[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4246: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4248: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4249: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4250: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
Multiworld • View topic - Mgielnia

Multiworld

Nothing is impossible in the Multiworld
It is currently Thu Apr 03, 2025 9:56 pm

All times are UTC + 1 hour




Post new topic Reply to topic  [ 31 posts ]  Go to page Previous  1, 2, 3  Next
Author Message
 Post subject:
PostPosted: Sun Mar 05, 2006 11:00 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sun Oct 26, 2003 1:27 am
Posts: 2039
Location: neverwhere
Kroniki księstwa Arsynii odnotowują, iż w roku tysiąc dwudziestym, za panowania Erantara Piątego, większość lasów spłonęło. Przyczyna tego wydarzenia nie jest znana. Ogień rozprzestrzeniał się niezwykle szybko, nie dawał się ugasić, pomimo wysiłków magów z całego panstwa. W końcu, po trzech dniach, sam Imperator, którego powiadomiono o wydarzeniach w księstwie, postanowił zainterweniować.

Trzy dni łażenia po płonącym lesie nauczyły Chimerię jednego - nie zbliżać się z lisem do czegokolwiek łatwopalnego. A akurat tego lata susza postanowiła zaatakować i de facto cała kraina pełna pięknych lasów i rozległych pól dała się pod tą kategorię podciągnąć. Caibre z drugiej strony bawił się znakomicie, ciesząc się z przyjemnego ciepła i wszechobecnego zapachu węgla drzewnego.
Trzeciego dnia jednak pogoda przestała im sprzyjać. Niebo zaciągnęło się chmurami, z których runęła, jak odnotowują wspomniane kroniki, istny potop.

Deszcz wprawdzie ugasił szalejące pożary, lecz też zamienił suchą i górzystą Arsynię w kraj wyspiarski na blisko tydzień.

_________________
A little overkill won't hurt anyone
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Wed Mar 08, 2006 6:47 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sat Jan 08, 2005 10:46 am
Posts: 657
Location: Baator


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Thu Mar 09, 2006 8:55 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sat Apr 17, 2004 4:46 pm
Posts: 925
Location: Z krain, których nie ma na mapie.
-No mógł, prawda?!- krzyknął do Chimerii rozeźlony lis.
-Chyba jednak nie.- mruknęła dziewczyna odprowadzając znajomego wzrokiem. Rozwinęła zwój i uważnie go przeczytała, pilnując by Caibre nie zajrzał jej przez ramię.
-No, no...- zamruczała pod nosem i zwinęła papier, po czym schowała go do kieszeni.- Co kombinujesz...- rzuciła cicho w przestrzeń.
Lis zmierzył ją znaczącym spojrzeniem.
-Ci znajomi.- wzruszyła wesoło ramionami i uśmiechnęła się promiennie.- Chodź, idziemy. Tym razem bez pomyłek.- rozchmurzona, przestała zajmować się głodem i deszczem. Ważniejsze myśli zaprzątały jej głowę. Wystawiła dłoń i skierowała jej wewnętrzną stronę ku spalonej i zalanej ziemi. Na skatowanym gruncie zajaśniał fioletowym blaskiem pentagram, otoczony dwoma bogatymi w liczne, niezrozumiałe symbole, powoli poruszające się w przeciwległych sobie kierunkach.
-Tak się stawia porządny portal.- spojrzała z zadowoleniem na lisa.
-Ty mnie uczysz?- zapytał ze złośliwym uśmiechem zdobiącym jego twarz.
-Hrmpf.
Pociągnęła lisa wgłąb kręgu i przestrzeń wypełniła się bladoniebieskim światłem. Nie minęła chwila jak zniknęli.

