Post napisany przez Doktora Copy-Paste
- Mówiłeś coś o mojej córce, tak? Co to za 'informacje', którymi tak się chwalisz? - spytał z siebie Faroo, wpatrując się w Zarova
- Takie które z pewnością cie zainteresują imperatorze - Sergiej spokojnie odpowiedział - informacje o dalszym losie twojej córki.
Chimeria mierzyła spojrzeniem rozmawiających gości Foorstin.
- Moja córka nie żyje - syknął Faroo - I nie wiem, czemu ty jeszcze do niej nie dołączyłeś.
- Z twojej niedawnej wypowiedzi jesteś dosyć mocno "zaaferowany" jej śmiercią. A ja być może posiadam kilka ciekawych informacji dotyczących tego nieszczęśliwego zdarzenia - Zarov zignorował fragment dotyczący jego osoby.
- Czemu miałbym uwierzyć w jakiekolwiek wiadomości od człowieka, który chce mnie zabić? - spytał się Faroo z wyraźną pogardą w głosie.
- Zabić cie? - Zarov nie krył zaskoczenia, miał zdolności aktorskie - Imperatorze gdybym chciał to zrobić to czy bym probował rozmawiać i czy bym proponował układ między nami?
Chimeria westchnęła i przewróciła oczami. Męska rozmowa... taaa....
- Śmieszny argument - skrzywił się Imperator - I zupełnie fałszywy, przy okazji. A teraz do rzeczy, Zarov. Twoja gęba działa mi na nerwy.
- Informacje o zabójcy w zamian za droba przysługę - rzeczowo odparł c914.
-A propos zabojów. - wtrąciła się Chimeria - Ciekawa jestem dlaczego ślady prowadzą na Foorstin.- fuknęła w stronę Zarova.
- Też mnie to ciekawi... Bo albo młoda doskonale kłamie, albo nic o tym nie wie, Zarov - Faroo lekko zmrużył oczy - I za dobrze Cię znam, przysługi, których wymagasz nigdy nie są małe
- Nie potwierdzam i nie zaprzeczam - Zarov posłał uśmiech Chi - Ta jednak należy do małych, ot wystarczy jeden kryształ danych.
Wiedźmie zjeżył się ogon.
-Imperatorze....- warknęła ostrzegawczo.
- Do cholery, Zarov! - wybuchnął Faroo, ignorując reakcję Chimerii - Przejdziesz do rzeczy czy mam wszystko z Ciebie wydzierać?!
- Całkiem miło nam sie konwersuje - wskazał na resztki namiotu - ale skoro nalegasz. W zamian za informacje potrzebuje genotypu tysiąca ludzi. Dowolnych mogą o być najgorsze mety społeczeństwa, osoby skazane na karę śmierci. Nie interesuj mnie to potrzebuje jedynie kryształu danych z ich genotypem.
Chimeria spojrzała na Imperatora z zainteresowaniem, lecz nie powiedziała ani słowa.
- Po co Ci to? - spytał spokojnie Faroo.
- Imperatorze dobrze wiesz ze tego nie moge wyjawić.
- Gówno - skwitował krótko Faroo - Chcesz mieć genotypy, powiesz, po co. Moich ludzi nie oddam w nieznane, nawet, jeśli to tylko dane.
- Skoro nalegasz - Zaróv ponownie uśmiechnął sie - do krzewienia nowego zycia imperatorze.
Chimeria podparła brodę ręką i w spokoju przysłuchiwała się dalej pilnując by nie doszło do kolejnego starcia.
- Bawisz się w Boga? TY? - oburzył się Faroo - I chcesz sobie jeszcze pomóc mną?!
- To zbyt mocne słowa, bogów zostawmy tutaj w spokoju - ostro odparł Zarov - Po prostu szukam najlepszego rozwiązania problemu przed którym stoje.
- Twoje problemy sprawiają mi ogromną radość, przyjacielu - rzucił Imperator przesłodzonym tonem. Przez chwilę milczał, po czym dodał - Co to za informacje?
- Pierwsza moge powiedzieć ci gratis. Ja jaki i ona - wskazał na Chimerie - nie mielimy nic z tym wspólnego. Za reszte pragnąłbym zobaczyć kryształ z danymi.
- A ja? - wtrąciła wiedźma. - Chcę wiedzieć dlaczego ślady prowadzą tu, skoro jak wczesnej powiedziałeś, nie mam z tym nic wspólnego.
