[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 456: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/bbcode.php on line 95: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4246: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4248: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4249: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4250: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /includes/functions.php:3685)
Multiworld • View topic - The Hill - Inner Core

Multiworld

Nothing is impossible in the Multiworld
It is currently Thu Apr 03, 2025 10:19 pm

All times are UTC + 1 hour




Post new topic Reply to topic  [ 13 posts ] 
Author Message
 Post subject: The Hill - Inner Core
PostPosted: Mon Sep 06, 2004 8:10 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sun Feb 01, 2004 8:49 pm
Posts: 1657
Location: Dark Side of The Man
Do Inner Core nie można dostać się zwykłą drogą. Tam się po prostu trafia. Nie można też otworzyć portalu. Jedynie Lemures może otwierać portale na Wzgórzu. I robi tak na każdy rozkaz Pana. Każdy, kto chce się dostać do wzgórza, musi albo osobiście poprosić o to Władcę Dusz, albo otworzyć portal na obrzeżach Równiny Deszczu, przejść przez równinę i stanąć przed wejściem. Włamanie się do środka również nie jest możliwe, gdyż Inner Core znajduje się zupełnie w innej przestrzeni. Otwarcie drzwi do Inner Core, które wygląda jak najbardziej naturalnie i zwykle, jest tak naprawdę otwarciem portalu. Każde drzwi wewnątrz Wzgórza mogą być równie dobrze portalem. Dziwne to miejsce, ale za to jakie bezpieczne. A wszystkim kieruje Lemures.

-----------

Stał teraz na środku wielkiego pomieszczenia. Jaskinię wypełniał mdłe światło, którego źródła nie można bylo nigdzie dostrzec. Sklepienie niknęło w półmroku. Raven wyjął sakiewkę, otworzył ją i wydobył małe ziarenko. Mimo skalnego podłoża, miejsce, które Raven dotknął mokrą od deszczu dłonią, zmieniło się w czarną ziemię. Delikatni zasadził ziarno na środku komnaty. Sakiewkę zawiązał i ukrył dokładnie.

Ruchem ręki przywołał nad sadzonką portal. Jego powierzchnia była czarna. Mroczna mgła wlewała sie przez niego do komnaty. Jednak Władca Dusz nie zwrócił na to uwagi.

- LEMURES!!! - krzyknął - WZYWAM CIĘ!! PRZYBĄDŹ NA ME WEZWANIE!!

Po chwili z portalu wyłonił się demon. Miał długie, czarne włosy. Ubrany był w białą koszulę i czarne spodnie, podobnie jak Władca. Z jego pleców wyrastały czarne, błoniaste skrzydła.

- KTO OŚMIELA SIĘ WZYWAĆ LEMURESA? - zagrzmiał głos mrocznej istoty. Demon spojrzał na przyzywającego i roześmiał się ochydnie - Człowiek? Taka słaba istota, a ośmiela się wzywać samego PANA MROKU??!!

- Człowiek? - roześmiał się Raven - Czy wieki przebywania w mroku uszkodziły Ci rozum?

Portal za Lemuresem zamknął się tak nagle, jak umilkł śmiech demona. Lemures miał ochotę skręcić kark tej nędznej istocie, jednak nie mógł się poruszyć. Nie było żadnego kręgu, żadych zaklęć wiążących. Czy ta istota, pomyślał, jest tak potężna, że wiąże mnie tylko własną wolą?

- Czy nadal mnie nie poznajesz, Lemuresie? - spytał Raven, podchodząc bliżej i stając pare centymetrów od Pana Mroku. Lemures próbował zaatakować go, jednak nie mógł wykonać najmniejszego ruchu - Ja wiem, że to ludzka postać. Ale głosu nie zmieniłem. Może pomogę trochę odświeżyć Ci pamięć. To miejsce, wiesz jak się nazywa?

- Wzgórze Śmierci i Rozpaczy, Lemuresie!

Oczy demona rozwarły się szeroko.

- TO TY?! CZEGO ODE MNIE CHCESZ PRZEKLĘTY ZDRAJCO!! NIC NIE DOSTANIESZ!!! - wrzasnął demon

- Ależ wprost przeciwnie. Wiesz, czego chcę od Ciebie i po co cię wezwałem. I wiesz, że dostanę to, czego chcę.

Z miejsca, gdzie zasadzone zostało ziarno, wystrzeliły pnącza. Zdawały się być zbudowane z mięśni i pokryte cienką błoną ochronną. Oplotły demona i ściągnęły na ziemię. Klęczał teraz przed Władcą Dusz i wpatrywał się w niego przerażonym wzrokiem.

- Nie rób tego, błagam Cię - wyszeptał jeszcze - Nie chcę...

Kolejne pnąłcza wystrzelały z ziemi i oplatały demona, aż ten zniknął wewnątrz olbrzymiego kokonu.

- Wybacz, stary przyjacielu - wyszeptał Raven - ale nie ma innego wyjścia.

Dziwna roślina zaczęła się lekko rozmazywać. Kokon pokrył się błoną. Zaczął pulsować. Teraz przypominał wielkie, bijące serce. Co chwila błonę zewnętrzną przebijały kolejne macki i wbijały się w ściany i sufit jaskini. Serce wzgórza znów biło i już wkrótce odzyska swą dawną moc.

Pod Sercem, naprzeciw korytarza wejściowego do komnaty, wyłonił się z pod ziemii Tron. Pulsował lekko, Raven opadł zmęczony na dziwny mebel. Kilka wypustek wysunęło się z Tronu i wbiło się w ciało Władcy Dusz.

Wejście do korytarza zagrodziła solidnie wyglądająca błona...

_________________
A dark knight is sworn to power.
His heart knows only hatred.
His blade destroys his foes.
His word speaks what he desires.
His wrath brings ethernal damnation.


Last edited by Raven on Thu Sep 16, 2004 11:17 am, edited 1 time in total.

Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Mon Sep 06, 2004 8:13 pm 
Offline
User avatar

Joined: Wed Feb 04, 2004 8:55 pm
Posts: 569
Location: Martwa Góra Golgotha
Wszedł do środka. Deszcz już nie padał. Błona odsunęła się na boki, i stanął w sali tronowej. Tron był pusty, ale obok tronu stał mężczyzna. Ubrany w długi czerwony płaszcz z rękawami i czarne spodnie, niczym arystokrata. Na rękach miał białe rękawiczki.

