Re: Juno 2
Posted: Tue Oct 01, 2013 7:10 am
Tuż za satelitą Juno 2, w osłonięciu od meteorów stacjonowała większość statków, które z jakiś powodów nie miały celu w opuszczeniu regionu. Kapitan flagowego okrętu Psiej Ligi nie był bohaterem. Prawdopodobnie dlatego właśnie go wybrano, aby dbał o życie pasażerów wliczając w to archonta. W tym jednak momencie nie odrywał wzroku od ekranów pokazujących rozczłonkowanie planetoidy i odłamki lecące w stronę planety. Całe życie liczył, że mimo wszystko nie będzie musiał podjąć tej decyzji. Czuł krople potu na skroni. Spojrzał na zebranych na mostku oficerów. U niektórych dostrzegł przerażenie w oczach. W końcu jednak po długich latach wspólnej służby rozumieli się bez słów. Pokiwali głowa w geście zrozumienia.
- Ogłosić alarm, drużyny na stanowiska ogniowe, spocznij – odczekał aż załoga się rozbiegnie i włączył nadajnik na wspólne częstotliwości – Tu dowódca Alfy i komandor floty Psiej Ligi. Podjąłem decyzje ochronie Juno 2 przed odłamkami zestrzelonych asteroid. Lecimy ratować życia i przyjmiemy każdą pomoc. Najemnicy otrzymają podwójną stawkę za wydarzenia specjalne.
Chwilę później nadeszła pierwsza odpowiedź:
- Tu agencja Tytanowa Straż, oszaleliście do kur… nędzy?!!! Traficie pod ostrzał floty CA i tyle z tego będzie.
- Wypróżnili już swoje rakiety i miny. Jesteśmy w stanie wytrzymać ostrzał lżejszej broni. Potrajam stawkę.
- Agencja Tarcza przyjmuje. Podświetlamy nasze dwie korwety.
- Grupa Czerwoni Kaperzy dołącza, miło znów robić interesy z Psią Ligą.
- Tu kapitan Feris z kontenerowca Orion, chcę tylko powiedzieć, że trzymamy za Was kciuki. Na powierzchni jest wielu moich chłopców.
- Odbiór, tu Flota Kanclerska Republiki Tyrtonu. Bierzemy na siebie CA. Wzywamy statki Federacji Une do wsparcia.
- Tu Kontradmirał Federacji Une, nie ma honoru w ataku na tą flotę. Nie są w stanie zmienić formacji, ich tarcze są już na skraju, a także nie mają już cięższego uzbrojenia.
- Tu Tyrton, nie ma honoru, ale zobowiązanie krwi za te wszystkie lata.
- Une uszanuje sojusz.
- Tytanowa Straż do usług.
Statki utworzyły formacje. Bliżej asteroid najemnicy i trzy fregaty Psiej Ligi. Po prawej floty lokalnego sojuszu. Okręt za okrętem odpalał silniki.. gdy przestrzeń rozjaśnił wybuch łez boga.
------------------------------------------------------------------------------------------------
- To co z tym stabilium? – spytała Chimeria.
Windukind w nocnej ciszy przyklęknął przy niej na jednym kolanie. Czuła jak swoim turkusowymi oczami studiuje dokładnie wszystkie reakcje jej ciała, od bielszy końcówek włosów, falujące od cięższego oddechu piersi, zacisnę te dłonie…
- Co robisz ? – nie wiedziała jak zareagować, więc pozostał gniew.
Rzucił jej świdrujące spojrzenie, po czym odgarnął swoje czarne, sięgające do ramion włosy, odsłaniając ucho. W końcu spogodniał.
- Muszę Ci podziękować –przekręcił głowę przyglądając się tętnicom na jej smukłej szyi- Zniszczenie tych meteorytów było spektakularne.
- Spadaj z tanimi trickami - wiedźma jednak nie mogła powstrzymać się od przełknięcia śliny.
- Twoi ludzie rzeczywiście nie doceniają Twojej siły. Co więcej, nie jesteś do końca taka, jaką siebie kreujesz. Jesteśmy tuż przy szczycie Shan Ho’ Ke. Ta góra odwzorowuje duszę i tym razem pokazała mi wiele.
