[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4246: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4248: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4249: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4250: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
Multiworld • View topic - Dziewięć Piekieł

Multiworld

Nothing is impossible in the Multiworld
It is currently Thu Apr 03, 2025 10:33 pm

All times are UTC + 1 hour




Post new topic Reply to topic  [ 28 posts ]  Go to page Previous  1, 2
Author Message
 Post subject:
PostPosted: Tue Oct 03, 2006 4:19 pm 
Offline
User avatar

Joined: Thu Jun 24, 2004 12:21 am
Posts: 608
Location: Faîte, Queher
Image
WWWZarysy karczmy znikły ustępując miejsca Sali. Diabły siedziały przy stole, kufle piwa zastąpiły szklane puchary pełne parującego coharnata.
WWW- Widziałeś? - spytała Sirrah brata.
WWW- Tak, dwóch klakierdów, jeden SSJ, jeden naszprycowany anioł, który nie bardzo wie czego chce - diabeł sięgnął po puchar. - Zaskakujące, że ten zapyziały i zapomniany zakątek świata odżył, kiedy się tam pojawiliśmy.
WWW- Nawet ona się tam pojawiła - uśmiechnęła się diablica. - Obiektywna jak zawsze. Tępa jak nigdy.
WWW- Ona jest tak istotna, jak zeszłoroczny śnieg.
WWW- Ale dołączyła do grona klakierdów - powiedział Baal. - To nobilituje.
WWWAsmodan się roześmiał.
WWW- Tak... - pociągnął duży łyk. - To bardzo nobilituje.
WWW- A co z Darkstarem?
WWW- Poradzi sobie.
WWW- Zabawne było zobaczyć ich wszystkich. Ta skrywana wrogość, ukradkowe spojrzenia i oficjalna ignorancja. Ciekawe czy kiedy tracili swoje jedyne szanse na szczęście w życiu, też mieli takie miny - Mephis odstawił kufel.
WWW- A to silenie się na wspaniałych i w ogóle... bezcenne - dodała Vinon.
WWW- Oczywiście, w końcu to my jesteśmy ci źli i niedobrzy.
WWWRoześmiali się wszyscy.
WWW- Za naiwność!
WWW- Za infantylność!
WWW- Za debilizm!
WWW- Za nic!
WWWWypili.
Image

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Tue Oct 03, 2006 9:36 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sat Jan 08, 2005 10:46 am
Posts: 657
Location: Baator


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Mon Oct 16, 2006 4:09 pm 
Offline
User avatar

