrały wolność?! Jeśli tak stawajcie!

Pierwsi nie obrazu odpowiedzieli na rzucone im wyzwanie. Stawka była ogromna lecz koszty również, albowiem nigdy w swej historii nie spotkali kogoś równego im. Mogli tylko się domyślać jakich zniszczeń dokona walka w ich ukochanym tak misternie tworzonym świecie. Strach przed utrata tego co udało im się stworzyć wziął górę, lecz rządzą posiadania kryształów nie osłabła.
- Czego chcesz w zamian za kamienie?
- Nic. Kamieni nie dostaniecie. One już nigdy nie będą należeć do was. Chce abyście zaprzestali poszukiwań Roju dali im wolna drogę, uwolnili z uwięzi.
Pierwsi ponownie rozważyli w ciszy słowa uwolnionej świadomości Zarova
- Skoro kamienie nie mogą stać się naszą własnością niech będą niczyją i wrócą do podprzestrzeni która je zrodziła. W zamian zaprzestaniemy poszukiwań Roju i damy mu całkowita wolność zapominając o jego zdradzie i ucieczce. By naszej stracie było za dość ty Sergieju Zarove wraz ze swymi kompanami nie już macie prawa przebywać w naszej domenie. Każde wtargniecie do naszego świata oznaczać dla was będzie niechybną śmierć.
- Zgoda – odparła świadomość c914.

Wirujące wokół niej kawałeczki kryształków momentalnie rozproszyły się i znikneły zapadając się w nieskończoność podprzestrzeni. Jednocześnie Twórcy Światów zwolnili oplatające więzy umysłu Sergieja ograniczenia uwalniając go jak i Rój, gdziekolwiek teraz się znajdował, od woli wykonywania rozkazów Pierwszych. Nomad zgodnie z wypowiedzianymi słowami został wypchnięty za granice domeny twórców.

Pakt był podpisany. Kryształy wróciły na swe prawowite miejsce nie będąc już zakusami nikogo. Ostatni rozkaz został wykonany.


***

Sergiej ukończył wymazywanie ostatnich kilkudziesięciu minut z pamięci rdzenia Nomada. Przy odrobinie szczecią nikt nie dowie się o wydarzeniach które miały miejsce. Ustawił glob na odpowiednim fikcyjnym kursie, który teraz mu się przyda.

Zarov podszedł do drzwi sypialni i delikatnie w nie zastukał. Po chwili z wnętrza dobiegło ostre:
- Czego!
- Wstawaj. –krótko rzucił.
Z wnętrza ponownie posypały się ostre słowa tym razem dotyczące gościnności Zgromadzenia. Po chwili wyraźnie zaspana wiedźma otworzyła drzwi. C914 nie tracąc czasu przeniósł oboje do nowej lokacji.

***

Znaleźli się w przepastnym hangarze zdolnym pomieścić największy nawet niszczyciel Shivan. Ciągnąca się kilometrami hala była prawie całkowicie pusta. Na najbliższym podeście stał tylko jeden mały niepozorny transportowiec. W ciszy mąconej przez echo uderzeń stóp o podłogę weszli do środka.

Procedura przed startowa przebiegła szybko i sprawnie. Trumna Jeden powoli uniosła się nad lądowiskiem i poszybowała w gąb hangaru.
- Nie powinniśmy szukać śluzy? – odezwała się Chimeria
- By lecieć na twoja ukochana planetkę kilka dni, mamy na to znacznie szybsze sposoby.
Transportowiec ustawił się prostopadle do sekwencji siedmiu pierścieni. Wprawione w ruch obrotowy utworzyły wir miedzy wymiarowy.

