[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4246: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4248: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4249: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4250: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
Multiworld • View topic - Zaginiony ładunek.

Multiworld

Nothing is impossible in the Multiworld
It is currently Sun Apr 06, 2025 10:14 am

All times are UTC + 1 hour




Post new topic This topic is locked, you cannot edit posts or make further replies.  [ 304 posts ]  Go to page Previous  1 ... 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13 ... 21  Next
Author Message
 Post subject:
PostPosted: Sun Nov 30, 2003 11:45 pm 
Offline
User avatar

Joined: Tue Sep 09, 2003 8:36 pm
Posts: 490
Location: Wrocław
<Yuby znowu cynicznie się uśmiechnął.>
-A więc o to chodziło? W ten sposób chcesz to rozegrać?
<Yuby zamyślił się. Zapadało niezręczne milczenie. Po chwili jednak zostało ono przerwane przez Yubego.>
-Jednej rzeczy nie przewidziałeś... Że ja mogę odmówić.<Spojżał na zdziwionego Windukida.> To tobie zależy na tej harfie. Ja miałem tu swój cel, którego tym razem chyba nie osiągnę. Ale znajdę sposób do powrotu do swojego ciała i najwyżej będę mógł spróbować jeszcze raz.
<Yuby umilkł, gdyż nie potrzeba było słów. Zbyt oczywiste było, że współpraca między nim, a Windukidem jest rzeczą niemal nierealną. I ciężko byłoby to zmienić. Yuby odezwał się jeszcze raz.>
-Podaj mi powód... Inny niż odzyskanie BOZ lub powsztrzymanie Agendy...
<Yuby nie miał zamiarau niszczyć wszelkich szans na współpracę. Zdawał sobie też doskonale sprawę, co Windukid chce mu udowodnić. Bawiło go to trochę, że lekcji chciał mu udzielać ktoś, kto sam wcale nie jest taki doskonały. Yuby zaczynał się zastanawiać, czy tego też nie należałoby kogoś nauczyć.>
-Ten pomysł ma małe szanse powodzenia Windu. Chcesz mnie nauczyć rzeczy, o których ja wiem. Ale współpraca to nie mój żywioł... <Po chwili dodał jeszcze tylko:> A co do planów, to wierz mi, w tej konkretnej akcji zawiódłby każdy plan. Wydaje mi się, że sytuacja nieco przerosła nasze oczekiwania.

-----------------------------

Tymczasem ciało Yubego leżące na ziemi zaczęło zmieniać się w kulę energii, która po chwili odleciała daleko od tych wszystkich wydarzeń.

_________________
Sometimes you just need to,
Level everything with the ground to,
Make room for all the things,
You wanted somehow,


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Mon Dec 01, 2003 5:28 pm 
Offline

Joined: Thu Sep 25, 2003 8:13 pm
Posts: 42
Location: znienacka ;)
- Więc... nazywasz się Anna, tak?
- Tak - dziewczynka pokiwała głową. - Ale możesz mówić mi Ania, wujku.
- Świetnie...
Mazoku dopił herbatę i rozsiadł się wygodnie na krzesełku.
- Och nie! - zawołała nagle dziewczynka. - Spójrz na zegar! Spóźnisz się do pracy!
- To by było straszne - mruknął cicho demon.
- Szybko, szybko... Pocałuj Izabelę na dowidzenia i chodź!
- Czy koniecznie muszę całować tę lalkę? ^^"
- Kochasz ją!
- Fakt... Jak mogłem zapomnieć... -.-
Po długim pożegnaniu Maz wyszedł z domku.
- Dobrze... To gdzie ja pracuję?
- Hmm... będziesz... grabarzem! - Ania wcisnęła w ręce figurki miniaturową łopatę. - A pracujesz w... kuwecie Fiony. Fiona to moja kotka ^___^
- W... w kuwecie? Nie zaraz! Ja prot... - zaczął Mazoku, ale dziewczynka (w tej chwili kilkanaście razy od niego większa) chwyciła go i przeniosła do niewielkiej skrzynki wypełnionej piaskiem. Czuć w niej było wyraźny zapach kocich odchodów. Czekało tam też kilku jego "kolegów", również grabarzy, wyposażonych w identyczne jak on łopatki.
- Dalej, do pracy! Nie lenić się tam! - pokrzykiwała Ania. - I pamiętaj, ze wieczorem idziesz na bal!
Dziewczynka zabrała się za strojenie Izabeli.

