[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4246: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4248: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4249: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4250: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
Multiworld • View topic - Dziewięć Piekieł

Multiworld

Nothing is impossible in the Multiworld
It is currently Thu Apr 03, 2025 10:22 pm

All times are UTC + 1 hour




Post new topic Reply to topic  [ 28 posts ]  Go to page 1, 2  Next
Author Message
 Post subject: Dziewięć Piekieł
PostPosted: Sat Aug 19, 2006 7:05 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sat Jan 08, 2005 10:46 am
Posts: 657
Location: Baator
„Przeze mnie droga w miasto utrapienia, Przeze mnie droga w wiekuiste męki, Przez mnie droga w naród zatracenia.
Jam jest dzieło wielkiej, sprawiedliwej ręki. Wzniosła mię z gruntu Potęga wszechwładna, Mądrość najwyższa, Miłość pierworodna.
Starsze ode mnie twory nie istnieją, Chyba wieczyste – a jam niepożyta!
Ty, który wchodzisz, żegnaj się z nadzieją…”
– Dante Alighieri






Dwie pochodnie oświetlały bramę z czarnej stali. Ledwo widoczną w ich nikłym świetle. Kontury wielkiej bramy ginęły w mroku pustej przestrzeni. Powoli w obręb światła weszła ludzka postać. Mężczyzna przystanął przed bramą, przyglądając się jej skrzydłom.
- Bramy dziewiątego piekła. – Wyszeptał. Otoczyła go natychmiast niewielka czerwona poświata. Powoli przybliżając się do wrót.
- Już czas. – Diabeł ruszył przed siebie. Wrota zaczęły się otwierać, powoli. Ogień objął męską postać. Rozjaśnił na chwilę mrok, odsłaniając setki, tysiące kamiennych postaci otaczających wrota. Cierpienie zapisane na twarzach skamieniałych, ból i trwoga przepadły wraz z gasnącym ogniem. I znów brama stała jak przez eony. Oświetlona tylko dwoma pochodniami. Ze szczelnie zamkniętymi skrzydłami.


Świetliste, pomarańczowe niebo, przysłonięte gdzieniegdzie ołowianymi chmurami, powolnie przesuwanymi przez lekki wiatr. Rozciągający się po horyzont nadmorski klif, z czarnym jak smoła morzem, bijącym z ogłuszającym rykiem w skałę. Z każdego miejsca, pośród rozciągających się na zachód wzgórz widać będzie tę jedną budowlę, wyrastającą z niespokojnego morza. Ogromna wieża z purpurowego kamienia. Stojąca martwo pośród rozgniewanego oceanu. Każda z jej czterech kondygnacji zakończona strzelistymi blankami, odbijającymi pomarańczowe światło. A na samym jej szczycie, trzy kamienie, krążące wokół stalowego zwieńczenia, unoszone czystą mocą tego miejsca. Sylwetki wielkich drapieżnych ptaków, niczym czarne nietoperze otaczały wierzę ze wszystkich stron. Diabeł pojawił się na jednym z poziomów wieży, krąg ptaków otaczających ją zacieśnił się. Tańczyły na falach wiatru, oznajmiając krzykiem udręczonych ludzi przybycie jednego z trójcy. Bokler spojrzał w górę, gdzie czarna chmura właśnie rozdarła się uderzając o wieżę. Wiatr przybrał na sile. A małe krople deszczu zaczęły uderzać o kamień. Wszedł do środka. Udał się korytarzem w dół, do samego jej serca. Tam dotarł do pomieszczenia z wielkim tronem, gdzie ściany miały wyryte tysiące słów w najprzeróżniejszych językach. Obszedł tron kilka razy. Nie spodziewał się, że zastanie go takim, jakim jest. Poprzedni pan tego miejsca cenił sobie ozdoby, ich formę i treść. Ten tron był prosty, czysty kamienny fotel, z wyrytym na oparciu okiem.
- Cóż, wszystko się zmienia z czasem. – Diabeł dotknął tronu, i wszystko przeszyła fala energii. Chmury zaczęły zbierać się nad wieżą, wiatr przybrał na sile. Ptaki uniosły się, krążąc teraz wokół czubka budowli. Miejsce to zaczęło się zmieniać.
- Teraz, mamy znowu panów nad potępieniem. – Wieżą wstrząsnęło. Tron rozmył się, pozostawiając po sobie tylko wgłębienie w podłodze.
- Czas przywrócić wszystko do starego biegu! – Bokler ryknął uderzając pięścią w ziemię. Ciemność zalała pomieszczenie. Pochłonęła wieżę i cały świat. Sekundy stały się dniami, dni latami, aż wreszcie wszystko znów nabrało pomarańczowego blasku. Pomieszczenie się zmieniło. Na ścianach nie było już słów. Miejsce jednego tronu zastąpił stół, rozwidlony na trzy części. Przy końcu każdej z nich stał kamienno stalowy tron, o prostej konstrukcji, zwieńczony ozdobnym symbolem. Diabeł przyglądał mu się przez chwilę. Na jego twarzy zagościł uśmiech.
- Niedługo wiele osób zapozna się z tym symbolem. – Spleciony wąż z podniesioną głową, patrzący bacznymi oczyma w kolorze złota. Wyszedł z pomieszczenia, co zrobić miał, zrobił.

Zapragnął nagle, pojawić się ponad wieżą, by obejrzeć całość nowej krainy. Gdy zamknął oczy poczuł powiew wiatru na twarzy. Powoli otwierając powieki ujrzał wielkie tereny nadmorskie, rozciągające się wzgórza i czarne lasy.
- Tutaj będziemy mieli siedzibę. – Pokiwał ze spokojem głowa.
- „Nie uważasz, że to troszkę na wyrost?”
- Nie, będzie idealna. – Diabeł znów rozmył się w powietrzu.


