Tak się zawiodłem. Byłem pewien, że ten film będzie przełomowy, nagromadzi wszystko, dzięki czemu seria o Obcym i Predatorze zdobyła tak niebywałą popularność. Wkońcu to połączenie dwóch najniebezpieczniejszych gatunków w kosmosie - Predatora łowcy i Obcego drapieżnika. Ręce po prostu opadają.
Anderson, reżyser filmu, słynie(choć niekoniecznie jest to poprawnie użyte słowo) z takich filmów jak Mortal Kombat czy Resident Evil. Jak wiadomo nie są to filmy ambitne, prędzej opowiadają historię o tym w jaki sposób ktoś wspomagany toną efektów specjalnych pierze mordę drugiej osobie. Niestety niewłaściwy człowiek zabrał się za tą produkcję. Zastanawiam się czemu akurat go wyznaczono, a nie np Jamesa Camerona, twórcę genialnego Obcego 2 czy Ridleya Scota.
Anderson zarzekał się w wywiadach, że nie ma na świecie większego fana serii o Predatorach i Obcych niż on sam. Zapewniał, że wszystkie poprzednie filmy bazujące na tytułowych bohaterach oglądnął po kilka razy, by uniknąć sprzeczności we własnej produkcji i jak najsugestywniej oddać klimat grozy oraz zaszczucia. Jeszcze raz - ręce opadają
* * * Spoilery * * *
Na początku filmu podana jest informacja w jakich latach rozgrywa się fabuła AVP. Jest to na długo przed wydarzeniami mającymi miejsce na holowniku Nostromo z porucznik Ripley w roli głównej. Dość dziwna zagrywka, ale do zaakceptowania. Co naprawdę potrafi zdziwić to to, że w wyprawie do piramidy bierze udział sam założyciel korporacji Weyland-Yutani. Mało tego, w połowie filmu ginie on od ciosu jednego z Predatorów. Gdzie tu jest nawiązanie do poprzednich części? Przecież ta sama osoba pojawia się na planecie więziennej Fury w trzeciej części Obcego chcąc przekonać Ripley by oddała się w ręce korporacji!
Ukazanie łowców. Można na to przymknąć oko, ale podczas oglądania filmu miałem wrażenie, że to klony Pudzianowskiego z ogromną dawką sterydów. Każdy ich ruch wydawał się ociężały, powolny. Podczas walki z Obcym kroki Predatora wprost roznosiły się echem po pomieszczeniu, a jego bieg przywodził mi na myśl szarżę słonia
W jednym z filmów o ile dobrze pamiętam było wspominane, że łowcy polują jedynie w ciepłym i wilgotnym klimacie. Skąd więc nagle się znaleźli na Antarktydzie?
Z kolei nie wiem czy jest to prawda, ale czytałem, że jaj z facehuggerami otwiera się tyle, ile obok znajduje się ofiar. Za przykład może posłużyć pierwsza część obcego, scena gdy Kane znajduje we wraku statku stos jaj, a zostaje zaatakowany przez jednego facehuggera. W Alien vs Predator natomiast po uwięzieniu jednej osoby, gdy zaczęła się bronić pistoletem kolegi obok, te otwierały się jedno po drugim.
Czas trwania rozwoju obcego od embrionu do dorosłego osobnika. Jak już Windu zauważył trwało to drastycznie szybko. Czytałem na stronie internetowej tłumaczenie reżysera, iż Predatorzy zawczasu podali środki dopingujące obcym i królowej, co zmodyfikowało ich kod geneteczny, dzięki czemu łowy mogły się szybciej rozpocząć. Chyba to mówi samo za siebie
Charakterystyka postaci to śmiech na sali. W wyprawie uczestniczy sporej ilości drużyna, a wiemy o niej tyle co nic. Wszyscy giną już kilka minut po wejściu do piramidy. Gdzie tu rozwój postaci, ich cele, marzenia? W zasadzie poza panią Woods nie potrafię wymienić imienia choćby jednej postaci, która brała udział w ekspedycji. Swoją drogą to chyba jest dość często stosowany chwyt u Andersona. Przypomina mi się scena w Resident Evil, gdzie połowa oddziału została w jednej chwili wycięta dosłownie w pień przez laser.
James Cameron w Obcym 2 pokazał, że postaci drugoplanowych można polubić równie mocno co główną bohaterkę. Każda osoba z piechoty Marines biorącej udział w wydarzeniach na planecie kolonialnej była postacią charyzmatyczną, każda miała inny charakter i osobowość.
A te z filmu Andersona? Puste kukły, które jedyne co dobrze potrafią to głośno krzyczeć
Broń, którą główna bohaterka dostaje od Predatora - włócznia zrobiona z ogona obcego oraz głowa, która służyła jej za tarcze. Pomimo, że pomysł uważam za idiotyczny to sam fakt możnaby jeszcze przeboleć, jednak Predator zapomniał opróżnić głowę z kwasu zanim jej ten cały oręż przekazał
Czaszka obcego ma kwas w sobie, tak jak i reszta jego ciała, natomiast bohaterka filmu trzyma w niej swoją dłoń
Na koniec to, co uważam za największą głupotę całego filmu. Jakim cudem z Predatora na statku z klatki piersiowej wyrywa się Predoalien? Widać przecież wyraźnie wcześniej, że zostaje przekłuty przez brzuch raz ogonem zwykłego obcego, a za drugim razem ogonem matki. Na dodatek oba ciosy przebijają go na wylot, dokładnie w miejscu gdzie zagnieżdżony jest embrion. Gdzie tu logika?
Dodam jeszcze, że Anderson zaatakowany falą skarg, którymi fani go zasypali po premierze filmu w USA tłumaczył się, że wytwórnia Fox wycięła najlepsze sceny z filmu i zarządała, by film miał znaczek PG-13, czyli przeznaczony dla widzów od lat 13 za zgodą rodziców. "Pełna wersja" natomiast ma się ukazać w wydaniu "Directors cut" na DVD. Ile w tym jest prawdy nie wiadomo, jednak błędów reżysera nie da się już w żaden sposób zatuszować. Wyszły one w wersji kinowej
Co więcej, jest to kolejna okazja by wycisnąć jeszcze nieco pieniędzy z fanów
Parafrazując motto, które jest widoczne na każdym plakacie promującym AVP, a co swoją drogą, jak słusznie zauważył Windu podczas naszej rozmowy jest kompletnie bez sensu i nijak odnosi się do tego, co ukazane jest w filmie:
Whoever wins - They will make money
_________________
http://iojacket.hp.infoseek.co.jp/IOSYS ... kitoro.swf
Ehhh? Maji easy modo?
|