Po kilku minutach musiała jednak przerwać dobieranie sukienek, gdyż usłyszała jakieś krzyki dochodzące z kuwety. Odwróciła się i spostrzegła, że wszystkie lalki chodziły wokół ścianek pudełka z różnokolorywymi transparentami.
- Strajkujemy! Strajkujemy! Strajkujemy! - skandował przewodzący im Mazoku.
- O co wam chodzi? - zapytała lekko zaskoczona Anna.
- Oto lista naszych rządań... Po pierwsze: rządamy podwyżki wynagrodzeń i skrócenia o połowę czasu pracy. Po drugie: apelujemy o dostarczenie nam lepszego sprzętu, gdyż te drewniane łopatki szybko się łamią. Po trzecie, wreszcie: bezwzględnie domagamy się przeniesienia nas w inne miejsce, gdyż to nie spełnia wymaganych warunków BHP!
- Er... To może powiedzmy, że już skończyłeś pracować i teraz wracasz do domu? ^^"
- Ale ja nie mogę zostawić moich towarzyszy! - wczuł się Maz. - Zostanę z nimi do chwili spełnienia naszych postulatów, a jesli nie nastąpi to w ciągu 5 minut rozpoczniemy strajk okupacyjny, a następnie głodowy.
- Och daj już spokój! Twoja ukochana czeka!
Mazoku ponownie odbył fascynującą podróż w powietrzu, by znaleźć się przed drzwiami domku.

- Honey, I'm hooooome! ^^
Nagle demon spostrzegł, że Izabela jest w objęciach jakiegoś typa. Nie wiedzieć czemu jego twarz przypominała mu nieco Windukinda. [:>]
- "Och... Antonio..." - wzdychała, głosem Ani, Izabela.
- Izabelo! (co za imię...) Cóż ty robisz? - Maz wparował do pokoju z wyczuciem czasu godnym bohatera brazylijskiej telenoweli.
- Przykro mi, koleś... - odezwał się Win... to znaczy przypominający Windukinda Antonio. - Ten towar jest mój! To ja zabiorę ją na bal!
- Najdroższa, jak mogłaś mi to zrobić - niemal rozpłakał się demon.
- Cóż... Znów się zepsułeś i wiem co zrobię. Zamienię cieeebie na lepszy model... - rzuciła mu w drzwiach "ukichana" i wyszła z Wi... Antonio.