Po paru sekundach, znaleźli się w znanym im miejscu.
-Wróciliśmy do punktu wyjścia.- stwierdził z rozczarowaniem Caibre.
-Takie było założenie. Axe sprowadziła moją siostrę. Muszę się nią zająć.
Caibre przewrócił oczami.
-Zaraz po tym zbieramy się do gmachu CA. Ciekawe rzeczy się dzieją, a my urządzamy sobie urlop. - powiedziała głosem nieuznającym sprzeciwu.- Rozumiesz? ^^
-...
Dziewczyna ruszyła rozganiając mgłę nogami. Po chwili dojrzała dwie postacie siedzące nieopodal bramy.
Czarna kotka zdawała się być bardzo zmęczona. Miała wymiętą sierść i potarganą kokardę. Rozglądała się dookoła wyblakłymi oczyma niecierpliwiąc się.
Obok niej siedziała dziewczynka bawiąca się łukiem. Jak tylko dojrzała idącą Chimerię zerwała się na równe nogi i podbiegła do niej.
-Chimi!- rzuciła śmiejąc się szeroko, po czym przylgnęła do siostry całym swoim ciałem.
-Em...no hej Mawio...- wiedźma była zmieszana. Bardzo. Przede wszystkim dlatego, że nie pamiętała jej. Mawia zdawała się jej być obcą osobą. A jednak były do siebie podobne. Podobny kształt twarzy, charakterystyczny uśmiech.
Pogłaskała dziewczynkę po głowie.
-Chciałam cię odnaleźć bo znam miejsce, które ci się spodoba. Pójdziesz pod opiekę wujka, który pomoże ci rozwinąć twoje talenty. Z tego co słyszałam świetnie władasz łukiem.
-Tak. Najfajniejszy jest.- odpowiedziała z uśmiechem zarzucając przetykanymi srebrem włosami.
-To świetnie.
Wiedźma miała ochotę porozmawiać z nią dłużej, ale czas gonił.
-Potem będziemy miały czas by więcej pogadać.- zwróciła się do siostry.- Chodź, przynajmniej teraz będe pewna, że będziesz bezpieczna.
Wzięła siostrę za rękę i odwróciła się do Caibra.
-Wrócę za parę minut. Poczekaj.
-Waruj.- padło gdzieś z dołu.
Gdy spojrzenia padły na żółtoką kotkę, ta przewróciła oczami.
-Miau?^^
-Zaraz sama powarujesz.- Lis uśmiechnął się nieprzyjemnie.
-A kto to jest?- spytała Mawia przyglądając się rudemu.
-Podręczny piecyk przynoszący kłopoty. -wiedźma wyszczerzyła się złośliwie do Caibra, który ruszył w jej stronę.
-Idziemy Mawiu. Osuwari!- rzuciła do Lisa, po czym obie z Mawią zniknęły. Lis zaś zaliczył efektowną glebę.


Pojawiły się niedaleko Thelis. Wiedźmie przypominał się obraz twierdzy sędziego Boklera.
-No, podobno diabeł sam znajduje interesanta.- stwierdziła Chimeria rozglądając się uważnie.
-Jak fajnie.- Mawia była pod wrażeniem.- Nauczysz mnie tak znikać?
-Nauczy cię tego wujek Bokler. ^^ Tylko obiecaj, że będziesz grzeczna.
-Jak zawsze!


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Tue Mar 14, 2006 12:18 am 
Offline
User avatar

Joined: Sun Oct 26, 2003 1:27 am
Posts: 2039
Location: neverwhere
Pozostawiony sam sobie Caibre przez chwilę tępo spoglądał we mgłę.

Dużo się wydarzyło. Nie przyznałby się z tego wiedźmie, lecz był zagubiony. A swoją drogą, słodkie z niej stworzenie. Gdyby tylko nie to wrażenie, iż skądś ją zna.. nieważne.
Masując obolały od spotkania z ziemią podbrudek lis zastanawiał się nad dalszymi posunięciami. Nie układał planów - to było bezcelowe wobec zmian, jakie następowały w Multiświecie. Analizował.
Yuby nie żyje. Akademia zniszczona, choć jej duch nie umarł. Iranahl. DC.
Usiadł po turecku na zimnym bruku. Podpierając głowę dłonią rozpoczął podróż, bezczelnie wykorzystując Mgielnię. Skoro mógł się stąd przenieść gdziekolwiek, jego myśli mogły zrobić to samo.
Akademia. Członkowie CA. Zgromadzenie. Agenda. Myyrt.
W rytm myśli przeskakujących po odległych miejscach ogony lisa wachlowały mgłę.
-Braciszek- odezwał się lis. Po czym wstał, przeciągnął się, aż stawy trzasnęły. Po czym klasnął.
Pojawił się kłąb ognia. Ogarnął lisa.

Caibre znikł.

Pojawił się sekundę później, mocując się ze swoim braciszkiem.


Gdy pojawiła się Chimeria ponownie, lis siedział rozwalony na porządnie ociosanym kamieniu z bramy Mgielni. Ledwo.

DC natomiast stanowił nową ozdobę bramy, wisząc na jej zwieńczeniu, oplątany adamantytową linką, przebity kilkoma mieczami (i jednocześnie przybity do kamieni kilkoma klingami). Niestety, nie zakneblowany.
-No dobrze, dam ci jedną szansę na wytłumaczenie się, ruda cholero- Chimeria postąpiła w przód, stając nad zmaltretowanym lisem.
-Herbatki? - odpowiedział ze słabym uśmiechem.

