[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4246: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4248: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4249: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4250: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
Multiworld • View topic - Shiroue - Dom Psiej Ligi

Multiworld

Nothing is impossible in the Multiworld
It is currently Thu Apr 03, 2025 10:21 pm

All times are UTC + 1 hour




Post new topic Reply to topic  [ 328 posts ]  Go to page Previous  1 ... 18, 19, 20, 21, 22
Author Message
 Post subject:
PostPosted: Sat Sep 30, 2006 5:34 pm 
Offline
Demokratyczny Moderator
User avatar

Joined: Tue Sep 09, 2003 5:02 pm
Posts: 1736
Location: Somewhere in the world
Distant otworzył oczy. Aria stała obok lekko zdezorientowana. Przedziwna wizja magów Shiroue opadła. Nigdy więcej teleportacji poprzez przestrzeń multiświatową nigdy. Nie lubił gdy dopadała go paranoja. Shiruańscy magowie znali wiele trików, ale nie aż tyle. BOZ spoczywał bezpiecznie obok na podłodze.

- Witamy na pokładzie szefie. - Krzyknął Gilgamesh.

- Gdzie jesteśmy? - Aria rozejrzała się do okoła. Obok na podłodze spoczywał nieprzytomny Caibre.

- Witam panienko! Jesteś wewnątrz mnie! Jestem Phoenix. Nieprzytomny mężczyzna to Caibre. Zawiozłem go do Starożytnych, ale stwierdzili, że nie chcą go trzymać go u siebie do czasu powrotu "Stwórcy ^_^", ciekawe czemu... - Odezwał się ciepły głos komputera.

- Phoenix status. - Odezwał się Distant.

- Jesteśmy w pierwszej zewnętrznej warstwie hiperprzestrzeni Wszechświata Shiroue. Sir! -

- Kurs na gwiezdne wrota na zewnątrz systemu CA -

Statek otworzył wrota do systemu CA i cichutko przemknął do celu.

_________________
Nothing is impossible...


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Sat Sep 30, 2006 5:47 pm 
Offline
User avatar

Joined: Fri Oct 03, 2003 9:40 pm
Posts: 921

_________________

Overcoming obstacles is my business. And business is good.



Avatar powstał dzięki uprzejmości tego .


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Sat Sep 30, 2006 7:28 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sun Jul 30, 2006 9:00 pm
Posts: 264
Location: outer space, outer time
-Dobrze. O czym chciał pan ze mną pomówić? I czemu pan Honig nie powinien tego usłyszeć?- zapytał Szary prosto z mostu
-Po pierwsze...
-ŁUBUDU!-wybuch pioruna kulistego brutalnie przerwał wypowiedź dyrektora
-Niech pan coś z nimi zrobi! Jest pan ich opiekunem!

W odpowiedzi Szarodziej otworzył okno i rzucił przez nie kulę ognia, która pękła w powietrzu na setki mniejszych. Tak powstałe marzenie piromana skutecznie przerzedziło szeregi żartownisiów. W przeciweństwie do studentów dyrektor i Szary doskonale wiedzeli, że nikomu i tak się nic nie stanie (w końcu trudno zabić kogoś iluzją)

-Dziękuję panie el Vingre. Teraz druga i znacznie ważniejsza sprawa...
-Sprawa Samsona?
-Dokładnie. To naprawdę zdolny mag, i całkiem porządny demon. Jednakże Szarodzieju-dyrektor zrobił efekciarską pauzę- Sprowadziłem go z Veernu, ponieważ chcę otworzyć nowy wydział uniwersytetu, tylko nie jestem pewien, czy ci się spodoba
-Domyślam się o co chodzi...demonologia stosowana?
-Zgadłeś. Wiem, jaki jesteś wrażliwy na aurę, a podczas rytuałów wezwań demonów uwalnia się dużo złej energii. Musisz to przetrzymać. I chcę cię prosić, żebyś od czasu do czasu wizytował te lekcje
-Pan chyba żartuje!
-Naprawdę mi przykro, ale w tej uczelni tylko ty masz jakie takie pojęcie o demonologii. Żeby nie próbowali wezwać niewiadomo kogo, rozumiesz.
-Oczywiście. Może pan na mnie liczyć

