Europa w 2029 roku
Moderator: Crow
Europa w 2029 roku
Film przedstawia wydarzenia w Europie, ktore moga miec miejsce (ale nie musza). Film jest naprawde ciekawie przedstawiony. I szczerze mowiac pare razy szczeka mi opadla przy ogladaniu tego filmu:
http://www.joemonster.org/filmy/24032/E ... _2029_roku
Jestem ciekaw, jaka bedzie wasza reakcja przy jego ogladaniu i co powiecie po jego obejrzeniu.
Have a nice watch
http://www.joemonster.org/filmy/24032/E ... _2029_roku
Jestem ciekaw, jaka bedzie wasza reakcja przy jego ogladaniu i co powiecie po jego obejrzeniu.
Have a nice watch
Struktura Kościoła:
FatherDirector
GeneralPriest
PaciorekSpecialist
KazaniaWriter
GodAssistant
SacramentPriceAnalyst
TacaAccountant
CołaskaCounter
Ministrant'sPantyRemover
ZygotaWatchpriest
LastContactPriest
OłtarzDesigner
KadzidłoDeveloper
FatherDirector
GeneralPriest
PaciorekSpecialist
KazaniaWriter
GodAssistant
SacramentPriceAnalyst
TacaAccountant
CołaskaCounter
Ministrant'sPantyRemover
ZygotaWatchpriest
LastContactPriest
OłtarzDesigner
KadzidłoDeveloper
Re: Europa w 2029 roku
Niech żyje poprawność polityczna i przyznawanie praw mniejszości narodowym!! Idę kupić kałacha i budować schron...
Re: Europa w 2029 roku
Ten filmik można skomentować jako "not even wrong".
O dzietności muzułmanek to ja bym raczej sugerował artykuły podparte o metodologię naukową:
http://www.accessmylibrary.com/article- ... among.html
O dzietności muzułmanek to ja bym raczej sugerował artykuły podparte o metodologię naukową:
http://www.accessmylibrary.com/article- ... among.html
Nothing is impossible
Re: Europa w 2029 roku
Prymitywna propaganda nacjonalistów, ludzi którzy nie mają być z czego dumni, więc łapią się tej ostatniej deski ratunku jaką jest duma narodowa. Fikcyjny, czarno-biały świat niczym z Disneya gdzie każdy w jakikolwiek sposób inny jest tym złym i walcząc z nim stają się bohaterami. Smutne.
A necromancer is just a really late healer.
Re: Europa w 2029 roku
A z mojego punktu widzenia, choć przedstawiony scenariusz nie jest bardzo prawdopodobny, to nie jest również niemożliwy.
Re: Europa w 2029 roku
Taa... nothing is impossible here, jednak prawdopodobieństwo zaistnienia niektórych sytuacji jest niewspółmiernie małe.
USS George Washington - 90 tysiecy ton dyplomacji.
Re: Europa w 2029 roku
Well.. Gdyby nie pewien "incydent", który ostation przeżyłem, to pewnie bym wyśmiał cały filmik. Ale bez jaj. Londyn, dzielnica, jakże Brytyjsko brzmiąca Westham (Zachodnia szynka), pojechaliśmy z Asią na zakupy. No i bez najmniejszej dozy beki, po chwili z wyjścia z metra okazało się, że coś jest nie tak jak trzeba. I to bardzo. Zaczęliśmy liczyć białych ludzi na ulicach. Łącznie z nami w 15 min naliczyliśmy... 5! A ulica była tak tłoczna, że ciężko było iść. Czuć się mniejszością etniczną w stolicy GB? Bardzo dziwne uczucie...
Nie mówię już nic o Barcelonie, gdzie są całe dzielnice są posegregowane etnicznie. Słyszał ktoś kiedyś o Chinatown w Barcelonie? A jest! Arabowie z kolei zajęli niszę całodobowych sklepów spożywczych (otwartych zawsze, święta nie święta, siesta, nie siesta) i tzw "lokutoriów", czyli miejsc będących skrzyżowaniem kafejki internetowej i kilku budek telefonicznych. Najgorzej mają czarni, którzy wyłącznie handlują pirackimi płytami i podróbkami torebek znanych marek (W ogóle fajny motyw, jak je prezentują na ulicach i mają system że potrafią cały towar zwinąć w sekudną i uciekać w długą. Murzyn uciekającym przed podpakowanym, Hiszpańskim policjantem - bezcenne).