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Mon Aug 21, 2006 10:25 pm 
Offline
User avatar

Joined: Fri Mar 26, 2004 5:37 pm
Posts: 1464
Location: Imperium

_________________
"Przestańmy własną pieścić się boleścią, przestańmy ciągłym lamentem się poić,
Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią, Mężom przystoi w milczeniu się zbroić"


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Sun Aug 27, 2006 5:44 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sat Jan 08, 2005 10:46 am
Posts: 657
Location: Baator
Diabeł obserwował poczynania Imperatora z fotela w centralnej komnacie. Śledząc go za pomocą magicznego okna, podziwiał wszystko, co robili. Śmieszyły go pierwsze próby wykorzystania mocy przez Imperatora. Te wszystkie efekty lawy, dymu. Pokręcił głową.
- „Trochę czasu zajmie mu opanowanie swojej wyobraźni.” –
- Sądzisz, że to tylko jej przyczyna? –
- „Śmiertelni zawsze wyobrażają sobie tak piekło, oraz jego moce. To tkwi w jego podświadomości, więc tak to zorganizował, nieświadomy. Nauczy się.” –
- Skoro tak twierdzisz. – Bokler wstał a jego postać rozmyła się w powietrzu jak kłąb pary.


Pojawił się na szczycie wieży, powitany chłodnym wiatrem. Czekała tam już na niego Aylith, zgodnie z jego poleceniami, przeniosła razem z Gabrielem część sfery kieszeniowej do ich obecnej siedziby. Reszta była nieważna.
- Radzisz sobie doskonale moja droga. – Kobieta spojrzała na diabła beznamiętnie.
- Wykonuję tylko polecenia. –
- Właśnie o to mi chodzi kochana. –
- „Po co ja jeszcze trzymasz, zniszcz ją i wywal na złom. Jest nieprzydatna.” –
- „Jeszcze nie.” – Diabeł podszedł do niej powoli, ta stała bez ruchu obserwując go uważnie.
- Udasz się z pewną misją do swojego „domu”, i skontaktujesz się z moimi tamtejszymi współpracownikami. – Aylith kiwnęła głową.
- Kiedy mam ruszyć? – Diabeł uśmiechnął się.
- Teraz. – Na te słowa dziewczyna znikneła, bez żadnych portali czy fajerwerków. Jakby nigdy jej tam nie było.
- To chwilowo załatwi jedną sprawę. –
- A masz jeszcze jakieś? – Czysty baryton dobiegł z za jego pleców. Bokler odwrócił się spokojnie. Gabriel siedział na brzegu wieży gapiąc się w morski horyzont.
- Piekło nigdy nie próżnuje, powinieneś o tym wiedzieć przyjacielu. – Ostatnie słowo powiedział głośniej, podkreślając jego wartość. Anioł zamknął oczy.
- Prawdę mówisz, lecz nie jestem twym przyjacielem. –
- Dlaczego odrzucasz moje szczere uczucia? – Ciągnął sarkastycznym tonem, na twarzy zagościł smutek.
- Dość! – Głos Gabriela zagłuszył wszystko dokoła, bokler roześmiał się.
- Zawsze łatwo cię wyprowadzić z równowagi. –
- Wy przeklęci zawsze do tego dążycie, gdyby nie nasza umowa… -
- Gdyby nie nasza umowa powaliłbym cię tu i teraz, ale obaj jej dotrzymujemy. Więc milcz, i wykonuj rozkazy. – Gabriel spojrzał diabłu w oczy. Stali tak przez chwilę, po czym anioł zszedł z muru i podszedł do diabła.
- Co rozkażesz? –
- Będziesz mi towarzyszył przez jakiś czas, aż Kabraxis wróci ze swojego przydziału, potem będziecie mogli się rozsądzić. – Gabriel zacisnął pięść.
- Nareszcie. –
- Widzę, że pałasz wielką chęcią zemsty. – Delikatna czerwona chmura zaczęła spowijać szczyt wieży. Gabriel spojrzał na diabła.
- Zniszczę go, a potem was wszystkich. – Wycedził przez zęby. Bokler roześmiał się.
- Złość dobrze ci służy. –
- Zamknij się padalcu. –
- Oj, czy to grzecznie tak zwracać się do swego pana? – To przepełniło szalę, Gabriel dobył miecza i zaszarżował na Boklera pełen wściekłości i nienawiści. Uderzył. Ostrze miecza zatrzymało się tuż przed szyją diabła. Gabriel dyszał ciężko.
- Jednak zawarta umowa była silniejsza od uczuć? –
- Nie zdradzę samego siebie. – Chmurka rozpierzchła się, nie pozostawiając po sobie śladu.
- „Haha, co za hipokryta.” – Diabeł znów się uśmiechnął.
- Idziemy przyjacielu. – Obydwaj znikneli z wierzy. A wiatr hulał dalej.


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Mon Aug 28, 2006 5:24 pm 
Offline
User avatar

Joined: Fri Mar 26, 2004 5:37 pm
Posts: 1464
Location: Imperium

_________________
"Przestańmy własną pieścić się boleścią, przestańmy ciągłym lamentem się poić,
Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią, Mężom przystoi w milczeniu się zbroić"


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Tue Aug 29, 2006 7:20 pm 
Offline
User avatar

Joined: Wed Apr 12, 2006 8:53 pm
Posts: 55
Location: z czeluści piekielnych

_________________
You can close your eyes
and see a picture perfect life
inside of your mind
dreaming only of the days ahead
wanted and wished for more than now
or the days behind
you waste your time...