-"Mistrzu, czy to była mądra decyzja?"
-"Nie, ale była słuszna"
-"Pozostaje nam tylko mieć nadzieję, że potwór nie będzie próbował żadnych sztuczek"
-"W razie czego, podleć mu nad głowę i zrób Masową Enropię Chaosu"
-"Jasne"-żółwik uśmiechnął się mentalnie-"Co tylko mistrz rozkaże"

_________________
Sztuczna inteligencja nadaje nowe znaczenie złośliwości rzeczy martwych...

...obrazy...one ożywają...


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Sat Sep 30, 2006 8:08 pm 
Offline
User avatar

Joined: Fri Oct 03, 2003 9:40 pm
Posts: 921

_________________

Overcoming obstacles is my business. And business is good.



Avatar powstał dzięki uprzejmości tego .


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Sat Sep 30, 2006 8:14 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sat Oct 11, 2003 8:54 am
Posts: 109
Location: Gdynia
Vertis pozostawił dowodzenie Generałowi Jenkinsowi, ponieważ bitwa po kilku minutach była już przesądzona. Myrmidianie wskakiwali na pokłady trzech sprawnych okrętów niby latające ryby. Załogi biegały otumanione Syrenim Śpiewem pod ostrza żołnierzy. To nie była bitwa tylko rzeź. Niektórzy Myrmidianie czuli się oszukani brakiem oporu ze strony przeciwnika.
Niektórzy w panice po prostu zwijali się w kłębek. Z ich uszu ciekła krew - wpływ Śpiewu. Myrmidianie jednak nie okazywali litości nikomu, kto nie wyglądał na wyższego rangą. Kapitan jednego ze statków zdołał przed straceniem przytomności puścic okręt cała naprzód.
Mag o głowie konika morskiego przywołał z glębin do pomocy olbrzymią ośmiornicę, która oplotła statek swymi potężnymi mackami, zatrzymując go w miejscu.
Po dziesięciu minutach An Khalu przechadzał się już po pokładzie okrętu flagowego. Broń i sprzęt zostały nienaruszone, a na wielkich latających płaszczkach lecieli w ich stronę elficcy magowie. Dało się też słyszeć charakterystyczny pomruk poduszkowców. Psia Liga przystąpiła szybko do zabezpieczenia danych komputerów pokładowych.
Jako pierwszy z sił Kłów przybył oddział Tetra, wraz z drużyną techników oraz kilkoma medykami.
Romulus podłączył się natychmiast do terminalu, Khorte pognał do maszynowni wraz z technikami, natomiast Jade z drużyną medyczną starał się utrzymać niedobitków przy życiu. Tylko po to, żeby cię potem ciąć rozgrzanym nożem, pomyślał w duchu Jade opatrując jakiegos wyższego szarżą oficera. Już ja z ciebie wyciągnę więcej, niżbyś księdzu zwierzył, łachmyto...

Romulus nieprzerwanie wydawał komputerowi polecenia, nucąc pod nosem radosną melodię. Atak był tak nagły i druzgocący, że kapitanowie statków zupełnie zaskoczeni nawet nie pomyśleli o uaktywnieniu procesów somozniszczenia. I to ma być wyszkolona załoga? - Pomyślał. Litości!
Te informacje bardzo się przydadzą w Instytucie, odnotował w duchu z satysfakcją.

Reszta sił przybyła niedługo potem. Zastępcze załogi wprowadziły zdobyczne okręty do najbliższego portu. Reszta zrujnowanych statków została sprawdzona, a duża część zagrabionych dóbr odzyskana.
Morskie drapieżniki natomiast rozpoczęły ucztę, ktora nie miała się skończyć jeszcze przez kilka dni.

_________________
"...niepowodzenie uderza w nas bardziej,
kiedy jest rezygnacją."

Gichin Funakoshi


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Sat Sep 30, 2006 8:44 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sun Jul 30, 2006 9:00 pm
Posts: 264
Location: outer space, outer time

_________________
Sztuczna inteligencja nadaje nowe znaczenie złośliwości rzeczy martwych...

...obrazy...one ożywają...