- Och, wujku Mazoku... Cóż ty teraz poczniesz? - załamała nad demonem ręce Ania.
- Pójdę na bal ją odbić?
- Hmm... to dobry pomysł... ale mam lepszy: popełnisz samobójstwo! :D
Dziewczynka wyciągnęła z szafki kawałek sznurka i zawiązała go w pętelkę.
"Czy mi się wydaje, czy ona jest TROCHĘ dziwna ==" - pomyślał Maz.
Anna, podśpiewując wesoło w rytm granej przez pozytywkę muzyki, przygotowała dla Mazoku stryczek.
- Chodź! Wszystko gotowe!
- Ale ja niezbyt jestem przekonany co do swojej śmierci...
- To nieistotne.
Kolejna powietrzna podróż i Maz znalazł się na stołku z pętlą na szyi. Dziewczynka naciągnęła nieco sznurek, a demon poczuł, jak zaciska się on boleśnie na jego szyi.
"Zaraz... Myślałem, że to iluzja... Nie powinienem odczuwać bólu..." - zastanowił się z lekkim niepokojem.
- Może to i iluzja, ale dla twojego umysłu jak najbardziej realna - odezwała się niespodziewanie Anna nieco dziwnym głosem. - I wcale nie jestem dziwna! ;P
- Zaprawdę nigdy nie twierdziłem inaczej! - uśmiechnął się uprzejmie skazaniec. - Ale z tym uśmiercaniem to już przesada! Nieładnie niszczyć zabawki...
- To jest właśnie najlepsza część zabawy :]
- To wcale nie jest śmieszne... Wypuść mnie stąd!
- Przykro mi, nie mogę... A teraz jeśli masz jakieś ostatnie życzenie...
Twarz dziewczynki wykrzywiła się w okrutnym grymasie. Mazoku wydawało się, że a kolory pokoju jakby wyblakły. Zaczynał on teraz przypominać scenerię z koszmaru.
Demon rozejrzał się po pomieszczeniu. Zapewne była to jakaś potężna iluzja. Z pozoru niewinna, ale teraz mogła stanowić jak najbardziej realne zagrożenie.
"Przestaje mi się to podobać. Trzeba się stąd wydostać... Myśl, myśl... Wiem! Każdą iluzję musi coś podtrzymywać! Musi tu być jakiś przedmiot... cokolwiek..."
W uszach słyszał wciąż tą samą melodię. Zaczynała go już drażnić.
"Ten dźwięk nie pozwala mi się skupić... Cholerna pozy..." - obrócił głowę w stronę źródła dźwięku... ale ku jego zaskoczeniu stał tam tylko stolik nocny. Nie widział żadnej pozytywki, a przecież był pewny, że dźwięk dochodzi właśnie stamtąd. "No jasne... takie proste..."
Skupił resztkę mocy, która w nim pozostała i wycelował.
- Flare bit!
Wydawało się, że zaklęcie nie przyniosło żadnego widocznego efektu, jednak po chwili usłyszał cichy huk, a melodia urwała się.
- NIEEEE!!! CO TY ZROBIŁEŚ?!!! - Ania spojrzała na niego przerażonym wzrokiem, a następnie rozpłynęła się w powietrzu.
Razem z nią w oślepiającym blasku zniknął cały pokój i wszystkie zabawki, a w jego miejsce pojawiło się identyczne pomieszczenie, z tym że puste, ciemne i zakurzone. W kącie, na stoliku dymiły resztki pozytywki.

_________________
You should never challenge mazoku for battle. There's nothing more reckless than trying to beat one ^-^


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Mon Dec 01, 2003 7:49 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sun Oct 26, 2003 1:27 am
Posts: 2039
Location: neverwhere
< Plomien, zniknal rownie nagle, jak sie pojawil.>

Cai: Damm.

< Po czym spojrzal na Raflika. Poniewaz ten zaczal powoli dochodzic do siebie, a i bron mial w zasiegu reki, nalezalo dzialac.

Raflik obudzil sie, nagi , obklejony tasma Crowa i powieszony za nogi na jednym z poskrecanych drzew na bagnach. Czemu nie na bramie? Coz, fechtmistrz nie jest sadysta >) Zeby nie przyciagal uwagi, zostal rowniez zakneblowany, ale opis tego, co wlozono mu do ust, pominmy milczeniem.>

C: -_-''

Cai:* A czego sie spodziewales?*

_________________
A little overkill won't hurt anyone
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Mon Dec 01, 2003 9:39 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sat Nov 15, 2003 4:56 pm
Posts: 1141
Crow uderzył się otwartą ręką w czoło. Jak mógł pominąć tak istotny szczegół. W normalnych warunkach nie było by najmniejszej szansy, żeby zapomniał o czymś takim. Powiedziałbym wręcz, że cały czas nie dawało by mu to spokoju. W tej wyjątkowej sytuacji przypomniał sobie o tym jednak dopiero po przeczytaniu wcześniejszych postów. Zamaszystym gestem zdjął z siebie płaszcz i zbudował z niego prowizoryczną osłonę dla Irian przed DESZCZEM. Ten co prawda stracił na szczęście nieco na sile, ale nadal nieprzyjemnie kropił. Przy okazji zauważył, iż cera Irian nie była już taka blada, a na twarzy zaczął jej się powoli malować spokojny uśmiech. Pod wpływem zaklęcia Pani doktor powoli odzyskiwała siły. W międzyczasie Maczer otrząsnął się z szoku. Teraz (skonsultowane z Maczerem) przypiął sobie ponownie pas z amunicją i sprawdził, czy jego obrzyn nadal działa. Usiadł niedaleko ochranianej przez siebie kobiety i chwilę milczał spoglądając co chwila groźnie na unieruchomionego Raflika. W pewnym momencie otworzył usta, jakby chciał o coś zapytać Caibra, ale szybko się rozmyślił.