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Thu Nov 16, 2006 10:40 pm 
Offline
User avatar

Joined: Thu Feb 19, 2004 9:19 pm
Posts: 1234
Location: Ośrodek wypoczynkowy "Nomad"

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Fri Nov 17, 2006 7:32 am 
Offline
User avatar

Joined: Mon Oct 24, 2005 4:36 pm
Posts: 215
Location: From MY worst nightmares.
Nie chodziło o to, że zaczął tracić nadzieję, gdyż jej zwyczajnie nie miał. W tym świecie minęło już ponad 37 dni odkąd się w nim pojawił, zmniejszając populację wszystkich istot żyjących w obrębie dwustu kilometrów o 50%. Planetę jednak zdecydowanie nie można było uznać za interesującą. Żadnych istot świadomych, żadnych kolonii, żadnych tajemnic... jedynie echa i wspomnienia monotonni, unoszące się na wietrze.
Chyba już zapomniał co to znaczy czuć nudę.

Znajdował się napofałdowanej równinie po nocnej stronie planety. Wyraźnie można było oglądać gwiazdy, tylko kilka chmur leniwie przesuwało się po granatowo-srebrnym niebie, a za nim bezszelestnie otworzył się portal.
ARek powoli się odwrócił w stronę bramy. No, no, no... ale ja tylko myślałem o rezygnacji... może trzeba było tak zrobić od początku.
Sprawdził cały swój sprzęt, połączenia ze statkkiem oraz tych kilka magicznych cacek, które oczywiście zabrał ze sobą i które, oczywiście, okażą się całkowicie bezużyteczne.
Potem wkroczył w portal.

_________________
Have no fear, shadow ass is here!


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Wed Dec 13, 2006 12:45 am 
Offline
User avatar

Joined: Sat Mar 27, 2004 12:55 am
Posts: 847
Location: Osrodek wypoczynkowy Nomad - Rajski Ogrod


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Wed Dec 13, 2006 1:38 am 
Offline
User avatar

Joined: Thu Feb 19, 2004 9:19 pm
Posts: 1234
Location: Ośrodek wypoczynkowy "Nomad"

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Fri Dec 15, 2006 10:03 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sat Mar 27, 2004 12:55 am
Posts: 847
Location: Osrodek wypoczynkowy Nomad - Rajski Ogrod
-Ze co ? - Nit byl wyraznie zdziwiony i zaskoczony, co raczej zadko mu sie zdazalo.
-No to co slyszales. - odparl Ren spokojnie - Myslisz, ze wyjme sobie ziobro i stworze z niego cala faune i flore ?
-Jednemu podobno sie udalo.
-Taak... Obaj wiemy jak to sie skonczylo. - Pchnal hybrydzie mentalny obraz kobiety - Sithki
Nit tylko pokiwal glowa ze zrozumieniem.
-Chce miec pelna kontrole nad tym. - Mowil z nonszalancka beztroska wlasciwa domoroslym bogom - Element losowy bedzie dopiero potem.
-A jak masz zamiar to zrobic?
-Poinstruowalem juz rdzen by stworzyl system sumulacyjny.
-W porzadku. Jednak pod jednym warunkiem. Chce trzech izolowanych sektorow na planecie.
-W jakim celu?
-Hmm... jak to bylo? - Nit sie na chwile zamyslil - Taki Kaprys?
Obaj zarechotali.
-No dobra, ale chcesz po reformingu czy teren dziewiczy ?
-Moze byc po ..... I jeszcze jedno. To teren calkowicie zamkniety na wasze zabawy.
-W porzadku. Zciagnij dawce i mozesz zajac sie wlasnymi rozrywkami. Tylko nie szalej, nie chce zeby znowu jakis narwaniec zaczal mi orac bombami nowo posadzone lasy deszczowe.


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Sat Dec 16, 2006 2:44 am 
Offline
User avatar

Joined: Thu Feb 19, 2004 9:19 pm
Posts: 1234
Location: Ośrodek wypoczynkowy "Nomad"

_________________
Image


Top
 Profile  
 
Display posts from previous:  Sort by  
Post new topic Reply to topic  [ 24 posts ]  Go to page 1, 2  Next

All times are UTC + 1 hour


Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 3 guests


You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Search for:
Jump to:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group