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Sun Sep 03, 2006 11:40 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sat Jan 08, 2005 10:46 am
Posts: 657
Location: Baator
Mimo swych spartańskich warunków, piekło mogło być przyjaznym miejscem, dla tych, którzy w nim panują, oczywiście. Kabraxis mistrzowsko potrafił się urządzić w każdym miejscu, nawet w tak niegościnnych okolicach jak północne stepy. Mimo zajęcia głównych twierdz, stanowiących cierń w diabelskim boku, wiele jeszcze było do zrobienia. Mało, kto interesował się wówczas niedobitkami. Niektórym żołnierzom wydano rozkaz polowania na demony błąkające się po piekielnych terenach, uważano to jednak za obelgę…za kpinę z zajmowanego stanowiska. Kabraxis cały czas nie mógł wybaczyć Boklerowi przydzielenia go do tego zadania. Miotała nim wściekłość, wymagał przez to wszystko jeszcze większego dopieszczenia swoich siedzib, a kary za niedopatrzenie wymierzał osobiście…
- Aaa. – Krzyk katowanego rozniósł się daleko po pustkowiach. Plac po środku obozu znów był w centrum uwagi. Związany łańcuchami diabeł wił się w agonii. A w jasnym świetle południa dokładnie widać było ślady krwi, i perfidny uśmiech Kabraxisa. Zagłębiającego miecz dalej w ciało ofiary. Wyciągnął szybko miecz wyrywając spory kawał skóry.
- Zabrać te zwłoki z moich oczu, a następnym razem, jak nie dopełni swoich obowiązków, kara będzie jeszcze dotkliwsza. – Dwóch jego przybocznych wypięło ledwo dyszącego sługę z łańcuchów, po czym zaniosło go do najbliższego namiotu. Kabraxis powiódł spojrzeniem po rozchodzącym się tłumie gapiów. Pławił się w budzonym w nich strachu. Dla niego, był najlepszym miernikiem szacunku. Ruszył w końcu w stronę swego namiotu. Górująca nad resztą obozu konstrukcja, z pięknych, pozłacanych tkanin, i zdobionych proporców, wewnątrz biła jeszcze większym przepychem. Zdobione stoły, fotele i łoża. Skrzynie bogate w łupy. Owoce, mięso i najlepsze wino zalegały na stołach. Wszedł, zastanawiając się jak umilić sobie ten dzień udręki. Dwie jego z jego osobistych niewolnic usługiwały właśnie jakiemuś ubranemu w czarny płaszcz człowiekowi, rozłożonemu wygodnie na jednym z foteli. Dwie pozostałe tańczyły przed nim w delikatny rytm tamburyna. Kabraxis zwężył oczy ze wściekłości.
- Będę darł z ciebie skórę przez wieczność. – Parsknął ruszając w stronę intruza. Kobiety odskoczyły mu z drogi, dwie siedzące przy mężczyźnie cofnęły się za niego. Ten uśmiechnął się szeroko.
- Był by to niewątpliwie twój najszczęśliwszy dzień. – Kabraxis zatrzymał się. I przyjrzał się uważnie intruzowi. Barwa jego oczu zmieniała się jak w kalejdoskopie. Aż ludzkie oczy zniknęły kompletnie, pozostawiając dwa czerwone ślepia.
- Dalej mnie nie poznajesz głupcze? Trzymam cię, co prawda dla twojej siły, jednak, choć takim wysiłkiem umysłowym możesz się wykazać. – Mężczyzna sięgnął po kielich z winem.
- Ty. – Zamknął oczy i skłonił się lekko. Na twarzy Boklera ponownie zagościł uśmiech.
- Jak zawsze ładnie się urządziłeś, ale dość na tym. Jesteś potrzebny gdzie indziej. –
Diabeł wyprostował się, prezentując całą swoją postać. Człowiek wydawał się przy nim taki bezbronny.
- Co rozkażesz. – Wysyczał.
- Świetnie. – Bokler wstał i podszedł do niego. Po czym obaj rozpłynęli się w lekkiej czerwonej poświacie.



Gabriel stał oparty o ścianę najwyższej z wież Thilis. Więzienie znów tętniło życiem, jeśli można to tak nazwać. Tysiące diabłów i ludzi snuło się po ulicach więzienia, skąpanego w słońcu Baator. Niedawna siedziba Boklera nie straciła nic ze swej majestatyczności po odejściu jej pana. Czarne mury stały, i dalej stać będą niewzruszone. Anioł poczuł obecność za sobą, odwrócił się. Stał przed nim Bokler wraz z druga postacią, potężnym diabelskim wcieleniem. Na jego widok oczy Gabriela zapłonęły nienawiścią. W ręce pojawił się jego wierny Mściciel, jedyne, co zostało mu z czasów służby w niebie. Wierny miecz aż trzeszczał od mocy. Kabraxis poznał go. Tego który w swej naiwności uwierzył mu. I przez to dał się zwieść z drogi cnoty. Jakże hojnie wynagrodził go za to Drakkan. Od tamtych czasów wojen czekał, aby tylko móc złamać kark temu świętoszkowatemu idiocie.
- Pierwszy, który zada cios, zdechnie z mojej ręki. – Bokler stanął między nimi.
- Jak śmiesz! – Anioł krzyknął w rozpaczliwym geście niemocy, Jednak nie uderzył.
- A tak, że dalej jestem panem tych ziem, i nie życzę sobie, abyście zniszczyli mi tu cokolwiek. –
- Jedyne co zniszczę to ten przygłup. – Kleszcze Kabraxisa zamykały się i otwierały. Postąpił krok naprzód.
- Ciebie się tez to tyczy… - Diabeł spojrzał na Boklera. Jeden raz wystarczył, aby stwierdzić, że jego pan nie żartuje. Gabriel opuścił miecz.
- Chcesz mnie, więc dręczyć w ten sposób? – Parsknął.
- Nie przyjacielu, zabiorę was do miejsca, gdzie będziecie mogli spokojnie wyrównać wasze rachunki. Nie szkodząc mi przy okazji. –
- Gdzie… - Kabraxis nie zdążył dokończyć. Podobnie jak Bokler i Gabriel rozmył się w gorącym powietrzu Baator.


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Mon Sep 04, 2006 8:23 pm 
Offline
User avatar

Joined: Wed Apr 12, 2006 8:53 pm
Posts: 55
Location: z czeluści piekielnych
"To, na co czekam, zjawi się niezwłocznie -
Rzekł - co się tobie w mglistych kształtach marzy,
Na jawie oczom twoim uwidocznię."
Dante Alighieri

