[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4246: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4248: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4249: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4250: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
Multiworld • View topic - Shiroue - Dom Psiej Ligi

Multiworld

Nothing is impossible in the Multiworld
It is currently Thu Apr 03, 2025 10:08 pm

All times are UTC + 1 hour




Post new topic Reply to topic  [ 328 posts ]  Go to page Previous  1 ... 17, 18, 19, 20, 21, 22  Next
Author Message
 Post subject:
PostPosted: Thu Jun 01, 2006 6:43 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sun Jan 11, 2004 8:10 pm
Posts: 231
Location: RYBNIK!
Statki ruszyły.
Kreatury stwierdziły, że czekały już dość długo oderwały się od rafy koralowej i zaczęły płynąć za statkami. Nie musiały się ukrywać ich pancerze w ciemnej toni wody były niewidoczne nawet dla drowów. Sunęły cicho i mimo potężnych silników z łatwością doganiały statki. To niemożliwe, że natura potrafi stworzyć coś tak doskona…

BUM!

….

BUM!

- Co to było do cholery?! O_o’
- Nie wiem.. Ale zaczynam wierzyć w STRASZLIWE wizje Dżina.

_________________
kto znalazł ten trzyma, kto zgubił ten ni ma


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Thu Jun 01, 2006 7:58 pm 
Offline
User avatar

Joined: Thu Feb 19, 2004 9:19 pm
Posts: 1234
Location: Ośrodek wypoczynkowy "Nomad"
Dwa kształty sunęły blisko dna w ślad za okrętami piratów. Mimo że odległośc między śledzonymi, a śledzącymi była rzędu kilkuset metrów, xeny "widziały" wszystko, co dzieje się na pirackich jednostkach. Widziały też kilka obiektów wrzucanych do morza.

Miny zgodnie ze swoim programem, ukryły się i czekały na ofiary. Nie minęło wiele czasu zanim wykryły pierwszą. Czarny stwór przepływał w zasięgu dwuch z nich, wyglądało to jakby bardzo się spieszył, jednak urządzeń to nie interesowało ... ogólnie to nie interesowało je nic oprócz wykonania programu. Oba urządzenia detonowały jednocześnie rozrywając istote na strzępy ... czerwona krew zmieszała się z wodą, przyciągając okoliczne drapierzniki.
Po chwili nastąpił drugi wybuch .... jeden z mięsożerców stał się ofiarą.

Xeny oczyściwszy drogę przez zagonienie innego mieszkańca morza w zasięg min i poznawszy zasadę ich działania ruszyły dalej. Tym razem trzymały się około dwustu metrów od okrętów, skanując zmysłami przy okazji okolice.


- Kim jesteś ?
- Podróżnikiem .....
- Co tu robisz ?
- Odpoczywam ....
- Dlaczego się ukrywasz ?
- Nie ufam takim jak ty ....
- Nie jesteśmy rządni krwi.
- Wielu to mówiło .... teraz ich kości są rozsiane wzdłóż drogi mlecznej ....
- Wolimy poznawać innych niż ich unicestwiać.
- Być może, jeśli inni wyrażą zgodę oczywiście.
- Masz cośdo ukrycia ?
- Tylko to co nie jest przeznaczone dla twoich oczu.
- Chcesz więc pozostać w cieniu ?
- Niekoniecznie ... czy to zaproszenie ?
- Być może, chcętnie poznamy przedstawicie ....

Maga obudził służący .....

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Thu Jun 01, 2006 8:03 pm 
Offline
Demokratyczny Moderator
User avatar

Joined: Tue Sep 09, 2003 5:02 pm
Posts: 1736
Location: Somewhere in the world
Okolicą wstrząsnął wybuch.

-, Co to było? -

Aria i Dis pobiegli na rufę statku. Stała już tam zaciekawiona grupka szturmowców. Gilgamesh pracowicie wyrzucał kolejne miny, lecz te wybuchały zaraz po tym, gdy ulegały aktywacji.

- Może się wytłumaczysz z tych swoich WIZJI? - Aria z niedowierzaniem obserwowała kolejne fontanny spienionej wody.

- Niewątpliwie coś je aktywuje. - Dżin odpowiedział z rozbrajającym uśmiechem na twarzy.

- Tyle to i ja wiem! - Strofowała dżina - Czy wiesz, co to jest? Może to piraci? -

- Nie, to nie piraci. Sami przekrzykują z naszym łącznościowcem próbując się dowiedzieć, co się dzieje. Hmmm.... - Dżin wyskoczył za burtę i zniknął w mętnej wodzie. Minęło zaledwie kilka sekund nim wynurzył się z wody i s powrotem wskoczył na pokład.

- No i? - Poganiała go Aria.

- Trudno powiedzieć. - Dżin otrząsnął się z wody - Wybuchy wprowadzają szum, że nic dobrze nie słychać. Znowu pomiary grawitometryczne nie dały jednoznacznych odpowiedzi. Woda to trochę zbyt gęsty ośrodek na taką zabawę. Trzeba by podpłynąć bliżej wybuchów, a na to nie mamy czasu. -

-, Ale jednak coś odkryłeś... - Aria wyciągnęła z kraty jedną z min. Była niewielka. Przypominała piłeczkę tenisową. Dość mała zabawka jak na minę morską, jednak wybuch nie brał swojej siły z energii chemicznej. Ładunek składał się z metalowej kuli wypełnionej niewielką ilością trytu. Kula wykonana była z nadprzewodnika, będącego transformatorem energii grawitacyjnej. W wyniku wyzwolenia ładunku do powierzchni kuli było doprowadzane napięcie, które wytwarzało silne pole grawitacyjne z centrum wewnątrz kuli. Doprowadzało to do ściśnięcia trytu i zapoczątkowania fuzji termojądrowej. Tak tworzono małe słońce i detonowano minę.

- Czuję, że coś tam jest... - Aria podrzuciła kuleczkę do góry. Szturmowcy z przejęciem obserwowali tor lotu miny. - Na pewno coś tam jest. -

- Owszem jest... Wiele cieni od złóż mineralnych, fragmentów wraków, lokalnego życia i tym podobnych rzeczy, ale niewątpliwie trzy-cztery cienie uparcie pozostają trzymają się blisko naszego statku. -

- Może powinniśmy wyrzucić więcej min i rozwalimy te pojazdy? - Wielki sięgnął obiema dłońmi to kraty. Nabrał olbrzymią garść min i wyrzucił.

- Waaah! - Z gardeł szturmowców wydobył się okrzyk przerażenia, jak Gilgamesh upuścił parę min. Zielonkawe kuleczki potoczyły się po pokładzie.

Dżin ze stoickim spokojem podniósł jedną. - Pojazdy mój drogi G? Ja był powiedział raczej istoty... Kimkolwiek są śledzą niewłaściwych... Ludzi -

*BOOM!* *BOOM!* *BOOM!* *BOOM!* Rozległo się za burtą.

- Wyrzuciłeś za dużo. Aktywowały się łańcuchowo. To musi być jeden większy większy ładunek - Dżin rozmontował kuleczkę i wyciągnął pojemnik z trytem. Następnie zabrał się za jeszcze dziesięć innych.

- Poczekaj G, nie bądź nadgorliwy. Niech skończy zabawkę. - Aria wstrzymała demona od dalszego wyrzucania ładunków.

- Skończone ^^ - Dis trzymał w ręku złożoną już w całość minę - Dziesięć razy silniejsza od zwyczajnej. Zasięg rażenia stu metrów zamiast dwudziestu. Ojej, co by było jakby tą minę teraz upuścił - Kuleczka powoli wyturliwała się z dłoni Disa.

