WWWPowoli świat zaczyna nabierać kolorów, są ciemne, takie jak powinny być. Denerwująca ją półprzeźroczystość znika. Zaczyna czuć się lepiej i powoli oswaja z tym nowym Queherem. Podchodzi do wielkich, ostro zakończonych okien. Spogląda w dół, na ogromny plac. Pamięta, że to jest najruchliwsza cześć miasta, lecz teraz krząta się tam niewiele diabłów i archaniołów. Niewielu z nas zdołało powrócić, słowa Quertha odbijają się echem w jej myślach. Wzdycha. Z tej wysokości postaci są niewielkie, bardziej nawet przypominają czarne obrysy poruszające się po ciemniejszym tle. Bulwary, wielkie trawniki, ogromne ławy i fontanny, tak, to jest Faîte, takie jakie pamięta. Mniejsze wieże strzelają w niebo niczym ogromne kolce pragnące dotknąć gwiazd. Na niebie nie widzi jednak zbyt dużego ruchu. Ot tutaj jakiś EMV, tam jakiś stary model vikkena. Niewiele tego.
WWWNie powiedziałem ci jeszcze jednej rzeczy, głos Quertha wyrwał ją z zamyślenia.
WWWJakiej?, odwraca się.
WWWMówiłem już, że nie wszyscy zdołali powrócić przez niepowodzenie Argentum, lub jeśli można tak to nazwać, przez połowiczny sukces tego eksperymentu, stary diabeł podchodzi do niej.
Musisz wiedzieć, że Argentum nie było tylko spospobem na zjednoczenie nas z przodkami i rozpoczęcie od nowa wszystkiego, ale również było sposobem na oszukanie śmierci. Wszyscy, którzy byli zaanagażowani w projekt mieli świadomość tego, iż jego powodzenie wiąże się..., urywa. Spogląda na nią.
WWWZe śmiercią wszystkich, jej słowa nie brzmia jak pytanie, tylko jak stwierdzenie. Suche, wyprane z emocji zdanie, na dźwięk, którego Querth odwraca głowę.
WWWTak..., odpowiada cicho.
Niektórzy z nas doszli do wniosku, że coś takiego może pociągnąć za sobą wielkie zaburzenie przeznaczenia, a to spowoduje tylko całkowite unicestwienie każdego z nas. Dlatego Argentum miało też drugi, ukryty cel, milknie.
WWWSirrah patrzy na niego.
WWWJaki?, pyta wreszcie.
WWWMiało odwrócić uwagę od naszej śmierci.
WWWUwagę kogo?
WWWJej uwagę.
WWWQuerth, przestań się bawić w zagadki, diablica zaczyna być rozdrażniona.
WWWUwagę śmierci.
WWWChcesz powiedzieć, że..., pyta zaskoczona.
WWWWiem, że to brzmi dziwnie, przerywa jej.
Każdy z nas sądził, iż śmierć to tylko proces życiowy, końcowy efekt życia. Co prawda w naszym wypadku o śmierci naturalnej nie mogło być mowy...
WWWSirrah unosi rękę do czoła i mocno przyciska.
WWWZaraz, zaraz, nie pozwala mu dokończyć.
Mówisz o śmierci jako osobie? O szkielecie z kosą w czarnym płaszczu? Tak, jak w tych bajkach dla diabląt? Zaczyna się lekko uśmiechać.
WWWW każdej bajce jest ziarno prawdy, lecz w tym wypadku to nie jest tylko jedno ziarno, Querth mówi to bardzo poważnie i uśmiech znika z twarzy diablicy.
Argentum, wraca do tamtego tematu.
Argentum nie zostało przeprowadzone tak, jak powinno. I jest tylko kwestią czasu, kiedy śmierć zda sobie sprawę, że...
WWWRozumiem w takim wypadku, że ten, kto chce dostać się do Queheru musi umrzeć, tak?
WWWW rzeczy samej, diabeł kiwa głową.
Ale jego śmierć nie umknie już uwadze śmierci.
WWWWięc co można zrobić?
WWWQuerth otwiera usta, by odpowiedzieć, ale w tym samym momencie przez Wieżę przebiega potężne drżenie. Oboje natychmiast spoglądają przez okna na Plac.
WWWPotężna błyskawia uderza w ziemię dokładnie po środku placu. Betonowe płyty wybrzuszają się, jakby, coś wypychało je od środka. Nitki pęknięć zaczynają biec promieniście od centrum trafienia. Nagle spod ziemi zaczyna się wyłaniać ostry kolec, iskrzący się jasnym światłem. Drżenie ziemi przenosi się na okoliczne budowle, pękają mniej wytrzymałe szyby, nieliczne diabły i archanioły stoją i przygladają się, jak na ich oczach pojawia się poteżna, jasna wieża. Proces przyspiesza, kolejne błyskawice uderzają rozswietlając półmrok. Budowla rośnie i rośnie osiągając prawie taką wysokość jak Wieża Triumwiratu. Wreszcie nastaje cisza, drżenie znika, pogoda się uspokaja.
WWWWybiegają z Wieży i stają jak wryci. Dookoła nowej budowli walają się kawały betonu, resztki ław i połamane drzewa. Wieża jaśnieje. Z cichym buczeniem przebiegają po niej nitki wyładowań. Powietrze przesiąknięte jest ozonem.
WWWCo to jest?
WWWNie wiem, odpowiada zaskoczony.
WWWSirrah dostrzega jakiś iskrzący się kształt pośród gruzów. Wytęża wzrok i nagle jej oczy rozszerzają się.
WWWROE!, zaczyna biec w tamtą stronę.
WWWSirrah, zaczekaj!, krzyczy Querth, ale ona nie słucha. Biegnie do brata.
WWWBraciszku kochany. Tylko ja miałam zginąć. Słyszysz?! Tylko ja, miałeś żyć za nas dwoje!
WWWSirrah klęczy przy ciele Roeveana, tuli jego głowę, przyciskając ją do piersi.
WWWNIEEEEEEEE!, krzyczy, ale krzyk przeradza się w szloch i łkanie. Querth staje za nią i przyklęka na jedno kolano. Kładzie dłoń na jej ramieniu i opuszcza głowę.
WWWDiablica płacze. Łzy spływją po policzkach i skapują na martwe ciało. I wtedy staje się rzecz niespodziewana. Ciało Roeveana zaczyna lśnić i staje się gorące. Zaczyna ją parzyć, gwałtownie odsuwa się. Querth zaskoczony przewraca się. Nagle ciało brata wygina się w łuk i z jego piersi strzela w górę potężna błyskawica. Trafia w podstawę chmur, jak zbierają się nad placem, przebija je i mknie dalej. Po chwili wszystko cichnie. Martwe ciało powoli zaczyna blednąć.
WWWCo...?
WWWDałaś mu swoją moc Sirrah. Wrócił tam, gdzie teraz powinien być. Jego czas nie nadszedł.
WWWChcę iść za nim.
WWWQuerth kiwa głową. Nagle ciało Roeveana unosi się w powietrze i przyśpieszając znika wśród chmur.
WWWStary diabeł przytula Sirrah.
WWWWidać jednak, że cześć tego, kim był Roevean umarła. I ta cześć właśnie podążyła na spotkanie ze śmiercią.
WWWUmiera. Coś jednak przyciąga go do siebie. Działa jak magnes, jak pieprzona wędka.