-Witaj - przywitał się nieznajomy - jestem Arisitle Damal. Pana nie ma, ale możesz się rozgościć i skorzystać z laboratorium przygotowanego specjalnie dla Ciebie. Lemures cię odprowadzi.

Haritsuke skłonił się lekko, przeszedł przez drugie drzwi sali. Szepnął coś jeszcze po drodze. Macki podążyły obok niego, wskazując mu drogę.

Stanął w końcu w ogromnym laboratorium biologicznym. Rozejrzał się lekko. Było tu wszystko czego potrzebował. Jego wzrok spoczął na wielkim krysztale znajdującym się w pokoju połączonym z laboratorium.

Wszedł do pokoju, a solidna błona zamknęła za nim wejście. Po chwili przez błonę przedarła się jedynie lekka aura kryształu.

_________________
When you peer into the darkness, darkness is looking stright back at you!

I'm blind not deaf!


Last edited by Haritsuke on Thu Sep 30, 2004 3:47 pm, edited 2 times in total.

Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Mon Sep 06, 2004 8:16 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sun Feb 01, 2004 8:49 pm
Posts: 1657
Location: Dark Side of The Man
Błona rozstąpiła się i Kruk wszedł do pomieszczenia. Opadł ciężko na tron.

- Lemures - wyszeptał - zajmij się organizacją biblioteki i powiedz Elfowi, że czekam na niego w sali tronowej...

Macka pojawiła się nagle. Wystrzeliła z niewielkiego wiru podprzestrzennego i oplotła Skrzynkę, którą Władca przyniósł ze sobą. Po chwili zniknęła w wirze wraz z artefaktem. W sali rozległ się głos.

- PRZEKAZAŁEM ZAPROSZENIE, PANIE.

_________________
A dark knight is sworn to power.
His heart knows only hatred.
His blade destroys his foes.
His word speaks what he desires.
His wrath brings ethernal damnation.


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Mon Sep 06, 2004 8:21 pm 
Offline
User avatar

Joined: Wed Feb 04, 2004 8:55 pm
Posts: 569
Location: Martwa Góra Golgotha
Nachylił się nad stołem i delikatnie przechylił naczynie. Rozgrzany metal powoli wypełnił formę z kości. Elf zamknął ją i włożył do kubła z wodą. Przetarł czoło ręką i czekał.

Po dłuższej chwili wyjął naczynie i otworzył je. Metal nie był jeszcze w pełni utwardzony, ale nie znajdował się już w stanie płynnym. Elf wyłożył go delikatnie na stół i usiadł na krześle. Z pojemnika obok wyjął dłutko z kości i starannie zaczął grawerować wierzch pierścienia. To by najgorszy moment – jeden błąd i trzeba było od nowa zaczynać całą robotę.

W laboratorium zalegała cisza, przerywana jedynie przez regularne skrzypnięcia metalu. Po dłuższej chwili elf odsunął się od dzieła. Odetchnął lekko i podniósł malutki lejek leżący obok. Wziął kolejne naczynie po czym powoli i starannie nalał czarny metal do wcześniej wygrawerowanego wzoru. Płynny metal wypełnił grawerunek złotego pierścienia i zastygł momentalnie.

Elf wstał, i położył na wpół wykończony pierścień w specjalnym wgłębieniu na stole. Odczepił zaczepiony na suficie bukłak. Był przeraźliwie zimny. Powoli nalał lodowatej wody do zagłębienia. Metal zasyczał. Elf spokojnie odłożył bukłak na miejsce i posprzątał na stole, w oczekiwaniu na stwardnienie. W końcu wyjął pierścień z wody jednym, szybkim i pewnym ruchem. Woda nagle została wyssana z zagłębienia przez specjalne przewody w stole.

Nekromanta przyjrzał się swojej pracy. Połączenie dwóch naładowanych magią metali wyszło mu świetnie. Ale to była już dla niego po prostu kwestia czasu. Nie zliczyłby ile takich pierścieni już przyszło mu zrobić. Ale z czasem coraz trudniej było mu zdobyć potrzebne materiały. Elf wrzucił pierścień do białego worka stojącego przy ścianie. Cisze w laboratorium przerwał nagły brzdęk. Worek był już pełen innych, niemalże identycznych pierścieni.

Nagle usłyszał głos Lemuresa:

- PAN CHCIAŁBY SIĘ Z TOBĄ SPOTKAĆ W SALI TRONOWEJ

Haritsuke uśmiechnął się do siebie, zasupłał worek i przyczepił go sobie do ręki. Spojrzał jeszcze raz na uporządkowane laboratorium i wyszedł.

Zjawił się w sali tronowej nie długo po tym. Wszedł spokojnie z uśmiechem na twarzy. Nikt nie byłby w stanie poznać, że przed chwilą skończył morderczą pracę. Spojrzał Władcę Dusz wesołym wzrokiem.

-Wzywałeś mnie? – to pytanie było czystą formalnością i wypowiedziane było bardzo melodyjnie. Tak jakby to jaskółka pytała się wiosny czy to już czas.

- Tak, witaj... – Powiedział alchemik zmęczonym głosem – właściwie, to nie widzieliśmy się od czasów tamtej tawerny. Nie zdążyłem ci nawet podziękować za interwencję w Advarku...

- Ano nie zdążyłeś – wtrącił się Elf i uśmiechnął się rozbrajająco.

- Mimo, że, jak mniemam, nie powiodła się – dokończył kruk uśmiechając się złośliwie.

- Cóż, pieczęci już nie ma, tak jak prosiłeś – powiedział Haritsuke patrząc w ziemie niby to oglądając but.

Raven spojrzał zdziwiony na nekromantę. Zapomniał już jak czasem rozmowy z tym osobnikiem mogą być ciężkie. Rzadko udawało mu się wyprowadzić odpowiednio złośliwy komentarz tak, by Elf go nie ominął jednym prostym zwodem. Machnął ręką.

- Nie ważne... Chciałem Cię powitać na Wzgórzu. Masz tu dla siebie laboratorium. Jednak... – Kruk zwiesił głos na chwilę. Nekromanta ukradkiem zerknął na worek przyczepiony do ręki. Gest ten nie umknął uwadze alchemika, który podążył wzrokiem za spojrzeniem Elfa.