***

Ołowiane chmury przysłoniły słońce Baator, nadając mu jeszcze bardziej ponury, tajemniczy wygląd. Nienaturalnie ziemisty, wręcz trupi kolor nieba, gęsta mgła spowijająca wszystko dookoła... Morgana przyglądała się temu niecodziennemu widokowi, siedząc wygodnie na parapecie okna. Nudziła się. Świadomość, że marnuje czas, który mogłaby przeznaczyć na istotniejsze zajęcia, była bolesna. Po raz kolejny wyjrzała przez okno. Krajobraz za szybą pociemniał, niebo nabrało odcienia grafitu. Chwilę póżniej dało się słyszeć jednostajne, rytmiczne uderzenia kropli deszczu.
Drzwi zaskrzypiały.
- Proszę - odwróciła się. - Aaaa... to ty. Dobrze. Jakieś wiadomości?
Młody diabeł skłonił się nisko.
- Niewiele. Ostatnio widziano go na północno-wschodnich krańcach Baator w towarzystwie gada przypominającego smoka. No, może nieco mniejszego od smoka - poprawił się. - Takiego...
Diablica machnęła lekceważąco ręką.
- Obejdzie się bez szczegółów. Wygląd?
- A więc - rozpoczął - nie jest ani zbyt wysoki, ani niski... ot, standardowy wzrost dorosłego mężczyzny. Nie jest ani zbyt stary, ani młody, właściwie ci, którzy go widzieli mieli problem z określeniem jego wieku... - sługa spojrzał pytająco na zirytowaną Morganę.
- Dobrze, spróbujmy inaczej - westchnęła z rezygnacją - cechy charakterystyczne. Coś, co wyróżnia go z tłumu... rozumiesz?
- Ubiera się staromodnie, najczęściej w strój szlachecki...
- O! Właśnie o to mi chodziło! Jeszcze jakieś? - Zaciekawiła się.
- Blada cera? - zapytał niepewnie.
- ...
- Białe włosy?
- Tak! - Na twarzy diablicy malowało się zadowolenie. - TAKICH informacji potrzebowałam. To wszystko?
- Niestety nasi informatorzy nie zdołali dowiedzieć się niczego więcej.
- Możesz odejść. Dobra robota.
Kolejny ukłon i sługa żwawym krokiem wyszedł z komnaty. Morgana wstała z parapetu, zabierając ze sobą księgę otrzymaną od Boklera.
"Sędzia ma naprawdę niezłych zwiadowców." - pomyślała. "Dyskretni, operatywni... chociaż... no cóż... zdobywają potrzebne informacje zdecydowanie szybciej niż je przekazują... trzeba będzie pomyśleć o jakimś szkoleniu" - dodała w myśli, po czym zniknęła spowita czerwona mgiełką.

***

- Odnalezienie tego człowieka zajmie nieco czasu... - Diablica westchnęła.
- Niekoniecznie. Chyba, że masz zamiar przeszukiwać każdy kąt Baator z osobna...
- Znasz prostsze sposoby?
- Owszem. Istnieją PROSTSZE sposoby.
- I dopiero teraz o tym mówisz?!
- Dotychczas szukałaś informacji o tym człowieku, a nie jego samego, czyż nie?
- Prawda, ale...
- Wiadomości, które zebrałaś okażą się później przydatne, sama zobaczysz.
- Mimo wszystko wolałabym wiedzieć o takich sprawach z nieco większym wyprzedzeniem. To pozwala planować.

***

Czerwona mgła rozrzedziła się nieco. Z oparów wyłoniły się zarysy okazałego budynku. Stare, kamienne mury, choć odrapane i zawilgocone, wciąż tworzyły skuteczną barierę przed nieproszonymi gośćmi. Ich prostota oraz funkcjonalność przywodziły na myśl warownie dawnych czasów. Przerdzewiałe rynny, pouszkadzane okiennice dopełniały obrazu całości. "Gdyby tylko ktoś zadbał o to miejsce..." - pomyślała Morgana i skierowała swe kroki w stronę łukowo sklepionej, potężnej bramy. Ta również wydawała się być pozbawiona jakichkolwiek ozdób. Jednak nie - uwagę diablicy przykłuły oryginalne malowidła. Szare, niezbyt wyróżniające się na tle czarnego kamienia miniatury przedstawiające w alegoryczny sposób siedem grzechów głównych. Tak, ten budynek wyjątkowo przypadł diablicy do gustu. Potrafił zaskakiwać.
Nagle drzwi wejściowe otwarły się na oścież.
- Witam w moich skromnych progach - białowłosy mężczyzna stanął w progu naprzeciw Morgany. - Nie znam pani, chociaż... może już się kiedyś spotkaliśmy?
- Wątpię. - Diablica potrząsnęła przecząco głową.
- Co panią w takim razie sprowadza?
- Interes. Przysyła mnie pana stary znajomy, Bokler.
Mężczyzna w dalszym ciągu nie spuszczał diablicy z oczu. Wtem wzrok jego natrafił na wolumin.
- Na czym miałby polegać ten interes? Czy to ma coś wspólnego z tą książką? - Mężczyzna nie mógł ukryć zaciekawienia. - Mogę zobaczyć? - Zapytał.
Morgana bez słowa podała mu księgę. Po kilku minutach mężczyna oderwał się od lektury.
- Niesamowite... - oddał diablicy wolumin. - Czego ode mnie oczekujecie?
- Jak niewiele potrzeba, by obudzić w człowieku pożądanie. - Diablica uśmiechnęła się.
- Pomocy przy realizacji własnych celów. Pozwoli pan, Nergalu, że dalszych informacji udzieli panu Sędzia.
- Zgoda. A co w zamian?
Diablica pomachała księgą. Wystarczyło.

_________________
You can close your eyes
and see a picture perfect life
inside of your mind
dreaming only of the days ahead
wanted and wished for more than now
or the days behind
you waste your time...


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Tue Sep 05, 2006 1:50 pm 
Offline
User avatar

Joined: Mon Nov 07, 2005 7:16 pm
Posts: 55
Location: Czestochowa
-Awięc w droge morgano do boklera.
-Oczywiście

Czerwona mgła otoczyła Nergala i Morgane . Po chwili Oboje pojawili sie u sędziego w jego wiezy.

-O nareszcie , Morgano juz zaczynałem sie niecierpliwic.

- Dośc tego . Czego chcesz odemnie dokładnie Bokler ?

Bokler uśmiechnął sie .
- Coś taki niecierpliwy , spieszysz sie gdzieś?
- A tak poza tym to chciałbym od ciebie wzamian za księge , powiedzmy pomoc a raczej współprace w rozwiązywaniu niektórych spraw .
- Ale dokładniejsze informacje tych spraw pbgadamy później gdy nadejdzie odpowiedni czas.
-I jak przyłanczasz sie do nas ??