_________________
A little overkill won't hurt anyone
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Fri Mar 17, 2006 9:51 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sat Apr 17, 2004 4:46 pm
Posts: 925
Location: Z krain, których nie ma na mapie.
-Żadnej herbatki. ==
-Ale...
-Co... co TO tu robi?!- wskazała palcem na Darc Caia, który zaczął agresywny bełkot.
-Wisi.
-...dlaczego?
-Nie pasuje do wystroju?
-Nie wnikam jak go tu sprowadziłeś.- Chimeria nerwowo masowała sobie palcami skronie. Dziś stanowczo za dużo się wydarzyło, a jeszcze sporo było przed nią.
-Może jednak ta herbata była dobrym pomysłem?
-Axe... albo knebel albo tą herbatę...- Chimeria usiadła na kamieniu i wykonała kilka głębokich wdechów.
-Mam knebel.-miauknęła kotka.
-...
-...
-Przynieś imbryk...

-Chimi, chodź ze mną.- kotka owszem, wstała i skierowała się do wejścia.
-Po co?
-Proszę.
-...-zdziwienie wiedźmy było nieopowiedziane. Axe po raz pierwszy od bardzo dawna o coś prosiła. I była to drobnostka.
Wybita zwykłym słowem w ustach tej istoty wstała i poszła za nią.
-Ile mnie jeszcze będziecie zostawiać?- prychnął Caibre.
-Chciałeś herbatę, czy nie?- wiedźma uśmiechnęła się słodko.
-Dobry gospodarz zaspokaja potrzeby gościa.- kotka wykrzywiła pysk w uśmiechu.
-To na początek masaż.- lis wyszczerzył się do pań. -Poproszę. -poprawił się widząc ich spojrzenia.

Wiedźma szła uliczką z Axe.
-Co się stało?- spytała po chwili milczenia.
-Rozmawiałam z tym chłopcem.- kotka mówiła wyjątkowo spokojnie. Zupełnie nie przypominała dawnej Axe. Awanturniczej diablicy o iście ognistym tempramencie. Zagorzałej feministki i wroga aniołów. Tej istotki, która nie radziła sobie z kontrolowaniem emocji.
-I?
-Nie jestem Axe. I nigdy nie byłam.- westchnęła ciężko.
-Słucham?- Chimeria zatrzymała się.
-Dziś nie masz czasu na wysłuchanie szczegółów.- kotka unikała jej wzroku.- Opowiem ci w skrócie, a w wolnej chwili będę uzupełniać luki. Poza tym... sama jeszcze wszystkiego do końca nie wiem.
-To kim jesteś?
-Technicznie? Trudno to określić. Ale obecnie chyba demonem piekielnym.
-Taka też byłaś, gdy weszłaś ze mną w pakt.
-Owszem. Jednak przed tym epizodem nie byłam demonem. Jednak, na tego typu szczegóły nie czas. Poznasz w krótce moje prawdziwe imię. Teraz jednak chcę ci pokazać jedną z moich pierwotnych form.
-Jedną z wielu?
-Tak. Ponieważ jeszcze nie mogę dojść, która z nich jest pierwsza.

Wiedźma, nieco wstrząśnięta wyznaniem patrzyła w milczeniu. Chłodny wiatr Mgielni po raz pierwszy nie działał na nią.
-Obecnie mam cztery formy, których mogę używać, w tym jednej w nadzwyczajnym wypadku. I tylko raz, co dodatkowo wiąże się z poważnymi konsekwencjami. Za pierwszą, uznajmy tą którą widzisz. Drugą...- kotka błyskawicznie się obróciła.- ... poniekąd znasz.
Przed Chimerią stała niska dziewczynka. Długie, kruczoczarne włosy upiete były w dwa wysokie kucyki. Z łopatek wyrastały jej dwa, wyjątkowo cieniutkie ciemnoczerwone skrzydełka niewielkich rozmiarów. Wydłużone uszy sterczały śmiesznie na boki.
-Pamiętam cię jak miałaś białe włosy.- niepewnie wydukała wiedźma.
-Prawda. Poznaj teraz trzecią formę.

Axe stała przed osłupiałą wiedźmą.
-W sumie... ten... nie powinnam się dziwić...tyle form kiedyś potrafiłaś przybierać...ale do twojego wzrostu nigdy się nie przyzwyczaję.-ostatnią uwagę dziewczyna wypowiedziała nieco kąśliwie.
Stała bowiem obok wyżej o ponad głowę od siebie kobiety w długiej ciemnej sukni. Związane jak u małej dziewczynki włosy spływały długo poniżej pasa.
-Dlaczego do cholery jesteś wyższa?==
-Kiedyś podobno miałam taki wzrost.- krzywo uśmiechnęła się Axe.
-Dobrze, że mi to pokazałaś wcześniej.- Chimeria skrzyżowała ręce na piersiach i naburmuszyła się.
-Przeszkadza ci to?-demonka była zdziowiona.
-Poniekąd.- przewróciła oczami.- Jaka jest czwarta forma?
-Do tego wrócimy kiedy indziej.- wysoka kobieta ponownie przybrała koci wygląd, a przed nimi pojawiły się filiżanki z herbatą.