Joined: Thu Jun 24, 2004 12:21 am
Posts: 608
Location: Faîte, Queher
Image
WWWTyk. Tyk. Tyk. Tyk.
WWWOlbrzymi tryb zaskoczył na zębatce kręcąc poziomym prętem, który przesunął kolejną sekundę do przodu. Zupełnie jakby niewzruszony strażnik czasu nie przejmował się kolejnym tchnieniem życia. Rzeźbione wahadło czasu, zakończone ostrzem zdolnym oddzielić cień od światła, kontynuowało swoją powtarzającą się od wieczności drogę, stąd dotąd.
WWWTyk. Tyk. Tyk.
WWWCzarna wskazówka, jedyna, w jaką wyposażono zegar, przeskoczyła na cyferblacie pełnym gwiazd, falującym niczym flaga na wietrze. Jego pełną załamań powierzchnię przebiegały setki wyładowań, zaczynających się tutaj i niknących gdzieś w oddali.
WWWTyk. Tyk.
WWWDo dźwięku wahadła dołączył odgłos kroków. Rozchodzący się głębokim echem pośród pustych już teraz korytarzy.
WWWTyk.
WWWPowoli gwiazdy na cyferblacie zaczęły blaknąć, wyładowania znikały jakby ucięte nożem.
WWWI wtedy... zegar czasu zatrzymał się całkowicie. A wskazówka, odmierzająca sekundy od początku świata, zatrzymała się na liczbie dwadzieścia osiem. Drobinki kurzu zatrzymały się w miejscu, pajęczyny, które dotychczas drgały poruszane powiewami wiatru, zastygły. Reszta po prostu zamarła.
WWWJednak kroki dalej rozlegały się w Wieży. Zbliżały się. Niczym niestrudzony kat, który idzie by wykonać ostatni wyrok, kierowały się prosto do Sali. Po drodze wysysając resztki światła; ciemnośc wciskała się w każdy zakamarek, jakby ponownie brała w posiadanie tę budowlę.
WWWSześć postaci siedziało przy stole w zastygłych pozach. Ich kolory blakły do momentu, kiedy dominującą barwą stała się sepia. Wtedy nagle pięć z nich rozprysło jak rozsadzony od środka kamień. Odłamki jednak odleciały tylko kawałek, po czym znieruchomiały. Ostatnia postać, otoczona obecnie trójwymiarową, czarno-białą bitmapą płomieni, poruszyła się odzyskując władzę w kończynach. I padła prosto na posadzkę. Po chwili druga, podobna do ludzkiej, rąbnęła w czarny marmur,jakim wyłożono podłogę Sali. Trzecia, kobieca postać, zmaterializowała się klęcząc i mrugając niepewnie powiekami.
WWWZło wszedł do sali. Nieruchome drobinki kurzu odbijały się od jego czarno-alabastrowej zbroi, i wytracały pęd kilka centymetrów dalej. Nie miał twarzy. O ile nawet zupełnie idealną czerń w miejscu przysłoniętym kapturem można było kiedykolwiek nazwać obliczem. Mimo to, kiedy spojrzał na ciebie, miało się wrażenie, że dwa grafitowe wiertła przewiercają cię na wylot.
WWWBokler i Mephis dochodzili do siebie po upadku, Morgana mrużyła oczy, jakby oślepiona.
WWW- Zawiedliście mnie - głos rozległ się w całej Wieży i wstrząsnął murami. - Zawiedliście mnie po raz ostatni - czarna postać podeszła otoczonej płomieniami, leżacej postaci. - Mephis - lekki gest i ciało diabła podjechało brutalnie do góry. - Czy też może Roevean - obleczona obsydianem rękawica dotknęła policzek wywołując grymas bólu na twarzy morlocka. - Nienawiść - Zło prychnął. - Użyłeś czegoś zupełnie niezrozumiałego, czegoś, czego nikt nigdy nie uważał za broń. I zawiodłeś - kolejny gest i ciało Mephisa przy akompaniamencie krzyku uderzyło gwałtownie w ścianę rozpryskując się na kawałki. Zło podszedł do Boklera, który podniósł się już do klęczek. - A tak - i znów ciało diabła podjechało do góry. - Bokler - głoś był pełen jadu. - Diabeł, który wyrzekł się mocy, myśląc, że tym samym coś zdoła osiągnąć. I grubo się pomylił - postac biesa zawirowała, z gardła dobył się wrzask, kiedy wnętrzności zapadły się w sobie. Po chwili Bokler zniknął wraz z cichnącym szlochem. - I wreszcie - kroki zatrzymały się przy diablicy. - Groza - Zło roześmiał się. - Czy też Morgana - Zło wzruszył ramionami. - Nie byłabyś w stanie przestraszyć pająków, które tak wesoło zdążyły opleść pajęczyną tą Wieżę. Nie byłabyś, gdyż za mało dawałaś przykładów swojej mocy - przybliżył rękawicę do jej twarzy, ale po chwili rozmyślił się i gwałtownym ruchem zdarł z niej odzienie. - Szkoda - powiedział sycąc się każdym kawałkiem jej ciała. Po chwili diablica, rozrywana wewnętrzną siłą, krzycząc, rozpadła się na setki kawałków, które po chwili zniknęły.
WWWZło odwrócił się i już miał wyjść, kiedy wnętrze Sali zalało mlecznobłękitne światło.
WWW- Wybierasz się gdzieś, Z? - drugi, równie potężny głos wypełnił Wieżę.
WWW- Wolałem cię spotkać gdzieś na otwartej przestrzeni, D - odparł Zło.
WWW- Tak oczywiście - postać odziana w biało-srebrną zbroję opuściła się na posadzkę.
WWW- Dawno tu nie byłeś - powiedział czarny przekrzywiając kaptur.
WWW- Co nieco się zmieniło - odparł biały. - Znów się spotykamy...
WWW- Kiedy nasze pionki zawodzą - dokończył Zło.
WWW- Tym razem rozstrzygnie się wszystko.
WWW- Tak myślisz?
WWW- Ja to wiem.
WWW- Nie bądź taki pewny. Jeszcze nie wygrałeś.
WWW- Twoja Trójca zawiodła.
WWW- Nie ze swojej winy.
WWW- A z czyjej?
WWW- Zgadnij.
WWW- No nie, znów zwalisz to na ludzkość?
WWW- Nie, na Świętego Mikołaja.
WWWDobro roześmiał się.
WWW- Człowiek rodzi się zły, ale potem zaczyna wierzyć i żałować, przez co zostaje mu wybaczone - przekrzywił kaptur.
WWW- Daruj sobie to luterańskie pierdolenie - Zło cofnął się o krok. - Kolejny ludzki wymysł. - W tym momencie spadł deszcz. - Zmieniłeś się D, ludzkie uwielbienie wzięło górę?
WWW- Po prostu mam sentyment do deszczu - odparł biały. - Powiedzmy, że deszcz jest tym czynnikiem, który zwiastuje nadejście nowych czasów.
WWW- Przestań, proszę cię - prychnął czarny.
WWW- Też się zmieniłeś, prosisz - odparł Dobro.
WWW- Prosić to się może świnia - riposta czarnego była szybka. - Przy okazji, to informacja dla twojego nieporadnego mózgu. To był sarkazm.
WWWDobro nie odpowiedział. Spoglądali na siebie a grafitowe i srebrne wiertła spojrzeń wwiercały się w obie postaci.
WWW- Czyli znów wszystko sami musimy rozstrzygać? - pytanie było dość retoryczne. - To w takim razie, po co nam ludzie? Po co nam Trójca, po co nam to całe pieprzenie?
WWW- Dla elementu niepewności. Dla tego, by postępować wedle zasad. Dlatego by nic nie pozostawić przypadkowi.
WWW- Przypadek to tylko porządane okliczności, które zdarzyły się w nieodpowiednim czasie.
WWW- Filozofia, Z? Tym razem mnie zaskoczyłeś.
WWW- Zdąrzę cię jeszcze zaskoczyć - powiedział Zło i dobywając czarnego miecza, skoczył w stronę Dobra. Ten odsunął się gwałtownie wystawiając lśniący srebrem miecz. Ostrza spotkały się sypiąc skry.
WWWWalka Dobra ze Złem się rozpoczęła.

Image

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Wed Oct 18, 2006 4:56 pm 
Offline
User avatar

Joined: Thu Jun 24, 2004 12:21 am
Posts: 608
Location: Faîte, Queher
Image
WWWWalka trwa nadal.
WWWCały wszechświat jest jej polem. Toczy się w atmosferach planet, na powierzchi, również pod ziemią, w bezkresnej głębi kosmosu i wewnątrz ludzkiej duszy.
WWWWszędzie i nigdzie zarazem.
WWWNa wszystkich frontach, od wielkich bitew flot kosmicznych po zwykłe, prozaiczne momenty wyboru, jesteśmy świadkami zmagań dwóch tytanów.
WWWSpektakularnych owszem.
WWWPełnych akcji.
WWWI zupełnie bezsensownych.
WWWGdyż żadna ze stron nie może wygrać, bo wtedy sama również by przegrała.
WWWGdyż jedno bez drugiego nie może istnieć.
WWWWalka trwa nadal. Ale my znamy jej wynik. Nieistotne jak na nią spoglądać, zawsze kończy się remisem.
WWWI trwa wiecznie.

WWWMuzyczne tło do Post Scriptum: .