- Czy jest coś, co pragnąłbyś mi powiedzieć? – zapytał unosząc brwi. Nekromanta ponownie uśmiechnął się w niezwykle rozbrajający i niewinny sposób.

- Nie ma – Rzekł dziecięcym głosikiem.

- W takim razie to ja mam coś do powiedzenia – Kontynuował Kruk – Możesz mieszkać na Wzgórzu i korzystać z laboratorium według własnego uznania.

- Ale? – Haritsuke znał Władcę wystarczająco długo by wiedzieć, że jest w tym jakiś haczyk.

- Ale, miej w świadomości, że twe eksperymenty będą rejestrowane oraz spisywane. Wszystko, co powstaje wewnątrz wzgórza, jest jego własnością. – Raven spojrzał przenikliwym wzrokiem na Nekromantę. Alchemik z kolei wiedział że Elf naprawdę potrafi okropnie olewać reguły. – Możesz korzystać również z biblioteki – Kruk uśmiechnął się do siebie swym podłym uśmieszkiem – właśnie wypełniłem ją ciekawymi pozycjami. Z tego co pamiętam, interesowałeś się bardzo magią Nicości.

Nagły błysk w oku elfa przerwał wypowiedź Alchemika

- Masz jakąś pozycję na ten temat?

- Przejrzyj księgozbiór, na pewno na coś trafisz. Lemures powinien już uporać się z czarem tłumaczącym.

- TAK PANIE, CZAR JEST GOTOWY – rozległ się w komnacie głos Lemuresa.

- Kolejną zasadą Wzgórza – Raven rzucił elfowi groźne spojrzenie. Ten z kolei popatrzył niewinnie w sufit. – Jeżeli sprowadzisz tu jakieś kłopoty, Lemures wyrzuci całe twe laboratorium do innej przestrzeni, póki się z kłopotami nie uporasz. Wzgórze jest neutralne, nie toleruje tutaj walki.

Nastąpiła chwila ciszy, która przerywana była jedynie lekkim, cichutkim pogwizdywaniem Nekromanty. Twarz Kruka rozjaśniła się nagle.

- I mam jedną prośbę. Potraktuj to jako zapłatę, za udzielenie schronienia. – Elf pogwizdując dalej spojrzał niewinnie na kruka. Ten zdjął z palca niewielki, srebrny pierścień i rzucił go Nekromancie. Haritsuke złapał go zręcznie.

- Pomożesz mi w projekcie „Eva”. W pierścieniu uwięzione jest ciało kobiety... nieuszkodzone... – Kruk dostrzegł błysk w oku elfa. Wiedział iż to z powodu myśli o nieuszkodzonym ludzkim ciele. Znał dość dobrze manię Nekromanty. – Pragnę uczynić ją moim Ambasadorem.
- Czy to ciało jest jakieś specjalne? – elf przerwał Władcy.

- Każde ciało jest specjalne – Rzucił z ironicznym uśmiechem Kruk.

- Twoje nie – odrzucił złośliwie Nekromanta

- Możliwym powodem tego może być to, że nie mam materialnego działa – odgryzł się Raven.

- Przecież właśnie to powiedziałem – Elf uśmiechnął się rozbrajająco i dziecinnie.

- Heh – westchnął kruk – Jeżeli chcesz, możesz zreplikować ciało i użyć go do swych eksperymentów. Lemures będzie współpracował z tobą. On wie, czego oczekuję po wynikach.

- Czy Ambasador ma mieć jakieś specjalne zdolności? – zapytał konkretnie elf.

- Chodzi mi tylko i wyłącznie o zachowanie powierzchowności tej osoby. Powierzchowności, która jest częścią większego planu.

Nagle w pokoju pojawiła się na wpół materialna postać. Mężczyzna był odziany w skórzany ubiór, na szyi miał zawieszony wielki czerwony kamień, a w prawej ręce trzymał gitarę elektryczną. Jego jasno-brązowe włosy opadały na twarz, a ciemno-niebieskie oczy spoglądały złowieszczo na obecnych. Wskazał palcem na Ravena.
– To Agenda ma plan! – powiedział bard silnym głosem, po czym jego postać się rozwiała. Dwaj rozmawiający przez chwilę zastygli w miejscach lekko zdziwieni. Raven wyszedł z szoku jako pierwszy.

- Wszystko wie Lemures. Pomoże w elementach mechanicznych i elektronicznych.

Raven przerwał na chwilę. Popatrzył uważnie na elfa, po czym jego wzrok spoczął na torbie przywiązanej do jego ręki.

- A wracając do Twojej torby – powiedział Kruk zmęczonym głosem. Dawno nie odpoczywał i miał dość owijania w bawełnę – Co w niej masz?

- Pierścionki – Elf uśmiechnął się ponownie uśmiechem słodziutkim niczym lody truskawkowe z bitą śmietaną i wisienką na szczycie. Pan na Wzgórzu przymknął oczy. Przez chwilę nie odzywał się po czym otworzył je. Uśmiech pojawił się znowu na jego twarzy. – TE pierścionki?

- Tak, TE pierścionki.

- Nie dziw się, Lemures wszystko dokumentuje, co dzieje się wewnątrz Wzgórza. Więc wybierasz się na polowanie...

- Tak, dlatego będziesz musiał chwilę zaczekać z Ambasadorem, ale jak chcesz mogę zostawić kogoś kto zacznie eksperyment za mnie.

- Czy nie mógłbyś tego odłożyć na jakiś czas? Projekt Eva... Zależy mi na rezultatach jak najszybciej.

Elf zastanowił się chwilkę.

- Niestety nie, zostawię kogoś by zaczął, i pożyczę sobie książkę z biblioteki – Nekromanta uśmiechnął się ponownie.

- Wiesz, że będziesz potrzebny, aby zakończyć dzieło...

- Wrócę by go zakończyć, polowanie nie będzie aż tak długie. – Raven wysłuchał elfa po czym zamyślił się na chwilkę.

- W drodze wyjątku pozwolę Ci zabrać księgę... Lemures, zrób szybko kopię dla Haritsuke – powiedział w przestrzeń po czym zwrócił się do elfa – Czar tłumaczący nie działa poza Wzgórzem, więc dostaniesz kopie w zrozumiałym języku. Księga leży w twoim pokoju. A teraz wybacz, jestem zmęczony..