-Pod jednym warunkiem że te sprawy niebędą w najbliższym czasie bo mam inne sprawy do załatwienia

-Wiem o nich, Oczywiście że masz troche czasu , ale nizbyt dużo .

_Potrzebował bym jakiegoś miejsca na odpoczynek

- I jak zgadzasz sie ??Jak tak to muśle że coś sie znajdzie

-Dobrze zgadzam sie .

-świetnie . A co do miejsca na odpoczyne to możesz wxiąśc mój zamek Thelis> Może byc??

-YYYY Może . Jak coś to będe w zamku oczekwał na twoje wezwanie .

_Żegnam
-żegnam

Nagal obrócił sie i zniknął w otoczce czerwinej mgiełki.

_________________
NO MORE TALK !! NO MORE WAITING !!
THE PRICE FOR YOUR ARROGANCE WILL BE PAID IN BLOOD!!


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Thu Sep 07, 2006 6:43 pm 
Offline
User avatar

Joined: Thu Jun 24, 2004 12:21 am
Posts: 608
Location: Faîte, Queher
Image
WWWDusze przybywały. I to w dużej ilości. Imperium Faraa prowadzi wojnę, więc nie jestem zaskoczony tłumem w Dziewięciu Piekłach. Odczuwam nagły przypływ emocji, a ściślej strachu połączonego z niedowierzaniem. Ludzie... nigdy nie wierzą w Piekło. Dopóki tu nie trafią. No cóż. Muszą szybko przyzwyczaić się do nowej sytuacji. Albo pożytek z nich będzie marny. Ale to nie moja broszka. Zresztą... teraz mam co innego na głowie.
WWWPojawiam się w głębi Piekieł, gdzie od jakiegoś czasu czeka na mnie okręt. Spoglądam na kształty płonącej fregaty, na czarne, otoczone płomieniami maszty i żagle. I na flagę z symbolem feniksa, mojego dawnego godła.
WWWMaterializuję się na pokładzie. Powoli przechodzę po ogarniętych ogniem deskach, dotykam grotmasztu.
WWWPodchodzę do koła sterowego na nadbudówce.
WWWZamykam oczy.
WWW- "Enflammé Hollandais" - mówię i kiwam głową. - Tak, to dobra nazwa.
Image

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Tue Sep 12, 2006 9:18 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sat Jan 08, 2005 10:46 am
Posts: 657
Location: Baator
Pojawili się nad wieżą, jakoby stali w powietrzu. Darkstar rozejrzał się dokoła, podziwiając bezkresna przestrzeń oceanu, skontrastowaną z nieprzeniknionym pustkowiem kontynentu.
- Ładne, niczym nieskalane. – Diabeł uśmiechnął się.
- Idealne do stworzenia nowej potęgi…nowego początku. – Diabeł patrzył przed siebie. Jego myśli powędrowały do reszty triumwiratu. Każdy go usłyszał, lady Morgana, lord Mephis, Imperator Faroo, nawet młody Nergal.
- „Już czas, Imperatorze, powiedz, gdzie są ci, których szukamy.” – Myśli biegły przez przestrzeń i czas bez skrępowania. Bokler poznał odpowiedź na swoje pytanie.
- A więc czas zaczynać. –

Diabeł wyciągnął rękę, dało się czuć delikatne drżenie powietrza. Wody wokół wieży pociemniały. Nagle potworny jęk wydobył się z głębin, morze zaczęło szaleć. Chmury na niebie pędziły z niewiarygodną prędkością. Darkstar podziwiał przemianę tego miejsca, z oazy spokoju w oko huraganu.
- Chodźcie moi poddani, czas nadszedł. –
Z morza zaczęły unosić się duchy, wpierw powoli, tylko kilka, z czasem coraz więcej. Aż istny rój gnał w stronę lądu. Kiedy docierały do ziemi wtapiały się w nią, przybierając cielesną postać.
- W proch się obróciłeś, to ja cię z prochu uformuję. – Bokler uśmiechnął się perfidnie.
- Zgodnie z nasza wolą. –
Tysiące ciał, formowanych z ziemi. Potężnych, masywnych i umięśnionych powstawało na bezkresie. Ich oręż stapiał się z cielskami. Potężne miecze, siekiery i maczugi zastępowały im ręce. Torsa pokryte kostnymi pancerzami, twardszymi od prawie każdego metalu. Ostrza przecinające nawet najtwardsze pancerze. Istoty te powstawały z każdej duszy wyciągniętej z otchłani piekielne.
- Potępieńcy. – Darkstar przyjrzał im się uważnie.
- Będą posłuszni? – Diabeł uśmiechnął się.
- Każdy, komu chociaż na chwilę darowano męki piekielne, będzie służył najwierniej jak potrafi, byle by nie trafić powrotem w miejsce kaźni. –
- A gdy zginą? –
- Trafią tu z powrotem, tu jest, bowiem miejsce grzeszników Darkstarze. –
Zastępy potępionych przegrupowywały się już na lądzie. Bokler i Darkstar wylądowali na szczycie wierzy. Nagle Bokler rozpędził się i skoczył z wieży, rzucając się w pogoń za jedną z dusz ciągnących do brzegu. Dopadł ja jeszcze przed urwiskiem.
- Ty nigdzie nie pójdziesz koteczku. – Otoczeni zewsząd sunącymi gdzieś zjawami, unosili się tak przez chwilę. Aż diabeł pojawił się znów na wierzy. Darkstar odwrócił się do niego.
- Cóżeś znów wymyślił. –
- Ułatwienie. –
Obaj przenieśli się do głównej Sali, tam czekali już wszyscy.
- Więc czas nadszedł? –
- Jak zawsze, cierpliwość się opłaciła. –
- Ruszamy. –
- Wszyscy dokonamy tego, czego chcemy. –
- Nikt nie przetrwa. –
- Jak się dostaniemy na miejsce, istnieją blokady. –
- Oto wyjście. – Nad przód wysunęła się owa ciągnięta przez diabła dusza. Wokół niej zaczął wirować kilka słabszych punktów mocy. Dusza rozprysła się na sześć części, znikając w poszczególnych punktach. Kryształy, które się uformowały powędrowały do każdego z obecnych.
- Ten ślad, ten człowiek. Mieszkał kiedyś w ich świecie. –
- Będzie stanowił drogowskaz. –
- Resztę wykonamy sami. –
- Armia gotowa? –
- Wszystko gotowe. –
- Więc ruszajmy. –
- Obudzić jeźdźców. –
- Żagiel nastawiony.
- Czas otchłani się rozpoczyna. Nergal, Faroo, Darkstar. Poprowadzicie wojska. –
- A zwierzchnik? –
- Lordzie, poprowadzisz Ordę? –
Śmiech przeszył wierzę. Dusze dalej ciągnęły w stronę lądu. Wielka brama piekieł, została na chwilkę uchylona. Pojawiło się w niej niewielkie światełko. Duszek wyleciał i zagłębił się w ciemność. Słychać było dziecięcy płacz. Pochodnie majaczyły na swoich miejscach. Skrzydła bramy zamknęły się z hukiem. Orda ruszyła.