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Mon Jan 15, 2007 10:49 pm 
Offline
User avatar

Joined: Thu Jun 24, 2004 12:21 am
Posts: 608
Location: Faîte, Queher
Image
WWWA gdyby tak...
WWWSpoglądając na wszystko...
WWWStwierdzić...
WWWA w zasadzie...
WWWPowiedzieć...
WWWPieprzyć to. Zacznijmy normalnie.
WWWPiekło, zupełnie tak jak życie, jest pełne niespodzianek. Z jednym wyjątkiem, życie ssie, piekło nie bardzo ma ku temu możliwości. I pełne jest, hmmm może cud to zbyt głębokie słowo, korzystnych zbiegów wielu czynników, które w dużej mierze zasługują na miano cudu, ale z racji, że to piekło, nazywają się tylko nieszczęśliwymi wypadkami. I taki właśnie nieszczęśliwy wypadek miał miejsce obecnie.
WWWStrzelista Wieża Triumwiratu, stojąca na najwyższej skale Dziewięciu Piekieł, otoczona zewsząd błękitem morskiej wody, spięta sześcioma gigantycznymi łańcuchami o ogniwach ozdobionych podobiznami wielkich bestii o rozdziawionych szczękach, przyczepionymi do postrzępionych krawędzi, zatrzęsła się lekko. Nie było to szczególnie wielkie drżenie, ale na tyle silne, że wzburzyło okalające Wieżę wody. Powodem mogło być cokolwiek, jednak skutek byłjeden. I był nieciekawy. Lub jak kto woli korzystać z logiki pokrętnej, nie tyle istotnie ciekawy, co nad wyraz oczekiwany.
WWWW otaczającym Wieżę bąblu czasowym pojawiło się malutkie, zupełnie niezauważalne pęknięcie, zupełnie niewielkie i zupełnie inne od normalnych peknięć. Spęczniało lekko i wypluło delikatną, czerwonawą mgiełkę, którą po chwili porwał wiatr. A rysa zniknęła.

Image

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Tue Jan 16, 2007 5:10 pm 
Offline
User avatar

Joined: Thu Jun 24, 2004 12:21 am
Posts: 608
Location: Faîte, Queher
Image
WWWPiekło zmieniło się, gdy ustał kontakt z Dziewiątym. Z niewyjaśnionych do tej pory przyczyn przestały płynąć stamtąd jakiekolwiek informacje i przede wszystkim rozkazy. Ustało cokolwiek co, mogło ustać. Po prostu było i nagle się urwało. Cóż... diabły jednak są na tyle elastyczne, że bardzo szybko przystosowały się do nowych czasów. I przyjęły to z ulgą. Jaka szkoda, że miało to się zmienić. Już niedługo.
WWWCzerwona mgiełka osiągnęła krawędź Dziewiątego Piekła i natrafiła na opór. Opór, którego nie mogła przekroczyć. Odbiła się zaskoczona od niewidzialnej bariery. Zmienili się bardzo szybko, pomyślała. Ale nie za szybko. Wyczuła, że Limbo ma nowego władcę, który pojawił się zaraz po udanym zamachu na poprzedniego, który równie szybko zdobył władzę, jak ją stracił. Do Queheru nikt nie zaglądał, jako że po zniknięciu Mephisa, nikt nie miał tam wstępu. Wasteland przeszedł setkę albo lepiej rewolucji i zrywów, które kończyły się zawsze tak samo, pogromem poprzednich zwolenników i wznoszeniem sztandarów nowego porządku, który jak tylko szybko mógł, znów się zmieniał. Otchłań miała się dobrze, choć trochę przycichła, kiedy Zły zaatakował Darkstara. W Baatorze natomiast zadomowił się na lepsze Nergal i uzurpując sobie władzę nad resztą Piekieł, zaczął wcielać w życie swój wymyślny plan.
WWWNiedoczekanie twoje, skontestwała mgiełka. Szybko odnalazła źródło blokady; tysiące diabłów używając magii zamknęło Dziewiąte Piekło w bezmagicznej sferze.
WWWHA! A więc odgradzasz się sferą bezmagii. Dobrze, bardzo dobrze. Głupcze!
WWWWyszukała cel. Zobrazowała sobie postać. Skupiła się na niej. Uderzyła. Cios był bezgłośny. Efekt murowany.
WWWDiabeł otrząsnął się ze skupienia, podniósł głowę i spojrzał dookoła na resztę biesów. Uśmiechnął się lekko. Po czym zrobił krok do przodu przekraczając nie wykształconą jeszcze do końca barierę. Ogarnął go mrok. Ogarnęła go jasność. Ogarnęła go głupota. Padł wyczerpany na powierzchnię wody Dziewiątego Piekła. Podniósł powoli głowę. Zobaczył tylko błękit i unoszącą się nad nim czerwoną mgiełkę.
WWWWstań, powiedziała tonem nieznoszącym sprzeciwu. Usłuchał. Rozejrzał się i spojrzał przez chwilę w dół, poniżej krawędzi, na resztę Piekieł falujących poprzez barierę.
WWWA teraz słuchaj.


Image

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Dziewięć Piekieł
PostPosted: Thu Jun 21, 2007 4:34 pm 
Offline
User avatar