-Dobrze, ja już wyruszam. Do następnego Kruku – powiedział Elf i wyszedł. Nie dostrzegł już jak Raven skinął głową mu na pożegnanie.

Haritsuke spokojnie przemierzył korytarz z powrotem do laboratorium. Jego wzrok spoczął na księdze która leżała na stole. W jednej chwili znalazł się przy niej z wielkim uśmiechem przyczepił się do krawędzi stołu, a jego wzrok radośnie skakał po całej księdze.

W końcu jednak Nekromanta stanął spokojnie i spojrzał na znajdujący się na ziemi oktagram. 8 magicznych kolorów błyszczało ze swoich stałych miejsc. Elf zbliżył się powoli i z namaszczeniem, po czym wystawił ręce w stronę magicznej gwiazdy. Lekki złotawy blask wypełnił laboratorium. Po chwili lekka złota poświata zmieniła się w jaskrawo-białe światło.

Światło było najpierw kulą, jednak rozciągało się i zaczynało przybierać formę ludzką, a zaraz potem zaczęło stawać się coraz bardziej materialne. Po chwili w miejscu światła stał mężczyzna. Był wysoki, miał krótkie czarne włosy oraz zielone oczy. Nie miał żadnych znaków szczególnych, i niczym się z wyglądu od człowieka nie różnił.

Jednak jego skóra była niesamowicie zimna w dotyku i bardzo blada. Zimno jakie biło od tej postaci zmroziłoby nie jednego. Wzrok postaci przez chwile jeszcze pozostał nieobecny. Potem spoczął na Haritsuke.

- O Witaj, czemu mnie wzywasz?

- Potrzebuje twojej pomocy – Elf nie owijał w bawełnę: nie miał czasu. Podał mężczyźnie pierścień. – Tu jest zamknięte ciało kobiety, sklonuj je, dla mnie. Przeprowadź badania wskazane przez macki. To wszystko, wrócę tu by to dokończyć, teraz idę na polowanie.

Nim mężczyzna zdążył cokolwiek powiedzieć Nekromanta chwycił księgę i zniknął w drzwiach.

Przybysz oparł się rękoma o blat i zawołał w przestrzeń:

- Ej, macka!

- JESTEM LEMURES – odpowiedział mu głos

- Spoko macka, gadaj co musze zrobić...

_________________
When you peer into the darkness, darkness is looking stright back at you!

I'm blind not deaf!


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Mon Sep 06, 2004 8:27 pm 
Offline
User avatar

Joined: Wed Feb 04, 2004 8:55 pm
Posts: 569
Location: Martwa Góra Golgotha
Wizje zniknęły jak tylko wleciał do wnętrza wzgórza. Nietoperze scaliły się przed tronem Pana, tworząc całą sylwetkę Wampira.

Chwilę później już wszystko było w toku. Lemures pracował. Jego długie macki sięgały w przestrzeń, gdzie powoli tworzyły nowy kształt. Powłokę ze stali Mirry’ego. Szykowało się coś specjalnego. Coś, co miało zaskoczyć nie jednego.

_________________
When you peer into the darkness, darkness is looking stright back at you!

I'm blind not deaf!


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Mon Sep 06, 2004 8:37 pm 
Offline
User avatar

Joined: Wed Feb 04, 2004 8:55 pm
Posts: 569
Location: Martwa Góra Golgotha
Wszedł do wnętrza wzgórza i z ulgą strząsnął z siebie wodę. Z czasem zaczynał się przyzwyczajać, ale przejście ciągle bolało.

Wszedł spokojnie do sali tronowej i spojrzał na władcę, rozwalonego na tronie.

- Witaj Haritsuke – powiedział spokojnie alchemik,

- Cześć... Jak sobie radzi Lemures przy konstrukcji jąder? Już przygotowałem kryształy, są w miejscu gdzie pracuje.

Władca przez chwilę milczał.

- Jeszcze trochę. Może w tym czasie skusisz się na partyjkę Go?

- Z dziką rozkoszą – odpowiedział Elf uśmiechając się.

Lemures przyniósł szybko do pokoju piękny, 16 centymetrowy Goban wykonany z drzewa Kaya i zestaw kamieni.

Elf delikatnie i z namaszczeniem przesunął ręką po planszy. Linie wykonane mieczem i drogą czarną laką. Były cudowne w dotyku. Materiał też był najwyższej jakości.

Daleko, w odległej galaktyce, w zapomnianej dawno przez wszechświat planecie, istniała Japonia. Na jednej z japońskich wysp znajdował się oddalony od wszelakiej cywilizacji rezerwat, w którym rosły drzewa Kaya. Niczym nie zanieczyszczone, dające piękny rezonans dla kamieni, gdy te uderzały o plansze. Perfekcyjne i rzadkie drzewo.

Haritsuke usiadł na krześle i otworzył swój pojemnik. Ręcznie rzeźbiony, z pięknego jasnego drewna. W środku ujrzał dziesiątki białych kamieni, poprzecinanych ciemniejszymi liniami. Kamienie były wykonane z muszli małż. Również bardzo drogie, luksusowe. Małże musiały mieć 12 lat. Maksymalna długość życia tych zwierząt wynosiła 15 lat, ale w obecnych warunkach cywilizacyjnych, rzadko dożywały 10. Z jednej muszli można było wykonać jedynie dwa kamienie. W tym pojemniku było ich 180.

Elf spojrzał na władcę. Gdy ten postawił pierwszy kamień na planszy. Czarne były wykonane z bazaltytu, pięknego i drogiego materiału.

I zagłębili się w grze. Kształty pojawiające się na planszy były przepiękne. Białe i czarne kamienie przenikały się nawzajem, otaczały i uciekały sobie jednocześnie. A czas jakby zamarł i również spoglądał na to, co się działo na planszy.

A Lemures pracował intensywnie. I skończył, nim obaj gracze nasycili się partią.

_________________
When you peer into the darkness, darkness is looking stright back at you!

I'm blind not deaf!


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Sat Sep 11, 2004 4:00 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sun Feb 01, 2004 8:49 pm
Posts: 1657
Location: Dark Side of The Man
Błona rozstąpiła się. Do pomieszczenia wszedł Mistrz.

Pomieszczenie w rzeczywistości było ogromne, jednak teraz prawie całe było zastawione przez sprzęt laboratoryjny najnowszej generacji. Urządzenia były włączone, a do uszu Ravena dochodził jednostajny szum wentylatorów oraz dźwięki wydawane nieregularnie przez elektronikę.