Wracały w ciszy. Dość nieprzyjemnej ciszy. Pierwsza, wydusiła z siebie głos wiedźma.
-Nie będziesz już taka jak dawniej? Zmieniłaś osobowość.
-Bardzo możliwe.
Wiedźma ciężko westchnęła. wszystko wokół niej się zmieniało. A zwłaszcza istoty, na których jej zależało. W momencie tego wydarzenia... tego, z którego pamięta tylko małego chłopca dającego jej ciało... straciła część pamięci. Jakiś błąd w zamyśle tworzenia.
W tym momencie była sama. Samiutka. Nie pamiętała ludzi, istot ją otaczających. Była tylko jedna Axe, o której wspomnienia przedarły się przez białą zasłonę amnezji. To właśnie ona powiedziała jej o Mawii i wielu innych osobach, które niegdyś grały w jej życiu wazne role.
Jak się później okazało, dziury w pamięci są bardzo wybiórcze. Niemal celowe. Jakby twórca chciał odciąć wiedźmę od pamięci o jej rodzinie.
A teraz... nawet najbliższa jej osoba- mała, na swój sposób urocza demonka równiez okazała się kim innym.
Parszywy świat. Nikomu nie można ufać.
-Czyli... jesteś wolna. Pakt cię nie obowiązuje w tym momencie.
-Owszem. Chłopiec go zdjął.
-Ciekawa z niego istota.
Ponownie zapadła cisza.
-Gdzie pójdziesz?- zapytała szybko Chimeria, gdy zbliżały się do miejsca gdzie zostawiły Caibra.
-A jak myślisz?
-Wrócisz do domu?
-Nie mam gdzie. Pójdę z tobą.
-Naprawdę chce ci się?
-Żalić się mogę na wiele podczas podróży z tobą, ale nie na to, że jest nudno.
Chimeria nie chciała już pytać. Niektóre wydarzenia zaczęły ją przerastać. Bała się tego. Panicznie.
A jeszcze bardziej bała się samotności. Tej, która zdawała się nadchodzić.



-Dobrze.- wiedźma odetchnęła i ostatnim łykiem wypiła resztę zawartości filiżanki.- Co z nim?
Spojrzała na szarpiącego się Dark Caia.
-Przecież nie zostawimy go tu.
-Dlaczego nie?- zapytał lis puszczając filiżankę i obserwując jej lot w kierunku ziemi. Tuż nad powierzchnią porcelana zniknęła z cichutkim odgłosem.
-Nie niszcz zastawy.- fuknęła kotka siedząc obok nóg Chimerii.
-Chcesz go tu zostawić?- wiedźma nie zwracała uwagi na gęstniejącą atmoferę.
-Byłoby dobrze.- Caibre spojrzał na wiedźmę znacząco.
-Ale litości, nie na bramie. W środku nic nie zniszczy. I byle na krótko. Mgielnia nie jest przechowalnią zwierząt.
Dark Cai warknął coś pod nosem.
-Wkop go do środka i idziemy.- zgrzytnęła zębami Chimeria rzucając za siebie filiżankę.
-Chime...-miauknęła kotka.- Przykład, gdzie przykład?==
-Nie tym razem Axe. Idziesz z nami czy zostajesz?
-Już ci powiedziałam.- kotka wstała i obróciła się.- Dokąd?

-Nowy dom organizacji. W pewnym sensie. Czas na rekonesans.


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Fri Mar 17, 2006 10:09 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sun Oct 26, 2003 1:27 am
Posts: 2039
Location: neverwhere
-Pozwól jednak, iż ja się zajmę transportem tym razem, dobrze?
-Nie lubisz teleportów? Tym razem trafimy bezbłędnie *__*
-Mam niejakie wątpliwości- rudy stanął za bramą i wykrzyczał -Chcę się wykąpać!
Przez chwilę nic się nie działo. A później nad głowami wiedźmy i lisa wisiała szklana kula z onsenem wewnątrz.
-Bosko!
-Co...co to jest? - Chimeria w życiu nie widziała czegoś tak...chorego ==
-Onsen. A teraz....- lis zamknął oczy i złożył oczy jak do modlitwy.