Joined: Thu Jun 24, 2004 12:21 am
Posts: 608
Location: Faîte, Queher
Image

WWWMinęło dużo czasu.
WWWMnóstwo dni, zajebiście dużo godzin i minut.
WWWCholernie dużo upierdliwych, upływajacych ciągle sekund, podczas których większość diabłów uzmysłowiła sobie wreszcie, że Dziewiąte Piekło, odseparowane od reszty Piekieł przez Nergala, przepadło. Nie dosłownie, bo tkwiło nadal w środku Kręgów, niczym wystający wrzód na dupie. Przepadło bardziej w przepastnej historii Piekieł, nawet tej najnowszej. Teraz liczyło się bardziej, kto z kim trzyma, kto na kogo ma haka, kto ma większy wpływ na resztę. Typowa piekielna sielanka, zwalczające się nawzajem frakcje, próbujace uszczknąć coś dla siebie z zanikającego powoli tortu. Mówcy piekielni, pojawiający się jak grzyby po deszczu, próbujacy przekonać masy do swoich zamierzeń, które po wnikliwym zrozumieniu mglistych i pozbawionych często logiki wypowiedzi, w swej konkluzji proponowały przywrócenie świetności Piekieł, ekspansję.
WWWTypowe sranie w banię.
WWWPojawiali się też tacy, którzy z całą moca chcieli rozliczyć przeszłość i ukarać przede wszystkim Mephisa, Boklera, Morganę, Faraa i Darkstara. Jednak bardzo szybko znikali w niewyjaśnionych okolicznościach; najczęściej z wielką dziurą we łbie w pomarańczowej toni bulgoczących jezior lawy. Inni, w całej tej sytuacji z upadkiem Piekieł, wietrzyli szeroko zakrojony spisek tajnych służb niebieskich, ale nie dane im było zbytnio rozwinąć swoich teorii, trudno bowiem je głosić będąc martwym, bądź zamknietym na wieczność w celi dwa na dwa. Listy wrogów, wymienianych z imienia alfabetycznie, mnożyły się jak piaskomroki pośród wydm Limbo. Każda na swój sposób była unikatowa; była zabawna, śmieszna i zupełnie oderwana od rzeczywistości, służąca najwyraźniej tylko jej twórcom.
WWWFakt jednak faktem, iż Dziewiąte Piekło przeszło, w zaledwie pięć miesięcy, w sferę legend i mitów, którymi diabelskie matki straszyły diablęta, a reszta uważała za barwną, ale niezbyt realną bajkę. A życie toczyło się swoim torem.

Image

WWWTymczasem...

Image

WWW... obserwuję, jak Dobry zmaga się ze Złym, jak Zły odpiera ataki Dobrego, jak obaj walczą. I żadna ze stron nie uzyskuje przewagi. Dochodzę do jedynego sensownego wniosku. Cała ta walka jest jednym wielkim bezsensem, pierdoleniem, czymś, co zostało zdeterminowane przez wierzenia ludzi i ten ich podział na rzeczy dobre i złe. Bo w zasadzie to oni stworzyli nas, nie na odwrót. To oni, będąc jeszcze na drzewach i nie potrafiąc sobie wytłumaczyć, dlaczego słońce zachodzi, stworzyli boga, czy też Boga. To oni również widząc powodzie, pożary lasów, trzęsienia ziemi, przypisali te zjawiska złym bożkom, czy też Diabłom. Tyle, że to ma się tak jak pięść do nosa, gdyby porównać ich wiarę do tego, co myśmy, anioły i diabły przeżyli. Taki wniosek odpowiada mi jak świni siodło. Bowiem zarówno my zbyt mocno wierzymy w wersję bóg (Bóg) - anioły - ludzie - diabły, aniżeli w wersję ludzie - bóg (bogowie/Bóg) - anioły i diabły, jak i zarówno ludzie zapomnieli, że to oni są naszymi stwórcami. I tu dochodzę to głównego paradoksu religii w każdym wydaniu. Teraz wiem, że prawdziwym stówrcą Dobra i Zła, czyli nas był człowiek, to on nas wykreował na takich jakimi jesteśmy, ale z drugiej strony zapomniał o tym, bądź też przez lata życia w kłamstwie uwierzył w wersję, którą sam nieopatrznie stworzył. A tymczasem my, dzieci człowieka, zyskując przez jego głupotę możliwość wpływania na decyzje ludzi, staliśmy się jego bogami/Bogiem/Dobrem i Złem. I obie strony urągając prawdzie tworzymy fikcję, w którą człowiek bezwolnie wierzy. I tu dochodzę do naprawdę pojebanego wniosku, że ludzie, mimo niby wolnej woli, bezmyślnie poddali się dyktaturze Dobra i Zła, ba! stworzyli nawet religie, które tą teorię porządkują. A my, chamskie dzieci stworzone z niczego, świadomie głupotę człowieka wykorzystujemy. Z powodzeniem dla nas.
WWWBezsens?
WWWAle pierdolić to, nie jestem filozofem (na szczęście).
WWWWidzę, jak znów Dobry ze Złym pojawiają się na ostatnim piętrze Wieży Triumwiratu, w największej sali, znowu walczą. Znowu wymiana ciosów, znowu pozbawione emocji okładanie się mieczami. Znowu nuda, nic się nie dzieje, pociąg do Trzebini...
WWWNagle zaskoczenie. Dobry potyka się o jakis fragment czegoś, co leżało na podłodze. Nie widzę, co to, ale to nie ma znaczenia. Potyka się i upada. Zły przechodzi do kontrataku i napiera. I teraz kolejne zaskoczenie, bo czuję, że moje ciało wraca do mojego kształtu a mój duch znów odzyskuje możliwość poruszania się. Jednocześnie dociera do mnie fakt, że w prawej dłoni pojawia sie znikąd zwykły stalowy miecz. Chwilę ważę go w dłoni, jednocześnie Zły robi potężny zamach w głowę Dobrego.
WWWUderz, słyszę w głowie wyraźną prośbe D. Bezwiednie wykonuję polecenie, a w zasadzie moje ciało bezwiednie poddaje się jego woli. Klinga wcina się w kaptur mrocznej postaci, przechodzi przezeń bez najmniejszego oporu, a ja lece na mordę, zaskoczony ponownie.
WWWNic nie dzieje się przez chwilę, wtem Zły przechodzi parę kroków ponad Dobrym i... o piekielne moce, przewraca się na posadzkę i z głośnym sykiem parującej wody znika.
WWWDobra robota, słysze ponownie głos Dobrego, a wtedy już świadomie podejmuję decyzję i wbijam miecz prosto w świecące oblicze D. I ta sama śpiewka. Nic się nie dzieje przez chwilę, po czym obleczone w biel ciało znika z sykiem parującej wody.
WWWStoję (juz nie będę zaznaczał, że zaskoczony) i mierzę wzrokiem miecz. Co jest do kurwy nędzy? Byłem świadkiem tego, że nagle Dobro i Zło stali się ta samą stroną medalu? A ja ich pokonałem? To w takim razie co?
WWWSprawdzam. Bąbel czasowy wokół Wieży Triumwiratu tkwi nadal na swoim miejscu. Bomba. Czyli teraz zamiast dwóch pojebów walczących od momentu stworzenia, jestem ja. I gówno mogę? Czy w takim razie wszystko, co do tej pory było, było zwykłą fiksacją szaleńca? Czy w takim razie wszystko jest jakąś chorą wersją Matrixa?
WWWDrżenie przebiega poprzez Wieżę. Pewnie echo zniszczenia Dobrego i Złego. Spróbuję je wykorzystać. Udaje mi się stworzyć tylko niewielką wyrwę. Moja ulotna część, czerwonawa mgiełka przenika, reszta zostaje. Cóż...


