Wiedźmin stanął przed głównym budynkiem Zielarni. (
niestety, ale nie opisze wyglądu budynków\okolic, by nie psuć wyobrażenia autora 
)
Popatrzył, zrobił kwaśną minę. Wszedł do środka. Miał szczęście, Multimag akurat poprawiał wystrój wnętrza holu.
G: Witaj Pico.
P: Cześć Wilku! Co Cię tu sprowadza? Chcesz u mnie pracować? Wojownik zielarzem? Ciekawe...
G: Nie, raczej nie. Chciałbym zapytać Cię o pare roślinek i ewentualnie skorzystać z przyrządów alchemicznych. Chciałbym sporządzić kilka eliksirów.
P: No dobra. Postaram się pomóc. Jakich roślin potrzebujesz?
G: Niestety, nie mogę wyjawić składników, gdyż jest to sekretna wiedźmińska receptura. Zdradzenie jej komuś spoza Kaer Morhen, jest równoznaczne ze złamaniem jakiegoś punktu naszego umownego kodeksu. Np. Zabicie człowieka na zlecenie. Wiesz o co mi chodzi?
P: Mniej więcej tak... To jak moge Ci pomóc?
G: Masz może spis swoich roślin? Indeks?
P: Tak, tam na biurku. Ta księga. Są spisane alfabetycznie, w łacinie. Niestety jeszcze nie skończyłem, ale większość okazów jest spisana.
G: Dzięki więc, biorę się do pracy.
zakładam, iż ów indeks zawiera: nazwę łacińską, schematyczny obrazek, rodzaj, oraz numer donicy w ktore Pico przechowuje te rośliny
Wiedźmin przez jakiś czas przeglądał księgę. Dokładnie. Zapisał numery donic.
G: Dobrze więc, wszystkie składniki posiadasz, więc nazbieram ich sobie. Gdzie znajdę przyżądy?
Multimag wyjaśnił wiedźminowi położenie laboratorium.
G: Jeszcze raz dzięki. Ile jestem Ci winien?
P: O zapłacie porozmawiamy później, a teraz wybacz. Muszę skończyć meblować ten hol.
G: Dobra, jak skończe, to Cię znajdę.
Wiedźmin wyruszył w kierunku ogromnych szklarni, w których Pico trzymał co pospolitsze, oraz rzadsze okazy roślin z prawie każdego zakątku świata. Nie tylko tego świata. Nazbierał składników i udał się do laboratorium. *Jak to dobrze, że Pico otworzył tę zielarnię. Kończą mi się eliksiry, a alchemików to tu ze świecą szukać* - pomyślał. Wszedł do laboratorium. Do złudzenia przypominało ono połączenie laboratorium chemicznego z kuźnią oraz... kwiaciarnią. Można było znaleźć tam przyrządy do praktycznie wszystkiego. Wiedźmin wybrał odpowiednie naczynia, dwa palniki, statyw i pare innych dziwnych urządzeń. Po pół godziny wyszedł uśmiechnięty z pomieszczenia, trzymając w ręku, wesoło pobrzękujący szkłem worek. Odnalazł Multimaga w głównym budynku. Ten wieszał coś na ścianach w holu.
G: Już skończyłem. Ile Ci jestem winien?
mam nadzieje Pico, że jakoś tą transakcję dokończysz 