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Thu Sep 14, 2006 11:17 am 
Offline
User avatar

Joined: Thu Jun 24, 2004 12:21 am
Posts: 608
Location: Faîte, Queher
Image
WWWJezioro lawy bulgotało. Zupełnie jak gęsta i kleista zupa, do której ktoś wrzucił ryż i całość się rozgotowała. Bąble pojawiały się na powierzchni i pękały, uwalniając niesiony z głębin ogień. Gdzieniegdzie wystrzelały w górę gejzery, posyłając, co bardziej odporne na tempraturę, kawałki skał, które po kilkumetrowym locie rozbijały się o drewniane burty okrętu, który niewzruszenie unosił się właśnie kilka metrów nad powierzchnią. Drewno nic nie robiło sobie z wszechobecnych płomieni; samo zresztą płonęło. Tak jak i reszta.
WWWMephis stał oparty o wielkie koło sterowe. Uśmiechnął się kiedy pokład zasnuła gęsta mgła. Potem usłyszał kroki. Po chwili pięć postaci zamajaczyło się wśród oparów i powoli nabierało kształtów. Triumwir dostrzegł ponętne kształty swojej siostry, niezbyt ukryte pod ktwistą czerwienią bojowego stroju. Podobny strój miała Vinon, sternik "Płonącego Holendra". Tuż za nimi miarowo szedł Querth w czarnej zbroi. Pozostała dwójka, w, podobnych do querthowej, zbrojach, stanęła przy burtach. Asmodan był nieco wyższy niż pozostali. Właściwie był większy niż jakikolwiek diabeł. I jako jedyny, w odróżnienu od reszty miał błękitne oczy, którymi lustrował otoczenie. Natomiast Baal, z fantomowymi smugami przypominającymi rozwianą opończę, o oczach równie krwistych, co oczy Mephisa, oparł się o balustradę.
WWW- Coś się pali - powiedział.
WWW- Ten statek płonie idioto - Vinon podeszła do głównego masztu i czułym dotykiem pogłaskała płonące drewno. - Jak za dawnych lat.
WWW- Zdążyłem zauważyć kretynko - prychnął diabeł. - Miałem namyśli, że coś się szykuje.
WWW- Wyrażaj sie mniej obrazowo następnym razem - Asmodan uśmiechnął się. - Ona nie doszła jeszcze do siebie po powrocie z niebytu.
WWW- Pieprz się niebieskooki - Vinon posłała mu szyderczy uśmiech,
WWW- Z tobą zawsze złotko - odpowiedział równie szyderczo.
WWWQuerth przeszedł kawałek w stronę nadbudówki.
WWW- Mephis, dlaczego do stu tysięcy diabłów, przy możliwości lepszego okrętu, wybrałeś tą zasraną łajbę? - Querth z niesmakiem patrzył na płonący pokład.
WWW- Sentyment braciszku? - dodała Sirrah, puszczając oko do Triumwira.
WWWMephis odchrząknął, ale nie zdąrzył odpowiedzieć, jego siostra go uprzedziła.
WWW- Już jako małe diablę zaczytywał się w opowieściach o "Enflammé Hollandais" i marzył, by stanąć na jego pokładzie - zakończyła zgrabnie pokazując na końcu język.
WWW- Dziękujemy Sirrah, za ten jakże wyrafinowany wywód - Triumwir zszedł po schodach. Stanął przed nimi. - Żeby nie przedłużać...
WWW- Zupełnie jak jego ojciec - wpadł mu w słowo Baal. - Riovan też miał zamiłowanie do efekciarstwa. Zawsze jak coś robił, musiał to zrobić z klasą - roześmiał się. - Chociaż jakby normalnie to zrobił, efekt byłby ten sam.
WWW- To coś z genami pewnie - Sirrah jak zwykle zaczęła być uszczypliwa.
WWW- Może analizę mojego profilu psychologicznego zostawmy na później, dobra? - powiedział ostro Mephis. - Tak dla informacji, niedawno wasze sflaczałe dupy gniły sobie smacznie w niebycie piekła, czekając na cholera wie co, coraz bardziej popadając w marazm i nudę, więc może tak dla odmiany przestaniecie smędzić jak babcie Oratha i zaczniecie być normalnymi diabłami?
WWW- Bohohoho, chłoptaś się wkurzył - Asmodan oparł się o maszt. Płomienie nic mu nie robiły. - Spokojna twoja rozczochrana lordzie, wiemy co się, wybaczcie za wyrażenie, święci. Więc jakby co, jesteśmy zwarci i gotowi. Mamy - spojrzał na Sirrah. - Znaczy większość z nas ma tysiące lat doświadczenia.
WWW- Więc z łaski swojej lordzie Asmodan - Triumwir stanął przy niebieskookim diable, a płomienie otaczające jego ciało wzmogły się. - Rusz swoje szanowne, wiekowe ciało do zbrojowni. I nie zapomnij zabrać ze sobą równie wiekowego lorda Baala. Querth, zajmij się załogą, są pod pokładem. Vinon, do steru. Sirrah, trzymaj to wszystko kupy. Zrozumiano? - warknął i odwróciwszy się na pięcie ruszył w stronę nadbudówki i po chwili zniknął w ciemnym prostokącie drzwi.
WWWZapadła cisza przerywana trzaskiem płomieni.
WWW- Czy on powiedział sflaczałe dupy? - spytała Vinon niewinnym głosikiem i spojrzała przez ramię na swój tył.