Ciągle te enigmy.
- Możesz iść? Jesteśmy już przy wieży.
- Tak. Z lekką trudnością.
Półelf pomógł jej wstać i powoli ruszyli na wierzchołek. Archont szedł przodem wybierając ścieżkę między kamieniami.
- Nie odpowiedziałeś mi.
- Nie obchodzi nas autostrada.
Chimeria przystanęła.
Windu odwrócił się do niej.
- Czego się spodziewałaś? Jestem przywódcą organizacji zrzeszającej dyplomatów i kupców. Pierwsza oferta to tylko próba. Teraz wiem, że nie tylko macie cenę. Ale na dodatek taką, za którą mógłbym postawić pomnik kujący wszystkich generałów CA każdego dnia w oczy. Zgaduję też, że stabilium jest Wam potrzebne do Stabilium X. Czym jest to ostatnie?
- Technologią…
- Czym jest?
- Bronią!
- Psia Liga nie może tego poprzeć – w tym momencie chyba dostrzegł jej złość - jednakże widzę, że istnieje też inny środek płatniczy.
- Nie interesują nas pieniądze!
- Gdyby jakikolwiek z kamieni – Windu podniósł jeden z nich i obejrzał- znajdujących się na tej górze miałby dla Ciebie jakąkolwiek wartość, stałaby się pieniądzem. – rzucił jej pod nogi, po czym podszedł do ginącego w mroku wejścia do wieży i znów spojrzał w jej kierunku- Ale nie martw się, nie zaprosiłem Cię tu, aby marnować Twój czas – cofnął się w ciemność.
Przywódczyni Chaotic Aliance minutę później stanęła na szczycie. Przez chwilę ogarniała jeszcze raz niezwykły widok, po czym podeszła do wejścia wieży. Jej mury posiadały wnęki wypełnione ogromem małych figurek unoszących ręce w kierunku nieba. Wewnątrz zobaczyła iskry, a następnie ogień z pochodni rozpalanej przez Psio Ligowca. Stanęła za jego plecami, powstrzymując myśl o wykorzystaniu sztyletów schowanych w butach.
- Wybacz to przed chwilą. Wiem, że Twoja organizacja respektuje siłę. Chcę tylko byś wiedziała, że są różne jej punkty – zerknął na nią przez ramię i wskazał schody na wyższą kondygnację. Tam wśród kolumn postawiono potężny stos drewna – wybrałem to miejsce i ten czas, bo asteroidy oraz inne ewenementy zakłócają działanie satelit szpiegowskich. Również potężna magia tej góry staje się barierą chroniącą nas przed ciekawskimi.
Wyglądało na to, że dziewczynie przeszła już złość.
- Możesz nie wierzyć, ale Psia Liga jest nastawiona na uczenie się. Także od przeciwnego ekstremum, którym jest CA. Powiedziałaś, że chaos może być twórczy i mam zamiar z tego skorzystać. Ale najpierw pomóż mi zapalić ten stos – podał jej pochodnie. Początkowo się zawahała, jednak zrozumiawszy gest, wspólnie z Windu podpala stertę poukładanych bali. Kiedy ogień zajął się na dobre, archont zaprowadził ją niżej, do ukrytej w podłodze klapy. Za nią znajdowało się tajne przejście do pobliskiej wioski.
- Będzie to ostatnia rzecz, którą chciałbym Ci jeszcze przed blaskiem pokazać.
Chimeria rzuciła zaklęcie światła i rozejrzała się po systemie jaskiń. Czuć było lekki chłód i wilgoć, ale bła tam też uklepana ścieżka.
- Chyba najwyższa pora – rzuciła do Windu
- Tak. Słyszałaś, że agendzie ukradziono BOZa?
- Doszły nas takie wieści.
- Jest to potężna wpadka pokazująca jej destabilizację. Stracić Broń Ostatecznej Zagłady to nie przelewki.
- To chaos.
