[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4246: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4248: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4249: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4250: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
Multiworld • View topic - Piaski Nocy - pustynna siedziba.

Multiworld

Nothing is impossible in the Multiworld
It is currently Thu Apr 03, 2025 9:57 pm

All times are UTC + 1 hour




Post new topic Reply to topic  [ 10 posts ] 
Author Message
 Post subject: Piaski Nocy - pustynna siedziba.
PostPosted: Tue Sep 21, 2004 7:46 am 
Offline
User avatar

Joined: Fri Mar 19, 2004 9:10 pm
Posts: 1103
Location: Pola Umysłu
Stary, bardzo stary mur obronny pustynnego miasta resztkami kamiennej siły stał dalej.
Słońce, wiatr, noc i owady zniszczyły zaprawę, która spajała jego kamienie. Pustynne huragany skruszyły jego wierzchołek, tak, że teraz kawałki piaskowca i iłu, z których był zbudowany leżały roztrzaskane u jego stóp, smętnie znacząc od czasu do czasu ślady na piachu, gdy nadchodził podmuch od pustyni na tyle silny by je przesunąć.
Mur niedługo i tak by runął.
Słońce chciwie prażyło dalej, ślepe na to, że nie pozostało tam ani jedna oaza wilgoci, którą mogłoby wypić.
Nagle coś się zmieniło; zmiana była subtelna, nieokreślona z początku, a potem na murze bardzo wysoko mniej więcej 15 stóp nad ziemią pojawił się błyszczący punkt.
Zainteresowany powodem, dla którego do jego dotychczas przytulnego i przyjemnie chłodnego gniazda wpada teraz słońce mały nakrapiany na brązowo ptak wychylił głowę z dziupli znajdującej się w narożniku pod rozpadającym się dachem jakiegoś wpół zniszczonego budynku przed murami. Pustułka obserwowała strzygąc głową na boki jak punkcik odbijający światło urósł i wydłużył się przybierając kształt żółtozielonej kropli, która po chwili wahania spłynęła w dół po załomach muru kreśląc kreskę tego samego koloru. Przez chwilę znów nic się nie działo linia na murze zdawała się tylko jakby grubieć jakby syciła się światłem słonecznym, ale tego już pustułka nie zauważyła, ptak zdążył rozważyć już możliwość powrotu do gniazda wobec braku zagrożenia, gdy nagle ziemia wokół muru jakby drgnęła. Mur zachybotał jak popchnięta palcem olbrzyma kostka domina i runął.
Spłoszona pustułka wystrzeliła w przeraźliwie niebieskie niebo, a kropka jej cienia przemknęła po obłokach pyłu i piachu podniosłego się po upadku muru.
W tej samej sekundzie On spojrzał na źródło cienia i przywołał do siebie jedno ze swoich, a może cudzych, uczuć; w czasie krótszym niż oddech pomknęło ono w błękit i oblepiło pióra małego ptaka.
Jego lot stał się spokojny, ustabilizował się.
Przybysz stał jeszcze przez chwile zamknął oczy czekając momentu, w którym cały pył osiadł, także na jego ubraniu, twarzy i włosach. Poślinił palce wskazujący i środkowy prawej dłoni, po czym otarł oczy jednym pociągnięciem ręki.
Powoli rozejrzał się wokół, część gruz, która upadła w kierunku pustyni doturlała się po pochyłości małego stoku do zburzonego domu na wprost. Służył on może kiedyś za strażnicę albo punkt poboru cła, teraz jednak była to tylko rudera. Na prawo od niego po drugiej stronie czegoś, co przypominało kamienny trakt, kiedyś pewnie wspaniały i uczęszczany teraz w pół zasypany piachem a w pół pokruszony, znajdowała się niewielka sterta kamieni a na jej wierzchu rudy kawał żelaza pochodzący prawdopodobnie z bramy. Przybysz odwrócił się i zszedł z gruzowiska wchodząc w obręb dawnego miasta.