Image

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Fri Sep 15, 2006 2:51 pm 
Offline
User avatar

Joined: Fri Mar 26, 2004 5:37 pm
Posts: 1464
Location: Imperium
Nieboskłon piekła zdawał się być upstrzony jasnymi gwiazdami, tysiące świecących punktów bezustannie się po nim przesuwało. Nie były to jednak gwiazdy, ale okręty Imperialnej floty Terrańskiej, które właśnie zakończyło dyslokację przez wrota wymiarowe w stolicy Imperium.
Faroo właśnie skończył wydawać dyrektywy dla nowoprzybyłych sił. Wszystko było gotowe do inwazji, pozostało tylko czekać... Dokładniej mówiąc, siły konwencjonalne musiały czekać. Imperator miał coś do zrobienia.
W ciągu kilku minut dotarł do zbrojowni "Midianu", Imperialnej 'ambasady' w piekle. Mógłby siętam przenieść natychmiastowo, miał tę władzę, ale nie lubił tego.
Po krótkiej wymianie zdań z kwatermistrzem otrzymał lekki mundur polowy, buty desantowe i nakładaną na jedną rękę lekką tarczę magnetyczną, chroniącą przed pociskami o energii do trzech tysiecy dżuli. Przez chwilę zastanawiał się nad karabinem, ale po namyśle zrezygnował. Doskonale poradzi sobie bez niego. Zamiast tego zabrał mini-pluton, wyrzutnię taktycznych ładunków jądrowych przenoszoną przez jedną osobę. Udał się do szatni i przebrał się w czarny mundur. Do lewego przedramienia zamocował tarczę magnetyczną, na chwilę ją włączył i sprawdził stan baterii. Wszystko się zgadzało, więc ją wyłączył, aby nie marnować energii. Co prawda, w razie potrzeby mógł podpiąć urządzenie pod sieć energetyczną jego cybernetycznego ciała, ale było to kłopotliwe. Wsunął na plecy mini-pluton, po czym odszukał swój dwuostrzowy nanomiecz, na próbę go włączył. Po szatni rozniosło się buczenie, jakby wściekłego szerszenia. Imperator w milczeniu obserwował bladoniebieskie, prześwitujące ostrze. Wypróbował swoją kontrolę nad mieczem - to wydłużał jedno ostrze, to skracał, wyłączał i zaraz włączał. W końcu wyłączył jedno ostrze a drugie wydłużyl do prawie trzech metrów. Maksymalny zasięg nanomiecza, ważącego przy tym niecałe półtorakilograma.
W końcu wyłączył urządzenie i przypiął go do pasa, aby mieć do niego swobodny dostęp. Był prawie gotowy, jeszcze tylko schował do zasuwanej kieszeni kryształ dany mu przez Boklera i skończył przygotowania.
- Ruszajmy... - powiedział do siebie i przez warstwę materiału ścisnął kryształ w dłoni.

_________________
"Przestańmy własną pieścić się boleścią, przestańmy ciągłym lamentem się poić,
Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią, Mężom przystoi w milczeniu się zbroić"


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Fri Sep 15, 2006 9:28 pm 
Offline
User avatar

Joined: Fri Jan 28, 2005 11:18 am
Posts: 231
Location: Między smiertelnymi
Otchłań (The Abyss)


Powiadają, że jest to jedna z najbardziej mrocznych sfer w światach, równie wielka jak niezbadana i niepojęta. Swe początki ma gdzieś niedaleko Limbo, ziemi niczyjej łączącej ją z Baatorem i jego dziewięcioma piekłami. Ziemia ta jest bezkresną pustynną równina, gdzieniegdzie porośnięta ostrymi jak stal krzewami, całą ta kraina usłana jest kośćmi przeróżnych istot, bardzo potężnych jak i zwykłych śmiertelników oraz pyłu w hierarchii życia. Słońce wisi wysoko nad ziemią, paląc wszystko wokoło. Powiada się, że kierując się zawsze na wschód można dojść do wielkich trawiastych stepów, słońce w tych terenach świeci o wiele słabiej, ponoć gnole miały tu niegdyś swoje plugawe niebo. Podążając od limbo w kierunku centrum otchłani krajobraz się zmienia w bardziej skalisty teren, słońce świeci tu o wiele słabiej i na dodatek jest przesłaniane przez ciężkie ołowiane chmury. Ogromne granitowe góry, podziurawione przez przeróżne jaskinie, pieczary i doliny. Zamieszkane niegdyś przez nieszczęśników, którzy trafili do otchłani z przeróżnych powodów. Tu swe siedliska i obozy miały najsłabsze w hierarchii Demonów istoty, bezmyślne stworzenia, poruszające się małymi stadami. Tu zamieszkują Rutterkini, zniekształcone przypominające zwłoki istoty, nie będące nic warte.


* * *


Wspinając się dalej na szczyty wysokich gór, gdzie wiatr wieje o wiele mocniej, znajdujemy potężne twierdze zbudowane z kości i czarnego splugawionego krwią marmuru. Wielkie strzeliste wierze z płonącymi oknami, pod murami tych twierdz w o wiele skromniejszych budynkach, mieszkały Sukubby. Najbardziej pociągające i kuszące istoty piekieł. Twierdze zamieszkiwały potężne demony Erynie, istoty stanowiące potęgę samą w sobie, elita elit. Dzięki dobremu losowi było ich około niewiele może około pięciuset, może mniej. Na swe posyłki mają Glabezu potężne czterorękie stwory, trochę przypominające psy. Bezwzględne w walce, dzikie i nieokiełznane, zdolne przekupić i omamić każdego.
W odróżnieniu od Baatoru czy Tartaru, tu nie ma więzień, istoty trafiające tu są pożerane, lub trafiają na wojnę krwi. Tu nic nie ma wartości, nie ma prawa nie ma honoru, liczy się to co da większą korzyść w danej chwili.
Opuszczając przerażające twierdze o wielkich strzelistych okiennicach, ponoć baldachimy i zasłony robione są z ludzkiej skóry. Tu nie ma przepychu, plugawego bogactwa, wszystko musi być najbardziej zabójcze i przerażające jak to tylko możliwe.