- Nawet wy nie będzie szerzyć chaosu, jeśli zostaniecie unicestwieni. Ciężej jest tak mówić, gdy jest się po drugiej stronie lufy – przecisnęli się przez wąską szczelinę - Z braku wyraźnego, silnego lidera agenda ropieje od pychy, manipulacji i mrocznych, wewnętrznych intryg, zatracając swój cel. Niestety w jej rękach znajduje się setka potężnych artefaktów i skoro stracono BOZa, reszta też może w końcu zniknąć. Sam rozkład w agendzie jest w stanie wywołać potężny kryzys w uniwersum. Zgaduję, że nie chcecie konkurencji w szerzeniu bezładu
- Raczej nie. Co planujesz?
- Jest w agendzie osoba nie przesiąknięta całym tym szambem. Świetny strateg, który nie traktuje innych jak marionetki, bez szacunku. Szukam sojuszników, którzy pomogli doprowadzić go do władzy. I w tym miejscu przydałaby się spora dawka chaosu. Coś co by wstrząsnęło agendą i obudziło ich ze śpiączki. To jest ofert właśnie dla Was. Zapłacę Wam możliwością odnalezienia swego sensu w samych światach Agendy. Zgaduję, że ciężko będzie znaleźć bardziej ekscytujące miejsce. To będzie intryga na potężną skalę idealnie w czas, kiedy oni będą skupieni na poszukiwaniach. Chaos, aby ustanowić nowy Ład . Coś co pierwszy raz połączy Psią Ligę i Chaotic Aliance. I z czego wszyscy skorzystamy.
- Rozumiem. Ale muszę wiedzieć, w takim wypadku kim jest ten wybraniec?
Zatrzymali się.
- Jeśli Ci zdradzę. Musisz przysiąc dotrzymania tajemnicy.
- Hm.. Masz moje słowo.
Windu pochylił się ku rodowłosej prawie ocierając policzkiem od policzek, zatrzymując się tuż przy wilczym uchu. Jego usta wypowiedziały imię.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Sat niezadowolona, zresztą jak zawsze.Tylko tym razem powodem był zniszczony przez meteor, stojący na rynku ścigacz.
-------------------------------------------------------------------------------------------------
Na orbicie uderzenie boskich łez nie dało flocie CA już żadnych szans w starciu w sojuszem. Flagowcem generalimusa Raflika wstrząsnęła potężna eksplozja tuż przed tym zanim rozpadł się na dwie części. W tym samym momencie Psia Liga i najemcy rozbijali pozostałe resztki meteorytów lecące w kierunku planety.
- Ogłosić alarm, drużyny na stanowiska ogniowe, spocznij – odczekał aż załoga się rozbiegnie i włączył nadajnik na wspólne częstotliwości – Tu dowódca Alfy i komandor floty Psiej Ligi. Podjąłem decyzje ochronie Juno 2 przed odłamkami zestrzelonych asteroid. Lecimy ratować życia i przyjmiemy każdą pomoc. Najemnicy otrzymają podwójną stawkę za wydarzenia specjalne.
Chwilę później nadeszła pierwsza odpowiedź:
- Tu agencja Tytanowa Straż, oszaleliście do kur… nędzy?!!! Traficie pod ostrzał floty CA i tyle z tego będzie.
- Wypróżnili już swoje rakiety i miny. Jesteśmy w stanie wytrzymać ostrzał lżejszej broni. Potrajam stawkę.
- Agencja Tarcza przyjmuje. Podświetlamy nasze dwie korwety.
- Grupa Czerwoni Kaperzy dołącza, miło znów robić interesy z Psią Ligą.
- Tu kapitan Feris z kontenerowca Orion, chcę tylko powiedzieć, że trzymamy za Was kciuki. Na powierzchni jest wielu moich chłopców.
- Odbiór, tu Flota Kanclerska Republiki Tyrtonu. Bierzemy na siebie CA. Wzywamy statki Federacji Une do wsparcia.
- Tu Kontradmirał Federacji Une, nie ma honoru w ataku na tą flotę. Nie są w stanie zmienić formacji, ich tarcze są już na skraju, a także nie mają już cięższego uzbrojenia.