-, Hyyy! - Szturmowcy dostali astmy. Tylko Aria i demon stali niewzruszeni.

- Robaczki moje miłe. Miny nie są uzbrojone póki nie zanurzą się w wodzie!!! Ale jak widzę tylko tych dwoje o tym wiedziało... Chyba trzeba będzie powtórzyć pranie mózgów ze szkolenia bitewnego. - Dżin uśmiechnął się i podał piłeczkę Wielkiemu G - Pokaż mi swój najlepszy rzut. -

- Czy to, aby nie jest zbyt niebezpieczne? - Pełna wątpliwości Aria zerkała na przygotowującego się do rzutu demona.

- Naah... Jeśli rzuci ponad sto do stu dwudziestu metrów. Gorzej z piratami... Ich kadłuby nie są z plastali. - Dis poklepał demona po ramieniu. Ten się obruszył na takie traktowanie.

Gilgamesh przyjął postawę godną olimpijczyka w rzucie kulą. Przyłożył, i rzucił.

****

Od dłuższego czasu żadne miny nie lądowały już w wodzie. Xeny zbliżyły się do flotylli na sto pięćdziesiąt metrów. Gdy nagle niespodziewanie, tuż przed nimi rozległo się głośne...

* PLUM!!! *

Pojedyncza piłeczka zanurzyła się w wodzie i natychmiast aktywowała swoje czujniki i uzbroiła ładunek. Atakować czy kryć się? Pierwotny instynkt obudził się w pozaziemskich tropicielach. A mówił bardzo ważną rzecz. Ta mina na pewno nie była zwyczajna. Jeden Xen poczuł na sobie wiązkę aktywnego sonaru i podjął decyzję... Uciekać. Drugi niepewny swoich odczuć ruszył za nim. Obaj oderwali się z kursu za flotyllą i poszli jak torpedy w przeciwną stronę... Ale było już za późno. Fala uderzeniowa dogoniła i pochłonęła oba stworzenia.

****
Morzem wstrząsnęła najpotężniejsza jak dotąd eksplozja. Słup wody wzniósł się na wysokość stu metrów i wywołał sztuczny deszcz i wysoką na trzy metry falę przypływową. Ściana wody uderzyła w rufy statków. Trzy metry to jednak było niewiele w porównaniu ze sztormami doświadczanymi w tym rejonie. Statki wymagały jedynie niewielkiej korekty kursu.

Spod pokładu wybiegł łącznościowiec. - Piraci meldują drobne pęknięcia w poszyciach kilku statków. Na szczęście nic poważnego na tyle by wymagało napraw w postoju. Byli całe pół kilometra od epicentrum wybuchu a tak to odczuli! Chcą wiedzieć, co to było! -

- Poradzą sobie, a ty poczekaj - Jak tylko woda uspokoiła się Dis znów wyskoczył za burtę, by po chwili wrócić z dobrymi nowinami dla łącznościowca. - Możesz przekazać dobre wieści. Co jeszcze żyje uciekło przestraszone za horyzont. Niedługo wrócą tu drapieżniki by żerować na padlinie. Możesz meldować, że po naszych tajemniczych gościach brak śladu. –

Gilgamesh powrócił do wyrzucania min, lecz ładunki już nie eksplodowały.

_________________
Nothing is impossible...


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Thu Jun 01, 2006 11:20 pm 
Offline
User avatar

Joined: Tue Sep 09, 2003 7:54 pm
Posts: 486
Location: Gdzies w swoich przygodach...

_________________
" Zobaczyłem Raflika....
*poke*
Dotkłem Raflika.....
...
Moge juz umrzec" Bokler
Morgana's Parapetowa 16 Feb 07


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Fri Jun 09, 2006 2:47 am 
Offline
User avatar

Joined: Fri Oct 03, 2003 9:40 pm
Posts: 921
Xeny penetrowały miasto, nie było tu zbyt wielu fortyfikacji, kamienny mur, wysoki na siedem metrów i co pewien czas ustawione baszty. Zresztą ataki na to miejsce nie zdarzały się zbyt często, niewielu armiom chciało się wspinać kilkanaście kilometrów przez puszczę a potem moczary i kamieniste równiny, aby przekroczyć granicę chmur i zaatakować siedzibę Psiej Ligi. Tym bardziej, że wszystkie te próby kończyły się porażką. Samo miasto wyglądało jak żywcem wyjęte z początku XIX wieku. Posiadano tu już elektryczność, budynki były wysokie, wielopiętrowe, a uliczki oprócz głównych dosyć ciasne. Starano się wykorzystać każde miejsce tak efektywnie jak się tylko dało, jednocześnie dbając o wygląd. Z ważniejszych miejsc można by wymienić: ogromne i jednocześnie przepiękne sukiennice, gdzie kupcy z całej Shiroue zjeżdżali się przywożąc próbki swych towarów, dwór Sanea, gdzie spotykała się inteligencja z okazji różnych ważniejszych wydarzeń, cztery wysokie strzeliste wieże portu statków podniebnych, zielony park z muszlą koncertową, tarasami i pięcioma stawami oraz obserwatorium, uniwersytet i osobno postawiony wydział magii. Wciąż trwały wzmożone prace nad rozbudową katedry i panteonu, siedzib kapłana Psiej Ligi. Wyglądało na to, że oba te obiekty mają przyćmić wszystko inne swoją wspaniałością. Do zamku Xenom już nie udało się dotrzeć, prowadził do niego tylko jeden most z drugiego wierzchołka góry i jakaś magiczna bariera powodowała zakłócenia w pracy kamuflaży.


Sandrze i Matowi wskazano osobne dormitoria. Komnaty były spore, ocieplane kominkami, mieściły po sześć łóżek, ale i tak każdy miał sporo miejsca dla siebie. Niedaleko paleniska ustawione były sofy, stolik i drewniane krzesła. Zeszli na obiad. W jadalni znajdowało się ponad czterysta osób, były tu trzy osobne stoły kolejno dla Achariosów, Telestai i Hequitai oraz jeden mniejszy, ustawiony u szczytu pozostałych, przeznaczony dla Lawagetasów, ale ci z racji powagi pełnionych funkcji rzadko mieli możliwość jedzenia z pozostałymi Psio Ligowcami. W sali szumiało od rozmów, szczególnie dużo się działo przy stoliku adeptów. Większość z nich wypełniał entuzjazm i nierzadko też obawy. W stronę tej grupki skierowała się dwójka przybyszów. Do stołu stale donoszono potrawy. Wybór był spory, zresztą musiał z racji wielorasowego towarzystwa. Nagle po pomieszczeniu rozniosły się głośne uderzania metalowej końcówki laski o kamienną podłogę. Rozmowy z wolna przycichły. Przy stole Achariosów pojawiło się dwóch ubranych w oficjalne stroje przewodników. Jeden z nich podniósł rękę, dając znać pozostałym, że chce mówić.
- Witam wszystkich nowicjuszy – głos mężczyzny był wyraźny, wzmacniany dodatkowo przez odpowiednią akustykę sali - życzę udanego przejścia poszczególnych prób i okresu wstępnego. Tych, co dopiero przybyli chciałbym poinformować, że w czasie obiadu zostaną wam rozdane wasze przydziały oraz miejsce spotkania. Proszę spakujcie najpotrzebniejsze rzeczy, godzinę po obiedzie opuścicie zamek razem z waszymi drużynami i przydzielonymi wam przewodnikami. Smacznego i powodzenia.
Mężczyzna kiwnął zebranym głową i odszedł. Dokładnie jak zniknął z zasięgu wzroku znów wybuchła wrzawa. Kilka minut później rozdano wszystkim pergaminy z przydziałami. Mat, wcześniej wytarłszy ręce w serwetkę, zerwał pieczęć i rozwinął swój.