A skąd mam Ci wsiąść tutaj ten kryształ? - Imperator przybrał ton, jakby tłumaczył coś dziecku - Dostaniesz go później, jeśli zjawisz się w stolicy Imperium
- Wymysl cos. Udało ci sie w mgnieniu oka przedostać przez setki wymiarów ze stolicy tutaj to i maleńki kryształ nie powinien miec takich problemów. - odpowiedział Zarov, po czym zwrócił się do wiedźmy - Chimerio,a cóz ty możesz mi zaofiarować w zamian?
-Wisisz mi jeszcze przysługę Siergiej.- rzuciła w odpowiedzi sięgając po nienaruszony kubek zimnej już herbaty.
- Nie, Zarov - odezwał się cicho Faroo - To tobie na tym zależy, ty przyjdziesz do mnie... I jeśli mówię, że dostaniesz te dane, to je dostaniesz.
- Wtedy ty dostaniesz dalsze informacje Faroo - zwrocił sie do wiedźmy - Prawda lecz nie powiedziane jest w jaki sposób ją spłace.
- Targujecie się jak siedmiolatki.- prychnęła wiedźma posyłając im długie spojrzenie. -Mężczyźni...-westchnęła.
- Nie, Zarov - cicho powtórzył Faroo, wpatrując się w Siergieja - Wyjawisz wszystko tu i teraz... Albo będę musiał Cię zabić. Wiesz, za co?
- Mocne słowa. - spokojnie powiedział Zarov - Lecz bez pokrycia. Czekam na kryształ z danymi.
- Toż widzisz że ci go tu nie da.- warknęła znudzona powtarzaniem kwestii Chimeria.- Może przejdziecie do jakichś rozwiązań?
- Rozwiązania... Dobry pomysł - warknął Faroo, podnosząc się. Chwycił stół za blat, po czym potężnym szarpnięciem wyrzucił go, zwalając stojący nieopodal namiot - Jeśli o mnie chodzi - rzucił, wpatrzony w Zarova od którego teraz nic już go nie dzieliło - To rozmowa jest skończona. Powiedziałem, co chciałem.
Zarov siedział niewzruszony
- Moje rozwiazanie, poczekam jeszcze 15 minut a potem pójdę zdobywac dane w inny sposób - Zarov wymownie obiegł wzrokiem obozowisko, przy okazji wysłał impuls podprzestrzenny do pancernikotransportowca.
Chimeria siedziała nieruchomo na krześle wpatrując się w złamany stół, który uderzył w ścianę innego namiotu. Ręka trzymająca szklankę lekko zadrżała, brwi się ściągnęły, a ogon ponownie nastroszył.
-Co ty do cholery robisz!? -Chimeria trzasnęła impa szklanką, tak, że tylko ucho naczynia zostało jej na palcu. Chciałaby w twarz, ale Faroo był prawie dwa razy wyższy, toteż trafiła w ramię.- Znów mi burdy będziecie robić?- wrzasnęła tym razem zwracając się ku Zarovowi.
Imperator przez chwilę stał bez ruchu, milcząc, po czym rzucił do Siergieja:
- Czekam na Ciebie w Anyszum. Przyjdziesz, dostaniesz dane. Nie przyjdziesz, i tak sobie poradzę.
Gdy skończył mówić, zwyczajnie, bez ceregieli odwrócił się i odszedł, jednak po kilku krokach zatrzymał się na chwilę, aby jeszcze powiedzieć:
- A ty, młoda panno, jesteś mi winna przysługę. I to dużą.
- Poczekam na dane tutaj - rzucił do odchodzącego imperator - Wątpie bys sobie poradził.
Wiedźma zacisnęła usta gdy usłyszała o przysłudze. Niedobrze. ALe przynajmniej się nie zaczęli lać.
- Do zobaczenia więc, imperatorze.
Odwróciła się do Zarova i spojrzała na niego uważnie.
- Nie mam czasu na goszczenie osób na planecie. Zwłaszcza w ciele mojego człowieka.- powiedziała sucho do Zarova. -Nie bierz tego do siebie, ale zwłaszcza ciebie. -zapadła chwilowa cisza.- Za pozwoleniem.
Podeszła do mężczyzny i wyciągnęła palec wskazujący, który położyła mu na piersi.
-Nie reaguj. Przecież nie mogę cię zabić.
W jednej chwili, nim skończyła mówić palec zmienił się w długi ciemny szpon, który przeszył ciało mężczyzny.
- Ominęłam najważniejsze organy, nie zginiesz. A w zasadzie on nie zginie.
_________________ "Przestańmy własną pieścić się boleścią, przestańmy ciągłym lamentem się poić, Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią, Mężom przystoi w milczeniu się zbroić"
|