- Tu Tyrton, nie ma honoru, ale zobowiązanie krwi za te wszystkie lata.
- Une uszanuje sojusz.
- Tytanowa Straż do usług.
Statki utworzyły formacje. Bliżej asteroid najemnicy i trzy fregaty Psiej Ligi. Po prawej floty lokalnego sojuszu. Okręt za okrętem odpalał silniki.. gdy przestrzeń rozjaśnił wybuch łez boga.
------------------------------------------------------------------------------------------------
- To co z tym stabilium? – spytała Chimeria.
Windukind w nocnej ciszy przyklęknął przy niej na jednym kolanie. Czuła jak swoim turkusowymi oczami studiuje dokładnie wszystkie reakcje jej ciała, od bielszy końcówek włosów, falujące od cięższego oddechu piersi, zacisnę te dłonie…
- Co robisz ? – nie wiedziała jak zareagować, więc pozostał gniew.
Rzucił jej świdrujące spojrzenie, po czym odgarnął swoje czarne, sięgające do ramion włosy, odsłaniając ucho. W końcu spogodniał.
- Muszę Ci podziękować –przekręcił głowę przyglądając się tętnicom na jej smukłej szyi- Zniszczenie tych meteorytów było spektakularne.
- Spadaj z tanimi trickami - wiedźma jednak nie mogła powstrzymać się od przełknięcia śliny.
- Twoi ludzie rzeczywiście nie doceniają Twojej siły. Co więcej, nie jesteś do końca taka, jaką siebie kreujesz. Jesteśmy tuż przy szczycie Shan Ho’ Ke. Ta góra odwzorowuje duszę i tym razem pokazała mi wiele.
Ciągle te enigmy.
- Możesz iść? Jesteśmy już przy wieży.
- Tak. Z lekką trudnością.
Półelf pomógł jej wstać i powoli ruszyli na wierzchołek. Archont szedł przodem wybierając ścieżkę między kamieniami.
- Nie odpowiedziałeś mi.
- Nie obchodzi nas autostrada.
Chimeria przystanęła.
Windu odwrócił się do niej.
- Czego się spodziewałaś? Jestem przywódcą organizacji zrzeszającej dyplomatów i kupców. Pierwsza oferta to tylko próba. Teraz wiem, że nie tylko macie cenę. Ale na dodatek taką, za którą mógłbym postawić pomnik kujący wszystkich generałów CA każdego dnia w oczy. Zgaduję też, że stabilium jest Wam potrzebne do Stabilium X. Czym jest to ostatnie?
- Technologią…
- Czym jest?
- Bronią!
- Psia Liga nie może tego poprzeć – w tym momencie chyba dostrzegł jej złość - jednakże widzę, że istnieje też inny środek płatniczy.
- Nie interesują nas pieniądze!
- Gdyby jakikolwiek z kamieni – Windu podniósł jeden z nich i obejrzał- znajdujących się na tej górze miałby dla Ciebie jakąkolwiek wartość, stałaby się pieniądzem. – rzucił jej pod nogi, po czym podszedł do ginącego w mroku wejścia do wieży i znów spojrzał w jej kierunku- Ale nie martw się, nie zaprosiłem Cię tu, aby marnować Twój czas – cofnął się w ciemność.
Przywódczyni Chaotic Aliance minutę później stanęła na szczycie. Przez chwilę ogarniała jeszcze raz niezwykły widok, po czym podeszła do wejścia wieży. Jej mury posiadały wnęki wypełnione ogromem małych figurek unoszących ręce w kierunku nieba. Wewnątrz zobaczyła iskry, a następnie ogień z pochodni rozpalanej przez Psio Ligowca. Stanęła za jego plecami, powstrzymując myśl o wykorzystaniu sztyletów schowanych w butach.
- Wybacz to przed chwilą. Wiem, że Twoja organizacja respektuje siłę. Chcę tylko byś wiedziała, że są różne jej punkty – zerknął na nią przez ramię i wskazał schody na wyższą kondygnację. Tam wśród kolumn postawiono potężny stos drewna – wybrałem to miejsce i ten czas, bo asteroidy oraz inne ewenementy zakłócają działanie satelit szpiegowskich. Również potężna magia tej góry staje się barierą chroniącą nas przed ciekawskimi.
