Geralt szedł przez las... przeszedł przez wartki strumień i zobaczył wielką polanę.
-Do diabła! Toż to wygląda jak z mojego świata wyciągnięte!

Nawet te góry... jakby przypominały Góry Ogniste! Chmmm... a gdyby tak? - zadumał się Geralt. Wyciągnął mapę, zaznaczył to miejsce na niej i wrócił do najbliższego miasta.
Dał ogłoszenie, na tablicy rynkowej:
"Pilnie poszukuje się maga - władającego magią żywiołów. Dobrze zapłacę, za zbudowanie zamku"
Po dwóch dniach do wiedźmina zgłosił się czarownik.
Czarownik: Witaj, to Ty jesteś Geralt?
Geralt: Tak... to ja.
Cz: Ja z ogłoszenia
G: Jedźmy więc.
Dotarli na miejsce. Geralt wytłumaczył magowi, jak owe zamczysko ma wyglądać. Ze szczegółami. Na drugi dzień, w tym miejscu stało wielkie, obsukrne zamczysko otoczone rowem, który wypełniony był ludzkimi kośćmi. Do zamku prowadził brukowany most.
G: Wspaniały! Oto twoja zapłata - powiedział i dał magikowi dużą sakwę z pieniędzmi.
-Teraz poczuje się jak w domu - Stwierdził wiedźmin i poszedł zwiedzać swoje nowe domostwo.
Przy moście postawił tablicę:
"Kaer Morhen"
-Jest nawet Mordownia... wkońcu jest gdzie ćwiczyć.
A więc zapraszam. W tym zamku może nie jest przytulnie, ale jeśli walczysz za pomocą broni białej, nie nosisz ciężkiej zbroii, to tutaj możesz wspaniale doskonalić swe umiejętności. Jeśli jakiś młodzik się zdecyduje, mogę spróbować poddać go Próbie Traw. Lecz skutki bywają różne...
--- w wolnej chwili dodam dokładniejszy opis tej lokacji, NPCów tutaj nie ma, ale można mnie tu często zastać ---