Pracowali z przerwą na krótka regenerację ponad czternaście godzin, wypili hektolitry kawy, Eris omal dwukrotnie nie zdemolowała sali laboratoryjnej, ale udało się. Genotyp był gotowy. Okazało się iż próbki które zebrał Prime były w 80% identyczne. Kto by pomyślał iż CA używa jeszcze armii klonów. Zarova bardzo zadowoliła ta wiadomość i szybko przełkną gorzką pigułkę niepowodzenia części planu. Sam genotyp nowej nacji nie przypominał w ogóle żadnego znanego w multiuniwersum, tam gdzie ludzie i większość ras miały dwie, Shivanie trzy, oni mieli cztery nici łańcucha DNA. Przystosowani do ekstremalnych warunków życia po ciemnej stronie Nomada byli gotowi... w teorii.
- Piękna robota – stwierdził Zrov.
- Teraz wypadłoby skalibrować komory i wypuścić serię próbna oraz zastanowić nad modelem społecznym – rzeczowo rzekła Eris
- Zgadzam się względem komór, pierwszy rozruch pójdzie jednak dla mnie. Potrzebuję nowego ciała. Model społeczny, zostawmy go ewolucji.
- Masz jakieś specjalne życzenia względem nowego hosta?
- Żadnych wygórowanych, zwykły człowiek taki jak ja za czasów pierwszej wojny z Shivanami.
- Przygotować tez kompozyty z krystalicznej materii na mundur?
- Nie. – stanowczo zaprzeczył Sergiej – mundur ma być z materiału identycznego jak z tamtych lat.
Eris drgnęła, coś takiego, nie mógł mówić tego poważnie na powrót chciał się stać zwykłym człowiekiem w stu procentach.
- Stwórz jedynie napierśnik ze wszystkim niezbędnymi urządzeniami oraz dodatkowo osłonami.
- Myślałam że już do końca postradałeś zmysły, osłony to dobry pomysł – dodała – Powiedz dlaczego to robisz?
- Nie zrozumiesz – c914 szepnął.
- Spróbuj?
- Tam na Foortin zginąłem, moje dawne ciało, wszystko co było mną, co do tej porty targało świadomość zostało tam. Podobnie jak nasi podopieczni również zaczynam od nowa.
Sitka nie odpowiedziała jedynie kiwnęła głowa na znak iż rozumie. Sama pragnęła zacząć od nowa i pozbyć się uwierającego nie ciało lecz umysł pancerza Shivan.
- Zostanę tutaj i będę nadzorować cały proces. – rzekła.
***
Zarov obudził się kilka naście minut później. Hiperwzrostowa technologia hodowania zarodków była bardzo dobra poza jednym detalem, do końca nie było wiadomo jaki ostateczny kształt osiągnie twór.
Z komory klonowania właśnie odpływały ostatnie resztki wody pokarmowej, przeniesienie świadomości z ciała technika nastąpiło przed momentem. Nieco otępiały wyszedł na zewnątrz.
- Eris czy mundur jest gotowy? – cicho z trudem spytał. On? Zdziwiony zamiast męskiego basu do uszu dobiegł go typowo kobiecy głos. Co do... Dopiero teraz odczuł iż z przodu na klatce piersiowej odczuwa spory dyskomfort, jakby powieszono mu odwrotnie plecak. Odruchowo zerknął w dół. Oczom c914 ukazały się dwa gładkie, ciemne niczym czekolada wzniesienia. Niedowierzając sięgnął jedną z dłoni niżej, tuz pod brzuch, tam gdzie powinny znajdować się atrybuty męskości nie było nic.
- Kurwa! – wyrwało mu się – EIRS! – na cały głos krzyknął i z miejsca pożałował, władczy, stanowczy... męski ton głosu przepadł.
Sitka szybko za pomocą subleteportu znalazła przy Zarovie. Czy aby na pewno niego?
Obok stała wysoka, zgrabna, o idealnych kształtach, suto wyposażona przez naturę, całkowicie naga murzynka.