Pewna nadmorska siedziba jednego z możnych Hanzy. Niewielki dworek znajdujący się na skalach. Zwykle nadzwyczaj pogodny Lord Ilvean teraz w skupieniu przyglądał się zebranym postaciom. Ganganie chcieli rozwiązać sprawę, Feniksjanie byli lekko poirytowani, Hanza była zła, a Myrmidianie przyszli tu robić interesy. Piratom udało się zdobyć pewną sławę, która jednak miała też swoje złe strony.
- Doskonale rozumiem panów – flota ponad dwudziestu statków pirackich, którym przeważająca część okrętów na planecie nie była w stanie uciec, spowodowała, że większość kupców bała się wychylić nos poza port. Straty w handlu każdego dnia było ogromne – nasza organizacja również odczuwa te dolegliwości z pojawienia się nowego zagrożenia, jednakże trzeba się zastanowić, jakie zyski przynieś mogą nam dalsze poczynania i czy lekarstwo nie będzie gorsze od choroby. Naszym szpiegom udało się ustalić, że korzystano z usług przewoźników AntyWipu. Wprawdzie jest wiele sprzecznych informacji, ale to już budzi niepokój.
- Lordzie – odezwał się przedstawiciel Hanzy, ubrany wielokolorowy strój - moi senior powiedział dokładnii, moi mu przynieść głowę jednego z tych pirackich szuja – wskazał na naszkicowane portrety trojga rabusiów - i nasz sztyletio, wtedy poczuje spokói – może wyglądał na lekko dziwacznie, ale nie przysłano tu dyletantów.
Reszta osób poczęła kiwać głowami. Chyba za wyjątkiem przedstawiciela Myrmidian. Jego ród robił interesy z Feniksjanami i Psią Ligą, dziś przybył tu, aby sprzedać zebrane informacje i zaoferować pomoc. Na leżącej na stole mapie zaznaczono miejsca gdzie widziano flotę lub statki powietrzne. Pojedyncze małe punkciki tworzyły coraz mniejsze kręgi.


Zbliżał się wieczór. Niewielkie grupki adeptów maszerowały przez gigantyczny las. Wielu z nich nigdy wcześniej tu nie było, ale nie mieli się, czego obawiać. Gdzieś tam wyżej czujne oczy elfach scoutów strzegły ich bezpieczeństwa. Po pewnym czasie achariosi, którzy nie należeli do Kłów zatrzymali się przy ukrytych w gęstwinach, zbudowanych w stylu japońskim, drewnianych domkach. Tu rozpaliwszy ogniska mieli spędzić parę następnych noclegów. Zbrojne ramie Psiej Ligi udało się zaś dalej w góry. Zatrzymali się raz przy źródle, z którego polecono im nabrać wody do manierek. Następny postój nastąpił dopiero o zachodzie słońca w jakiś pradawnych ruinach. Po kilku godzinach marszu naprawdę szybkim tempem mieli dość. Osobnik najstarszy stopniem kazał im usiąść w półkolu przed sobą. Zrzucili plecaki i wykonali polecenie. Ostatnie promienie słońca malowały niebo na czerwono.
Dowodzący Hequtai odpiął pelerynę, po czym położywszy ją na plecaku stanął naprzeciwko adeptów.
- Mniej więcej wiecie już kim jestem, wiecie też, co was czeka przez najbliższe parę miesięcy. Dziś chciałbym przekazać wam słowa, które ja usłyszałem jakiś czas temu. Są one szczególnie ważne, bo jestem pewien, że wielu z was wciąż nie wie, na co się zdecydowało zapisując się do Kłów. Wysłuchajcie mnie, a może czas, jaki tu spędzicie, nie pójdzie na marne.
Zrobił krótką przerwę.
- Kły są zupełnie odstającą częścią Psiej Ligi. Jesteśmy, aby służyć innym. Aby nieść im pomoc, aby ich chronić. Nasze życia są tyle warte, ile życie ludzi, których strzeżemy. Tu nie ma miejsca na nieodpowiedzialność. Przysiągłem zrobić wszystko co w mojej mocy, aby wysłać pomoc każdemu Psio Ligowcowi, który znajdzie się w potrzebie i nie mam zamiaru złamać słowa przez jakąś bandę nieudaczników. To właśnie dzięki nam tysiące członków Psiej Ligi wykonuje teraz swoje misje gdzieś we wszechświecie, mając poczucie bezpieczeństwa, wiedząc, że w razie potrzeby znajdziemy ich i odeślemy na Shiroue. To świadomość naszej obecności daje im odwagę robić rzeczy, których nikt inny by się nie podjął. Podczas służby będziecie wykonywali najróżniejsze misje, eskortowali dyplomatów i statki kupieckie, odbijali jeńców, zabezpieczali potężne artefakty, przeprowadzali chirurgiczne ataki we wrażliwe punkty naszych przeciwników. I nie będziecie do tego mieli zabawek Agendy, ani hord CA czy flot Zgromadzenia. Będzie was prawdopodobnie tylko siedmiu i to czy wam się uda, będzie zależało całkowicie od was i waszych umiejętności. Z dnia na dzień będziecie przenoszeni w innej miejsce uniwersum. Nie chcę, abyście rezygnowali z planów na życie… ale nie róbcie zakładów, gdzie jutro będziecie. Szanujcie dni, bo każdy kolejny może być waszym ostatnim. W zamian za to, będzie wzbudzali respekt gdziekolwiek się pojawicie. Dostaniecie jednych z najlepszych nauczycieli i ekspertów, a oni wycisną z siebie i was ostatnie poty, aby przekazać wam swoją wiedzę oraz umiejętności. Nauczycie się, że to wy władacie mieczem, a nie miecz wami. Jesteś bardziej wartościowi niż wasza broń. Zastanówcie się jeszcze raz czy na pewno się na to zdecydowaliście. Jeśli ktoś właśnie zmienił zdanie, droga wolna. I tak nie wszyscy z was zostaną przyjęci do Kłów.
Hequetai dał im chwilę do namysłu, nikt jednak nie zmienił zdania.
- Rozejrzyjcie się, kiedyś była tu wieża. Wieży już tu nie ma. Potem była tu arena. Areny też już tu nie ma. Kiedyś dwie potężne armie stoczyły tu wielką bitwę. Armii już nie ma… ale pozostał duch tego miejsca… i nie w ruinach, które się tu zachowały, lecz w was.
Achariosi zaczęli rozglądać się po sobie.
- Duch jest waszym mieczem, wasze doświadczenie zaś będzie kamieniem, który go wyostrzy. Od jutra zaczynamy ostrzyć miecze.

_________________

Overcoming obstacles is my business. And business is good.



Avatar powstał dzięki uprzejmości tego .


Last edited by Windukind on Tue Aug 15, 2006 11:04 am, edited 1 time in total.

Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Mon Jul 03, 2006 10:48 pm 
Offline
User avatar

Joined: Thu Feb 19, 2004 9:19 pm
Posts: 1234
Location: Ośrodek wypoczynkowy "Nomad"
Po kilku próbach przedostania się do zamku xeny zrezygnowały ze sprawdzenia budowli, pozostanie niewykrytym było ważniejsze, dodatkowo dane zebrane w pozostałych częściach miasta wystarczyły do dokonania wstępnej analizy zagrożenia, jaki może satnowić ta aglomeracja.
Zwiadowcy wydostawszy się za mury zeskoczyli z podniebnej platformy. Antygravy uaktywniły się na osiemset metrów przed kontaktem z ziemią, dzięki czemu cała grupa wytraciła prędkość, lądując niedaleko jakiejś farmy. Nieniepokojeni przez nikogo, udali się w dalszą drogę.