Image

WWWŁOSKOT PRZELEWAJĄCEJ SIĘ PRZEZ KRAWĘDŹ WODY BYŁ OGŁUSZAJĄCY, A PRĄD TAK SILNY, ŻE KRĘPOWAŁ RUCHY BIESA, KTÓRY BRNĄŁ PO PAS W KIERUNKU OSTATNIEGO Z SZEŚCIU COKOŁÓW MOCUJĄCYCH GIGANTYCZNE ŁAŃCUCHY WIEŻY TRIUMWIRATU. STRUGI ROZBRYZGIWAŁY SIĘ NA JEGO POTĘŻNYCH BARKACH I SPŁYWAŁY KASKADAMI PO BŁONIASTYCH SKRZYDŁACH. W RĘKACH TRZYMAŁ TOPÓR, LŚNIĄCY OD WODY I PULSUJĄCY LEKKĄ CZERWIENIĄ.
WWWZAMACH.
WWWUDERZENIE.
WWWWZMOCNIONE OSTRZE ZATOPIŁO SIĘ W OGNIWIE KRZESZĄC SKRY, KTÓRE ZARAZ Z SYKIEM ZGASŁY W WODZIE. NA POWIERZCHNI METALU POJAWIŁA SIĘ TYLKO MAŁA RYSA. DIABEŁ ZAMACHNĄŁ SIĘ JESZCZE RAZ I KIEDY JUŻ MIAŁ OPUŚCIĆ TOPÓR, OGNIWO ŁAŃCUCHA ZACZĘŁO LEKKO PULSOWAĆ I POKRYWAĆ SIĘ PAJĘCZYNĄ PĘKNIĘĆ, KTÓRE POWOLI OBEJMOWAŁY CAŁOŚĆ.
WWWAŻ WRESZCIE...


Image

WWWTymczasem... kiedy życie zaczeło się znów toczyć normalnym, diabelskim torem, Wieża Triumwiratu, a zaraz potem całe Dziewiąte Piekło eksplodowało kaskadą płomieni, kłębiących się czarno-czerwono-pomarańczowo-żółtawych chmur i tak cholernie potężnym hukiem, że aż trudno go opisać.
WWWA w epicentrum wybuchu zamajaczyły się trzy sylwetki.
WWW- Wróciliśmy - wypowiedziały prawie równocześnie.
WWW- Teraz kąpiel i zaczniemy większość wbijać na pal - dodał spokojnie Mephis spoglądając na Boklera i Morganę.
WWW- Kąpiel zdecydowanie tak - powiedziała Morgana. - A wbijanie na pal, hmmm... wolę palenie na stosie, powolne przypiekanie... cholera, jak miło wrócić.
WWW- Co tam pal czy ogień, zniszczyć ich, tyle wam powiem - Bokler z iście diabelskim uśmiechem obrócił się w stronę kamery i przesłonił skrzydłami cały ekran.

Image

WWWŻycie przestało biec normalnym torem, szybko zawróciło i po przestawieniu zwrotnicy, zaczęło biec torem normalnym dla Piekieł znanych za panowania Trójcy.

Image

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Dziewięć Piekieł
PostPosted: Tue Jul 03, 2007 5:07 pm 
Offline
User avatar

Joined: Fri Mar 26, 2004 5:37 pm
Posts: 1464
Location: Imperium
Pusta, szara równina. Spod pokrywającego ją popiołu gdzieniegdzie wystają kości, ludzkie, elfie, krasnoludzie, nawet należące do aniołów. Częste są też diabelskie resztki. Niektóre leżą tu od bardzo dawna - czasem odkrywa je wiatr, bezustannie wiejący tutaj i przerzucający pokłady popiołu, tworzący z niego morze szarych diun.
Na horyzoncie monotonny krajobraz, ciągle taki sam, z jednym tylko wyjątkiem - w dali można zauważyć ogromny kształt, szeroki na wiele kilometrów, którego szczyt ginie w chmurach pyłu, wznoszących się z równiny.
To ogromne wrota. Oddzielają przedsionek piekła od piekła właściwego, Kręgów i Baatoru. Nigdy się nie otwierają i są tak stare, że podobno zdołały wykształcić własną świadomość. Nie wiadomo, czy to prawda. Tylko jedno jest pewne - że pod wrotami znajduje się mikroskopijna sylwetka...

____

- No i widzisz... - Faroo, oparty plecami o wrota, rozmawiał z lezącym w pyle czerepem taanri. Czerep, z powodu bycia martwym, nie odpowiadał. Imperator nie wyglądał na zmartwionego tym.
- Wtedy on pognał na złamanie karku w głąb Piekła, rozumiesz? Zupełnie bez zastanowienia... Uważa, że skoro przeniosłem go do Przedsionka, to teraz całe Piekło jest jego, niezłe, co?
Czaszka chyba uważała, że niezłe, bo się uśmiechała. Co prawda, inaczej nie mogła, ale to nic nie zmieniało.
- A że do Piekła droga dla żywych jest zamknięta - Faroo przypomniał sobie Caibre - W większości zamknięta, to zatrzyma się tutaj, na wrotach. Bez zaproszenia dalej nie przejdzie.
W powietrzu zmaterializowało się jabłko, Imperator zręcznie je złapał i wgryzł się w owoc.
- A co my zrobimy, gdy się tutaj pojawi? Bez filozofii, zabijemy go. A jeśli się uda, to pobawimy się z jego duszą.
Faroo przypomniał sobie ostatnie słowa Zarova:
- ... wracam na stare śmieci ... Czyżby ktoś szukał pogodzenia z przeszłością?
Obcasem buta rozkruszył czerep, patrzący na niego z wyrzutem zakurzonymi oczodołami.
- Nieważne, dla niego nie będzie odpoczynku. Cokolwiek planował, tutaj kończy się jego droga.

