- Więc... nazywasz się Anna, tak?
- Tak - dziewczynka pokiwała głową. - Ale możesz mówić mi Ania, wujku.
- Świetnie...
Mazoku dopił herbatę i rozsiadł się wygodnie na krzesełku.
- Och nie! - zawołała nagle dziewczynka. - Spójrz na zegar! Spóźnisz się do pracy!
- To by było straszne - mruknął cicho demon.
- Szybko, szybko... Pocałuj Izabelę na dowidzenia i chodź!
- Czy koniecznie muszę całować tę lalkę? ^^"
- Kochasz ją!
- Fakt... Jak mogłem zapomnieć... -.-
Po długim pożegnaniu Maz wyszedł z domku.
- Dobrze... To gdzie ja pracuję?
- Hmm... będziesz... grabarzem! - Ania wcisnęła w ręce figurki miniaturową łopatę. - A pracujesz w... kuwecie Fiony. Fiona to moja kotka ^___^
- W... w kuwecie? Nie zaraz! Ja prot... - zaczął Mazoku, ale dziewczynka (w tej chwili kilkanaście razy od niego większa) chwyciła go i przeniosła do niewielkiej skrzynki wypełnionej piaskiem. Czuć w niej było wyraźny zapach kocich odchodów. Czekało tam też kilku jego "kolegów", również grabarzy, wyposażonych w identyczne jak on łopatki.
- Dalej, do pracy! Nie lenić się tam! - pokrzykiwała Ania. - I pamiętaj, ze wieczorem idziesz na bal!
Dziewczynka zabrała się za strojenie Izabeli.
Po kilku minutach musiała jednak przerwać dobieranie sukienek, gdyż usłyszała jakieś krzyki dochodzące z kuwety. Odwróciła się i spostrzegła, że wszystkie lalki chodziły wokół ścianek pudełka z różnokolorywymi transparentami.
- Strajkujemy! Strajkujemy! Strajkujemy! - skandował przewodzący im Mazoku.
- O co wam chodzi? - zapytała lekko zaskoczona Anna.
- Oto lista naszych rządań... Po pierwsze: rządamy podwyżki wynagrodzeń i skrócenia o połowę czasu pracy. Po drugie: apelujemy o dostarczenie nam lepszego sprzętu, gdyż te drewniane łopatki szybko się łamią. Po trzecie, wreszcie: bezwzględnie domagamy się przeniesienia nas w inne miejsce, gdyż to nie spełnia wymaganych warunków BHP!
- Er... To może powiedzmy, że już skończyłeś pracować i teraz wracasz do domu? ^^"
- Ale ja nie mogę zostawić moich towarzyszy! - wczuł się Maz. - Zostanę z nimi do chwili spełnienia naszych postulatów, a jesli nie nastąpi to w ciągu 5 minut rozpoczniemy strajk okupacyjny, a następnie głodowy.
- Och daj już spokój! Twoja ukochana czeka!
Mazoku ponownie odbył fascynującą podróż w powietrzu, by znaleźć się przed drzwiami domku.
- Honey, I'm hooooome! ^^
Nagle demon spostrzegł, że Izabela jest w objęciach jakiegoś typa. Nie wiedzieć czemu jego twarz przypominała mu nieco Windukinda. [:>]
- "Och... Antonio..." - wzdychała, głosem Ani, Izabela.
- Izabelo! (
co za imię...) Cóż ty robisz? - Maz wparował do pokoju z wyczuciem czasu godnym bohatera brazylijskiej telenoweli.
- Przykro mi, koleś... - odezwał się Win... to znaczy przypominający Windukinda Antonio. - Ten towar jest mój! To ja zabiorę ją na bal!
- Najdroższa, jak mogłaś mi to zrobić - niemal rozpłakał się demon.
- Cóż...
Znów się zepsułeś i wiem co zrobię. Zamienię cieeebie na lepszy model... - rzuciła mu w drzwiach "ukichana" i wyszła z Wi... Antonio.
- Och, wujku Mazoku... Cóż ty teraz poczniesz? - załamała nad demonem ręce Ania.
- Pójdę na bal ją odbić?
- Hmm... to dobry pomysł... ale mam lepszy: popełnisz samobójstwo!
Dziewczynka wyciągnęła z szafki kawałek sznurka i zawiązała go w pętelkę.
"Czy mi się wydaje, czy ona jest TROCHĘ dziwna ==" - pomyślał Maz.
Anna, podśpiewując wesoło w rytm granej przez pozytywkę muzyki, przygotowała dla Mazoku stryczek.
- Chodź! Wszystko gotowe!
- Ale ja niezbyt jestem przekonany co do swojej śmierci...
- To nieistotne.
Kolejna powietrzna podróż i Maz znalazł się na stołku z pętlą na szyi. Dziewczynka naciągnęła nieco sznurek, a demon poczuł, jak zaciska się on boleśnie na jego szyi.
"Zaraz... Myślałem, że to iluzja... Nie powinienem odczuwać bólu..." - zastanowił się z lekkim niepokojem.
- Może to i iluzja, ale dla twojego umysłu jak najbardziej realna - odezwała się niespodziewanie Anna nieco dziwnym głosem. - I wcale nie jestem dziwna! ;P
- Zaprawdę nigdy nie twierdziłem inaczej! - uśmiechnął się uprzejmie skazaniec. - Ale z tym uśmiercaniem to już przesada! Nieładnie niszczyć zabawki...
- To jest właśnie najlepsza część zabawy :]
- To wcale nie jest śmieszne... Wypuść mnie stąd!
- Przykro mi, nie mogę... A teraz jeśli masz jakieś ostatnie życzenie...
Twarz dziewczynki wykrzywiła się w okrutnym grymasie. Mazoku wydawało się, że a kolory pokoju jakby wyblakły. Zaczynał on teraz przypominać scenerię z koszmaru.
Demon rozejrzał się po pomieszczeniu. Zapewne była to jakaś potężna iluzja. Z pozoru niewinna, ale teraz mogła stanowić jak najbardziej realne zagrożenie.
"Przestaje mi się to podobać. Trzeba się stąd wydostać... Myśl, myśl... Wiem! Każdą iluzję musi coś podtrzymywać! Musi tu być jakiś przedmiot... cokolwiek..."
W uszach słyszał wciąż tą samą melodię. Zaczynała go już drażnić.
"Ten dźwięk nie pozwala mi się skupić... Cholerna pozy..." - obrócił głowę w stronę źródła dźwięku... ale ku jego zaskoczeniu stał tam tylko stolik nocny. Nie widział żadnej pozytywki, a przecież był pewny, że dźwięk dochodzi właśnie stamtąd. "No jasne... takie proste..."
Skupił resztkę mocy, która w nim pozostała i wycelował.
- Flare bit!
Wydawało się, że zaklęcie nie przyniosło żadnego widocznego efektu, jednak po chwili usłyszał cichy huk, a melodia urwała się.
- NIEEEE!!! CO TY ZROBIŁEŚ?!!! - Ania spojrzała na niego przerażonym wzrokiem, a następnie rozpłynęła się w powietrzu.
Razem z nią w oślepiającym blasku zniknął cały pokój i wszystkie zabawki, a w jego miejsce pojawiło się identyczne pomieszczenie, z tym że puste, ciemne i zakurzone. W kącie, na stoliku dymiły resztki pozytywki.