_________________
Image
They call me Sami the Sick. And I'm spitting fire with might.


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Tue Sep 21, 2004 7:47 am 
Offline
User avatar

Joined: Fri Mar 19, 2004 9:10 pm
Posts: 1103
Location: Pola Umysłu

_________________
Image
They call me Sami the Sick. And I'm spitting fire with might.


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Tue Sep 21, 2004 7:48 am 
Offline
User avatar

Joined: Fri Mar 19, 2004 9:10 pm
Posts: 1103
Location: Pola Umysłu
Zamarł. Nie liczyła się chwila. Skoncentrował się na oddychaniu. Przez siedem oddechów przyglądał się pustynnemu drapieżnikowi, który wszedł do jego kręgu cienia.
Potem swobodnie usiadł i sięgnął podnosząc ocienionego, tak, że wydawał się aż czarny, skorpiona. Wbrew pozorom i na szczęście była to tylko mała szara figurka o niesamowitym artyzmie, skorpion został tak starannie wyrzeźbiony, że mógłby z powodzeniem udawać prawdziwego drapieżnika. Z nieznanych mu powodów ktoś widocznie pozostawił go w tych ruinach. Teraz jednak leżał on na jego dłoni nie przedstawiając żadnego niebezpieczeństwa, a gdy dotknął palcem jego grzbietu, aby zbadać materiał nagle rozsypał się na szary popiół.
Przybysz zastanawiał się jeszcze przez chwilę, po czym wstał, poprawił na plecach ogromny miecz, na którym spał, wziął do ręki kij i butem zatarł półkole. Łagodniejsze nieco promienie, stojącego nisko nad horyzontem słońca na powrót zalały wnętrze muru.
Stojąc kilka razy przeciągał się, przy okazji pozbywając się piasku z płaszcza -ramiona miał jakoś niewłaściwie odrętwiałe, ciążyły mu jakby przybyło im na wadze, albo krew nie całkiem do nich dopływała, roztarł dłonie, przełożył sobie kij pod lewą pachą i ruszył z powrotem do głównej ulicy.

_________________
Image
They call me Sami the Sick. And I'm spitting fire with might.


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Tue Sep 21, 2004 7:49 am 
Offline
User avatar

Joined: Fri Mar 19, 2004 9:10 pm
Posts: 1103
Location: Pola Umysłu
Teraz szedł jakby trochę szybciej, byćmoże chciał przejść jak najdłuższy dystans przed zapadnięciem zmroku a może nudziła go monotonia zwalonych domów, sklepów, świątyń? Idąc dalej po obu stronach alei wciąż widział pozostałości kolumn, niektóre zachowały się jeszcze jako tako i większa ich część stała pionowo. Teraz jednak pomiędzy nimi, co jakiś czas znajdował sterty jakby popiołu, ułożone nieregularnie niskie pagórki szarego pyłu nie bywały wyższe niż pół metra i długie na około pięć i pół stopy. Niektóre były bardzo małe, wyglądały na niedokończone, albo może były to jakieś składowe tych większych kopczyków? Nie zastanawiałby się nad tym zbytnio tylko, że nie było nic ciekawszego, na czym mógłby zawiesić wzrok.
Po przejściu może mili od miejsca, w którym wrócił na trakt omijał beznamiętnie sterty popiołu, ale im dalej szedł w głąb miasta tym zdawało się ich być więcej, znajdowały się bliżej siebie i teraz nie były już rozproszone na ziemi jak rozdeptane mrowiska, bardziej przypominały wystające z podnóża jaskini stalagmity. Po około pół godzinie droga zaczęła prowadzić lekko pod górę domy dookoła wyglądały na postawione dla zamożniejszych osób, droga zyskała na estetyce: pojawiły się płyty wykonane z jakiegoś pięknego, marmuropodobnego kamienia przetykanego sieciami naturalnych, białych skaz. Ulice odchodzące od głównej alei stały się regularne, lepiej wykonane i ozdobione znakami w nieznanym języku wywieszanymi regularnie na domach. Znaki były powykrzywiane, wiele kiwało się tylko na jednym przerdzewiałym haku lub leżało w piachu, ale zdawało się mu, że zauważył znak dwóch skrzyżowanych szabel czy też haków na jednym z zawalonych domostw a na kolejnych szyldy z rysunkami szlachetnych kamieni, ale były one tak zatarte, że równie dobrze mogło to być jakieś pismo lub cokolwiek innego.
Długa aleja nareszcie się skończyła, nieznajomy wyszedł na w przybliżeniu owalny szeroki może na sto pięćdziesiąt metrów plac i zatrzymał się uważnie lustrując bogate domy stojące dookoła niego.