Mimo całej tej maszynerii, w pomieszczeniu panowało przenikliwe zimno, jednak Władca Dusz zdawał się nie zwracać na to uwagi.

Na środku stał wielki, wypełniony przezroczystą cieczą pojemnik. Wewnątrz pływało nagie ciało kobiety.

Od pierwszej chwili Mistrz nie odwracał wzroku od zawartości pojemnika. Kobieta była niezwykle piękna. Idealne kształty pobudzały w nim wspomnienie z czasów, gdy sam był jeszcze istotą cielesną. Wspomnienie, nie do końca wygasłe, krzyczało w jego sercu. Jednak teraz było tylko cieniem pośród innych cieni tamtego życia.

Idealną twarz otaczała kasztanowa aureola długich włosów. Oczy były zamknięte, ale Władca wiedział, że są równie piękne, jak cała reszta.

Kobieta była w końcu jego własnym dziełem.

Powoli, niewielkimi krokami zaczął się zbliżać i okrążać zbiornik. Przez cały czas jego oczy nie odrywały się od przepięknego stworzenia. Coś w jego duszy podpowiadało mu odpowiednie słowa. Nie zastanawiał się nad nimi, szeptal bezwiednie..

Tobie grają wszystkie instrumenty,
ciebie wiatr na ziemię z nieba przyniósł
i ku oczom twym po ścieżkach krętych
idę w dzień i w noc, o, pani Wenus.

Tłumacząca wszystkie sny w sennikach,
sekret wszystkich spotkań i zaręczyn,
wszędzie jesteś: w kwiatach i świecznikach,
palcem tkniesz: i tańczy świat, i dźwięczy.


Jego stopy stąpały pewnie, unikając leżących na podłodze przewodów. Był jakby w transie, wciąż krążąc wokół ucieleśnionego piękna. Piękna, które kiedyś brutalnie utracił. Zabrano mu je.

Na obraz i podobieństwo...

Po jarmarkach, zadymionych placach
też przechodzisz, śmiejąc się i kwitnąc,
ciągle cień twój odchodzi i wraca,
w ręku chustkę trzymając błękitną.


Myśli Mistrza krążyły gdzieś daleko w przeszłości. Było tam wzgórze, było drzewo. Świeciło słońce i wiał lekki wiatr, delikatnie muskając skórę i włosy. Było tam szczęście i spokój.

Nawet ślepcy widzą cię nocami,
głusi słyszą, chorzy wznoszą głowy
kiedy lekko stąpasz ulicami
gdy sprowadza cię wiatr południowy


Jest tu wzgórze, jest drzewo. Jest słońce i spokój. Tak niewiele potrzeba do szczęścia. Cichy, aksamitny głos koi. Chwila rozłąki, gdy nadejdzie, będzie mniej gorzka. Łatwiej będzie wytrzymać podzielenie. Teraz jest doskonale... Aksamitny głos napełnia pięknem serce.

Każdą ranę palec twój zabliźni,
każda sprawa będzie rozwikłana.
Z krzykiem biegną ku tobie mężczyźni
wylać gorzkie łzy na twych kolanach.

Świece im zapalasz. Przez ogrody
wiedziesz ich, gdy śpią, nad złote rzeki
i codzienne, takie ciężkie schody
jakże im się znów wydają lekkie!


Wzgórze, drzewo i spokój. Pejzarz niezwykły. Wiatr otula, miłość jest blisko. Nic nie może zabrać tej chwili. Ona na zawsze wypalona w sercu ogniem łagodnym, lecz nieugiętym. Nie ma nic więcej. Raj...

Wszystko zmienia się na twoje przyjście,
kiedy pierścień twój zaświeci nocą:
ptaki budzą się. I szumią liście.
I na niebie srebrne gwiazdy wschodzą.


Mistrz podszedł powoli do zimnego pojemnika, w którym znajdowała się jego ukochana.

Nie, to nie była on, choć złudzenie było idealne.

Na kształt i podobieństwo...

To było stworzone przez niego ciało. Tortura zadana swojej własnej duszy. Jednak tortura słodka, której nigdy dosyć. Piękno, które uwielbiał podziwiać, nabierze formy.

Dotknął delikatnie powierzchni pojemnika i przesunął dłonią tak, jakby dotykał znajdującego się wewnątrz ciała.

Kobieta otworzyła nagle oczy. Czerwona na wskroś, patrzyły na Mistrza z miłością...

Więc dla ciebie, Wenus, tron w szkarłatach,
rzeźba, wiersz, gramofonowa płyta
i ten dźwięk na wszystkich mostach świata
zakochanych, siedmiostrunnych gitar.

To dla ciebie, Wenus, na twą chwałę
pory roku idą rząd za rzędem:
wiosen szum, zim plecy białe,
letnie góry i trąbki jesienne.


Nie, to nie ona... Oczy patrzyły na niego pusto. Były zwykłe. Piękne i niebieskie, jednak puste. Nie te, które patrzyły kiedyś z miłością.

Dlaczego nie te? DLACZEGO?

Władca oparł czoło o zimne, przezroczyste tworzywo, dzielące go od jego ukochanej.

Na kształt i podobieństwo...

Bo ty jesteś ta, która w nas mieszka
i prowadzi nas jak marsz weselny;
bo ty jesteś śpiewająca ścieżka,
krzyk ostatni i zachwyt śmiertelny.


Po powierzchni pojemnika spłynęła pojedyncza łza.

_________________
A dark knight is sworn to power.
His heart knows only hatred.
His blade destroys his foes.
His word speaks what he desires.
His wrath brings ethernal damnation.


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Sun Sep 12, 2004 9:21 am 
Offline
User avatar

Joined: Sun Feb 01, 2004 8:49 pm
Posts: 1657
Location: Dark Side of The Man
Jest taka komnata Wzgórza, gdzie nikt nie zagląda. Jest ogromna, jednak Wzgórze pełne jest takich pomieszczeń. Umieszczone pomiędzy czasem i przestrzenią, nie znajdują się w żadnym konkretnym miejscu. Tylko Lemures, Pan Ciemności zna do nich drogę.

To jest jednak wyjątkowe. W pomieszczeniu panuje nieprzenikniony mrok, żaden rodzaj światła nie ma tam wstępu.