Musiało minąć dobre pare minut zanim piasek wraz z kawałkami rafy koralowej osiadły na dnie. Pierwszy ze zwiadowców wygrzebał się spod opadu, "rozejrzał" i podpłynął do drugiego, leżącego nieruchomo. Krótka diagnostyka dała niejaki obraz uszkodzeń w zbroi xena. Całą elektronika nadawała się tylko do wymiany. Osłony najwidoczniej przyjęły na siebie cały impet wybuchu, co spowodowało przeciążenie w sieci energetycznej i poprzepalało większość systemów pancerza. Silny impuls elektromagnetyczny dodatkowo oszołomił zwiadowce.
Xen czekał nieruchomo aż jego towarzysz odzyska świadomość, a gdy to się stało, ruszył powoli w ślad za okrętami. Trzymał się teraz znacznie dalej i płynął przy samym dnie, tak aby nie można było go w żadnym wypadku namierzyć czujnikami optycznymi lub wzrokiem, zbroja zapewniała dodatkowo ochronę przed innymi rodzajami urządzeń mogących go wykryć.
Dyrektywa mówiąca o śledzeniu okrętów i reakcji w razie potencjalnego zagrożenia dla roju, teraz została wzbogacona o nową linię poleceń. Tropiciel przy następnym ewentualnym ataku ze strony śledzonych miał aktywować sekwencje samozniszczenia i zniszczyć wraz z sobą także agresorów.
W takim przypadku nie było mowy o jakiejkolwiek ucieczce, gdyż energia wybuchu oscylowałaby między dwiema, a trzema megatonami.


Podczas gdy pierwy ze zwiadowców ruszył za okrętami, drugi obrał kurs na najbliższy ląd, tam miał przywrócić zbroi podstawowe systemu do stanu urzywalności, a następnie skierować się do gniazda.



Nit obudził się z letargu ..... a właściwie obudził go wybuch słyszalny aż wewnątrz komnaty. Szybkie podłączenie do roju pozwoliło mu dowiedzieć się przyczyny eksplozji.
- No tak .... już zaczęli kombinować, zaraz z tego transportowca zrobią pancernik - mruknął, wstał, przeciągnął się, warknął ... i potknął o leżącego jeszcze Kła
- ..... wstawaj bydlaku, dość leniuchowania! - w odpowiedzi po komorze rozległ się donośny syk

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Tue Jul 04, 2006 7:24 pm 
Offline
User avatar

Joined: Fri Mar 26, 2004 9:47 am
Posts: 1249
Location: Ośrodek wypoczynkowy "Nomad"
Zbliżali się do miejsca upadku sfery. Na linii horyzontu powoli zaczęły pojawiać się sześcienne sylwetki wraków okrętów Zgromadzenia. Z jednego z nich do będącego integralną częścią mundur Sergieja komunikatora dobiegł głos Caepa. Admirał spokojnie go wysłuchał po czym odparł:
- Przynajmniej nie spadnie jak kloc betonu jak to mają zaprogramowane cuby i w wyniku ostrzału. Nie wybuchną mu wszystkie konsole jak to mają w zwyczaju na federacyjnych stateczkach.
- Apropos reaktora – do rozmowy wtrącił się Eris – rozumiem ze zapewniłeś mu dodatkowy transporter który będzie go za nami holował. Zatroszczyłeś się o odpowiednie kondensatory oraz cała elektronikę nie wspominając już o układzie AI do obsługi tegoż urządzenia.
- Pff odezwała się pani ekspert – parsknął do komunikatora Caep
- Dla twoich informacji wampirku gdy ty hasałeś po lasach w skórze jelenia i porywałeś dziewice Rój od tysięcy lat budował statki kosmiczne.
- Gdybyś nie zdarzyła zauważyć roju już nie ma.
- Ale jestem ja razem ze mną pamięć tego co było, co tworzyliśmy.
- Caep...– do wymiany zdań wtrącił się Zarov – Eris została swego czasu w trakcie budowy chronady wyposażone w odpowiednie wspomnienia. Razem z kilkoma pozostałymi Sithami zbudowała cała aparaturę wewnątrz sfery.
- Chronady mówisz.- Z tonu głosu wampira Sergiej wywnioskował iż tamten nie przypomina sobie czym było to uradzenie.
- Tak Chronady, temporalnej sferze w której wnętrzu czas biegł kilkaset tysięcy razy szybciej. Z tego względu kolektywna świadomość nie mogła być wewnątrz wiec wyposażyła Sithów w niezbędną wiedze do budowy oprzyrządowania w środku.
- Niech będzie, im więcej głów do pracy tym szybciej wyrwiemy się z powierzchni planety. Lądujcie przy sześcianie na południowy wchód od was cztery kilometry na prawo od biosfery.

Wysłużony transporter posłusznie zmienił tor lotu by po chwili ogromnym rykiem silników manewrowych oznajmić swój przylot. Jak można było się spodziewać z bliska wyglądał jeszcze gorzej niż z daleka. Caep począł się zastanawiać jakim cudem to coś w ogóle wzbiło się w powietrze. Podbiegł szybko do otwieranej właśnie rampy by rozwiać wszelkie wątpliwości.
- Sergiej przebiłeś wszystko co widziałem do tej pory. Ten złom nadaje się tylko do muzeum a nie forsowania atmosfery i lotu międzysystemowego.
- Co do ostatniego musze się z tobą zgodzić...wyżej jak górne warstwy atmosfery nasz nowy transporter bez odpowiednich modyfikacji nie poleci.
- Natomiast co do pierwszego... – wtrąciła Eris – ...pobieżnie przejrzałam cała konstrukcje. Poza odpadająca farba i rdza na wierzchnim pancerzu statek jest w dość dobrej kondycji.
Wampir ponowne przejrzał się statkowi teraz znacznie uważniej, wpatrując się we wszelkie detale zewnętrznej budowy.
- Nad czym dumasz? – Spytał Zarov
- Szukam najodpowiedniejszego miejsca na zainstalowanie gondoli warp.
- Gondoli warp?! – spytała Eris
- Oczywiście, nie widzę żadnych przeciwwskazań by zamontować ten w miarę prosty i efektywny napęd.
- A ja widzę ich setki Caep i prędzej zaczniesz budować własny statek niż w MOIM transportowcu zamontujesz napęd warp.
I tutaj zaczęła się żywa dyskusja miedzy dwoma domorosłymi inżynierami przepełniona technobełkotem. Zarov jak i Aratej milczeli lecz po kilku minutach znudzeni odeszli na bok znajdując dla siebie bardziej dogodny temat do dysputy. Odchodząc rzucili:
- Jak ustalicie wszystko dokładnie dajcie nam znać jedziemy w pobliżu.
- Dobrze ! – Eris jak i Caep ostro odparli i zaraz wrócili do dyskusji.

W ciszy oddalili się na kilkadziesiąt metrów
- Czujesz?
- Co?!
- Podprzestrzeń, sześcian...coś z wnętrza emanuje.
Aratej wytężył swoje zmysły.
- Coś jakby znajomego.
- Dokładnie sygnatur jest znajoma, bardzo znajoma – odparł Zarov i ruszył na poszukiwanie źródła zakłucien..