Chimeria zobaczyła...nie.."zobaczyła" jak od lisa oddziela się srebrna nić. Następna. I kolejna.
-Co robisz?
-Szukam czegoś...kogoś. Momencik. O jesteś wreszcie - Lis opuścił ręce wzdłuż ciała i odwrócił się do wiedźmy- oto Salem.
-Twój smok? - Chimeria zapytała się. Po czym zastanowiła, skąd wiedziała, iż chodzi o smoka.
- Też. Ale przedewszystkim świadomość - lis wyjaśniał, a wokół sfery zmaterializował się kadłub o opływowych kształtach. Wydawał się drewniany- lecimy.
-Tym? Chyba zwariowałeś.
-Po czym wnioskujesz?

Ostatecznie jednak Chimeria dała się przekonać.
-Skoro już lecieć możemy - powiedział lis po przebraniu się w i wygodnym rozłożeniu na brzegu onsenu - gdzie mamy się udać?
-LISIE, czemuś żeś nie powiedział, że to koedukacyjne jest!!!!- Chimi nie zamierzała wyjść z przebieralni. Mowy nie było.
Ze stroi kąpielowych dostępne były jedynie bikini.

opóźniło to start o jakąś godzinę. Godzinę, wypełnioną negocjacjami. Ostatecznie lis oddał wiedźmie jedną z yukat.
-A więc gdzie?
-Elementarny lodu. Byś cierpiał ==


Paradując po onsenie w białej yukacie Chimeria odczuwała silną potrzebę wyładowania swoich emocji i odprężenia się.
-Dobrze.- powtarzała często to słowo, gdy była zdenerwowana.- Rusz tą niespotykaną kupą rozpusty i skieruj na Trinastianic . -zgromiła go podłym spojrzeniem.- Musimy sprawdzić czy plotki, które do mnie doszły są prawdziwe.
-Tak jest.- odpowiedział.
-I daj mi godzinę... nie, najlepiej trzy w onsenie. Muszę odpocząć.- westchnęła. Czuła się jakby nie spała enty dzień. -Starzeję się.
Gdy wstąpiła do łaźni Axe już moczyła się w parujacej wodzie. Pomieszczenie było wypełnione rozkosznym zapachem.
Wiedźma głęboko odetchnęła i odwiesiła yukatę po czym zanurzyła się w wodzie.
-Tego mi było trzeba... od dawna....- przymknęła oczy i przeciągnęła się.





Trzy godziny później DC zdołał podpalić kawałek parku.

_________________
A little overkill won't hurt anyone
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Mon Jul 03, 2006 1:20 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sat Apr 17, 2004 4:46 pm
Posts: 925
Location: Z krain, których nie ma na mapie.
Po kilku godzinach jedna z gałęzi drzewa zajęła się. Drobny płomyczek rozświetlił fragment drzewa, po czym błyskawicznie zgasł.
DC nie spodobało się to. Ponowna próba przyniosła jedynie niepowodzenie.

Niespodziewanie z drzewa wypłynęła czarna substancja i skoczyła ku pyskowi lisa przyklejając się do niej.
DC warknął łapiąc ciemną maź i siłując się z nią. Puściła dopiero po kilku chwilach męczarn i szamotaniny. Z twarzy przylgnęła do dłoni unieruchamiając palce.
-Nosz...- mruknął zeźlony gość Mgielni.
Nieświadomie cofnął się kilka kroków. Dopiero, gdy zachwiał się na krawędzi jeziorka przystanął.
Obróciwszy głowę, odetchnął z ulgą. Woda w bajorze była mętna, brudna i lodowata.

Nie minęła jednak chwila, jak czyjeś smukłe dłonie, o długich i chudych palcach złapały Dark Caia za kostki, po czym wciągnęły w mroczną toń.
Dark Cai poczuł jak otacza go zdecydowanie za zimna i za mokra ciecz.

Po otworzeniu oczu ujrzał przed sobą szeroko uśmiechnięty pysk o zielonosinej barwie. Wąskie, długie oczy świeciły ciemną zielenią w brudno lagunowym otoczeniu.

Dłonie zakończone ostrymi szpikulcami zacisnęły się na ramionach zdezorientowanego przybysza, a falujące włosy syreny owinęły się wokół jego szyi.

-Gość, a się panoszy.- jakimś sposobem, DC usłyszał słowa wypowiedziane przez syrenę, a zawarte w tysiącu metalicznych bąbelków.


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Tue Jul 18, 2006 9:30 am 
Offline
User avatar

Joined: Sat Apr 17, 2004 4:46 pm
Posts: 925
Location: Z krain, których nie ma na mapie.