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Sat Sep 30, 2006 9:30 pm 
Offline
User avatar

Joined: Fri Oct 03, 2003 9:40 pm
Posts: 921

_________________

Overcoming obstacles is my business. And business is good.



Avatar powstał dzięki uprzejmości tego .


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Sat Sep 30, 2006 9:39 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sat Oct 11, 2003 8:54 am
Posts: 109
Location: Gdynia

_________________
"...niepowodzenie uderza w nas bardziej,
kiedy jest rezygnacją."

Gichin Funakoshi


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Sun Oct 01, 2006 3:05 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sat Oct 11, 2003 8:54 am
Posts: 109
Location: Gdynia

_________________
"...niepowodzenie uderza w nas bardziej,
kiedy jest rezygnacją."

Gichin Funakoshi


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Sun Oct 01, 2006 5:46 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sun Jul 30, 2006 9:00 pm
Posts: 264
Location: outer space, outer time
Po kilku godzinach Szary zauważył...coś. Wyglądało to jak dziury w aurze Shiroue.
-Chochliki tutaj są
-Hm?- zdziwił się Samson. On nawet niczego nie wyczuł
-Och, wy wszyscy!- mag zwrócił się do płynących czółnami
-Osoby, które choć trochę znają się ma magii, niech wyczulą się na percepcję astralną. Szukajcie szczerb w aurze planety

Po chwili kotołaczka*, demon i czarodziej wyczuli największe skupisko chochlików. Wyjałowiona ziemia, sczerniała trawa i kikuty drzew dowodziły obecności złośliwych duszków.

-"Podleć tam i zrób możliwie jak najmniejszą Entropię Chaosu. Nie możemy dopuścić, żeby coś stało się Samsonowi i jednocześnie musimy rozwalić te chochliki"
-"Załatwione mistrzu. Zresztą demonowi nic się by nie stało. Jest na to za mocny"
-"Przezorny zawsze ubezpieczony. Teraz już leć"

Niewielki szary kształt pomknął z padołka Szarodzieja nad ziemie impów.

-"Stare Prawa wzywam was"-Wokół Grzbiecika zaczęły pojawiać się jasnobłękitne punkty-"Użyczcie mi swej siły"-punkty ułożyły się w koło, które zaczęło szybko wirować-"Dajcie mi moc, bym mógł zniszczyć tych, którzy was nie szanują!"-kilka chochlików, wyraźnie wystraszonych, zebrało się w chmarę i otoczyło żółwia, ale było za późno na atak-"Masowa Entropia Chaosu!"-wrzanął żółw w myślach. Słup błękitnawego blasku zalał wyjałowiony teren. Pobudzona aurą porządku zaczęła rosnąć trawa (dodajmy, że w idealnie równej odległośći od siebie, i każda jej kępka była dokładnie taka sama -> wszak, jest to aura porządku). Duszki zniknęły...

-Uuuch-Samson ukrył twarz w dłoniach
-Zaraz poczujesz się lepiej, wyjdźmy ze zmienonej strefy. Wybacz, to było jedyne wyjście- usprawiedliwiał się Szary. Żółw wrócił na jego padołek i przypatrywał się demonowi z miną winowajcy
-Następnym razem mnie uprzedź, ok?- głos poszkodowanego wydawał się być jeszcze bardziej ochrypły
-Jasne...Ej co to jest?!- krzyknął mag. Ściana drzew przed nimi była iluzją i to dość mocną. Ktoś bardzo się postarał, żeby poszukiwacze skręcili w lewo, zamiast prosto do wioski.
-Płyńcie tam- Szary wskazał na "drzewa"
-Eee, czarodzieju, tam jest las...-powiedziała kotołaczka
-Róbcie co mówię. Te drzewa to iluzja, jeśli przestaniecie w nią wierzyć, zobaczycie prawdę!