Kilka minut później byli już w ciemny wnętrzu okrętu bio-roju. Z głębi dobiegł ich zwielokrotniony echem głos:
- ..... wstawaj bydlaku, dość leniuchowania! - zaraz po mim jeszcze donośniejszy syk.
Obaj przyspieszyli kroku i po chwili byli już u źródła dziwnych fluktuacji podprzestrzennych oraz miejsca skąd wydobyły się oba dźwięki.
- Nit? - zdziwiony widząc postać stojącą nad Xenem spytał Zarov
- We własnej osobie Sergiej.
- A my już mieliśmy ci pogrzeb zrobić.
- Tak łatwo nie pozbędziecie się mnie – odparł Nitopir
- Ja chciałbym tylko wiedzieć jak – wtrącił Aratej - ...jak udało ci się hmm.. wydostać z pomarańczowej papki którą z stałeś się po Etemaki.
- A ja chciałbym wiedzieć gdzie przez cały czas trwania Etemki się podziewałeś. Nie byłeś z nami w punkcie zero.
Na wyjaśnianie wszystkiego oraz zadawanie pytań przyjdzie czas później. Teraz priorytetem dla nas jest wydostanie się z Shirue. Nasi inżynierowi powinni już ustalić jak mają zamiar przebudować transporter, wiedz chodźmy pomóc im budować to cudo.

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Wed Jul 12, 2006 1:01 pm 
Offline
User avatar

Joined: Thu Mar 25, 2004 7:17 pm
Posts: 299
Location: Z tej Cholernej Czerwonej Skały

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Wed Jul 12, 2006 8:45 pm 
Offline
User avatar

Joined: Thu Feb 19, 2004 9:19 pm
Posts: 1234
Location: Ośrodek wypoczynkowy "Nomad"
- Maciek tobie chyba zbyt poszło po czaszce uderzenie jakąś belką podczas Etemaki ...... - stwiersził Nit drapiąc się po głowie - ..... że czterdziestometrowy pancerz chcesz w ten sposób rozwalić ........
- Marudzisz, daj się rozerwać - wampir wyszczerzył kły

Nit rozejrzał się po okolicy, ustalił priorytety i nie pytając nikogo o zdanie zaczął wydawać rozkazy:
- Xion, Aretai, zrobicie wyrwe w poszyciu tego AP na tyle dużą, aby można było przetransportować w miare bezpiecznie jeden z reaktorów. Potem zajmiecie się demonatarzem innych potrzebnych systemów. Ja zabiore się za uszczelnienie poszycia ... jak tylko znajde REnlera - sithka bez słowa wskazała na drzewo nieopodal, gdzie REn spał w najlepsze - ..... mhmmm, a więc dalej, Siergiej kiedy ...
- Mnie wyłącz, mam pewną sprawę do omówienia z Eris - po czym odszedł z kobietą w stronę zarośli.
Wszyscy odprowadzili pare zdziwionym wzrokiem, jedynie wampir uśmiechał się jakby własnie wyobraził sobie coś zabawnego.
- Tak jakby nie mogli urzyć łącza - mruknął pół xen, po czym dodałgłośniej - Maciek zabierz się za podłączanie cewek korektycjnych kiedy już skończysz montować gondole, testy przeprowadzimy na starym reaktorze, ma na to wystarczająco dużo mocy.
- Tak jest ekscelencjo - odparł ironicznie wampir salutując i ruszył w stronę transportowca.
- Maciek .... i żadnego instalowania fazerów dopuki nie zamontujemy ważniejszych systemów. Zresztą po jaką cholere chcesz je składać od podstaw, skoro możemy wymontować pare dział tnących z AP.

Gdy wszyscy rozeszli się do swoich zajęć, a poszczegulne grupy xenów zostały przydzielone do pomocy każdemu z nich, Nit wraz z Kłem podeszli do śpiącego demona.
- Oi Ren ... - szturchnąła go nogą hybryda - wstawaj, czas się na poważnie wziąść do roboty.

Praca przy przerabianiu transportowca nabierała tempa. Wampir wraz ze swoim kontyngentem uwijali się tworząc od podstaw nowy system napędowy, nieopodal Zarov prowadził ożywioną dyskusję z Eris, "zaginione" hybrydy zniknęły za pasem zieleni odgradzającym miejsce budowy od piętnastokilometrowego sześcianu, a NitopiR zawzięcie oczyszczał i łatał plasma casterami wszelkie mikropęknięcia wskazywane przez REnlera, lub spawał wielkie płaty trytanowej stali przytrzymywane przez ostatniego z "króli". Innymi słowy praca wrzała.

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Thu Jul 13, 2006 10:06 am 
Offline
User avatar

Joined: Fri Mar 26, 2004 9:47 am
Posts: 1249
Location: Ośrodek wypoczynkowy "Nomad"
- Teraz wiem dlaczego chciałaś odbyć tą rozmowę na osobności. Odpowiedź brzmi Nie!– stanowczo rzucił Zarov – Nie oddam.
- Wiec skąd mamy ja wziąć?
C914 wymownie spojrzał na pancerz okrywający ciało Eris
- Wybij to sobie z głowy.
- Czyżbyś czegoś się wstydziła?
- Nie – odparła równie ostro jak wcześniej Sergiej
- Wiec w czym problem?
- Dzisiaj już raz ustąpiłam temu pyszałkowi Caepowi. Zachowuje się jakby pozjadał wszystkie rozumy i był ponad wszystkim.
- Wiesz jako ktoś żyje z grubsza ponad tysiąc lat to kiedyś musi mu odbić.
- Ale ja nie będę tolerowała jego zachowania. Wszystko ma swoje granice. Następnym razem kiedy mnie zdenerwuje odetnę mu głowę. - zagroziła
- Odrośnie – odparł Zarov
- I dobrze, będę miała samoregenerujący się worek treningowy. A teraz wróćmy do głównego tematu naszej rozmowy. – przerwał na chwilę po czym krotko dodała – Zarov dawaj mundur.
- Powiedziałem już że nie. Mundur to świętość.
- Ehh...jesteś bardziej uparty niż Caep.
- Dziękuje za niezamierzony komplement - Zarov uśmiechnął się. Eris westchenła czekał ja kolejny kompromis. Pierwszy z wampirem co to wie wszystko najlepiej teraz z Zarovem upartym osłem.
Kobieta przyłożyła rękę do pancerza na ramieniu. Miejsce styku z korpusem zaczerwieniło się Eris ścisnęła mocniej osłonę i powoli zaczęła zsuwać ją z dłoni.
- Zarov twoja kolej. Rękaw munduru proszę!
Admirał westchnął i po chwili dał kobiecie rękaw munduru. Ten podobnie jak fragment pancerza Sitki pozbawiony kontaktu z główna częścią począł zmieniać się w galaretowata czerwoną strukturę.
- Dziękuję – odparła. Po czym szybko poszła w stronę transportowca.