Pewnie zadajecie sobie pytanie, cóż jaet takiego strasznego, że wszyscy omijają to miejsce z daleka?

Pod ścianami stoją pojemniki z przezroczystą cieczą...

To Trupiarnia. Tu znajdują się wszystkie nieudane ciała projektu Eva. Gdybyśmy przeszli się wzdłuż tego pomieszczenia, odbyli wycieczkę przez tą opuszczoną komnatę, większość z nas byłaby zdziwiona. Moglibyśmy podziwiać nezwykle doskonałe kształty kobiet, zamkniętych na zawsze w zimnym kokonie stali i tworzyw szucznych. Nie jakichś kakomorphów, których zazwyczaj można się spodziewać w takich miejscach. Nieudane eksperymenty Władcy wcale nie wyglądają groteskowo. Dla zwykłego obserwatora kobiety byłyby uosobieniem piękna.

Lecz wśród tych tysięcy ciał, żadne, ani jedno ciało, ani jedna kobieta, nie jest na Jej obraz i podobieństwo...

Nieudane egzemplarze...

Zapytacie więc, dlaczego Mistrz trzyma je tutaj, w pomieszczeniu, gdzie nikt nie zagląda, gdzie nawet światło jest intruzem?

Otóż to, że nikt nie tam zagląda jest kłamstwem. Czasami, pośród tych pojemników, pomiędzy ciałami niedoskonałych, bo nie podobnych do Niej, kobiet, przechadza się Mistrz.

Trupiarnia jest po to, by pamiętał:

Jest tylko jeden ideał piękna.

Jest tylko jedna kobieta, która wypełni pustkę w sercu.

Wszystkie pozostałe...

To nieudane eksperymenty.

_________________
A dark knight is sworn to power.
His heart knows only hatred.
His blade destroys his foes.
His word speaks what he desires.
His wrath brings ethernal damnation.


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Sat Oct 02, 2004 2:50 am 
Offline
User avatar

Joined: Sun Feb 01, 2004 8:49 pm
Posts: 1657
Location: Dark Side of The Man
Władca Dusz siedział na swym tronie w głównej komnacie Wzgórza. Za jego plecami wielki kokon żywej tkanki poruszał się rytmicznie. Więzienie duszy Pana Ciemności - Lemuresa - przywodziło na myśl wielkie serce, bijące i podtrzymujące Wzgórze.

I właściwe tym właśnie było. To dzięki Lemuresowi Raven sprawował całkowita kontrolę nad tym dziwnym miejscem. Lemures mógł zmieniać rozkład korytarzy i pomieszczeń. Gdy miał kogoś doprowadzić na miejsce, robił to bezbłędnie. Gdy Władca chciał, aby ktoś się zagubił, tak właśnie się działo.

Wzgórze składa się bowiem z wielu komnat i korytarzy położonych w różnych przestrzeniach i różnych miejscach, rozrzuconych po całym Multiświecie. Zazwyczaj są to miniświaty stworzone specjalnie na użytek Wzgórza, czasami komnaty wykorzystujące jakieś szczególne właściwości danego światu. Wszystko to łączą portale. Za każdym razem, kiedy otwiera się błona odgradzająca, otwiera się też portal. Za błoną normalnie są lite ściany, To dzięki woli Lemuresa, czyli woli jego pana, Władcy Dusz, otwiera się przejście go innej części Wzgórza. te same drzwi mogą prowadzić więc do odległych od siebie części jaskiń. Ale czymże jest odległośc w takim miejscu. Zwykłym złudzeniem.

Władca Dusz był pogrążony w rozmyślaniach. Przebywanie na Wzgórzu, w komnacie tronowej, dodawało mu sił. Sala tronowa jako jedna z nielicznych, znajdowała się wewnątrz rzeczywistego Wzgórza Śmierci i Rozpaczy. Ze Wzgórza i jego aury Władca Dusz czerpał energię.

Był już silny, jednak cały czas pewne sprawy go martwiły. Niektóre ścieżki losu trzeba naprostować, by zdążały do celu we właściwy sposób. Jednak trzeba być delikatnym, żeby nie złamać takiej ścieżki i nie zaprzepaścić wszystkiego.

Wiedział, że musi zacząć działać. Już nie mógł tylko obserwować. Trzeba lekko pchnąć proroków w ręce ich przeznaczenia.

- Panie - łagodny głos Arisilda wyrwał go z rozmyślań - Projekt Eva jest już w fazie beta. Czy chcesz panie obejrzeć rezultaty?

Raven przez chwilę rozważał, czy nie pójśc do laboratorium. Korciło go, żeby Ją zobaczyć. Jednocześnie jednak nie chciał Jej widzieć, gdyż to otwierało rany, które uważał do tej pory za zagojone. Widocznie takie rany nigdy się nie goją.

Jednak zobaczyć ją jeszcze raz, choć przez chwilę. Kuszące...

Zdrowy rozsądek jednak zwyciężył. Miał obowiązki, znacznie ważniejsze niż jego prywatne zachcianki. I musiał poświęcić im całą swoją uwagę.

- Nie, Ari, nie chcę. Rozpocznijcie końcową fazę projektu. Zawiadom mnie, jak będę potrzebny. Nie wcześniej.

- Tak panie - Arisilde Damal odwrócił się na pięcie. Jego wielkie czarne skrzydła zafurkotały poruszone. Jednak przy samym wyjściu zatrzymał go cichy głos Raven, prawie szept.

- Niech nikt teraz mi nie przeszkadza. Może z wyjątkiem tego, po którego posłałem. Mam sprawy, którym muszę poświęcić całą energię i uwagę. Potrafisz zająć się moimi sprawami. Zbyt długo przebywasz w moim anthosie, zbyt blisko mnie, żeby nie wiedzieć, czego pragnę.

- Tak panie - powiedział Arisilde i uklęknął przed swym władcą.

Po chwili Raven został sam w komnacie tronowej. Jego pierś pod białą koszula poruszała się teraz szybko i rytmicznie. Idealne złudzenie człowieczeństwa, materialności. Za jego plecami serce Wzgórza pulsowało w tym samym rytmie.

_________________
A dark knight is sworn to power.
His heart knows only hatred.
His blade destroys his foes.
His word speaks what he desires.
His wrath brings ethernal damnation.