_________________
Image
They call me Sami the Sick. And I'm spitting fire with might.


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Tue Sep 21, 2004 7:50 am 
Offline
User avatar

Joined: Fri Mar 19, 2004 9:10 pm
Posts: 1103
Location: Pola Umysłu

_________________
Image
They call me Sami the Sick. And I'm spitting fire with might.


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Tue Sep 21, 2004 7:51 am 
Offline
User avatar

Joined: Fri Mar 19, 2004 9:10 pm
Posts: 1103
Location: Pola Umysłu
Już chciał zignorować dwie pozostałe kamienice i podążyć wprost ku białym schodom świątyni, kiedy wydało mu się, że cos zobaczył kątem oka. Tak... Coś było na ścianie kamienicy położonej z przodu po prawej stronie. Podszedł bliżej...
Obraz znikł.
Nie zirytowany przybysz zaczął małymi krokami zmieniać kąt, w którym stał patrząc na ścianę frotową domu. Tak..Coś zaczęło się pojawiać.
Na ścianie w jakiś mistyczny sposób uwieczniona została twarz mężczyzny w agonii. Jego rysy były ostre a nos krótki i jakby złamany, na policzkach zostały wyobrażone tatuaże w kształcie stylizowanej litery J zaczynające się od spod oczu biegnące na policzkach i zakręcające na szczęce. Oczy mężczyzny były zaciśnięte a usta szeroko otwarte jakby krzyczał.Za sprawa jakiejś magii rysunek ten został umieszczony tak, że widoczny był jedynie pod pewnym kątem, zadziwiające było też to, że był on namalowany (wyciśnięty?) bezpośrednio na materii ściany, wskazywał na to niezbicie tynk leżący przed kamienicą. To malowidło ujawniło się dopiero niedawno, kiedy niestrudzone słońce i upał złuszczyły okrywający je tynk.
Jak długiej trzeba było ich pracy wiedziała tylko pustynia.
Zaklinacz zbliżył się do domu tracąc z oczu malowidło, po czym schylił się, podniósł kawałek tynku i schował go do jednej z wewnętrznych kieszeni.
Odwrócił się i ostrożnie nie mając zaufania do konstrukcji stopni wszedł do świątyni.

Wiatr od pustyni wtargnął do miasta i zawirował pomiędzy ulicami. Szary proch osiadły na jednym z termitieropodobnych kopców ziarenkami złuszczył się i poleciał z wiatrem odsłaniając ręce, którymi ten człowiek zasłaniał się przed tym, co go zabiło i spetryfikowało czyniąc jego wykrzywioną w przerażeniu twarz, o ciemnych pręgach tatuaży na skamieniałych policzkach, na zawsze szarą.

_________________
Image
They call me Sami the Sick. And I'm spitting fire with might.


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Wed Jul 20, 2005 8:30 pm 
Offline
User avatar

Joined: Fri Mar 19, 2004 9:10 pm
Posts: 1103
Location: Pola Umysłu
Ściany świątyni tonęły w mroku. Sklepienie było poza zasięgiem wzroku, zwieńczenia kolumn majaczyły na wysokości około ośmiu metrów i rozpływały się w ciemności. Monumentalne kolumny podpierające od wewnątrz jej ściany dzieliło, co najmniej kilkanaście yardów, po obu stronach szerokiego hollu pomiędzy spoczywały sfinksy. Przybysz podszedł bliżej i zauważył płytkie wgłębienie ciągnące się przed postumentami, kiedyś nim zasypał go wszędobylski piach była tu woda.
Mrok gęstniał im bardziej odchodził od półotwartych drzwi. Przesunął po jednym z pasów palcami. Pas puścił i opadł na ziemię w strzępach. Za plecami Sama nieco nad prawym ramieniem pojawiła się kula światła. Ruszył dalej.
Tam było coś nie całkiem pasującego do tego miejsca.
Gdy schodził coraz dalej mijał wielkie humanoidalne rzeźby z ułamanymi kończynami. Sczerniałe od dymu wnęki puste wewnątrz.
Wąskie korytarze i pomieszczenia kapłanów wszystkie z wyważonymi albo potrzaskanymi drzwiami. Ślady na drewnianych szczątkach nie przypominały żadnych znanych mu broni.
Stalowe naczynia w pokojach pogięte, rozrzucone jakby w dużym pośpiechu.
Rzadko strzępki ubrań.
Gdzieniegdzie dzienniki, albo tak przynajmniej wydawało mu się, bo pod lekkim dotykiem obracały się w pył.
Patery pełne kamiennych owoców.
Im bardziej zagłębiał się w skomplikowany system korytarzy, z których wiele schodziło pod ziemię tym mniej było na nich śladów upływu czasu, mniej piasku, mniej gruzów. Coraz częściej powtarzał się motyw wypukłej siedmioramiennej gwiazdy.
Otoczona ludźmi ukazanymi z profilu była przedmiotem niezrozumiałych zabiegów.
Artysta próbował chyba też przedstawić jakąś konstrukcję pośrodku gwiazdy, nie najlepiej, bo najwyraźniej obce było mu pojęcie perspektywy, ale zauważalne były koła zębate nakładające się na siebie.
Szerokie podesty, na których nie było już niczego, ale pozostały ślady, otwory w posadzce, jakby ktoś coś wymontował.
Coś czaiło się w ciemnościach.

