Crow ze zdziwieniem przyglądał się płatkom śniegu padającym w upalnym Sunspear. Zima w końcu nadeszła a wraz z nią najwyraźniej święta.
Dyspozycje w kwestii tronu są następujące:
1. Greyjoy
2. Martell
3. Tyrell
4. Lannister
5. Stark
6. Baratheon
Kartę dzikich oglądałem wcześniej i jest 'Silence on the wall' - nic się nie dzieje. Sztab wojskowy podsuwa więc następujące rozwiązania:
Rajd w Crackclaw i The Boneway, Marsz +0 w Kingswood.
Jeśli nie ma supportu w KL ani Blackwater – Rajd z Boneway na Dornish Marches, Piechota do Starfall, atak z siłą 14 na The Reach, gdzie max obrona to 11 (1 (Reach) + 2 (Highgarden) + 1 (Searoad Marches) + 2 (def+2) + 1 (suport+1) + 1 (miecz) + 3 (generał))
Jeśli suport jest tylko na jednej z prowincji Baratheonów to palę go z Cracklaw i wychodzi na to samo (żeby spalić mój rajd w Boneway musiałoby nie być suportu w Dornish Marches albo def+2 w Reach).
Jeśli jest suport na obu prowincjach Baratheonów to palę Blackwater i atak z siłą 14 na KL, gdzie jest max 13 (2 KL + 2 flota + 1 (suport+1) + 2 (wsparcie z The Reach) + 5 (generał) + 1 (miecz) )
Czy konieczna jest śmierć dzielnych obrońców The Reach, czy też możemy zaprzestać już ten bezsensowny rozlew krwi?
[PBF] A Game of Thrones, sezon 1
Moderator: Crow
Re: [PBF] A Game of Thrones, sezon 1
Wildingi potwierdzone...
Good game.
Good game.
Last edited by Aria on Mon Jun 25, 2012 2:51 pm, edited 1 time in total.
Re: [PBF] A Game of Thrones, sezon 1
Wait, what?! Żadnych epickich walk? Pojedynków? Trolli? Flameów? Banów? Tak .. po prostu.. gg? :<
Dalej sie uciec chyba nie dalo. Ale to i tak nie pomoglo =]
Re: [PBF] A Game of Thrones, sezon 1
Zwycięzcą pierwszej w dziejach multiworldu gry o tron i królem Westeros do następnej rozgrywki ogłasza się
Lorda Crowa Martella z Gdyni.
Cześć nowemu królowi, oby rządy jego były sprawiedliwe.

Last edited by Windukind on Tue Jun 26, 2012 6:57 am, edited 2 times in total.
We do not sow
Oh, the places you will go! There is fun to be done. There are points to be scored. There are games to be won.
Oh, the places you will go! There is fun to be done. There are points to be scored. There are games to be won.
Re: [PBF] A Game of Thrones, sezon 1
To kiedy zaczynacie koleją rundę ;P?
- Roe, co robisz?
- Już dwie godziny czekam na autobus przy zmywaku.
- Roe, nadal zmywasz?
- Nie, rysuję talerze.
- Roe, pomóc ci zmywać?
- A masz wyższe?
- Nie.
- To nie możesz zbliżać się do zmywaka.
- Już dwie godziny czekam na autobus przy zmywaku.
- Roe, nadal zmywasz?
- Nie, rysuję talerze.
- Roe, pomóc ci zmywać?
- A masz wyższe?
- Nie.
- To nie możesz zbliżać się do zmywaka.
Re: [PBF] A Game of Thrones, sezon 1
Jako zwycięzca chciałbym poprowadzić kolejną rozgrywkę. Ale dajmy wszystkim odpocząć chwilę.USAGI wrote:To kiedy zaczynacie koleją rundę ;P?
Przy sprzeciwie lorda Lannistera uważam, iż partię należałoby dokończyć, ale skoro GM już ogłosił wyniki chciałbym w tym miejscu podziękować wszystkim graczom za udział w rozgrywce. Przez te pięć (!) miesięcy z każdym graczem prowadziłem korespondencję dyplomatyczną i z każdym miałem przynajmniej jeden układ, który znacząco przyczynił się do dalszego rozwoju rozgrywki. Część oczywiście mnie zdradziła, ale większość lordów wykazała się wysokim poczuciem honoru, przynajmniej do momentu, w którym stwierdzali, iż zawarty wcześniej układ jest dla mnie zbyt korzystny.
Podziękować muszę również GMowi, chociaż przyznaję, iż był dla mnie niemalże trudniejszym przeciwnikiem od pozostałych graczy. Niespodziewane odsłonięcie flanki spowodowane decyzją o zmianie granic prowincji na przełomie 3 i 4 tury zmusiła mnie do zawarcia dość niekorzystnego układu z lady Tyrell. No, ale ok, nie musimy się super sztywno trzymać reguł. Później decyzja o braku koronki mojego najbliższego na tym etapie gry sojusznika - Korma zmusiła mnie do ataku na lorda Mazoku w celu powstrzymania Lannisterów lub Starków od przedwczesnego zwycięstwa, w rezultacie praktycznie eliminując z rozgrywki obu lordów. No i w końcu rozstrzygnięcie sporu o kruka, które w połączeniu z CoK powinno mnie pozbawić szans na zwycięstwo.
W ostatecznym rozrachunku cieszę się, iż sięgnąłem po tron w taki a nie inny sposób. Tu można też odpowiedzieć na pytanie Maczera - nikogo nie można oskarżyć od nadmierne podłożenie się, gdyż każdy (poza Kormem) z graczy miał możliwość powstrzymać mnie od wygranej, wysyłając jedną jedyną koronkę na tron.
Ta rozgrywka była bez wątpliwości jednym z najbardziej epickich przeżyć w całej mojej planszówkowej karierze. Na całą grę przeznaczyłem niezliczone ilości godzin (na samo wydanie rozkazów w ósmej turze poświęciłem przynajmniej kilkanaście), więc nie jestem przekonany jak szybko znajdę energię na kolejną taką rozgrywkę. Każdemu kto do tej pory nie spróbował polecam jak najbardziej zainteresować się drugim sezonem, który niemal na pewno powinien się odbyć. Niezapomniane wrażenia gwarantowane.