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Wed Oct 06, 2004 1:48 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sun Feb 01, 2004 8:49 pm
Posts: 1657
Location: Dark Side of The Man

_________________
A dark knight is sworn to power.
His heart knows only hatred.
His blade destroys his foes.
His word speaks what he desires.
His wrath brings ethernal damnation.


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Fri Sep 02, 2005 5:07 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sun Feb 01, 2004 8:49 pm
Posts: 1657
Location: Dark Side of The Man
Odgłos kroków w korytarzu, potęgowany jeszcze przez echo, wytrącił Majordamusa Arisilda Damala z zadumy. Przecież nikogo tu nie powinno być, pomyślał ze zdziwieniem. Jednak źródło dźwięku wyraźnie się zbliżało. Wielki Mag i Majordamus Domu Pana wybiegł pośpiesznie z pokoju.

Pan przybył.

Kroczył swoimi korytarzami w aurze dostojeństwa, jednak coś w jego postawie zdradzało wewnętrzny smutek. Za nim, w pewnym oddaleniu, podążała Eva.

- Panie, nie wiedziałem, że tak szybko wrócisz. Lemures mi nie powiedział, że przybyłeś.

- CHCIAŁEM ZROBIĆ CI NIESPODZIANKĘ, ARI - wszechobecny głos zaklętego demona był zabarwiony odrobiną ironii w sposób, w jaki szczury są odrobinę pokryte futrem.

- I jak wyprawa, Panie, udało się?

- Tak - rzucił z roztargnieniem Raven - chyba się udała.

- Ostatnio wokół wzgórza krąży wiele diabłów, Panie.

- Tak. Najwyraźniej.

- Twoja sala czeka. Musisz być bardzo zmęczony. Proponuję, abyś odpoczął, Panie.

- Tak, Ari, tak zrobię.

Władca Dusz uśmiechnął się smutno i wyminął Arisilda, zostawiając mokre ślady na kamiennym podłożu. Arisilde przez chwilę się zastanawiał, patrząc za oddalającym się Ravenem. W końcu przełamał się i odezwał się niepewnym głosem.

- Panie?

- Tak, Ari, coś jeszcze?

- Jesteś mokry, Panie.

Spojrzenie Ravena omiotło najpierw mokre ślady jego butów, po czym spoczęło na kompletnie przemoczonym ubraniu. Jego oczy rozjaśniły się na moment głębokim błękitem i w jednej chwili woda w korytarzu zniknęła. Władca Dusz ruszył do swojej komnaty kompletnie suchy.

- A z tobą, wredny pomiocie piekieł jeszcze się policzę. - rzucił Arisilde, kiedy Lemures otwierał przed nim drzwi do jego pokoju.

_________________
A dark knight is sworn to power.
His heart knows only hatred.
His blade destroys his foes.
His word speaks what he desires.
His wrath brings ethernal damnation.


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Sun Nov 27, 2005 8:33 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sun Feb 01, 2004 8:49 pm
Posts: 1657
Location: Dark Side of The Man
Jego laboratorium.

Jednak jak na pomieszczenie laboratoryjne, było dość ubogie w migające kontrolki i skomplikowany sprzęt. Większość pomieszczenia zajmowała metalowa platforma, na której teraz znajdowało się ciało Diabła. Raven stał już obok swojego asystenta przy holograficznym pulpicie. W powietrzu pojawiały się rzędy danych i wykresy. Niektóre zostawały na dłużej, widocznie konieczne do głębszej analizy, inne bardzo szybko były zastępowane kolejnymi wizualizacjami danych.

- Co się stało? - zapytał sucho Raven

- Coś poszło nie tak, panie. Najwyraźniej nasza aproksymacja ciała tego diabła po przemianie była niekompletna. Albo wręcz błędna. Przez ten cały czas, kiedy Roevean znajdował się w Advarku zdołaliśmy przeskanować jego organizm i dokładnie go zbadać. Jednak ten drugi, Mefis, zbyt krótko przebywał w naszym świecie. Symulacja została oparta w głównej mierze o dane Roevena oraz ubogie informacje, które zdołaliśmy zdobyć na temat jego "Drugiej Połowy". Najwyraźniej nie było to wystarczające, aby stworzyć Sak z bezpieczną fizyką.

- Znaczy, stała energii zostala źle dobrana? Dobrze rozumiem?

- Tak, panie. Wydaje mi się, że takie nagłe przeniesienie go ze świata o niestabilnym poziomie energetycznym do Saka, gdzie stała wpływu energetycznego była praktycznie zerowa, taka tylko, aby pozwolić na przeżycie, spowodował... - Arisilde zamyślił się - z braku lepszego określenia nazwałbym to szokiem energetycznym. Dodatkowym czynnikiem mógłaby być sama niestabilność istoty diabła. Nowy Roevean najwyraźniej nie uzyskał doskonałej spójności. Zbyt mało czasu minęło od fuzji.

- Tak. rozumiem. Nie do końca nasza wina, ale jednak... - wyraz bladej twarzy mógł wyrażać zmartienie, chociaż nie wiadomo, czy śmiercią Roeveana, czy tez komplikacjami, jakie to ze sobą przyniesie - Mamy teraz ważniejsze rzeczy do zrobienia, Ari. Chcę, żebyś go sczytał i umieścił w Czyśccu. Nie wiem jak Sak wpłynął na rozpad jego komórek. Raczej powinien zakonserwować ciało, nie zezwalając na przemianę i rozkład, jednak każda sekunda jest cenna. Chcę mieć kompletną symulację, najbardziej prawdopodobne scenariusze wraz z komentarzem. Metoda Monte Carlo. Najprosztsza, pewna. Mamy przecież nowe zapasy mocy na Wzgórzu, paradoksalnie, dzięki Aionowi i morlokom. Użyj ich. Odkraftuj kilka kolejnych komnat. Optymalna fizyka obliczeniowa.

- Tak, panie. Czy powiadomić cię, kiedy będzie gotowe?

- Nie, Ari. Ja się nigdzie nie wybieram. Zostanę tutaj i poczekam.

Cierpliwość, pomyślał, kiedy Damal odwrócił się i stworzył kilka kolejnych interfejsów systemu Wzgórza. Cnota bardzo niedoceniana przez niektórych.

_________________
A dark knight is sworn to power.
His heart knows only hatred.
His blade destroys his foes.
His word speaks what he desires.
His wrath brings ethernal damnation.