Wyglądało na to, że dziewczynie przeszła już złość.
- Możesz nie wierzyć, ale Psia Liga jest nastawiona na uczenie się. Także od przeciwnego ekstremum, którym jest CA. Powiedziałaś, że chaos może być twórczy i mam zamiar z tego skorzystać. Ale najpierw pomóż mi zapalić ten stos – podał jej pochodnie. Początkowo się zawahała, jednak zrozumiawszy gest, wspólnie z Windu podpala stertę poukładanych bali. Kiedy ogień zajął się na dobre, archont zaprowadził ją niżej, do ukrytej w podłodze klapy. Za nią znajdowało się tajne przejście do pobliskiej wioski.
- Będzie to ostatnia rzecz, którą chciałbym Ci jeszcze przed blaskiem pokazać.
Chimeria rzuciła zaklęcie światła i rozejrzała się po systemie jaskiń. Czuć było lekki chłód i wilgoć, ale bła tam też uklepana ścieżka.
- Chyba najwyższa pora – rzuciła do Windu
- Tak. Słyszałaś, że agendzie ukradziono BOZa?
- Doszły nas takie wieści.
- Jest to potężna wpadka pokazująca jej destabilizację. Stracić Broń Ostatecznej Zagłady to nie przelewki.
- To chaos.
- Nawet wy nie będzie szerzyć chaosu, jeśli zostaniecie unicestwieni. Ciężej jest tak mówić, gdy jest się po drugiej stronie lufy – przecisnęli się przez wąską szczelinę - Z braku wyraźnego, silnego lidera agenda ropieje od pychy, manipulacji i mrocznych, wewnętrznych intryg, zatracając swój cel. Niestety w jej rękach znajduje się setka potężnych artefaktów i skoro stracono BOZa, reszta też może w końcu zniknąć. Sam rozkład w agendzie jest w stanie wywołać potężny kryzys w uniwersum. Zgaduję, że nie chcecie konkurencji w szerzeniu bezładu
- Raczej nie. Co planujesz?
- Jest w agendzie osoba nie przesiąknięta całym tym szambem. Świetny strateg, który nie traktuje innych jak marionetki, bez szacunku. Szukam sojuszników, którzy pomogli doprowadzić go do władzy. I w tym miejscu przydałaby się spora dawka chaosu. Coś co by wstrząsnęło agendą i obudziło ich ze śpiączki. To jest ofert właśnie dla Was. Zapłacę Wam możliwością odnalezienia swego sensu w samych światach Agendy. Zgaduję, że ciężko będzie znaleźć bardziej ekscytujące miejsce. To będzie intryga na potężną skalę idealnie w czas, kiedy oni będą skupieni na poszukiwaniach. Chaos, aby ustanowić nowy Ład . Coś co pierwszy raz połączy Psią Ligę i Chaotic Aliance. I z czego wszyscy skorzystamy.
- Rozumiem. Ale muszę wiedzieć, w takim wypadku kim jest ten wybraniec?
Zatrzymali się.
- Jeśli Ci zdradzę. Musisz przysiąc dotrzymania tajemnicy.
- Hm.. Masz moje słowo.
Windu pochylił się ku rodowłosej prawie ocierając policzkiem od policzek, zatrzymując się tuż przy wilczym uchu. Jego usta wypowiedziały imię.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Sat niezadowolona, zresztą jak zawsze.Tylko tym razem powodem był zniszczony przez meteor, stojący na rynku ścigacz.
-------------------------------------------------------------------------------------------------
Na orbicie uderzenie boskich łez nie dało flocie CA już żadnych szans w starciu w sojuszem. Flagowcem generalimusa Raflika wstrząsnęła potężna eksplozja tuż przed tym zanim rozpadł się na dwie części. W tym samym momencie Psia Liga i najemcy rozbijali pozostałe resztki meteorytów lecące w kierunku planety.