Trzech grubych mężczyzn było już w podziemiach dworku. Czuli się tu nieco niepewnie, pomimo tego, że udało się im tu wejść bez większych problemów. Ich płaszcze ociekały wodą, ale także jakimś czarnym szlamem. Zamaskowanym grubasom to jednak najwyraźniej nie przeszkadzało. Jeden z nich skinął głową pokazując ścieżkę prowadzącą wzdłuż wapiennej ściany lochu w którym się znaleźli. Wszyscy trzej ruszyli we wskazaną stronę powolnym, pełzającym wręcz krokiem. Starszy pan o trzęsących się dłoniach również przedostał się jakoś do dworku. (Rozumiem, że ‘starszy mężczyzna’, którego spotkali okultyści, - doktor Krokow, to nie ta sama osoba.) W przeciwieństwie jednak do działaczy Agendy, okultystów, żabich ludzi i innych dziwnych stworzeń zamieszkujących ten dworek od czasu jego upadku, a teraz z zaciekawieniem podążających śladami nowoprzybyłych, starszy mężczyzna skierował się w stronę górnych pięter dworku. Czuł wyraźnie chłód trzymanego pod płaszczem ostrza miecza Aleksandra Wielkiego. Broń którą przecięto Węzeł Gordyjski znakomicie nadawała się do nieodwracalnego niszczenia magicznych przedmiotów, ale w bezpośredniej walce była bezużyteczna. Nienaturalnie duże z powodu noszonych okularów oczy nie okazywały jednak żadnego strachu.

Crow postanowił poczekać, aż pani doktor odzyska nieco sił, a później ruszy za (lub z) Caibrem w stronę dziwnego dworku. Usiadł koło posłania z mchu na którym leżała pani doktor. Deszcz niemal przestał już padać i zza chmur znów ukazał się księżyc. Dochodziła druga w nocy i Crow będący tylko człowiekiem spojrzał jeszcze raz na stojącego z bronią w ręku Maczera i zapadł w drzemkę.

EDIT: Znów drobne zmiany dotyczące odzyskiwania sił przez Panią Doktor


Last edited by Crow on Fri Dec 05, 2003 9:57 pm, edited 1 time in total.

Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Mon Dec 01, 2003 10:56 pm 
Offline
User avatar

Joined: Fri Oct 03, 2003 9:40 pm
Posts: 921
Windukind był do tego czasu zajęty chamowaniem krwotoków w ciele potwora. Jednak słowa Yubiego pobudziły go do myślenia. Przez chwilę nawet było słychać stłumiony śmiech. Tafla wody lekko zadrżała. < I to są słowa Mistrza Jedi i Smoka Równowagi, ten świat zdziczał>. Windukind wisiał w powietrzu rozważając wiele możliwości odpowiedzi. W końcu wybrał jeden sposób.....

***

Mazoku już chciał wyjść z pokoju, gdy na jednej z szafek zobaczył lalkę dosyć podobną do Anii. Zbliżył się i wziął porcelanową zabawkę do ręki. W momencie kiedy to zrobił poczuł falę energii przypływającą przez lalkę.

***
Labirynt pokoi wreszcie się skończył. Starszy mężczyzna nacisnął na klamkę, przypominającą głowę diabła i wszedł do pokoju. Pomieszczenie było dosyć duże, a jedyn oświetlenie były wpadające przez małe zabrudzone okienka promienie księżyca. Na końcu pokoju znajdował się kamienny tron, siedział na nim piędziesięcioletni mężczyzna. Oparty o poręcz przysłuchiwał się muzyce. Blisko po jego lewej stronie znajdowała się harfa i młoda dziewczyna siedząca na stercie poduszek. Była ubrana w proste, przypominające ten noszone przez mnichów szaty. Jej skóra była pomieszaniem koloru morskiego z zielonym. Miała dość dziwne powieki, leki zarost na czubku głowy, kończący sie małym irokezem. Zaś z potylicy wyrastały jej krutkie macki. Jej dłonie lekko śmigały po strunach harfy wydającej dźwięki przepłnione smutnkiem i tęśknotą.
- A więc jednak przyszedłeś Izmaalu.
- Wiesz po co tu jestem, przedmiot o takiej mocy, jak ten nie może znaleźć sie w waszych rękach. Nie pozwolimy na to.
- Nawet za cenę jego zniszczenia?
- Tak. I ty mnie przed tym nie powstrzymasz.
- Dlatego jestem tu ja.
Do pokoju wszedł doktor Krokow.
- Ty...tu...tutaj - wyjąkał mężczyzna.
- Mam w tym swoje cele - przybyły się uśmiechnął, sięgnął po coś, co znajdowało sie pod jego kamizelką. - Miło było Cię znowu zobaczyć Izmaalu.

