Matka, a może raczej babcia wszystkich gier fabularnych.
Od jakiegoś czasu jest wydawana w Polsce i sądząc z ilości do tej pory wydanych suplementów (trzy Core Booki, ,,Żyjący Greyhawk”, ,,Podręcznik Psionika”, dwa Classbooki i około 10 przygód) jest skazane na sukces. Mam nadzieje, że zastąpi na tronie niewydawany od dłuższego czasu Warhammer.
System ma swoje wady ale także i zalety. Pierwszą z nich są możliwości jakie daje przy kreacji postaci. Jedenaście klas podstawowych z Podręcznika Gracza (i kolejne z dodatków) da się łamać prawie dowolnie, tak, że w końcu można zapomnieć, że to tak przez niektórych nie lubiany system klasowy. Do tego dochodzi gigantyczna ilość klas prestiżowych i genialna rzecz: atuty. Są to umiejętności, które dostaje się rzadko, co kilka poziomów (ale niektóre klasy dostają je częściej niż inne). Dwie postacie, nawet o identycznych innych cechach, a różnych atutach to zupełnie różne jakości. Czarodziej, który wybrał same atuty metamagiczne jest w stanie zrobić niesamowite rzeczy, np. rzucić dwa zaklęcia na turę, czy spowodować, by kula ognia przeobraziła się np, w kulę kwasu, w porównaniu z nim mag, specjalizujący się w tworzeniu przedmiotów wydawałby się zapewne słaby, gdyby nie człapiący za nim golem. Natomiast mag posiadający same atuty ogólne nie ma niesamowitych mocy pierwszego, czy taczki magicznych przedmiotów, lecz prawdopodobnie jego zwiększona inicjatywa i zogniskowania czarów załatwią sprawę, zanim tamci zdążą pomyśleć, że znaleźli się w niebezpieczeństwie, natomiast ten, który swoje atuty zamienił na dodatkowe okienka na czary... Chyba nie muszę mówić, co on potrafi.
System posiada wiele wad, lecz na szczęście nie są one dyskwalifikujące. Pierwszą z nich jest mało realistyczna mechanika (zwłaszcza na wysokich poziomach), ale nam, w większości mangowcom nie powinna ona za bardzo przeszkadzać. W końcu ludzie skaczący 30 metrów w górę, czy przeżywających cios dwuręcznym mieczem w głowę są w anime na porządku dzienny. Zresztą ta mechanika została specjalnie w tym celu zaprojektowana, więc trudno ją za to winić.
Po drugie jego mechanika jest dość skomplikowana i poświęcono jej za dużo miejsca. Ja wywaliłbym połowę, zaczynając od zasad typu ,,co się dzieje, gdy uderzy w ciebie piorun” przez zasady losowego generowania skarbów, na zasadach losowego generowania lochów. Po prostu nie ma szans, by ktoś to użył – wkuwanie tysiąca zasad na pamięć jest wyjątkowo kiepskim sposobem spędzenia wieczności (choć są tacy, którzy chyba tego próbują, lub może nawet dokonali np. jego wszechwiedzącość Darklord, guru forum
http://www.dnd.rpg.pl ).
Trzecią wadą jest Tak Zwane Błogosławieństwo Tysiąca Dodatków. Początki tej choroby widać już na mojej stronie, w dziale Gildia Złodziei, w większości nowych postaci (nazwa czegoś tam, gwiazdka i poniżej jeśli masz ten lub ten dodatek, to zastąp go tym i tym, ze strony tej i tej, jeśli nie to... i tak w kółko.) A ja korzystam tylko z corebookow i dwóch classbookow wydanych w Polsce! Strach się bać na myśl tego, co będzie wraz z kolejnymi dodatkami. Ale z drugiej strony można z tym robić naprawdę niesamowite rzeczy!