Top
 Profile  
 
 Post subject:
PostPosted: Tue Jan 03, 2006 3:16 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sun Feb 01, 2004 8:49 pm
Posts: 1657
Location: Dark Side of The Man
Widmowe ekrany nagle przybrały barwę krwistej czerwieni. Szkarłatny blask zalał całą komnatę.

- Panie, coś jest nie tak... - zdenerwowany głos Arisilda przebił się nagle do świadomości Władcy Dusz

- Co się stało?

- Wydaje mi się... - majordamus odpalił nowy ekran i sprawdził parę statystyk - tak Panie, nagły spadek mocy.

- To niemożliwe! Wizualizacja! - warknął Raven

Na jednej ze ścian pojawił się obraz. Dusza jednego z Morloków, którzy tak niedawno przybyli na wzgórze. Po zniszczeniu ich świata wiele dusz zamieszkujących wcześniej ten kawałek przestrzeni, pogrążyła się w rozpaczy, która bezbłędnie sprowadziła ich do świata Wzgórza. Jednak nigdy nie zdarzyło się, żeby dusza przebaczyła sama sobie i pogodziła się ze swoją klęską. Ze wzgórza nie było ucieczki.

A jednak, na twarzy widmowego Morloka malowały się coraz wyraźniejsze: spokój i radość. Jego postać bladła, aż zniknęła zupełnie.

Arisilde, widząc wyraz bezbrzeżnego zdumienia na twarzy swojego pana, przezornie zachował milczenie.

- Ari...

- T...tak Panie?

- Znikają dusze Morloków, prawda?

- Tak, głównie one. Oraz istoty z nimi sprzymierzone.

- Tak też myślałem.

- Panie, co się dzieje?

Lecz Władca Dusz nie odpowiedział. Otworzył tylko przed sobą konsolę z interfejsem Czyścca, w którym umieścił symulację Mefisa/Roeveana. Wpisał tylko jedno słowo:

Queher

Na panelu pojawił się tekst, informacje uzyskane od symulacji czyśccowych Roeveana. Raven już wiedział, gdzie leży problem.

- Ari, słyszałeś o Queherze? - Arisilde pokręcił głową - Queher to kraina powstała po nieudanym projekcie Morloków. Powstała przez przypadek, o ile mi wiadomo. Część Morloków, oszukując Śmierć, żyje, jeżeli można to nazwać życiem, właśnie w tym świecie. Jak dotąd wiedziałem o jego istnieniu z pewnych źródeł, jednak wiedza nie była pełna. Nie robiłem nic, gdyż Queher mi nie zagrażał.

- Namierz, gdzie zdążają te dusze. Muszę mieć pewność.

Ari przez chwile pracował, to otwierając, to zamykając kolejne panele i interfejsy, po czym odwrócił się.

- Królestwo Śmierci, panie. Saovine.

- Tak... tak podejrzewałem. Roevean właśnie tam sie udał. Więc jednak teraz sytuacja się zmeniła, Ari. Nowy Roevean jest Queherem. I znalazł sposób na obejście Praw. Dusze diabłów odchodzą, nie cierpią już, mają dokąd iść. A to zagraża interesom Wzgórza.

- Ale co zrobić, Panie. Skoro znalazł sposób, aby obejść Prawa, to nie możemy nic zrobić.

- Możemy, Ari, możemy. Rozpocznij proces asymilacji dusz Morloków i ich sojuczników.

Oczy Arisilda rozszerzyły się, po część ze zdumienia, po części z przerażenia. Ręka w białej rękawiczce zatrzymała się w połowie ruchu ponad jakimś panelem, po czym opadła, rozwiewając projekcję niczym kłębek mgły.

- A... A... Ależ Panie. Nie możemy tego zrobić. To... nieludzkie - zaprotestował majordamus, jednak jego głos był słaby i przepełniony rezygnacją.

Oczy Władcy Dusz rozbłysły jasno.

- Nieludzkie? A odkąd to, Damal, jesteśmy ludźmi? Uważają mnie za demona, a ty jesteś tylko sztucznym tworem z duszą, którą ci podarowałem. Nie, Ari, nie jesteśmy ludźmi - głos był zimny niczym stal ostrza, zadającego śmierć znienawidzonemu wrogowi - Nie pozwolę Nikomu zniszczyć Wzgórza. Ani w jakikolwiek sposób jemu zaszkodzić. Nie obchodzi mnie, że zasymilowane dusze nigdy nie uzyskają przebaczenia. Żadna dusza na Wzgórzu sobie nie przebacza. Nigdy. I tak pozostanie. Więc nie każ mi powtarzać tego kolejny raz. Rozpocznij proces!

Po tych słowach odwrócił się i wyszedł z komnaty. Błona w przejściu zamknęła się za jego plecami bezszelestnie. Arisilde został sam ze swoimi własnymi demonami i rozkazem, który wiedział, że wykona. Jednak pozostałości sumienia w okaleczonej duszy, jaką otrzymał od Władcy Dusz, stawiały cichy opór. Opór skazany na klęskę.

Majordamus Wzgórza, sztuczny twór z zaimplantowaną okaleczoną duszą westchnął, przywołał interfejsy komnat Asymilacji i rozpoczął procedurę.

-------

Roevean może się zorientować, co się stało. Nie musi, ale może. To nie jest już ważne. Wszedłem na drogę, z której zejść nie mogę. Nie wiem, ile czasu mi zostało, jednak udaję się do Advarku. Tam, mam nadzieję, znajdę kilka odpowiedzi oraz moc potrzebną, aby skończyć to, co właśnie zacząłem.

A twoje sumienie pozostało w twej duszy nie bez powodu. Zawsze jest jakiś powód, Ari.

Raven, Władca na Wzgórzu Śmieci i Rozpaczy


Ari opuścił głowę. Kartka, zapisana pochyłym i zamaszystym pismem Ravena, wypadła mu z palców i powoli opadła na podłogę pustej komnaty tronowej Wzgórza.

_________________
A dark knight is sworn to power.
His heart knows only hatred.
His blade destroys his foes.
His word speaks what he desires.
His wrath brings ethernal damnation.


Top
 Profile  
 
Display posts from previous:  Sort by  
Post new topic Reply to topic  [ 13 posts ] 

All times are UTC + 1 hour


Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 0 guests


You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Search for:
Jump to:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group