Na miejscu szybko weszła do wnętrza statku i ułożyła dwa kawałki czerwonej struktury na samym środku głównej komory transportowej. Z panelu przy ścianie podroczyła doń dwa przewody i uruchomiła zasilanie. By replikować się krystaliczna materia potrzebowała energii. W momencie gdy pierwszy strumień elektronów popłynął do fragmentu pancerza i munduru oba elementy roztopiły się i zlały w jedność. W tej samej chwili do środka wbiegł Nitopir z włączonym plasma casterem tuz za nim Renler i Maciek
- Kto odciął zasilanie do jasnej...- przerwał i zaraz dodał – a to co?
- Protomateria. Gotowa do programowania – odparła z dumą Eris. Nitopir spojrzał na jarzącą się papkę i podłączone do niej kable.
- No i...
- No i potrzebuje dużo energii do replikacji . Wiec poszukajcie innego źródła zasilania. Cała moc reaktora statku musi być moja.
- Chyba nie mówisz tego poważnie. – odpowiedział Maciek.
- Najpoważniej jak to tylko możliwe Caep – Eris przypomniała sobie o głowie i o odrastających członkach wampira.. „Caep workiem treningowym” pomyślała – A teraz żegnam panów, przez najbliższa godzinę będę zajęta. – po czym napięcie odwróciła się i podeszła do krystalicznej materii.
Wszyscy trzej zaskoczeni spokojną reakcja Eris opuścili pomieszczenie.


-----

Tymczasem dalej Pozbawiony fragmentu munduru Zarov zbliżył się do dwójki zaginionych hybryd. Ci od kilku minut za pomocą połączonych jaźni próbowali przebić się przez czterdziestometrową warstwę pancerza Cuba. Jak dotąd udał im się wyrąbać kilkunastometrowa szczelinie, zbyt wąska nawet dla Xena.
- Jak praca – spytał.
- Dosyć kiepsko jak widzisz, mamy małe problemy z pełnym zcaleniem jażni – odparł Aretai – co się stało z twoim mundurem?
- I tak lepiej niż Caepowy pomysł z antymateria i bezpieczniej. – dorzucił Xion
C914 nic nie odpowiedział tylko spojrzał na pancerne płyty przed nim.
- To dopiero wyzwanie – cicho rzucił. – Zajmę się tym. Wy zabierzcie się za demontaż pozostałych potrzebnych systemów.
Obie hybrydy spojrzały na siebie potem na Sergieja.
- Szybko, szybko panowie szkoda czasu. – ponaglił. Dali za wygrana i z grupka Xenów odeszli.

- Prawdziwe wyzwanie – c914 skupił spojrzenie na fragmencie pancerza sześcianu. Na początku nic się nie działo lecz po kilkunastu sekundach miejsce gdzie Zarov wpatrywał się zaczęło dziwnie odkształcać się. Zmiany przeistoczyły się w falowanie z każdą chwila coraz silniejsze. Wrzeszcze w samym centrum pojawiła się mała dziurka która poczęła się rozszerzać.
Minęło niespełna kilka minut w czterdziestometrową metrowym litym pancerzu powstał szeroki tunel o gładkich ścianach, prowadzący prosto do generatora grawitacyjnego.
Zadowolony z pracy Zarov głęboko odetchnął i zaczął wodzić wzrokiem w poszukiwaniu kogoś kto by pomógł w demontażu urządzenia. Kilkaset metrów dalej dostrzegł grupkę Xenów
- Hej robale – krzyknął – chodźcie no tutaj. - Obcy odwrócili się w kierunku skąd odbiegał głos
– Tak do was mówię. Chodźce tutaj! Nie mam zamiaru taszkać generatora na plecach. – Xeny obejrzały się po sobie i na chwile zamarły jakby czekając na odpowiedź co maja robić. Po chwili szybko ruszyły do Zarova.

-----

Z gęstwiny wyłonił się Zarov podśpiewując starą , zadowolony ze swej pracy. Tuz za nim z tego samego miejsca wszyła grupka Xenomorphów z mozołem niosącą na swych plecach generator antygrawitacji.
Wszyscy przerwali prace by całemu pochodowi przyjrzeć się. Zarov przerwał piosenkę po czym zwrócił się do Nita
- Całkiem przydatne te Xeny A teraz robaczki otwórzcie główną śluzę i zanieście go Eris. Powinna już skończyć programowanie krystalicznej materii.
- Czyżbyś stracił rękaw munduru prosząc ich o pomoc – spytał Renler
- Lepiej by do tego nigdy nie doszło – odparł z przekąsem Zarov – mój rękaw będzie teraz częścią poszycia jak i struktury wewnętrznej naszego transportowca. – I zaraz za Xenami wszedł do wnętrza statku.
Tam już praktycznie cała podłoga jak ściany były pokryte czerwonawą, pulsująca substancją.
- Prawie jak w domu.
- Niedługo już zakończy formować się tutaj - z rogu sali dobiegł go głos Eris – Jak idzie im ze spawaniem poszycia?
- Całkiem dobrze lewa burta jest już gotowa. Gdzie robaki maja postawić generator?
- Na samym środku – odparła kobieta.
W momencie gdy urządzenie dotknęło podłoża cienkie strużki krystalicznej materii zaczęły go oplatać, zastępując puste słoty oraz wejścia na kable. Generator był gotowy do pracy.

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Thu Jul 13, 2006 1:04 pm 
Offline
User avatar

Joined: Thu Feb 19, 2004 9:19 pm
Posts: 1234
Location: Ośrodek wypoczynkowy "Nomad"
W otwartej śluzie pojawiła się łepetyna Nita zwisająca odwrotnie niż nakazywała grawitacja
- Uszczelnianie kadłuba skończone, a jak wam idzie z zasilaniem i waszym kisielkiem ? - szeroki banan wypełzł na jego twarz, w odpowiedzi musiał szybkoewakuować czerep przed kolcami krystalicznej materii Eris
- To nie jest kisiel ty ogoniasty wariacie! - naburmuszyła się kobieta
- Hai hai .... niech ci będzie. Skoro bawicie się już wewnątrz to zróbcie linie przesyłową od generatora osobliwości pod dziób okrętu, chce zainstalować jeden wyrzutnik masy z AP, jak już szaleć to na całego.
- Że cię zacytuje - wtrącił Zarov - nie mamy robić z tego okrętu pancernika
- Że cię zacytuje - zripostował Xen - detale, niestotne detale
- Dobra dobra, zrobi się, gdzie żeś zgubił naszego demona?
- Grzebie się z polaryzatorami na bakburcie, Siergiej, on ma wzrok jak cholerny elf, mógłby lutownicą procesory składać - zarechotała hybryda
- Niiiit, pieprznij porządnie ten przekaźnik w końcu, niech wejdzie na miejsce, bo nie mogę podłączyć kondensatorów! - usłyszeli krzyk REnlera, tymczasem w świetle śluzy przemknął kształt Kła, niosącego w pojedynke dwa działa tnące z AP we wszystkich czterech potężnych szponach.
- Dobra czas wracać do roboty .... - pół xen zniknął znów z pola widzenia, lecz po chwili dało się złyszeć jego wrzask - .... Qrwa Maciek, NIE PODŁĄCZAJ TEGO !! - na następnie odgłos dość potęrznego spięcia, po czym po kadłubie przeszły wibracje od małego wybuchu - ... i znowu rufa do łatania .......


Obie gondole warp były już na swoich miejscach, pancerz statku uszczelniony oraz wzmocniony, uzbrojenie zainstalowane i czekające tylko na podłączenie. Krystaliczna materia pokryła wnętrze, a teraz zaczynała powoli otaczać kadłub zewnętrzny jednostki. Pozostały już właściwie tylko prace wykończeniowe ... no i stworzenie odpowiedniego interfejsu do kierowania transportowcem, i tu pojawił się problem
- Konsole!
- Telepatia!
- Sztuczna inteligencja!
- Mowy nie ma spirytusie z zębami!
- Utop się w tej pomarańczowej papce ogoniasta puszko!
- A ty czego się go czpiasz stary komuchu!

Innymi słowy konstruktywna wymiana poglądów wśród członków Zgromadzenia .....