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Sun Jul 23, 2006 10:02 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sun Oct 26, 2003 1:27 am
Posts: 2039
Location: neverwhere

_________________
A little overkill won't hurt anyone
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Sun Sep 03, 2006 9:29 pm 
Offline
User avatar

Joined: Fri Jan 28, 2005 11:18 am
Posts: 231
Location: Między smiertelnymi

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Sun Sep 03, 2006 11:56 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sat Jan 08, 2005 10:46 am
Posts: 657
Location: Baator
Pojawili się pośród mgieł, Gabriel i Kabraxis rozglądali się dokoła. Nie widzieli nigdzie Boklera. Chociaż jeszcze przed chwilą byli w Baator. W tym miejscu nie widzieli źródła światła, czy horyzontu, tylko mgła. I tylko oni.
Bokler obserwował ich z odległości, jak mierzyli się wzrokiem. Szykując do walki. Gabriel uderzył pierwszy, był szybszy od Kabraxisa. Lecz jego ciosy nie wiele dawały wobec potęgi tego diabła.
- Obydwaj byli dobrymi sługami. Więc wykorzystaj ich dobrze. – Odwrócił się i spojrzał w mgłę. Nawet o nie widział tam niczego. Jednak czuł jego obecność. Uśmiechnął się.
- Razem zmienimy obliczę tego świata. –
Mgłą zaczęła się poruszać. Błysk wyładowania mocy ze strony walczących nie zwrócił uwagi diabła. Obydwaj byli tylko dodatkiem. To, co się teraz miało stać, było początkiem nowej ery.
Diabeł roześmiał się głośno. Czuł jego obecność jego kilka kroków od siebie. Wskazał na walczących.
- Mamy układ? -


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Tue Sep 05, 2006 7:28 pm 
Offline
User avatar

Joined: Fri Jan 28, 2005 11:18 am
Posts: 231
Location: Między smiertelnymi
We mgle pojawiła się ciemniejsza plama poruszała się w kierunku diabła, powoli nabierała kształtu, ciemniała przybierając kształt mężczyzny prowadzącego za uzdę konia.
Zbliżył się na odległość kilu kroków do diabła, uniósł głowę odrywając swój wzrok od ziemi.
- Tak mamy układ. Witaj sędzio Bokler.
- Witaj Dabranigdu.
- Piękny widok walka światła z mrokiem, jak na prastarych rzeźbach i obrazach. – mężczyzna wskazał na walczącego diabłą i anioła.
- Tylko szkoda, że nie będzie zwycięzcy tego pojedynku.
- Wszystko i tak kiedyś stanie się szare, trochę to smutne.
- Wróćmy do naszego układu, demonie.
- Nie jestem już demonem i dobrze o tym wiesz dlatego mnie wezwałeś.
- Wiele pracy przed nami. – oczy diabła błysły czerwonym blaskiem.
Krzyk bólu i złowieszczy ryk dął się słyszeć we mgle, to Kabraxis przebił się przez obronę Gabriela, zadając potężny cios w jego żebra. Archanioł nie był mu dłużny i odpłacił silnym uderzeniem miecza w nogach. Obu odrzuciło od siebie, przez chwilę patrzeli ze wściekłością, ciężko dysząc. Minęła chwila i znów na siebie natarli.
- Na co czekasz.
- Wiesz cieszy mnie ten widok, dajmy im jeszcze chwile.
- Tak zawód, porażki będzie większy gdy ostatni cios zada ktoś inny niż walczący. – diabeł szeroko się uśmiechnął.
Walka na chwile się uspokoiła, obaj walczący musieli odpocząć.
- To dobry moment. – oczy jeźdźca buchały bladym białym światłem.
Rzucił się przed siebie miedzy walczących, w ułamku sekundy znalazł się miedzy nimi zadając potężny cios toporem w pierś Kabraxisowi, a drugą ręka złapał anioła za gardło.
Diabeł chwycił szczypcami topór chcąc go wyrwać, lecz ten zaczął święcić, białym światłem. Promienie przebijały się przez jego skórę tworząc ciekawy widok. Diabeł krzyczał w bólu powoli umierając, twarz Gabriela, również wykrzywił się nienaturalnie, z oczu popłynęła błękitna ciecz przypominająca krew, swymi pięściami uderzał raz po raz w napastnika , bezskutecznie, życie uciekało coraz szybciej coraz mniej sił zostało. Topór świecił mocniej pochłaniając cała trójkę, przebijał się przez mgłę w dal. Chwilę później nie było już krzyków nie było już mocnego światła, tylko mgła i cisza.
Sędzia Bokler ruszył w kierunku miejsca walki, stał tam Darkstar mocno dysząc, spojrzał na diabła i się uśmiechnał.
- Już prawie wszystko.
- Imponujące.
- Twoi wrogowie są moimi. Musisz kiedyś skosztować anielskiej krwi.
- Nie wole inne specjały. – diabeł machnął ręką.
- Gdzie teraz.
- Zapraszam cię do mojej twierdzy.

