Ponieważ wielu tutejszych użytkowników ma za sobą przygodę z tworem zwanym ongi Wszechbiblia, a obecnie Tanuki.pl, uznałem, że może ich to zainteresować. Poniżej cytuję posta Avellany, nieformalnej (na razie) szefowej całego przedsięwzięcia:
Jak zapewne wiadomo, czas jakiś temu grupa ludzi postanowiła zrobić sobie stronę internetową. Przyznam, że to, co udało nam się osiągnąć, przekroczyło poważnie nasze oczekiwania: mamy największą stronę z recenzjami w Polsce i - co ważniejsze - spory i zgrany zespół, pracujący nad tą stroną. Ale apetyt rośnie w miarę jedzenia i nasz kochany Tanuk w obecnym kształcie pomału przestaje nam wystarczać. Mamy nowe ambicje, nowe plany... Ale do tego celu "grupa ludzi" musi zostać przemieniona w jakieś formalne coś, co będzie mogło figurować jako organ odpowiedzialny. Krótko mówiąc, zyskać osobowość prawną.
Po dłuższych dyskusjach doszliśmy do wniosku, że właściwą formą będzie stowarzyszenie - otwarty twór, funkcjonujący dzięki wkładowi jego uczestników. Nie chodzi nam o rozszerzenie w ten sposób redakcji. Stowarzyszenie "Tanuki", choć oczywiście miałoby swoją stronę internetową, miałoby cele znacznie szersze, niż tylko utrzymywanie i rozwój tej strony. Możliwości zawarte w haśle "promocja kultury japońskiej" są niemal nieskończone. Mamy kilka poważnych osób, które spokojnie mogą wziąć na siebie negocjacje z firmami i organizacjami. Stowarzyszenie będzie oficjalnie zarejestrowane i z pewnością nie będzie tworem zaistniałym po to, by wywlec od ludzi kasę i uciec na Majorkę. Myślimy o zorganizowaniu zjazdu założycielskiego w końcu grudnia lub w połowie stycznia. Można teraz się zgłosić, jeśli ktoś chce być członkiem-założycielem - można też zapisać się w dowolnym terminie do stowarzyszenia, kiedy już będzie ono działało.
Do stowarzyszenia będą mogły należeć także osoby, które nie ukończyły 18 lat. Członkostwo będzie się wiązało z jakąś opłatą roczną (raczej nie będzie wygórowana) i dobrowolną działanością na rzecz stowarzyszenia. Jeśli ktoś ograniczy się do płacenia składek (które oczywiście będą rozliczane - będziecie wiedzieć dokładnie, na co te pieniądze poszły i nie będzie to herbata i ciastka dla redakcji), wspomoże w ten sposób rozwój stowarzyszenia. Jeśli zdecyduje się coś robić - będzie miał piękny punkt do CV - obecnie pracodawcy bardzo cenią wszelkie pozazawodowe talenty i działalności.
Czy spadliśmy w dzieciństwie na głowę? Ja i owszem, mam po tym skrzętnie ukrywaną bliznę. Kilku innych członków Redakcji także się do podobnych doświadczeń przyznało. Ale pomyśleliśmy, że chcemy zobaczyć, jak daleko uda nam się dojść. Co Wy na to?
Jeśli kogoś to zainteresuje chętnie odpowiem na wszystkie pytania, na jakie będę w stanie odpowiedzieć. Oczywiście Ci, którzy nigdy nie byli z nami związani również się mogą przyłączyć, zwłaszcza, jeśli chcieliby współtworzyć stronę.
_________________ Czemu nazywają mnie psem? Bo łaszę się do tych, co dają mi cośkolwiek, szczekam na tych, co odmawiają i zatapiam zęby w ciele hultajów. - Diogenes
|