Rzeczywiście, członkowie załogi poinstruowani przez Szarego przepłynęli przez widmowy gaj (wrażenie przejścia przez iluzję jest porównywalne do przejścia przez szeroką na milimetr ścianę z piasku), za nimi popłynęły pozostałe czółna. Byli na miejscu.


* zakładam, że kotołaki są częściowo aktywne magicznie

_________________
Sztuczna inteligencja nadaje nowe znaczenie złośliwości rzeczy martwych...

...obrazy...one ożywają...


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Mon Oct 16, 2006 6:45 am 
Offline
User avatar

Joined: Sun Jul 30, 2006 9:00 pm
Posts: 264
Location: outer space, outer time
-Ok... Już jesteśmy. Pamiętajcie, że się nie odezwą, jeżeli nie zmieszacie z nimi krwi- szepnął Samson- Byłem już tu kiedyś
-Ej, tu wszystko wygląda spokojnie, może się wynieśli- Szary poszedł bliżej zabudowań wioski, która wyglądała rzeczywiście na opuszczoną.

No cóż, chyba jednak powiedział to za głośno, albo tubylcy mieli bardzo wyczulony słuch... Zaraz, gdy mag wyartykuował zdanie całe plemię zeskoczyło z drzew. Błysnęły groty strzał.

-Nie bój się- Szary usłyszał zza siebie -Weź kozik, natnij palec i wystaw go przodem do nich- wielka łapa wcisnęła mu do ręki nóż o niepokojąco zbójeckim wyglądzie. To musiał być Samson.

Czarodziej przejechał ostrzem po kciuku i pokazał go milczącym ludziom. Minęła chwila... i najbliższy z nich ukłuł się własną strzałą. Szybko przyłożył ranę do palca Szarodzieja. W jego ślady poszli współplemieńcy. Gdy mag miał rękaw cały we krwi, poszedł do niego ten, z którym po raz pierwszy "wymienił się" osoczem. Gestem zaprosił jego i resztę drużyny do wioski.

"Pierwszy", jak go ochrzcił w myślach Szary, okazał się wioskowym szamanem. Zdziwił się bardzo, kiedy grupa przeszła przez jego iluzję. Ucieszył się, gdy usłyszał o zagładzie chochlików.

-Dobrze, misja wykonana- ucieszył się demon, gdy czarodziej zrelacjonował mu przebieg rozmowy
-No to świetnie, możemy się wreszcie stąd wynieść. Wiesz, to mili i spokojni ludzie, ale musieli mieć przypływ głupoty, kiedy wybierali miejsce zamieszkania
-Czy ja wiem...moim zdaniem nie jest tak źle... Możesz przenieść wszystkich z powrotem do uczelni?
-Jasne- Szary wyrzucił w powietrze niewielką perłę, która pękła w locie tworząc portal.



Z powrotem na Uniwersytecie... Szary zmaterializował się na krześle w swoim gabinecie.
-"List do pana"
-"Co?"
-"LIST"
-"Wiem, że list. Muszę cię nauczyć pojęcia "pytanie retoryczne"
-"?"
-"Nieważne. Zaraz zobaczę od kogo przyszedł"- Szary przeczytał zmiętą kartkę, którą przy pewnej ilości dobrej woli można było nazwać oficjalną korespondencją. Uśmiechnął się z satysfakcją. I znikł
-"Mistrzu?"- Żółw zniknął tuż po swoim właścicielu.

Przepraszam, że wcześniej nie rozwiązałem tego "miniquestu" ale naprawdę nie miałem czasu. Nie zostanę zlinczowany?

_________________
Sztuczna inteligencja nadaje nowe znaczenie złośliwości rzeczy martwych...

...obrazy...one ożywają...


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Shiroue - Dom Psiej Ligi
PostPosted: Thu Sep 13, 2007 12:11 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sat Oct 04, 2003 6:09 pm
Posts: 577
Location: Gdynia
Taca była wyładowana po brzegi. Kaelidan westchnął, próbując ułożyć ostatnią puszkę z kocim żarciem na stosiku tak, żeby wszystkie nie rozsypały się z brzdękiem. Muszę sobie uszyć porządną torbę, pomyślał. Uszyć! Śmiech pusty elfa ogarniał na samą myśl. Nie ma co, dostała mu się faktycznie idealna fucha dla elitarnego wojownika, absolwenta Królewskiej Akademii - z wyróżnieniem! - znającego trzydzieści siedem sposobów na pokonanie przeciwnika gołymi rękami. Został gosposiem.