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Fri Sep 22, 2006 2:22 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sat Apr 17, 2004 4:46 pm
Posts: 925
Location: Z krain, których nie ma na mapie.
-Nudzi mi się. – jęknęła mała istotka robiąc palcem ślady na oszronionej ziemi. Chłód przyprawiał ją o dreszcze.
-Ile można chodzić po tym miejcu?- mruknęła do siebie z niezadowoleniem, a przed noskiem pojawił się kłębek pary. Otuliła się skórzanym płaszczem i oparła o drzewo.

-W nieskończoność.- usłyszała słaby głos tuż obok prawego ucha.

Odskoczywszy gwałtownie zaczęła przeczesywać spojrzeniem pustą przestrzeń Mgielni.
Wątły, biały płomyczek słabo unosił się w powietrzu znikając przy mocniejszym powiewie lodowatego wiatru, po czym pojawiał się ponownie.

-Kim jesteś?- zapytała powoli przybliżając się do istoty.

Jak to dzieci mają w zwyczaju, zaraz włożyła palec wskazujący w obcą istotę.

***

Kot leniwie zamiótł kurz z dachu, wnikliwie obserwując poczynania małego gościa Mgielni.
-Chimeria zrozumie. Lepiej było nie pozostawiać Darkstara wraz z Mawią sam na sam w Mgielni.

***

-Jesteś duchem?

Blady płomyczek przytaknął cicho.

-Ale fajnie.- dziewczynka uśmiechnęła się szeroko i kucnęła na ziemi.

-Zamieńmy się więc.

-Nie podoba ci się bycie duchem?

-A uważasz, że snucie się przez setki lat po tych samych terenach Mgielni jest ciekawe? Jest nas tu wiele. Część potępionych, czujących głód, a nie mogących niczego zjeść, czujących pragnienie, a nie dostających do wody. Czujących potrzebę bycia, a nie przenikania przez wszystko. Czyż to nie przygnębiające, gdy dla człowieka, który marzył o zdobyciu szczytów, największym pragnieniem jest chociażby życie larwy?

***

-Może by to trochę przyśpieszyć? Nie mamy czasu...- kot miauknął z niezadowoleniem, przyglądając się rozmawiającej z duchem dziewczynce.

***

-Biedne jesteście...-Mawia zmarszczyła brwi i ze smutkiem spojrzała na płomyczek.

-Każdemu można pomóc.- usłyszała znajomy głos. Odwróciła głowę i dostrzegła białego kota zbliżającego się do niej. Zwierze otarło się o jej nogę i zamruczało gdy dziewczynka pogłaskała go po głowie.

-Możesz mu pomóc, jeśli chcesz. Możesz mu ofiarować nowe ciało i tym samym życie.

-Ja?- dziecko wybałuszyło oczy.

-Tak. Pokazać ci jak to zrobić? Nie myśl jednak że nie będzie cię to nic kosztować.
Mawia zawahała się. Kot mówił niejasno, a siostra zawsze uczyła ja by nie ufać, gdy ktoś nie odsłania przed nami kart.

-Nie bój się. Tutaj jesteś bezpieczna...pani.

-Pokaż mi.

***

DC krążył po Mgielni coraz bardziej wściekły, że nie może nic tu zrobić. Rozpalenie niewielkiego ogniska było szczytem jego możliwości tutaj.
Ze złością kopnął drzewo, które zatrzęsło się i niemal zawyło. Gałęzie zdawały się parować, lecz biały dym, który opuszczał drzewo zaczął zbijać się w drobne płomyczki, które wkrótce otoczyły Dark Caibra.

-Wrrr...-zawarczał do siebie spoglądając w puste oczodoły, które pojawiły się u płomyczków.
Stały nieruchomo już jakiś czas, co tylko irytowało, już złego lisa.
Pod wpływem emocji rzucił się z otwartą paszczą do przodu, w białe tło duszków. Poczuł chłód w ustach, gardle i przełyku. Nieprzyjemne uczucie powędrowało głębiej.

-Latające lody?

W odległości kilkunastu metrów dało się usłyszeć dramatyczne burczenie.

-Jeść.-jęknął nieszczęśliwy.

Biegiem ruszył do przodu zostawiając za sobą zastygłe płomyczki, które po chwili wróciły do drzewa.

Zwolnił tempo, gdy zobaczył coś, co wcześniej się w Mgielni nie zdarzyło.
Wszedł w chmurę czarnych motyli.