***

- Nie żyje - stwierdził Krokow dwoma palcami sprawdzając puls Izmaala. Wtedy spostrzegł, że w kałuży krwi zabitego leżał Miecz Aleksandra. Osobnik na tronie też go spostrzegł.
- Weź go i ukryj.
- Nie mogę, nie da się go ruszyć - próby Krokowa spełzły na niczym - tylko osoba naprawdę czysta będzie mogła go zabrać.
- Czyli go tak zostawimy, niewarto kusić losu.
- Niewiele możemy zrobić..... A i mam jeszcze jedną złą wiadomość.
- Wiesz, że ich nie lubię.
Krokow zignorował powyższe słowa.
- Zbliża się tu kilka osób, prawdopodobnie idą po instrument - Spojrzał na dziewczynę, która na chwilę uniosła wzrok, ukrywający większą głębię niż niejen ocean, po czym znów wróciła do spoglądania w pustkę
- Jedną z nich jest podobno Windukind.
Osobnik na krześle drgnął.

_________________

Overcoming obstacles is my business. And business is good.



Avatar powstał dzięki uprzejmości tego .


Last edited by Windukind on Tue Dec 02, 2003 4:57 pm, edited 10 times in total.

Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Mon Dec 01, 2003 11:42 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sun Oct 26, 2003 1:27 am
Posts: 2039
Location: neverwhere
{don't think. Do it >D}

<Caibre usiadl obok wiszacego Raflika. Odpowiedzial na spojrzenia Maczera, a to, co ten zobaczyl w jazacych sie teraz oczach fechtmistrza nie wrozylo nic dobrego wszystkiemu, co zyje. Albo juz nie.

Nastepnie przysiadl sie do Crowa, czekajac, az deszcze w koncu ustanie. Choc krople wciaz odparowywaly zanim dotknely demona, ten czul sie po prostu okropnie.>

Cai:* Maczer, tak? Bylbys tak mily i nie zabijal Raflika? Moze sie jeszcze przydac, chocby jako decoy >)*

<Po tych slowach fechtmistrz pochylil glowe i zapadl w drzemke >

_________________
A little overkill won't hurt anyone
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Tue Dec 02, 2003 1:37 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sat Oct 25, 2003 10:15 pm
Posts: 488
Location: Gdynia

_________________
Starczy tego skakania


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Tue Dec 02, 2003 7:06 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sat Nov 15, 2003 4:56 pm
Posts: 1141


Last edited by Crow on Tue Dec 02, 2003 7:50 pm, edited 1 time in total.

Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Tue Dec 02, 2003 7:26 pm 
Offline
Demokratyczny Moderator
User avatar

Joined: Tue Sep 09, 2003 5:02 pm
Posts: 1736
Location: Somewhere in the world

_________________
Nothing is impossible...


Last edited by Distant on Tue Dec 02, 2003 9:30 pm, edited 1 time in total.

Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Tue Dec 02, 2003 8:58 pm 
Offline
User avatar

Joined: Tue Sep 09, 2003 7:54 pm
Posts: 486
Location: Gdzies w swoich przygodach...

_________________
" Zobaczyłem Raflika....
*poke*
Dotkłem Raflika.....
...
Moge juz umrzec" Bokler
Morgana's Parapetowa 16 Feb 07


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Tue Dec 02, 2003 9:24 pm 
Offline
User avatar

Joined: Tue Sep 09, 2003 8:36 pm
Posts: 490
Location: Wrocław

_________________
Sometimes you just need to,
Level everything with the ground to,
Make room for all the things,
You wanted somehow,


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Tue Dec 02, 2003 9:41 pm 
Offline
User avatar

Joined: Fri Oct 03, 2003 9:40 pm
Posts: 921

_________________

Overcoming obstacles is my business. And business is good.