Kiedy świeżo po rozdaniu dyplomów w ślicznym stroju galowym opuścił mury szkoły (za mundurem panny sznurem, o, tak) i od razu dostał wezwanie do stolicy, myślał, że złapał Matkę Świata za nogi. Kiedy zobaczył swój przydział - wiocha zabita dechami daleko na południu - mina mu nieco zrzedła. A kiedy dowiedział się, jakie będzie miał obowiązki... Cóż, wieloletni trening nauczył go nie ulegać instynktom, ale elf naprawdę miał ochotę kogoś udusić. Najlepiej Tę Koszmarną Babę.

Baba na pierwszy rzut oka wydawała się całkiem sympatyczna. Ot, niewysokie, drobne dziewczątko o szczerym uśmiechu i miłym - chociaż może nieco roztargnionym - spojrzeniu. Na drugi rzut oka z Baby wylazło coś takiego, że Kaelidan większość siły woli zużywał na powstrzymanie się od wyrządzenia jej ciężkiej krzywdy.

Już pierwszego dnia Baba oprowadziła elfa po budynku (tu mieszkasz, tu jest kuchnia, łazienka, na strychu biblioteczka, podziemia zajmuję ja, do laboratorium nie wchodź bez pukania, bo coś ci może odgryźć końcówki uszu, jasne?), po czym wręczyła klucze do spiżarni i ulotniła się szybko, rzucając na odchodne 'to zajmij się kotami, bo ja mam bardzo absorbujący projekt.' Ot, koty. Miłe stworzonka. Teoretycznie w domu rezydowały tylko cztery, ale jako, że Baba rozpływała się nad każdą kocią bidą w okolicy, futrzaki szybko zorientowały się, że mają tu darmową jadłodajnię. Kaelidan znienawidził je od pierwszego wejrzenia, a one wchodziły mu na głowę, wyczuwając szóstym zmysłem, że nic nie może im zrobić.

Poza tym Baba miała zwyczaj zapominania o całym świecie, kiedy miała jakiś ciekawszy projekt, do posiłków trzeba było ją właściwie zmuszać (tak, tak, zaraz przyjdę), najchętniej nosa by nie wyściubiła zza drzwi pracowni. Białowłosa, szarooka, w fartuchu - wyglądała jak osobliwa wersja białej damy. Duch w laboratorium. Niby dzięki temu Kaelidan miał dużo swobody, ale na litościwą Matkę, nudził się niemiłosiernie. Nawet tropikalny klimat mu tego nie rekompensował, w końcu ileż można siedzieć na plaży.

Wyglądało jednak na to, że kobieta polubiła nowego współlokatora, bo każda prośba o przeniesienie (elf słał je regularnie raz na dwa tygodnie) wracała z odmową. Potem był ten wypadek w pracowni - naprawdę myślał wtedy, że zginie - po którym wysłał do stolicy już nie prośbę, ale błaganie o zezwolenie na powrót. Widać jednak kierownictwo miało własne problemy, bo zanim dostał jakąkolwiek odpowiedź, Baba wróciła. Zaskoczyła go nad obiadem, mało się nie zakrztusił, ale zanim zdołał się jako-tako pozbierać, dziewczyna poklepała go po plecach, rzuciła tylko 'jestem na dole' i zniknęła w laboratorium.

Jednak coś się zmieniło. Białowłosa zaczęła wynurzać się ze swojego królestwa, żeby porozmawiać, ugotować coś, czy nawet iść na plażę. Raz na jakiś czas zabierała go do miasta, nareszcie trochę kultury! Kaelidan co prawda wciąż nie wiedział, po co dziewczynie ochroniarz, w dodatku - nieskromnie mówiąc - jeden z najlepszych w królestwie, ale już nie protestował. Galowy mundur wisiał w szafie, aż go mole nie zjadły.

