
Stał na platformie pokrytej ciemnym marmurem, poprzecinanym czerwonymi, pulsującymi liniami. Jego oczy lustrowały widok w dole; dopalające się fragmenty Thellis wyglądały z wysokości sto trzydziestego piątego piętra jak płonące zapałki, ruiny budynków niczym zęby sterczały w górę, tony gruzu walały się wszędzie tworząc wysokie hałdy, a miejsca, w których wybuchły niewielkie ładunki taktyczne były po prostu głębokimi kraterami odsłaniającymi podziemne koryta lawy. Kłęby pary wodnej, siarki i innych toksycznych oparów unosiły się i zasnuwały ziemię.
WWWWWMephis założył ręce z tyłu i podszedł do krawędzi platformy. Nowa, czarna zbroja Armii/Ląd z dystyngcjami Triumwira na prawym i godłem Hegemonii na lewym przedramieniu lśniła perliście w czerwonej poświacie, bijącej od bazaltowo-marmurowych ścian Wieży Triumwiratu. Paradny miecz, bez zbytnich ozdób, schowany w czarnej, skórzanej pochwie, przyczepiony był do pasa i po części uryty pod czarną, metaliczną opończą, falujacą w takt podmuchów wiatru.
WWWPatrzył, jak oddziały morlocków w zbrojach bojowych kierowały kolumny wycieńczonych baatezu i taanari do centr resocjalizacyjnych, obozów koncentracyjnych i obozów pracy. Widział, jak transportowy EMV przyziemił w pobliżu Stalowej Ściany i wysypał się z niego oddział krusajderów z brygady Gehenna, po czym wyprowadzono zeń więźniów, których nastepnie ustawiono pod chłodnym metalem i przykuto do wystających uchwytów.
WWW- Triumwirze - głos morlocka był niski. Mephis zignorował diabła, patrząc dalej, jak uruchamiane są miotacze płomieni, które ogarniają skazanych. Miotali się gwałtownie, ale z każda chwilą ich siły słabły, aż wreszcie płomienie się dopaliły pozostawiając tylko popiół.
WWW- Tak? - Triumwir odwrócił głowę w kierunku przybyłego.
WWW- Dzisiejszy raport - powiedział adiutant.
WWW- Oczywiście Heresh - Mephis kiwnął głową, obrzucił jeszcze wzrokiem bojowe EMV i vikkeny kierujące się nad Baator, po czym ruszył do środka. - Ile czasu jeszcze zabierze uruchomienie infosfery?
WWWHeresh wzruszył ramionami.
WWW- Główny majnfrejm Queheru jest dopiero w fazie rozruchu i minie jeszcze troche czasu, aż osiagnie pełną sprawność. Natomiast jednostki pomocnicze zostały wykorzystane...
WWW- Tak wiem - diabeł przerwał mu machnieciem ręki. Wewnątrz Wieży panował przyjemny półmrok. Czarne, bazaltowe kolumny, poprzecinane siatkami czewonych linii, pulsowały. Kierowali się w stronę potężnego kamiennego biurka, za którym na ścianie zwieszało się ogromne godło Hegemonii; płonący feniks na czarnym, połyskującym tle. Minęli jedyną rzeźbę stojacą w pomieszczeniu. Mephis nawet na nią nie spojrzał. Heresh obrzucił ją wzrokiem i przeszedł go dreszcz. Przedstawiała krzyż z przybitą do niego postacią mężczyzny, jego twarz wykrzywiał grymas bólu, dolną połowę jego ciała i dół krzyża otaczały płomienie. Całość zatopiono w marmurze. Była realistyczna, prawie można było wyczuć ciepło ognia, swąd palonego ciała i usłyszeć krzyk człowieka. Uniósł dłoń, żeby dotknąć kamienia.
WWW- Podoba ci się? - pytanie Triumwira przywróciło go do rzeczywistości. Opuścił rękę i podszedł do biurka.
WWW- Jest taka... - zawiesił głos widząc, że Mephis przygląda mu się z zaciekawieniem.
WWW- Zaskakujaca i rzeczywista?
WWW- Właśnie taka.
WWWTriumwir pokiwał głową, po czym sięgnął po dokumenty.
WWW- Jesteś wolny - powiedział zatapiając się w lekturze. Heresh stuknął butami, zasalutował i wyszedł z sali.
W