Avatar powstał dzięki uprzejmości tego .


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Wed Dec 03, 2003 12:27 am 
Offline

Joined: Thu Sep 25, 2003 8:13 pm
Posts: 42
Location: znienacka ;)
- Czy... ty... wiesz... co to jest...? - w oczach Mazoku zapaliły się dwie, fioletowe iskierki.
- Miecz? - strzelił Dis.
- Jeśli się nie mylę, to jest to słynny miecz, którym Aleksanser Wielki przeciął Węzeł Gordyjski!
Demon pochylił się nad znaleziskiem.
- Nie mogę się mylić... Szkoda by było zostawiać tak cenną rzecz tutaj.
- To go bierz - Distant wzruszył ramionami. - Im chyba zbytnio na nim nie zależy.
Na Mazoku spadło nagle wspomnienie ostatniej godziny. Wyprostował się i spojrzał na towarzysza.
- Distancie... ty go weź! Nie... nie protestuj! Zrzeknę się zaszczytu podnoszenia tego miecza dla dobra Agendy! *____*
- Heh... kultysta mówił, byśmy go nie ruszali.
- Nie martw się. Będę obserwował korytarz.
Maz podszedł do drzwi i uchylił je. Nie zdziwiło go zbytnio, kiedy na twarz padł mu jasny promień wschodzącego słońca.
- Zresztą i tak łatwo się stąd nie wydostaniemy.
Pchnął drzwi. Za nimi, zamiast korytarza którym przyszli, widać było piękną, zieloną łąkę. Kwitły na niej różnobarwne kwiaty, biegały zajączki i inne puszyste zwierzątka (dla lepszego zobrazowania: patrz reklama papieru rumiankowego "Regina" ;P) Rzucił okiem na sielankowy krajobraz i z obrzydzeniem zatrzasnął wrota.
- Cóż... Niech będzie - Distant zdecydowanym krokiem podszedł do miecza. - Oby tylko nie było tu jakiegoś magicznego alarmu albo portalu.
Z lekką niepewnością ujął jego rękojeść. Nic podobnego się nie stało, więc spróbował podnieść go do góry. Bezskutecznie.
- Ciężkie toto...
Dis próbował na kilka różnych sposobów podnieść znalezisko, ale miecz był jakby przytwierdzony do podłogi. Nie udało się ruszyć go nawet o milimetr.
- Może łomem... - westchnął obserwujący jego zmagania Mazoku.
- To na nic - Distant podniósł się i otrzepał ręce. - Ten miecz ma chyba syndrom Excalibura.
- Hę?
- Podniesie go tylko wybraniec, osoba czysta, bez skazy i zmazy itp, itd.
- To może ja spróbuję ^^
Demon ustawił się nad mieczem, chwycił go i, ku zaskoczeniu Distanta, podniósł bez problemu.
- Buahahaha... 82% w Purity Test* ^____^
W tym samym momencie na korytarzu rozległy się kroki. Mazoku błyskawicznie schował miecz, a sam zaczął wycierać podłogę. Stanął tak, by zasłaniać miejsce, w którym leżało ostrze.
Do pomieszczenia wparował znajomy okultysta.
- Jeszcze nie skończyliście, lenie?! - przywitał ich uprzejmie. - Zamiast gadać weźcie się do roboty. Nie zostało nam wiele czasu, a nie będziemy na was czekać.
Nie czekając na odpowiedź wyszedł z sali. Distant nogą powstrzymał drzwi przed zamknięciem się.
- Chodź... idziemy.
Obaj wyszli na korytarz. Jednak Mazoku nagle się zatrzymał. Podszedł do ściany i przyjrzał się uważnie wiszącej na niej kolkcji broni białej. Wybrał niewielki, srebrny miecz. Przelał w niego odrobinę swojej energii, by wyglądał na magiczny i położył na środku zakrwawionej podłogi, w miejscu w którym leżał miecz Aleksandra. Oryginał zaś zdematerializował i ukrył w wymiarze astralnym.