_________________
Image
They call me Sami the Sick. And I'm spitting fire with might.


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Sat Nov 26, 2005 9:37 pm 
Offline
User avatar

Joined: Fri Mar 19, 2004 9:10 pm
Posts: 1103
Location: Pola Umysłu
Czas mijał, zapadał zmierzch. Przybysz coraz bardziej zapuszczał się w kazamaty świątyni.j. Mroczne wnętrze świątyni zdawało się nie mieć końca, w jakiś zadziwiający sposób architektom czy też magom udało się zwielokrotnić objętość wnętrza budynku. Po obu stronach korytarza, którym właśnie szedł znajdowały się połamane posągi, żadna z postaci na nich przedstawionych nie miała górnej połowy ciała, ale z tego co zostało można było się domyślać, że są w większości ludźmi.

Przybysz spojrzał na ołtarz wznoszący się w jednej z naw świątyni, był on okazały, ale niczym nie zdobiony. Żadnych glifów, płaskorzeźb na cokole ani napisów poza jednym wyrzeźbionym prostą czcionką. Na ołtarzu zaś znajdował się posąg mężczyzny, odzianego w długa szatę. Posąg był wysoki na około 15 stóp co sprawiało dość monumentalne wrażenie. Wyobrażona postać była tak skrzętnie zakutana w płaszcz , że nie można było się dopatrzyć nawet butów a jedynie ich zarysy pod nią. Na jej twarzy znajdowała się biała maska w zamierzeniu odwzorowująca chyba porcelanę, rąbek jednej z pół płaszcza trzymał lewą ręką. Na jej wewnętrznej stronie artysta w niezwykły sposób wyobraził gwiazdy, planety i inne ciała niebieskie, a stopień ich zróżnicowania świadczył o niepowierzchownej znajomości astronomii. Wypukłe symbole były prawdziwie zachwycające, mimo że posąg był jednolity i szary oprócz maski na twarzy i białej rękawiczki trzymającej połę szaty.

Przybysz po krótkim zlustrowaniu wyminął go i skierował się do sali, w której promienie księżyca wpadające poprzez świetlik w dachu migotały na powierzchni płytkiego stawu. W przeciwienstwie do poprzedniego ten nie został zasypany, najwidoczniej znajdował się zbyt daleko od wejścia.

Kiedy zauważył, że nie ma innej drogi na drugą stronę wszedł do niego. Woda sięgała mu tylko do kolan. Była zimna pomimo upału, jaki panował w dzien. Dziwne, że nie wyparowała. Byćmoże było tam podziemne źródło lub była dostarczana w inny sposób. Gdy tylko wyszedł z basenu nogi oblepił mu szary pył walający się tutaj całymi stosami.
Brnął przez jego coraz większe zwały aż dotarł do drzwi.
No nie były to całkiem drzwi biorąc pod uwagę klasyczne znaczenie tego słowa. Bardziej pasowałyby: gigantyczna żelazna, skorodowana płyta wygięta w dolnej części jakby została staranowana przez rozpędzoną lokomotywę.

Bo taki właśnie widok przedstawiał się oczom Zaklinacza. Druga płyta była prawdopodobnie przykryta pyłem i leżała gdzieś w tej monumentalnej sali, bo Samuel szczerze wątpiłby czy komukolwiek udałoby się wynieść kwadratowy blok żelaza szeroki na czterdzieści pięć stóp przez tak małe przejście. Wniesiono je prawdopodobnie przez dach podczas budowy świątyni. Świecąca kula nad jego ramieniem zgasła.
Zaklinacz złożył ręce w sigil i zakreślił nimi małe koło w powietrzu. Świecące smugi popłynęły w ciemność kolejnej komnaty i rozjaśniły ja na tyle by mógł rozróżnić ogólne zarysy pomieszczenia.