* * *


Idąc dalej w góry natrafiamy na wielka przepaść, ziemia urywa się momentalnie, a przed twoimi oczami ukazuje się czysty mrok, otchłań w swym pełnym znaczeniu. Bezkresna i bezgraniczna przepaść szeroka hen za horyzont. Tu panuje mrok, ciężkie czarne jak tusz chmury przelewają się po nieboskłonie, wiatr jest tu niewyobrażalnie potężny, można powiedzieć, że wieje we wszelkich kierunkach tak szybko zmienia swój kierunek. Co jest ponad chmurami nie wiadomo, lecąc w ich kierunku, ma się wrażenie jakby się trzeba wznosić bez końca, co wcale nie jest mylne. Co chwile mrok rozświetla jakaś błyskawica uderzająca z chmur, w mrok otchłani. Tu krążą przeróżnego rodzaju rzeczy, przedmioty, wielkie głazy przypominające wyspy, szkielety przeróżnych istot. Wraki okrętów, przeróżnego złomu, szczątków światów i odpadów. Tą przestrzeń zamieszkiwali Lordowie otchłani, było ich czterech, lecz każdy z nich już dawno nie żyje lub przestał istnieć, a ich esencja ponoć krąży gdzieś po tym obcym świecie. Powiada się że gdzieś w centrum, mroku znajduje się tron zbudowany ponoć przez samego Samaela, ostatniego z lordów, diabła którego serce było esencją chaosu. Był on wypędzony nie tylko z królestwa niebieskiego lecz i z samego piekła.


* * *


Tron, ponoć jest to ogromna pusta wyspa przypominająca potężny kołek skierowany ostrzem w dół. Patrząc na nią od góry widzi się gwiazdę z postrzępionymi odnóżami jedno z nich skierowane zawsze na południe jest dłuższe. Tron stoi dokładnie w centrum gwiazdy, jest on zbudowany z kości i rogów baatezu, wielkie strzeliste oparcie jest wykonane ze skrzydeł aniołów wspartych na szkielecie skórzastych skrzydeł prastarych smoków. Miejsce to od wieków świeci pustkami.
Po porażce w wojnie krwi i praktycznie całkowitej zagładzie rasy demonów i tanarri, otchłań stała się powoli rozpadającą kraina bez pana, cichą wymarłą kraina w której już tylko hulający wiatr, odwiedza mroczne zakamarki tej sfery.

* * *

Nad tronem pojawił się Darkstar, powoli opadł na skalną wyspę. Obszedł tron dookoła, czując dumę i siłę bijąca z tronu. Dłonia delikatnie musnął oparcia, radując się widokiem.
- Nie jeszcze nie czas.
Stał tak chwilę spoglądając w otchłań, czekał na gości.
Po chwili kilka metrów przed nim otworzył się portal, z którego wyszedł Verin i Nazzrael, szybko zlokalizowali Demona i ruszyli w jego kierunku.
Verinowi przeszkadzał mocny wiatr, zasłaniał twarz ręką.
- Więc to ty chciałeś mnie widzieć.
Darkstar wyskoczył w momencie chwytając uderzając mężczyznę toporem w głowę. Nikt nie maił szans przeżyć takie uderzenia, było zbyt szybkie i potężne. Ciało bezwiednie opadło na ziemię, krew sączyła się mocno wsiąkając w podłoże. Po chwili znikło zupełnie z oczu, Darkstar podniósł miecz Verina, ta nawet w tym mrocznym miejscu błyszczała złowróżbnie i tajemniczo.
- Alleida. - rzekł jakby do siebie.
- Dobrze się sprawiłeś. Czas na twoją nagrodę.- oczy maga błysły blaskiem chciwości, a na twarzy pojawił się znak zadowolenia.
- To wszystko co widzisz jest twoje, na wieki, bo już nigdy tego miejsca nie opuścisz. – fala wiatru uderzyła w mężczyznę spychając go w mrok otchłąni.
- Miłego latania.
Darkstar jeszcze raz spojrzał na podniszczony tron, szykował się do wojny.



I walk the Earth another day
The wicked one that comes this way
Savior to my own, devil to some
Mankind falls, something wicked comes

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Mon Sep 18, 2006 2:33 pm 
Offline
User avatar

Joined: Fri Mar 26, 2004 5:37 pm
Posts: 1464
Location: Imperium
Usłyszał kilka cichych kroków. W drzwiach za nim stanął Darkstar.
- O co chodzi?
- Małe kłopoty z transportem, przyjacielu - wyjaśnił, opierając się o futrynę - Tak się zastanawiałem, czy mógłbym się wybrać na naszą małą wycieczkę z tobą...
Faroo wzruszył ramionami.
- Czemu nie? Jesteś już gotowy?
- Jak najbardziej - potwierdził krótko Darkstar.
Pomieszczenie zalało niebieskie światło z portalu podprzestrzennego, i po chwili już ani Imperatora ani Darkstara nie było w 'Midianie'.




Jak jeszcze raz napiszę takiego posta - niech ktoś mnie zabije z litości

_________________
"Przestańmy własną pieścić się boleścią, przestańmy ciągłym lamentem się poić,
Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią, Mężom przystoi w milczeniu się zbroić"


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Tue Sep 19, 2006 5:57 pm 
Offline
User avatar

Joined: Mon Nov 07, 2005 7:16 pm
Posts: 55
Location: Czestochowa

_________________
NO MORE TALK !! NO MORE WAITING !!
THE PRICE FOR YOUR ARROGANCE WILL BE PAID IN BLOOD!!


Top
 Profile  
 
Display posts from previous:  Sort by  
Post new topic Reply to topic  [ 28 posts ]  Go to page 1, 2  Next

All times are UTC + 1 hour


Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 0 guests


You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Search for:
Jump to:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group