- Klasa babka z ciebie Zarov teraz jest – próbując nie paść ze śmiechu jednym tchem rzuciła.
- Śmiej się dalej – kobieta warknęła – Dawaj mundur.
Eirs śmiejąc się na cały głos podała murzynce mundur. Zrov niezgrabnie założył go, miał niemałe problemy z dopasowaniem górnej części marynarki, musiał pozostawić spory luz nie zapinając kilku ostatnich guzików.
- Szlag, jakie to nie wygodne – wymamrotał.
Komentarz spowodował nowa salwę śmiechu sithki.
- Szlag, cicho będziesz?! Jak ktoś jeszcze się dowie wpadce to..
- Tak hmm..jak właściwie mam się teraz do ciebie zwracać, Sergiej w obecnym stanie nie pasuje. Natasza? Natasza Zarov brzmi znośnie.
- Zasuwaj natychmiast na górę i popraw wszystko! Do jasnej... – Sergiej ponownie poprawił mundur próbując usadowić na w miarę znośnych pozycjach piersi.
- Co z nim? – Eris już opanowana rzeczowo spytała wskazując na technika który powoli dochodził do siebie.
- Obiecałem wysłać go pocztą.
- Obiecałam.. – Eris poprawiła c914, jednocześnie wytrzymując jego pełne gniewu i żądzy mordu spojrzenie.
- Pragnąłbym Pani skorzystać z bardziej konwencjonalnych metod – technik zdezorientowany odparł.
Eris roześmiała się.
- Inteligentny.
- Nie da się ukryć, prawda Alfa Brawo Trzy, wszak technikiem jesteś. – Sergiejowi podczas rezydowania w umyśle członka CA udało się uzyskać dozo informacji. jedna z nich była wiadomość iż jest klonem.
- Ty byłaś w moje głowie! – oznajmił technik – Co zamierzacie zrobić ze mną?! - zdenerwowany spytał.
- Dobre pytanie, Eris?
- Do listu cały się nie zmieści, ćwiartowanie? – najpoważniej jak tylko mogła spytała i wykonała krok w kierunku technika zapalając swój miecz świetlny.
- Litości, Pani Litości! – przedstawiciel CA padł na ziemię.
- Może jednak na coś nam się przydasz. – Zarov w ciele kobiety gestem dłoni powstrzymał sithkę.
***
Kilkadziesiąt minut później technik stał się oficjalnym ambasadorem Zgromadzenia. Długo nie dał się przekonywać. Zresztą kto by nie chciał jeśli w grę wchodziła śmierć, lub marna egzystencja kolona w armii CA. Jednostki zbędnej społeczeństwu któremu nigdy nie dane będzie wyjście z wojska. Wyrok w zawierzeniu i nic więcej. Natomiast Zgromadzeniowcy po pierwszym dosyć brutalnym kontakcie okazali się dosyć mili, rzeczowi. Jasno przedstawili warunki na których przyjdzie mu służyć pod ich sztandarami. Za cenę przynależności do kolektywnej świadomości oraz wstępnych ograniczeń uzyska ogromną władzę i mozliwości. Z czasem stanie się im równy, jedynie musi wykonać pierwsze zadanie, test lojalności i przydatności.
Przydatności dał d dowód gdy zaproponował by jak oni nazwali jednostkę... bio statek wychować jako kolona w jednej z największych komór.
Lepsze to niż nic – w duchu powiedział – Mogę być ambasadorem, o takich możliwościach jakie Zgromadzenie mi daje w CA nawet bym nie marzył, rozpoczynam nowe życie! –. jak widac nie on jeden tego dnia postanowił odmienić swój los, jednym wszysło to lepiej innym gorzej. Czy wszystkie decyzje były trafne... czas powie.
Bio-statek który dzięki połączeniu do kolektywnej świadomości sprawnie mógł pilotować zniknął w wirze podprzestrzeni.
_________________
|