W sali na podłodze znajdowała się gigantyczna gwiazda siedmioramienna a na jej środku coś, co w nikłym świetle przypominało wysoką klepsydrę z wieloma obręczami dookoła. Złożył kolejny sigil i uwolnił. Nad jego ramieniem pojawiła się grupa świecących punktów.

Kiedy podszedł bliżej do środka sali okazało się, że to, co brał za boki klepsydry było w rzeczywistości nachylonymi do środka wielkimi kołami zębatymi. Na podłodze były też jakieś runy, przyklęknął aby je obejrzeć, gdy poczuł powiew zimnego powietrza z prawej strony tuż za nim. Uniknął czterech ramion, które zamachnęły się na niego, kolejne cztery zmiażdżył kijem. Czarna posoka trysnęła wystarczająco daleko by go ochlapać. Świetliki, które tańczyły przed chwilą chaotycznie zebrały się w grupę i ruszyły na wroga by rozjaśnić ciemność wokół niego, ale w tym samym momencie w oczach Samuela pociemniało. Padając na posadzkę zobaczył jeszcze coś o wężowych źrenicach. Potem świat zawinął się wokół niego i wszystko przestało mieć znaczenie.

*************************************************************
Skądś...z bardzo daleka dobiegł go głos. Ten głos brzmiał jak jego własny. Miał w sobie coś strasznego ale i dobrze znanego:

-...pojedyncze klatki filmu, ujęcia nie układające się w jakikolwiek logiczny porządek: ściany dookoła, moje ręce osmalone , płuca pełne siarki buty prawie zwęglające się od potwornego żaru kiedy opuszczam się coraz niżej nad jezioro pełne lawy, Coś wyje nade mną.

Kiedy indziej patrzy na mnie moja twarz z rozbitej szyby palącego się domu, ale to nie moja twarz, tamten ma czarne oczy, pełne szaleństwo śmieje się upiornie patrząc na mnie, gdy chcę zobaczyć w odbiciu w oknie coś jeszcze jego obraz faluje i nie widzę już twarzy martwych istot które jak mi się wydaje leżą na bruku.

W innym miejscu mój syn trzyma się kurczowo poręczy rydwanu, tańczą konie w powietrzu pomiędzy urwiskami, włócznia trzymana w ręku przeszkadza mi powozić, krzyki ścigających narastają.

Ciemność oblewa świat gdy kruk wydziobuje moje oko z martwego ciała na polu jednej z miliona bezsensownych bitew, skóra gnije, a ta kobieta przechadza się pomiędzy trupami, nie wie że pomiędzy uderzeniami skrzydeł szamoczącego się z gałką oczną ptaka widzę ją. Jest mi znajoma. Ma piękne włosy, z czułością patrzy na trupy, ogląda ich rany jak znawca, karabin na jej ramieniu raz wygląda jak nóż skąpany w truciźnie, raz jak drewniana pałka, znowuż jak miecz albo topór, w końcu przypomina mi kosę. Zaraz potem twardy dziób kruka zatapia się w drugim martwym oku, nie widzę już nic...

************************************************************

Tamten głos go przyciągnął. Gdzieś na Polach Umysłu Szare Bramy z Kości i Rogu otworzyły się. Wiatr powiał pomiędzy bezokimi główkami lalek nabitymi na ogrodzenie. Załopotał ich sztucznymi włosami. Zawył pomiędzy skrzydłami pegaza i demona siedzącymi na nadprożu domu. Czarnowłosy wędrowiec aka Samuel Kalkin wrócił do domu.

_________________
Image
They call me Sami the Sick. And I'm spitting fire with might.


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Sat Apr 29, 2006 8:29 pm 
Offline
User avatar

Joined: Fri Mar 19, 2004 9:10 pm
Posts: 1103
Location: Pola Umysłu

_________________
Image
They call me Sami the Sick. And I'm spitting fire with might.


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Fri May 05, 2006 12:27 pm 
Offline
User avatar

Joined: Fri Mar 19, 2004 9:10 pm
Posts: 1103
Location: Pola Umysłu

_________________
Image
They call me Sami the Sick. And I'm spitting fire with might.


Top
 Profile  
 
Display posts from previous:  Sort by  
Post new topic Reply to topic  [ 10 posts ] 

All times are UTC + 1 hour


Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 0 guests


You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Search for:
Jump to:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group