***

Mimo wytężonych wysiłków, mech nie chciał grać. To było frustrujące. Irian trząchnęła zielsko patykiem, w odpowiedzi otrzymując modulowany pisk, od którego probówki zatrzęsły się na stojaku. Skrzywiła się z niechęcią. Gdyby to od niej zależało, wyrzuciłaby cały eksperyment w diabły i zajęła się czymśproduktywnym... Niestety, od kiedy obcięli jej dotację, musiała dorabiać na boku, robiąc fuchy dla różnych bogatych pomyleńców. A jeden taki wymyślił sobie ustronny zakątek w cienistym ogrodzie, pokryty mchem, który cicho gra delikatne melodie, zależnie od pory dnia, roku, nastroju i cholera wie, czego jeszcze.
Dziewczyna zastanowiła się chwilkę, po czym wlała do pojemnika z roślinką jakąś błękitną substancję. Znów dźgnęła patykiem, najostrożniej jak się dało. Mech odegrał fragment "Dla Elizy" i Irian już odprężyła się odrobinę, kiedy muzykę przerwał dziki okrzyk złoooo-dziiij! kraaaa-dnooom!. Dziewczyna zaklęła pod nosem i zatrzasnęła nad całością projektu dźwiękoszczelną pokrywę. Widocznie jednak użycie mchu alarmowego było złym pomysłem, był zbyt mocno uwarunkowany. Trzeba będzie zacząć od początku.

Zdjęła fartuch i rzuciła go byle jak na krzesło. Czas na kolację. Otworzyła drzwi, po czym raptownie zatrzymała się. To uczucie, jakby coś się w niej obudziło i poruszyło... Zdążyła tylko pomyśleć no, świetnie, a potem jej sposób postrzegania świata zrobił się znacznie bogatszy.

Gdzieś daleko coś było nie w porządku. Bardzo nie w porządku i bardzo daleko. To musiało być potężne zaburzenie równowagi. Poczuła nagły przymus.Naprawdę mam iść? - westchnęła. Przymus nasilił się, ale jednocześnie napłynęło wrażenie czegoś znajomego. Irian poszukała w pamięci i podniosła głowę, zdziwiona. No dobrze, daj mi pięć sekund - rzuciła się do biurka, złapała kartkę, nabazgrała na niej szybko kilka słów, po czym przestała opierać się wezwaniu.

Nie było żadnych efektów wizualnych ani dźwiękowych - po prostu zniknęła.

Kaelidan był coraz bardziej zniecierpliwiony. Już dawno nie musiał tyle czekać z kolacją. Wiedział, że dziewczyna ma jakieś paskudne zlecenie, ale ileż można? Od stukania palcami w stół bolały go już opuszki. W końcu nie wytrzymał, zerwał się z krzesła i poszedł na dół, powiedzieć pracodawczyni kilka słów prawdy.

Otwarte drzwi do laboratorium zaskoczyły go bardzo. Irian zawsze zamykała pracownię, bo często zostawiała na wierzchu jakiś rozgrzebany eksperyment, a jak wiadomo kot wszędzie mordę wetknie... O, właśnie, jeden już dobrał się do zlewki z czymś niebieskim. Kaelidan podniósł futrzaka, który otworzył pyszczek, jednak zamiast jakiegoś dźwięku normalnego dla czworonogów, wydobył z siebie kilka taktów muzyki klasycznej. Elf parsknął śmiechem - a było tu nos wsadzać? - i wystawił kota za drzwi, po czym rozejrzał się po pomieszczeniu. Nie było widać żadnych śladów walki, za to na biurku leżała kartka.

KIEDYŚ WRÓCĘ
(mam nadzieję)
IRI


Kaelidan przewrócił oczami. Tak, to bardzo uspokajająca wiadomość.