REnler tymczasem zniknałz placu budowy. Głęboko wewnątrz AP znalazł zbrojownie przeznaczoną dla xenomorphów i zabrałsiędo roboty.

Wysoko nad domorosłymi konstruktorami, na obrzeżach systemu Psiej ligi, Shadow Storm powoli zaczął zmieniać kształt. Gładka dotąd powierzchnia pancerza okalającego system zaczęła wypuszczać do jego wnętrza cieniutkie, zaledwie o kilkumetrowej średnicy kolce. Te dzieliły się po jakimś czasie na dodatkowe, mniejsce szpice, po pewnym czasie tworząc plątaninę przypominającą korzenie drzewa.[/url]

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Thu Jul 13, 2006 8:25 pm 
Offline
User avatar

Joined: Fri Mar 26, 2004 9:47 am
Posts: 1249
Location: Ośrodek wypoczynkowy "Nomad"

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Wed Jul 19, 2006 9:19 pm 
Offline
User avatar

Joined: Fri Mar 26, 2004 9:47 am
Posts: 1249
Location: Ośrodek wypoczynkowy "Nomad"

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Fri Aug 18, 2006 12:17 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sat Oct 11, 2003 8:54 am
Posts: 109
Location: Gdynia
Sala konferencyjna była zupełnie pusta. Jedynie Generał Terry Jenkins wpatrywał sie w hologram rozeznania operacyjnego. Niebieskie punkciki wskazywały placówki Ligi... Dane były cały czas aktualizowane - tudzież z wiadomości białej floty, tudzież z raportów grup wydzielonych... Nagle odezwał się dźwięk nadchodzącej wiadomości, generał nacisnął przycisk połączenia:

- Sir, odebraliśmy wiadomość o sygnaturze "ściśle tajne". Wymagane powtwierdzenie osobiste.
- Prosze przekazać.

Skaner zlustrował siatkówkę oka generała. Plik stał otworem:

"Oddział zakończył ostatnie testy. Wyniki bardzo zaowalające, oddział skierowałem na powierzchnię. W zamku pojawi się około 10.30. Raport w załączeniu. V"

W Zamku Ligi, jak ludzie przywykli zwać tę fortece, nic specjalnego nie miało sie wydarzyc tego dnia... Jedynie kilka osób zostało powiadomionych o niecodziennym pokazie.

***

Sala treningowa nie była normalnie przeznaczona do tego typu pokazów, jednakże Vertis uparł się na jego odbycie właśnie tutaj.

Poza nim stało tu jeszcze tylko kilka osób: generał Terry Jenkins, Ilvean, Najstarszy Rady Ulmir oraz Anette Sleeptower - szefowa wywiadu. Wszyscy siedzieli na skraju pomieszczenia. Vertis natomiast stał pośrodku sali, miał na sobie kombinezon bojowy oraz czarny wosjkowy beret. Wprawne oko Anette dało jej znać, że strój był wykonany z wysokiej jakosci ciśnienio- i temperaturoodpornych materiałów.

- Witam państwa - odezwał się Vertis - Bardzo cieszy mnie, że pomimo naglących spraw zgodziliście się tutaj spotkać. Dzisiejszy pokaz będzie nietypowy. - tutaj wymownie spojrzał na Anette.
- Czasami bardzo. - Vertis pierwszy raz się uśmiechnął, do Ilveana. - Oczywiście przypominam, że wszystko zostaje nagrywane od chwili państwa wejścia tutaj. - zrobił przerwę, jakby rozbawiony.
- Na przykład to, że mnie tu naprawdę nie ma. Prawda, Ilveanie?

Lord zamrugał oczyma po tej uwadze. Zaczął się baczniej przygladać otoczeniu.
- Bardzo silna iluzja... - wykonał skomplikowany znak dłonią, po którym Vertis zniknął. Anette w tym samym czasie znieruchomiała.
- Prawda? - Jade, członek oddziałów specjalnych "Tetra" szepnął jej do ucha, nawet nie zauważyła, kiedy ją podszedł. Równie dobrze mógł stać tam cały czas.
- Prosze mi wybaczyć, ma'am. Taki był jeden z celów tego pokazu.

Oddalił powoli ostrze od jej szyi, po czym spokojnym krokiem wyszedł na sam środek sali. Miał na sobie kombinezon bojowy i czarny beret na głowie. Był średniego wzrostu, poruszał się z pewnością siebie, krokiem człowieka, któremu nieobca była sztuka walki. W tej samej chwili wszedł Vertis, uśmiechniety i pełen dzikiej satysfakcji z powodzenia eksperymentu.
- Pani oficer, proszę wybaczyć. Nie wpadłem na lepszy pomysł, jak uwidocznić potencjał Jade. To jeszcze nie wszystko. Romulus. - u jego boku zmaterializował się osiłek, postura przypominał nieco goryla, miał na sobie oczywiście taki sam ubiór, co jego towarzysz. Ilvean wytrzeszczył oczy.
- Jak? - odezwał się po chwili, niemal szeptem. Słowa były skierowane nie do Vertisa, lecz do Romulusa. Ten spojrzał na swojego przełożonego i po jego skinieciu zabrał głos:
- Pański czar był na tyle silny, że rozproszył moja iluzję, sir. Pozwolę sobie dodać, że rozproszyłby każdą. Ale połączyłem z nią czar temporalny. Od tamtego czasu zdażyłem okrążyć tę salę - zamyślił się - 253 razy.
Romulus usmiechnął się, jak dzieciak, któremu udało się spłąwić psikusa. Wszyscy natomiast uśweiadomili sobie jedno - tak długo utrzymywany czar temporalny, o wystarczającej sile, by oczy nie dostrzegły ruchu, był potęznym obciazeniem dla organizmu. Postura Romulusa wyjasniałaby, jak wytrzymał taka próbę. Nie wyglądał jednak na specjalnie zmęczonego.
- Żałuję, że nie ma tutaj Windukinda - odezwał się Vertis - Ta odmiana magii to w końcu jego działka. Ale do rzeczy!

Poddani próbie zostali jeszcze Khorte (goblin) i Lidia (pół-elfka). Khorte był saperem i specem od broni palnej, jego szybkostrzelności i chirurgicznej precyzji pozazdrościliby najlepsi strzelcy wyborowi Kłów.
W pokazie Lidii nie było żadnych wybuchów, ostrzy czy magii. Po prostu oznajmiła, ile drobnych Ilvean miał w portfelu, to że w wewnętrznej kieszeni kurtki Anette znajduje się zdjęcie dziecka oraz (ku uciesze Vertisa) wszystkie siedem numerów, jakie generał Jenkins wybrał na dzisiejsze losowanie "Wielkiej Stawki". Nie wygrał, niestety...

Po pokazie goscie przejżeli nagranie kilkakrotnie, po czym odbyła się narada. Ilvean był wściekły, ponieważ nikt nie powiedział mu o tajnym projekcie Vertisa. Jednak zadowolenie z jego powodzenia równoważyły tę zniewagę. Postanowiono (pod bardzo silnym naciskiem Vertisa), ze generał Terry Jenkins pozostanie na stanowisku głównodowodzącego. Sam Vertis miał objać panowanie w sektorze Fenicjan i doprowadzić do ostatecznego zjednoczenia tej nacji z Psią Ligą.

Następnego ranka...