____

Nagły błysk na równinie, pył wznoszący się i wirujący wokół nagle zmaterializowanej postaci.
- To nie wygląda jak Baator - stwierdził c914, nagle zatrzymany w swej bezcielesnej podróży ku jądru Piekła. Jego wzrok prześliznął się po ogromnych wrotach, omiótł popielną pustynię i zatrzymał się na jedynym kolorowym elemencie krajobrazu. W popiele leżał mały, czerwony ogryzek jabłka.
- Nudziłem się - Zarov odwrócił się, słysząc za sobą głos.
- Ty...
- Powiedziałem, że Cię zabije - przerwał Faroo, wyciągając dłoń. Szron powoli osiadał na popiele dookoła niego.
- Żegnaj.
Chmura pyłu, wywołana uderzeniem telekinetycznym, wzbiła się na kilkaset metrów w górę. Zaś w jej środku...
- Cholera jasna! Szybki jest - zaklął Imperator, chwytając pordzewiałą halabardę wystającą z popiołu. - Takie pudło...
Rozejrzał się dookoła. Pył skutecznie przesłaniał wszystko, więc spróbował kilku innych trybów wizji. Chociaż nie musiał tego robić - był przy wrotach Piekła, na swojej dziedzinie. Doskonale wyczuwał Zarova.
- Widzę Cię, Czerwony - uśmiechnał się.

_________________
"Przestańmy własną pieścić się boleścią, przestańmy ciągłym lamentem się poić,
Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią, Mężom przystoi w milczeniu się zbroić"


Last edited by Faroo on Sat Sep 29, 2007 9:25 pm, edited 1 time in total.

Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Dziewięć Piekieł
PostPosted: Thu Sep 06, 2007 5:53 pm 
Offline
User avatar

Joined: Thu Jun 24, 2004 12:21 am
Posts: 608
Location: Faîte, Queher
Bokler złapał Mephisa za ramię.
- Poczekaj przyjacielu - powiedział.
- O co chodzi Boklerze? - morlock spojrzał w czerwone oczy biesa. Morgana również się zatrzymała.
- Nie wiem, nie potrafię znaleźć na to odpowiedzi. Ale jedno jest pewne, to nie jest Piekło, jakim je zostawiliśmy.
Mephis oparł dłonie na ramionach Boklera.
- Wszyscy jesteśmy nieco zaskoczeni obecną sytuacją i tym, że zdołaliśmy powrócić - diabeł potrząsnął głową. - Przyznam, że poszło szybko. Zbyt szybko. Ale to kwestia najbliższej przyszłości i tego, co zrobimy. A możemy wiele. Możemy... - umilkł widząc ten szczególny błysk w oku Boklera. Błysk świadczący o tym, że bies już podjął decyzję. - Kurwa, nie poddawaj się tak łatwo. Nie do tego zostaliśmy stworzeni, nie dla porażki stałeś się diabłem.
- Łatwo tobie mówić, jesteś diabłem od początku, ja kiedyś byłem człowiekiem. Najwyraźniej moja ludzka natura zaczyna brać górę.
Mephis puścił biesa i uniósł ręcę do góry.
- To nie mnie przekonywać ciebie, to nie ja muszę zmierzyć się z przeszłością. Mogę pokazać ci tylko ścieżkę - lekko przechylił głowę i płonące otoczenie Piekła znikło, zastąpione jasnym światłem Queheru. - Ale tylko od ciebie zależy, czy wrócisz na nią, czy uprzesz się by iść tą, którą wybrałeś - przerwał na chwilę i rozejrzał się po okolicy. - Spójrz jak daleko zaszedłem, aż trudno sobie wyobrazić, że to co widzisz to cel do którego każdy morlock dążył przez całą historię Hegemonii. Trudno sobie wyobrazić, że to miejsce było kiedyś pełne diabłów. A teraz w tym miejscu mam cię zamiar zostawić, byś mógł dokonać swoich życiowych wyborów i zdecydować, co tak naprawdę chcesz robić. Nie mogę cię zmusić do zostania, choć mógłbym spróbować - uśmiechnął się. - Ale po co? Sam wiesz, co w tym momencie będzie lepsze dla ciebie. A wtedy wiedz, że będę czekał. I jeśli będziesz chciał wrócić, twoje miejsce będzie na ciebie czekać. Wystarczy, że powiesz.
Bokler nie odezwał się. Po prostu odwrócił się na pięcie i po chwili jego sylwetka zniknęła w jasności.
Mephis odwrócił się również, jasność zniknęła zastąpiona na nowo obrazem Piekła. W morlocku zawrzała wściekłość. Taka pochodząca z najgłębszych pokładów jego podświadomości.
- Odszedł? - spytała Morgana.
- Tak.
- I teraz co?
- Nic - warknął. Jego wściekłość potrzebowała ujścia. Daleko nie musiał szukać. Jego wzrok zogniskował się na jedynym punkcie zbocza Diabelskiej Góry w północnym pasmie Baatoru.
Na Twierdzy Thellis.

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Dziewięć Piekieł
PostPosted: Sat Sep 29, 2007 9:08 pm 
Offline
User avatar

Joined: Fri Mar 26, 2004 9:47 am
Posts: 1249
Location: Ośrodek wypoczynkowy "Nomad"
- Widzę Cię, Czerwony – Imperator uśmiechnął się i z zamachem cisnął halabardę w miejsce gdzie wyczuwał obecność Zarova.

Ostrze po krótkim locie raptownie zatrzymało się w powietrzu, moment później tuż przy nim zmaterializował się c914. Od niechcenia wykonał niedbały ruch dłonią. Wisząca broń bezwładnie upadła kilkanaście metrów dalej głęboko zakopując się w szarawym piasku.
- Uparty jak zawsze – Zarov westchnął i niespiesznie skierował sie do Fara. Tamten wyczuwając intencje Sergieja wyprostował się i przyjął postawę bojową.
- Wreszcie Czerwony zaczynasz rozumieć o co chodzi! Żywy nigdzie stąd nie wyjdziesz, przynajmniej do czasu aż ja tu jestem.
- Imperatorze, jak bardzo kochasz swój dom... Anyszum? - warząc każdy krok prowadzący bliżej przeciwnika spytał c914.