Planowałam tego posta wieki temu, miał przenieść moją postać do jakiegoś questa, ale cóż, nie zmobilizowałam się nigdy. Teraz przenosi moją postać do innego multiwersum. Sija. :>


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Shiroue - Dom Psiej Ligi
PostPosted: Mon Jan 28, 2008 11:18 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sat Nov 15, 2003 4:56 pm
Posts: 1141
Wydarzenia w tym poście są następstwem przebiegu questu Osiem Pieczęci. ()

--------------------------------

WWWHiroku nerwowo krążył po niewielkiej poczekalni gabinetu Ilveana. Młody samuraj zaciskał pięści i nie potrzeba było wprawnego obserwatora, by stwierdzić, że jest bliski granicy swej cierpliwości. Co chwila rzucał groźne spojrzenie w stronę drzwi, za którymi będący prawą ręką samego Windukinda Lawagetas miał udzielić audiencji uczestnikom wyprawy do Advarku.

WWW- Jestem przekonany, że Windukind miał ważne powody, by nie przesłać nam informacji o swoim powrocie – Nawet Tarieth był zaskoczony wiadomością, która do nich dotarła kilka minut wcześniej
WWW- Nosz, kurwa. To ja tu nadstawiam dupska, szukam swojego najlepszego, kurwa przyjaciela, po jakichś zapomnianych przez boga zadupiach, a ten się magicznie materializuje na Shiroue i udaje się na kurwa bankiety z jakąś Agendą. – Nawet bez tego pokazu elokwencji wszyscy wiedzieli co leży samurajowi na sercu.
WWW- To nie był bankiet, tylko ważna misja dyplomatyczna. Statek Wrota to nie do końca Wersal. – Strofującym tonem dyskusję uciął Tarieth, któremu wyraźnie nie podobała się, słaba samokontrola podopiecznego.

WWWNim Hiroku zdążył przygotować ripostę drzwi gabinetu uchyliły się i do pomieszczenia zajrzał młody wystraszony elf, o myszowatym kolorze włosów. Ubrany był w zieloną tunikę i kurczowo ściskał sporych rozmiarów księgę, oprawioną w skórę gryfona.
WWW- Lord Ilvean … - zaczął nieśmiało.
WWW- mmm ? – Hiroku spojrzał wyczekująco. Elf zaczął mówić jeszcze ciszej.
WWW- Bardzo przeprasza, ale jest zmuszony odwołać dzisiejszą audiencję.
WWW- Jest CO zmuszony zrobić? – Ajron prawie ryczał na starającego się ukryć w samym sobie posłańca. – Ja mu zaraz …
WWWPotężne ramię Vorroksa uniemożliwiło samurajowi podzielenie się kolejną błyskotliwą uwagą z towarzyszami. Chwilę później kordon sanitarny odprowadził podróżników do izolatek.

-------------------------------------

WWWCrow podziwiał kunszt architektów Zamku w Chmurach, potrafiących skomponować w jedną całość nowoczesną technologię, praktyczną magię i kreacje najzdolniejszych Psioligowych rzeźbiarzy. Przesunął dłonią po misternie zdobionej framudze okna w zajmowanym przez siebie pokoju. Gdy chuchał na niewidzialną szybę, słyszał delikatne buczenie zabezpieczającego izolatkę filtra. Świeże powietrze, zapach górskiej wiśni, a nawet kolorowy motyl mógł jednak bez problemów przedostać się do wnętrza.

WWWW pewnym momencie, niesiony nieco mocniejszym powiewem wiatru, do pomieszczenia wleciał długi, złoty włos. Zatańczył z gracją pod sufitem pomieszczenia, mieniąc się i błyszcząc w promieniach porannego słońca, po czym powoli i delikatnie wylądował na wyciągniętej dłoni zafascynowanego studenta.
- Może to dobra wróżba?- sam do siebie powiedział Crow, po czym ostrożnie schował niecodziennego gościa do niewielkiego pudełeczka, które szybko zniknęło w kieszeni spodni.

