W Twierdzy przebudowa trwała już od dwóch tygodni. Teraz wykańczano tylko apartamenty dla gości, ale Projekt był już zasadniczo gotowy.
Ek'Mare czekała przy Strefie Przybycia, miejsca gdzie można było wylądować skacząc z innego Wszechświata. W końcu portal otworzył się i wyszedł z niego Kell, był taki jakim go zapamiętała. Zobaczył ją, ona uśmiechnęła się, stała tak jak zawsze lubił, w zielonej tunice, boso z rozpuszczonymi włosami, rzuciła mu się na szyję.
- Ho, ho! Ale się dorobiłaś stanowiska - powiedział patrząc na zestaw pierścieni.
- To tylko symbole i masa papierkowej roboty - uśmiechnęła się - przepraszam, nie mogłam cię ściągnąć wcześniej, wiesz, Zakon... ale teraz gdy kazano mi użyć wszelkich środków, uznałam to za dobry pretekst.
- Dla Zakonu?
- Tak, dla Zakonu... Mamy dla ciebie misję, krótką i prostą, ale ważną.
- Zawsze tak się mówi, a potem misja ma "nieprzewidziane trudności", a i tak jest pozbawiona ważności - jego oczy tak cudnie się śmiały.
Poszli przez pola, w stronę miasta. Po drodze Kell dowiedział się wiele o obecnej sytuacji, przekazał swoje spostrzeżenia i napawał oczy widokiem tej której los poskąpił na człe sześć lat...
W gabinecie Ek'Mare
- A więc sądzimy, że to co się dzieje, poruszenie w Zgromadzeniu, ruchy Elecktry i tajemniczy Nekromanci coś łączy?
- Tak, ale jednocześnie poszlaki są niejasne. Wiemy, że coś może zagrozić prawidłowej etamaki, a jednoczesnie nie wiemy co moze byc gorsze, etamaki czy jej zakłócenie, mamy za mało danych. Nie odważymy się jednocześnie na to by sami podjąć jakąś akcję, nie póki Ehan nie będzie w pełni zabezpieczony i Sereus powróci.
- I ja mam przenieść się do Agendy ze swoim posłannictem?
- Prosto do Distanta.
- A gdy jego nie będzie?
- To do najwyższego w randze. Naszą kartą przetargową jest Punkt Zero, wiem, że szukają ciągle informacji o nim.
- Cóż dobry wywiad chyba mamy?
- Nie gorszy od Agendy, tyle że młodszy i z nieco innymi priorytetami...
- Więc logiczne jest połączenie naszych sił?
- Tak, na razie tak, choć mamy nadzieję na dłuższą i bardziej ścisłą współpracę.
- Rozumiem, czyli przekazać im treść noty i dać im do zrozumienia sens tej rozmowy.
- Tak, tylko uważaj, musisz wyczuć kiedy bawić się w dyplomację, a kiedy nie postawić na proste argumenty.
Godzinę później pożegnała go czule przy Strefie Przybycia. Skoczył do Świata Wrót.
_________________ Where is a Baby?
There is!
|