Idąc dalej dostrzegł dziewczynkę siedzącą po środku dróżki. Wokół niej wraz z płatkami śniegu wirowały motyle wznosząc się i opadając. Zdawało się, że ich liczba przybywa, bo co chwila otoczenie gęstniało od czarnych punkcików.
DC usiadł nieopodal przyglądając się widowisku.

Przyglądając się, jak mała dziewczynka w towarzystwie słabych iskierek otacza płomyczki drobnymi rączkami, wykonuje na pozór skomplikowane gesty i mruczy coś pod nosem. W efekcie po otworzeniu dłoni rozkładał skrzydła mały motyl, który wzbijał się dzielnie w mroźne powietrze.

-O, rudy.- uśmiechnęła się widząc marznącego DC.

-O, dziewczynka.- warknął do siebie z wymuszonym uśmiechem i spojrzał na nią ponuro, spod ściągniętych brwi.
Noga nadal go bolała.

-Ładne motyle?

-Wyglądają smakowicie.- uśmiechnął się wrednie oblizując pysk.

-Hrmpf. – mruknęła i wstała z oburzonym wyrazem twarzy.

-Widać że siostry...

-Znasz moją siostrę?

-Powiedzmy że miałem okazję się z nią zobaczyć.

-No, to chodź!- podbiegła do niego i szarpnęła za rękaw.

-Gdzie?

-Musisz mi o niej opowiedzieć!

DC zdziwił się.

-Nie ma mowy.- odwrócił się plecami i skrzyżował ręce na piersi.

-Proszę...- pisnęła kucając obok.- Bardzo cię proszę.- zamrugała oczami i zmusiła się do płaczu. Drobne łezki popłynęły jej po policzkach.

-Siostra cię tego uczyła, prawda? ==

-Ano. Choć, nie daj się prosić. Dam ci nawet jeść.- uśmiechnęła się chytrze patrząc na wygłodniałe oczy lisa.


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Sun Oct 01, 2006 12:07 am 
Offline
User avatar

Joined: Sun Oct 26, 2003 1:27 am
Posts: 2039
Location: neverwhere

_________________
A little overkill won't hurt anyone
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Fri Oct 06, 2006 2:43 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sat Apr 17, 2004 4:46 pm
Posts: 925
Location: Z krain, których nie ma na mapie.
Można. I to bardzo długo.

Zaskoczona Mawia nie zatrzymywała lisa. W zasadzie nie znała go, więc niewiele obchodziło ją gdzie pójdzie.
Jednak wiedziała, że rudzielec nie ma możliwości na opuszczenie Mgielni bez zgody jej siostry.

Albo...

Wrażliwa na cudzą krzywdę bardzo współczuła Caiowi i zachowując odpowiednią odległość podążyła jego śladem.

Lis stanął przed bramą i z zaciętą miną spojrzał na wrota.

Mawia postanowiła zainterweniować zanim DC zacznie atakować przejście, co z pewnością źle by się dla niego skończyło.

–Sam nie wyjdziesz.- powiedziała głośno. Zacisnęła pięści w wyprostowanych rękach, niemalże przyklejonych do boków ciała.

–Coś proponujesz? Wybacz mi, ale muszę wyjść. Teraz. - mruknął niechętnie wbijając spojrzenie w barierę, za którą czekała go wolność, ale i nieprzyjemne obowiązki.

Mawia westchnęła. Z niewiadomych przyczyn nie chciała wypuszczać Dark Caibra poza Mgielnię, lecz czuła, że powinna.

–Dobrze.- westchnęła ponownie. I sięgnęła do kieszeni płaszcza. Może moja siostra nie wybaczy mi tego, ale otworzę ci bramę. Nie wiem po co cię tu zatrzymała, ale wierzę że twój powód jest teraz ważniejszy od tego, którym ona się kierowała.

Na zmarźniętej dłoni dziewczynki zabłyszczała niewielka klepsydra, która uniosła się na wysokość paru centymetrów, gwałtownie obróciła kilka razy, wokół własnej osi i rozbłysła.

Z głuchym jękiem pojedyńcze skrzydło bramy, powoli przesunęło się pozwalając na bezpieczne przejście do innych wymiarów.

Zimny wiatr uderzył lisa w twarz.

–Miło mi będzie jeśli kiedyś wrócisz.- powiedziała cicho dziewczynka, gdy ruda głowa znikła w przejściu.


Top
 Profile  
 
Display posts from previous:  Sort by  
Post new topic Reply to topic  [ 31 posts ]  Go to page Previous  1, 2, 3  Next

All times are UTC + 1 hour


Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 0 guests


You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Search for:
Jump to:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group