------------------------------------

WWWMultiworld – Crow zawiesił dramatycznie głos, jakby chcąc się upewnić, że jest słuchany – jest nieskończenie wymiarową przestrzenią otwartą. W tej, powiedzmy, hiperprzestrzeni zawieszone są wszechświaty, mające zazwyczaj postać trójwymiarowej membrany. – student przemieszczał się powoli wzdłuż ściany pomieszczenia, raz gestykulując intensywnie, a raz trzymając za plecami prawy nadgarstek lewą dłonią. – Podróżując przez wymiary można spotkać … Czy mógłbyś przestać LIZAĆ SWOJĄ RĘKĘ, kiedy do Ciebie mówię ??

WWWAsmodeusz spojrzał wielkimi, zdumionymi oczyma na Crowa. Gdy tylko spojrzenie studenta stało się nieco łagodniejsze, powrócił do niezwykle go zajmującej, przerwanej czynności.

WWW- No dobra – w głosie Psioligowca dało się wyczuć lekką rezygnację, gdy podjął przerwany wątek – przejdźmy do konkluzji. – gdy kot skinął głową student kontynuował - Niektóre części Multiuniwersum znajdują się dużo bliżej Światów Absurdu, niż ten, w którym aktualnie się znajdujemy. W światach tych, pewne przedmioty mają dużo większe prawdopodobieństwo zaistnienia, niż tu, na Shiroue.

WWWAsmodeusz skrzywił się. Jak każdy kot nie przepadał za teoretyzowaniem i wyobrażaniem sobie rzeczy. Coś jest, lub czegoś nie ma. Na co komu potrzebne jakieś ‘prawdopodobieństwo zaistnienia’. Crow jednak zignorował grymas na twarzy swojego podopiecznego

WWW – Taki przedmiot właśnie będzie celem Twojej wyprawy.

WWWByło już późne popołudnie. Asmodeusz leżał wygodnie rozłożony na kanapie w izolatce Crowa. Po opuszczeniu tego pomieszczenia kot będzie musiał przejść serię badań i testów, jednak kwestia była zbyt poważna, by omawiać ją przez interkom. Dodatkowo Asmodeusz strasznie stęsknił się, za studentem a i ten ostatni od razu rozpromienił się widząc uśmiechniętą buźkę i blond włosy chłopaka.

WWW- Czytałeś kiedyś dzieła Pratchetta? – w odpowiedzi na pytanie Asmodeusz tylko pokręcił głową – To może coś łatwiejszego. Jesteś zaznajomiony z mitologią Slayersów? – znów zaprzeczenie.

WWWStudent westchnął po czym uruchomił niewielki projektor. Po chwili na ścianie pojawiła się bardzo niewyraźny obraz przedstawiający bliżej nieokreślony, odręcznie narysowany krajobraz.

WWW- Tataiel zdaje się być czymś, co mogłoby powstać, gdyby Pratchett zdecydował się napisać powieść w realiach Slayersów. Niewiele Ci to pewnie na razie mówi ale w czasie podróży będziesz miał czas nadrobić zaległości w wykształceniu. Czy masz jakieś pytania?

WWWKot cicho miauknął, co znaczyło ‘nie’.
WWW- I bardzo dobrze – pomyślał sobie Crow – bo i tak większość z tego, co dziś usłyszałeś to wyłącznie domysły… - po czym dodał na głos – poproszę kogoś by przygotował wszystko, co jest Ci potrzebne do podróży.

WWWAsmodeusz wstał, przeciągnął się, po czym ruszył w stronę drzwi, ocierając się po drodze o nogę Crowa. Gdy był już w drzwiach zatrzymał go głos studenta.
WWW- Pamiętaj, co mówiłem Ci o dziewięciu życiach-
WWW- Wiem, wiem, tylko jedno dla zabawy, łazikowania i mieszkania
WWW- Po prostu uważaj na siebie.

WWWDrzwi izolatki z sykiem zamknęły się za młodym kotem. Crow zacisnął w dłoni pudełko z złotym włosem.


---------------------------------------
Z dalszymi przygodami Asmodeusza można zapoznać się w queście Legendary Apsurt Map


Top
 Profile  
 
Display posts from previous:  Sort by  
Post new topic Reply to topic  [ 328 posts ]  Go to page Previous  1 ... 18, 19, 20, 21, 22

All times are UTC + 1 hour


Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 0 guests


You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Search for:
Jump to:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group