---

* jeden z testów na

_________________
You should never challenge mazoku for battle. There's nothing more reckless than trying to beat one ^-^


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Wed Dec 03, 2003 3:52 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sun Oct 26, 2003 1:27 am
Posts: 2039
Location: neverwhere
<Caia obudzily halasy towarzyszace przymusowej kapieli Raflika.
Fechtmistrz poczekal, az ten sie odetnie i ruszy w strone dworku. Nastepnie wstal, otrzepal sie i zaczal lokalizowac pewnego studenta.....i pewna pania doktor.

Udalo mu sie polowicznie. Crowa zdolal znalezc bez wiekszych problemow, lecz Irian pozostawala nieuchwytna. Ostatecznie pozostawil ten problem na barkach Maczera {doslownie, co?} i ruszyl w kierunku zabudowan, cicho nawolujac myslami studenta.>

_________________
A little overkill won't hurt anyone
Image


Last edited by Caibre on Thu Dec 04, 2003 6:26 pm, edited 1 time in total.

Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Wed Dec 03, 2003 10:31 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sat Nov 15, 2003 4:56 pm
Posts: 1141
<kap>
Kropla wody, która spadła właśnie z sufitu spowodowała, że Crow aż drgnął. Od kilku minut szedł jakimś zacienionym korytarzem. Absolutnie nie podobało mu się to, iż każdy jego krok odbijał się głośnym echem od ścian. Nawet nie spostrzegł się kiedy mimowolnie zaczął się skradać. Mimo to co kilka kroków jego noga ześlizgiwała się z jakiegoś kamyka, powodując, że Crow zamierał na chwilę w bezruchu jakby obawiając się, iż ktoś go usłyszy. Gdy postawił kolejny niepewny krok stwierdził, że wróci się jednak do schodów, którymi zszedł do tego niewielkiego, jak się początkowo wydawało, loszku. Ruszył w stronę skrzypiących, drewnianych stopni, po których zszedł tu nie tak dawno. Przysiągłby, że w tym przeklętym korytarzu robi się coraz ciemniej. Przed chwilą w przejściu panował szarawy półmrok, a teraz Crow miał problemy z dostrzeżeniem podłoża na kilka kroków przed sobą. *Gdzie te cholerne schody ?* Crow przyspieszył kroku. *przecież już powinienem do nich dojść* prawie biegł już. *A tak, pamiętam. To za tym zakrętem* w pełnym już biegu ominął zakręt. Oczywiście drewnianych schodów nie ujrzał. Zatrzymał się. W ciszy, która nagle nastała słyszał jedynie przyspieszone bicie swojego serca. Zorientował się, iż boli go już szczęka od zaciskania zębów, a trzymana w kieszeni od dłuższego czasu spocona ręka może co najwyżej uszkodzić znajdujące się tam jufu. Nie mógł jej jednak wyjąć, gdyż wtedy nie mógł by opanować jej drżenia.
<kap>
Crow zrobił zbyt gwałtowny krok w tył gdy coś wilgotnego pacnęło go po twarzy, potknął się i upadł na piaszczyste podłoże. *Jasna cholera, spokojniej człowieku*. Powoli ponownie stanął na nogi. *Piasek? ...Niech to diabli, ależ tu ciemno. Nic nie widzę.*. Przypomniał sobie, że cały czas niesie w plecaku latarkę. Strzepnął jakiegoś pełzającego po torbie pająka i wyjął upragniony podłużny, żółty przedmiot. Zmienił położenie przełącznika i od razu tego pożałował. Strumień światła nie padł tak, jak student się spodziewał na przeciwną ścianę korytarza, a nikł w ciemnościach. Do tego utrudniał mu raczej dostrzeżenie czegokolwiek niż ułatwiał. Za to jego było widać wyśmienicie. Zanim wyłączył latarkę zauważył jak światło odbiło się od jakichś znajdujących się nie-aż-tak-daleko-jakby-chciał dwóch złowrogich punktów.
Crow: *Caibre? To Ty Cai, prawda?* CAI??


Top
 Profile  
 
Display posts from previous:  Sort by  
Post new topic This topic is locked, you cannot edit posts or make further replies.  [ 304 posts ]  Go to page Previous  1 ... 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13 ... 21  Next

All times are UTC + 1 hour


Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 0 guests


You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Search for:
Jump to:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group