Wyraźnie zaskoczony Faroo nic nie odpowiedział wiec Sergiej kontynuował, słowa które wypowiadał wyraźnie wprowadzały go w dobry nastrój.
-Nie kojarzysz? Taka niezbyt duża planeta ale za to z bogata populają. Taka planeta na powierzchni której nieopatrznie pozwoliłeś wylądować mojemu okrętowi... Nic nie mów, jeszcze nie teraz. - Zarov pohamował zbierany w Imperatorze gniew. -O tak wyglądał na stary, bardzo stary, jeszcze z czasów C.C.P, ale w pełni zbudowany z krystalicznej materii – c914 nie powstrzymał się od śmiechu – Imperatorze pozwoliłeś bym podłożył pod twoim nosem jednego gigantycznego konia trojańskiego który gdy teraz mówię wykonuje już swoje zadanie! Jestem wdzięczny.
- Ty skurwielu! - Syknął Faroo.
- Zanim coś jeszcze dodasz... tak jestem skurwielem i dupkiem ale na pewno nie idiotą którym teraz ty jesteś stałeś się. Myślałeś ze będziemy walczyć, ha! - c914 głośno ironicznie roześmiał się - Nie jestem j szeregowym żołnierzem, superbohaterem rodem z CA. Walka twarzą w twarz to domena prymitywów, tych którzy są stworzeni do słuchania i wykonywania, a nie mówienia i wydawania...

Nerwy Imperatora puściły, a on sam rzucił się na Zarova tak raptownie iż tamten nie zdążył zareagować. Masywne twarde niczym stal dłonie Fara zacisnęły się na szyi Sergieja.
- Zabije cię teraz, potem kolejny raz i jeszcze raz, będę mordował cię przez całą wieczność w najgłębszych czeluściach Batoru. Ale najpierw powiesz mi co zrobiłeś Anyszum i grzecznie – dłonie niczym imadło jeszcze mocniej zacisnęły się na gardle c914 – wszystko odwrócisz.

Zarov raptownie odrzucił dłonie imperatora od swojej szyi jednocześnie odskoczył na kilkanaście metrów.
- Nie- łapiąc oddech rzekł stanowczo – Los twojego świata został przypieczętowany, niestety mi nie będzie dane zobaczyć jak moje dzieło rośnie i rozwija się żywiąc się tym co jeszcze jest wielkim imperium.

Z tumanu kurzu wystrzeliła niczym strzała z łuku zakopana halabarda, swoje nagły lot zakończyła zagłębiając sie w plecy Zarova. C914 upadł na kolana, z ust i nosa zaczęła cieknąc mu krew.
He...he... – dławiąc się czerwoną wydzieliną ostatkiem sił Sergiej mówił – Żywy powiadasz nie przejdę wiec może jako martwemu uda się.... i satysfakcji zabicia mnie tez ci nie dam! Przegrałeś.... twoja zemsta została niespełniona, a twój świat już... już... wkrótce ulegnie zagładzie. He...he...he... Piękne zakończenie nieprawdaż... Bywaj! - ciało admirała osunęło sie na sypki piasek. Krystaliczna materia wypełniająca mundur szybko rozlała się po zwłokach konsumując je całkowicie, a następnie w akcie kanibalizmu siebie.

Bezradny wobec tego czego był naocznym świadkiem Imperator pozostał sam na pustkowiu przedsionka piekieł. Już nie wyczuwał obecności Zarova.

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Dziewięć Piekieł
PostPosted: Sat Sep 29, 2007 9:44 pm 
Offline
User avatar

Joined: Fri Mar 26, 2004 5:37 pm
Posts: 1464
Location: Imperium
- Gówno, Zarov - powiedział spokojny już Imperator, patrząc na miejsce, gdzie umarł przeciwnik - Myślisz, że możesz zniszczyć Imperium? MOJE Imperium?
Jego sylwetka zaczęła się rozmywać. Tutaj już nie był potrzebny, inne sprawy wymagały dopilnowania.
- Mogę na siebie przyjąć wszystko, co wymyślisz... Wszystko.

_________________
"Przestańmy własną pieścić się boleścią, przestańmy ciągłym lamentem się poić,
Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią, Mężom przystoi w milczeniu się zbroić"


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Dziewięć Piekieł
PostPosted: Wed Jan 09, 2008 10:07 pm 
Offline
User avatar

Joined: Thu Jun 24, 2004 12:21 am
Posts: 608
Location: Faîte, Queher
Image
WWWSpoglądał na twierdzę skrzącą się w promieniach piekielnego słońca.
WWWByła tam, czekała. Jakby...
WWWCoś.
WWWWarknął odrzucając czarną opończę i ruszył. Płomienie otaczające jego ciało przygasły lekko. Po kilku krokach zarys jego postaci zniknął.

Image

WWWEksplozje pojawiały się wszędzie.
WWWEfektowne.
WWWBarwne.
WWWJasne.
WWWZabójcze.
WWWA pośród nich postać w płomieniach.

Image

_________________
Image


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Dziewięć Piekieł
PostPosted: Fri Mar 07, 2008 7:06 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sat Jan 08, 2005 10:46 am
Posts: 657
Location: Baator
Tyle straciłem dla tego wszystkiego, i po co?Dla jakiejś pyustej mocy?Dla pustych czynów czy dla konieczności robienia „czegoś”. Kiedyś, myślałem że to wszystko przyniesie mi jakąś satysfakcje. A teraz...




Diabeł pokręcił głową. Unosząc sie wysoko ponad swą dawną twierdzą w swej ludzkiej postaci, podziwiał jej brutalne piękno. Tłuszcze krzątające się w około. Życie wróciło w jej progi.
- Nie tracisz czasu Mephisie. A wiesz chociaż po co to robisz? -Zaczął przypominać sobie wszystkie przypominać wszystkie plany które mieli. Te które udało się zrealizować, jak i te co pozostały tylko w ich umysłach.
Bezwartościowe. - Zniknął pozostawiając wszystko swemu biegowi. Czas pokaże...