_________________
"...niepowodzenie uderza w nas bardziej,
kiedy jest rezygnacją."

Gichin Funakoshi


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Mon Aug 21, 2006 8:08 pm 
Offline
User avatar

Joined: Fri Mar 26, 2004 9:47 am
Posts: 1249
Location: Ośrodek wypoczynkowy "Nomad"
Transportowiec w mirę gładko wyładował tuż obok miejsca skąd wzbił się na pierwszy próbny lot. Przednia śluza z sykiem rozsunęła się uwalniając rampę po której żywo omawiając doznania pierwszego lotu wyszli członkowie Zgromadzenia. Przed nimi z opadającego kurzu wyłoniła się sylwetka Renlera, był wyraźnie zdenerwowany:
- Nit mówiłem ci żebyście poczekali z próba aż wrócę! - niemalże wykrzyczał – I co z kretyn wybrał na próbę ognia akurat Cuba w którym byłem!

Nikt nie odezwał się ani słowem. Zapadła krepująca cisza którą przerwał cichy chichot Eris do którego zraz dołączyły się pozostałe hybrydy jak i Zrov oraz wampir.
- No bardzo śmieszne, psia wasza mać.
- Żebyś wiedział – odparł Nitopir
- Skoro taki wesoły jesteś to zabieraj te graty – Renler wskazał na pokaźnych rozmiarów stos leżący kilka metrów dalej – do środka. Jeszcze mi w uszach dudni po waszym ostrzale.
- Mocno oberwałeś i zaczynasz majaczyć. Kieł darmozjadzie jeden gdzie jesteś – Półxen głośno krzyknął. – Zabieraj się do roboty, nie słyszałeś jak pan demon pięknie prosił.

Z półmroku okalającego miejsce lądowania wyłonił się czarna sylwetka Króla. Xenomorph posłusznie począł wykonywać narzucone mu przez Nitopira zadanie.
- Zadowolony – Półxen zwrócił się do Renlera
- W ostateczności może być, chociaż wolałbym widzieć ciebie przenoszącego wszystkie urządzonka. Pozostańmy na tym, powiedzcie lepiej jak sprawuje się nasza maszynka.
- Sprawnie – odparł krótko Zarov– aczkolwiek potrafi dopiec gdy nie umiejętnie się nią posługuje – tutaj posłał wymowne spojrzenie na wampira.
- Wiec nie pozostaje nam nic jak tylko czekać aż Kieł załaduje wszystko do środka.
- Do rozwiązania pozostała jeszcze jedna sprawa – wtrącił Artei – nasz transportowiec nie ma nazwy.
- Prawda. Statek bez nazwy to nie statek.
- Cóż musimy się nad tym poważnie zastanowić, ale nie będziemy tutaj przy wejściu dyskutowali. Zapada noc, znajdźmy jakieś dogodne miejsce i rozpalmy ognisko.
- Popieram. – odpowiedział Sergiej
- Jak trzeb coś zapalić to ty zawsze jesteś pierwszy. Mam coś bardziej bezpiecznego. Znajdźcie miejsce na ognisko, zaraz do was dołączę

Renler podszedł do sterty technikaliów i zaczął ją przebierać w poszukiwaniu tajemniczego urządzenia. Pozostali zagłębili się w niknąca w mroku nocy gęstwinę w poszukiwaniu dogodnego miejsca. Nie szukali długo, tuż obok lądowiska znajdowała się niewielka polana z powalonym w poprzeg starym drzewem.

- Co tam przyniosłeś – nim z podszytu wyszedł demon spytała Eris sadowiąc się na konarze leżącego drzewa.
- Plazmowy palnik – zadowolony z poszukiwań odparł Renler
- Zapalaj
Po chwili zebranych zalało jasnoniebieskie światło strumienia plazmy. Gdy wszyscy nacieszyli nim oczy i odczuli miłe bijące zeń ciepło rozpoczęli dyskusję. Jak to w Zgromadzeniu nie obyło się bez podnoszenia głosu, utarczek słownych a nawet wyzwisk. W połowie dołączył do rozmawiających Kieł niczym wierny pies położył się przy Nitopirze.
Skończyli grubo po północy, pancerniko-transportowiec otrzymał nazwę - Coffin One

Wszyscy chcieli już wstać i udać się na statek. Renler podszedł do palnika aby go zgasić, gestem dłoni powstrzymał go Sergiej
- Skoro ustaliliśmy najważniejszą rzecz, zajmijmy się tymi mniej istotnymi. - ci którzy wstali, usiedli - Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem na Khaj'Litt znajdziemy się jutro, a za kilka tygodni nasza nowa siedziba będzie w pełni gotowa i sprawna. Przydałoby się zastanowić co dalej, czym w pierwszej kolejności się zając. Niestety nie wiemy co dokładnie dzieje się w "wielkim świecie", jedynym naszym oknem na informacje z niego spływające jest Prime ale po Etemaki raporty przestały napływać. Nit może ty wyjaśnisz coś więcej.
- Jak Sergej zauważył, nie otrzymaliśmy żadnych informacji od Prima, powód jest banalny - nie prosiliśmy o nie.
- Więc najwyższy czas to zrobić.
- To zajmie trochę czasu - pół xen odchylił się w fotelu i przymknął oczy. Minęło kilka minut zanim wrócił z "mentalnej podróży".
- Prime rozdzielił obie formy, jedna jego cześć udała się do macierzystego świata Elektry. Mamy tam nawiasem mówiąc niezłe widowisko z naszą kochaną imperialną flotą, oraz zgrupowaniami ZCM`u i CA w rolach głównych. Druga, co jest ciekawe, znajduje się w siedzibie CA, gdzie właśnie namaszczono nowego przywódcę. Żeby było jeszcze ciekawiej, jakieś trzy godziny temu zmartwychwstał ich stary szef. Teraz mają tam niezły burdel jeśli chodzi o łańcuch dowodzenia.
- Interesujące - oczy Zarova zapłonęły nowym żywym blaskiem - to upraszcza kilka spraw i daje nam nowe możliwości. Czy oni wiedza że Prime jest naszym tworem?
- Tak
- Kretyni - skwitowała Eris - ale czegóż można było się spodziewać po organizacji która strzela bramkę samobójczą podczas wojny
- Idioci owszem ale pokrzyżowali nam plany. Wojnę przeciągaliśmy gdyż nie spieszyło nam się do zwycięstwa, teraz musimy działać szybko. Jaki masz plan Sergiej?
- Na wstępie potrzebujemy informacji. Dostarczy ich nam Prime od samego źródła, dosłownie i w przenośni.
- Może kapkę dokładniej Sergiej
C914 dokładnie wyjaśnił zebranym cele i założenia, nie był to długi wywód gdyż plan sam w sobie był dość prosty. Gdy skończył, pierwszy odezwał się Nitopir
- To może się udać. Powiadomię Prima, kiedy i gdzie ma się stawić z informacjami? - ostatnie słow zabrzmiały nieco ironicznie.
- Jak najszybciej w naszej nowej siedzibie oczywiście.
- Nie dajmy czekać Coffin one startujmy i raz na zawsze wynośmy się z tego kosmicznego zadupia. – to powiedziawszy Renler pospiesznie zgasił palnik i udał się w kierunku lordowska. W ślad zanim poszli pozostali zebrani.

Kilka chwil później ryk startującego transportowca rozniósł się nad uśpionym lasem. Zgromadzenie wreszcie opuściło Shirue i udało się do nowego domu – Khaj`Litt

_________________
Image


Top
 Profile  
 
Display posts from previous:  Sort by  
Post new topic Reply to topic  [ 328 posts ]  Go to page Previous  1 ... 17, 18, 19, 20, 21, 22  Next

All times are UTC + 1 hour


Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 0 guests


You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Search for:
Jump to:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group