No tak, ale w stolicy Katalonii przynajmniej widokiem powszechnym na ulicach jest człowiek biały, nie osoba innej rasy.
Zastanawiam się jednak, jak daleko może sięgać ekspansja innych kultur i ras na teren Europy. Obecni emigranci zajmują raczej nisze zawodowe, którymi relatywnie zamożny, leniwy biały człowiek gardzi. I dlatego arab sprząta, podaje kebaby, buduje budynki... By bialy mógł sobie grzecznie pracować w biurze przy komputerku i po pracy powiekszać swój mięsień dobrobytu w McDonaldzie. My, biali, jesteśmy jednak majątkowo dobrze zakorzenieni w swoich domach, czerpiąc nieraz z dobrobytu naszych przodków. Emigranci bardzo często przyjeżdzają bez niczego i zaczynają od zera. Czy potrzebują czasu by zrównać się bogactwem z dawnymi panami tych ziem? Czy już na zawsze zostali zamknięci w swoich gettach biedy? Może nawet nie biedy... Niższego standardu życia?
Myślę, że scenariusz powszechnej wojny domowej i migracji białych do "zamkniętych" Polski i Węgier jest mało prawdopodobny. Prędzej optowałbym za to, że będziemy zmierzać w kierunku powszechnej globalizacji i zupełnego wymieszania się ras. Nie byłoby pięknie, gdybyśmy nie mieli powodu do rasizmu i wszyscy byli "jednej krwi"? A może my ludzie musimy się różnić? Musimy mieć powód by nienawidzić?
Nie mówię już nic o Barcelonie, gdzie są całe dzielnice są posegregowane etnicznie. Słyszał ktoś kiedyś o Chinatown w Barcelonie? A jest! Arabowie z kolei zajęli niszę całodobowych sklepów spożywczych (otwartych zawsze, święta nie święta, siesta, nie siesta) i tzw "lokutoriów", czyli miejsc będących skrzyżowaniem kafejki internetowej i kilku budek telefonicznych. Najgorzej mają czarni, którzy wyłącznie handlują pirackimi płytami i podróbkami torebek znanych marek (W ogóle fajny motyw, jak je prezentują na ulicach i mają system że potrafią cały towar zwinąć w sekudną i uciekać w długą. Murzyn uciekającym przed podpakowanym, Hiszpańskim policjantem - bezcenne).
No tak, ale w stolicy Katalonii przynajmniej widokiem powszechnym na ulicach jest człowiek biały, nie osoba innej rasy.
Zastanawiam się jednak, jak daleko może sięgać ekspansja innych kultur i ras na teren Europy. Obecni emigranci zajmują raczej nisze zawodowe, którymi relatywnie zamożny, leniwy biały człowiek gardzi. I dlatego arab sprząta, podaje kebaby, buduje budynki... By bialy mógł sobie grzecznie pracować w biurze przy komputerku i po pracy powiekszać swój mięsień dobrobytu w McDonaldzie. My, biali, jesteśmy jednak majątkowo dobrze zakorzenieni w swoich domach, czerpiąc nieraz z dobrobytu naszych przodków. Emigranci bardzo często przyjeżdzają bez niczego i zaczynają od zera. Czy potrzebują czasu by zrównać się bogactwem z dawnymi panami tych ziem? Czy już na zawsze zostali zamknięci w swoich gettach biedy? Może nawet nie biedy... Niższego standardu życia?
Myślę, że scenariusz powszechnej wojny domowej i migracji białych do "zamkniętych" Polski i Węgier jest mało prawdopodobny. Prędzej optowałbym za to, że będziemy zmierzać w kierunku powszechnej globalizacji i zupełnego wymieszania się ras. Nie byłoby pięknie, gdybyśmy nie mieli powodu do rasizmu i wszyscy byli "jednej krwi"? A może my ludzie musimy się różnić? Musimy mieć powód by nienawidzić?