Przechadzał się pośród swoich dawnych skarbów, teraz tak mało znaczących. Tajemnice jego ukrytej sfery pozostały nie odkryte przez nikogo. Choć było tu naprawdę niewiele.Chodząc pośród wszechogarniającego mroku tylko, który mogły przebić tylko oczy tych, co przybywają tu za jego wolą, oglądał góry skarbów świata śmiertelnych.
One były pierwszymi jakie zaczął gromadzić, kiedy górę wzięła nad nim chciwość. A nowe moce dawały mu tak wielkie możliwości, dał jej upust. Sięgnął do pierwszego kopca. Złote monety przelatywały mu przez palce. Zacisnął pieść. Bezwartościowe. Cisnął je więc daleko w mrok, zostawiając za sobą.
Parę godzin zajęło mu przejrzenie wszystkich tytułów w jego bibliotece. Księgi, wiedza tajemna i mistyczna. Legendy hymny i epickie opowieści. Wszystko co mogło dać mu moc. Zamknął jedną z ksiąg wstając od okrągłego stołu. Zdobione krzesło przewróciło się pchnięte zbyt energicznie. Patrzył na nie przez chwilę...księga wylądowała tuż obok niego. Jest tak samo bezwartościowa.
Gdy stanął na progu jedynej kształtnej komnaty w której wielkie, czerwone sklepienie promieniowało własnym, lekko przytłumionym światłem. Stojaki z bronią wszelkiego rodzaju ustawione w rzędach przy owalnych ścianach. Na jej środku stały w kręgach poustawiane klatki z najciekawszymi okazami jakie miał. Zwykł spędzać tu tyle czasu, zastanawiając się jak wykorzystać to wszystko dla zdobycia władzy...wielkiej władzy. Gdy zbliżał się do środka, ujrzał w końcu swe ulubione miejsce. Wielką sofę, na której mógł spokojnie podziwiać swe zdobycze. Siadł tam mimowolnie, probując sobie przypomnieć tamto uczucie.Nie mógł, był pusty.
- Jakie to wszystko żałosne. - Umilkł, powoli przekrzywił głowę patrząc za swą lewą ręką, która odruchowo czegoś szukała. Czegoś co zawsze tam było...oczy diabła zajarzyły się na czerwono, głębią tysiąca krwistych jezior piekieł.
- BEHEMOTH! - Diabeł momentalnie przyjął swe przeklęte oblicze. Mocarna łapa chwyciła mebel. Sofa roztrzaskała, się ciśnięta o jedną ze ścian.
Wszystko twoja wina suczy synu. Wyrwę ci wszystkie wnętrzności gołymi rękami! - Nie mając nic pod ręką, spojrzał na jedną z klatek. Byął w niej złąpana przez niego dawno temu deva, którą trzymał bardziej dla rozrywki niż dla potrzeby. Patrzyłą teraz na niego z przerażeniem.
Nawet nie zdarzyła zareagować, wściekłość dodała mu szybkości. Jego ręka przeszła między magicznymi kratami, nic sobie nie robiąc z zaklęć ochronnych. Chwycił za gardło, palce zacisnęły sie w żelaznym uścisku.
- Wszyscy jesteście reliktami przeszłości, które nie mają znaczenia. Prawda moja droga? -
Patrzył jak powoli uchodzi z niej życie, ograniczona więziennymi pieczęciami nie mogła się nawet bronić. Padła martwa na ziemie. Diabeł patrzył na nią przez chwilę. Po czym zniknął, pozostawiając, znów zostawiając wszystko...


Pojawił się, już w swej ludzkiej formie pośród kamiennych pustkowi. Odległego świata gdzie jakiś czas temu poszukiwał kryształu. Którego moc wydawała mu się teraz taka błaha.
Stał tu, gdzie kiedyś wylądował wiekuisty artefakt. Tu gdzie przyprowadził go Behemoth. Rozglądał sie dokoła, szukając czegoś kilka godzin. W końcu usiadł na jednym z kamieni, zastanawiając się co przeoczył. Omiatając wszystko wzrokiem probując się skupić, trafił w końcu na coś, malutki błysk, odbijający światło. Podszedł powoli w to miejsce, odłamek kryształu.
Malutki kawałek który musiał się odłamać podczas ich walki. Odłamek który nie został wchłonięty.
- Jednak opłacało się tu przyjść. - Uśmiechnął się podnosząc niewielki krystaliczny odłamek. Spojrzał w niego tylko na ułamek sekundy. Nagły podmuch wiatru zmącił ciszę tego miejsca.
Haha, ludzkie zrezygnowanie lordzie Mephis? Być może. Słabości..również.- Kryształ wtopił mu się w rękę z piskiem. Bokler spojrzał w niebo.
- Ale upór mam też człowieczy, tak jak pragnienie zemsty. - Oczy znow zajaśniały mu na czerwono. Twarz promieniała czystą nienawiścia.
- A teraz mam jej tyle, że starczyło by dla wszechświata na całe eony. Dzięki ci Behemocie. - Uniósł się wysoko, ponad szare kamienne szczyty.
- Wasz czas już się skończył, przepadnijcie! - Uderzając w powietrzy ręką zdmuchną kręcący sie przed nim piasek. Ryk pękających skał przeszył powietrze. Trzaskając niczym pioruny, ginęły tysiącletnie skały.
- Teraz dałeś mi kolejny powód do działania. - Diabeł zniknął, pozostawiając niewielki świat w ruinie.




Ludzkie myśli nie znają ograniczeń, ograniczeniem tych marzeń są tylko ludzkie możliwości. Zdejmij te ograniczenia...


Top
 Profile  
 
Display posts from previous:  Sort by  
Post new topic Reply to topic  [ 28 posts ]  Go to page Previous  1, 2

All times are UTC + 1 hour


Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 0 guests


You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Search for:
Jump to:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group