Tak jak siedzieli tak siedzą znowu, ale już nie tak znudzeni. teraz co kilka minut ktoś podchodził do stolika, odsuniętego na blok w dyskretne miejsce co chroniło przed wścibskimi. A kiedy ktoś wszedł nie widział ich. Trzeba było poprosić Barmana. A ten wiedział kogo zaprowadzić o kogo nie. prowadził więc do marynarzy, innych im podobnych najmitów, piratów, łowców przygód. Jeśli miał dobry statek, i szczere myśli. Bo na krucjatę, trzeba przejść kwarantannę na wyspach Aniołów. A tam nie każdy wejdzie. A muszą przejść tam metamorfozę. Bo inaczej nie przeżyją walki z kanibalami. Zebrali wielu ochotników. A rozmowa wyglądała tak.
-Warchoły?
-Ta a co?
-Aszera, Borgia, i ten kij- wciągnął przybyły kawałek kijka z zanadrza- ten!
Siedzący brali kij, i przykładali do reszty, oddawali i mówili.
-Dobrze, wiesz po co to spotkanie?
-Nie bardzo- zwykła odpowiedź- Ktoś ma kasę na zbyciu, a potrzebuje- i tu bywało różnie- Niszczyciela, ścigacza, statków desantowych itp.
Właśnie -odpowiadał Anioł- Ale do tego jeszcze dobrych załóg. Nie tylko wyszkolonych. Zapłata będzie dobra, ale co po zapłacie, jak nie będzie cieszyć, a misja jest trudna.
Potem oglądali info o statkach załodze i odprowadzali na pomost z którego płyneło sie na wyspy.cdn w świat aniołów.
viewtopic.php?f=3&t=916