Page 6 of 8

Re: Wypad leśno-górski 19 - 22.06.2014

Posted: Mon Jun 23, 2014 12:51 pm
by ryuzok
Debart wrote:
Maczer wrote:Mam nadzieję, że macie lepszą pogodę niż w Trójmieście ;p
My z Anią na alternatywnym road-tripie na zachód mieliśmy codziennie słońce/deszcze/zimno/ciepło i każdy "/" reprezentuje zmianę godzinową:/
suckers, trza było jechać jak mówili :P

ja już wróciłem, więc podejrzewam że każdy dojechał. dzięki za obecność ty co byli, i niech żałują ci co ich nie było.

Re: Wypad leśno-górski 19 - 22.06.2014

Posted: Mon Jun 23, 2014 1:15 pm
by Saovine
No, no Ryu, bez takich. Był ten, kto chciał i mógł, a pozostałych zapraszamy na wypad w przyszłym roku. Już nieśmiało o tym rozmawialiśmy na wypadzie. Fajnie będzie to powtórzyć. I tak dobrze, że Ty i Crow załapaliście się na autobus do Rytra P:

Tymczasem przepraszam grupę za spowalnianie wędrówki, ale i cieszę się, że mimo tego, że mieliśmy różne tempa, dogadaliśmy się i szło się bez jakiejś większej frustracji (chyba że skierowanej na siebie in my case).

Niestety, nie robiłam zdjęć, więc nie mam się czym podzielić, ale mimo wszystko fajnie, że Usa i Crow się tym zajęli. Hawk im za to! Czekamy na zdjęcia xD (ja osobiście na podwójną jaskółkę P:)

Re: Wypad leśno-górski 19 - 22.06.2014

Posted: Mon Jun 23, 2014 1:39 pm
by ryuzok
Saovine wrote: Tymczasem przepraszam grupę za spowalnianie wędrówki, ale i cieszę się, że mimo tego, że mieliśmy różne tempa, dogadaliśmy się i szło się bez jakiejś większej frustracji (chyba że skierowanej na siebie in my case).
Ale nie ma sensu nie wiadomo jak się katować, z tempem Usy pewnie nikt by nie wygrał, a pierwszego dnia byśmy poumierali, więc lepiej iść jak komu wygodnie.

PS - next time to przyda się zabrać mniej rzeczy (głównie jedzenia) :P

Re: Wypad leśno-górski 19 - 22.06.2014

Posted: Mon Jun 23, 2014 1:46 pm
by Saovine
Z tym jedzeniem, to dużo zależy od tego, czy będziemy łazić po jakiś 'dzikich' terenach i sami układać sobie trasy i nadawać szlakom kolory (np. szlak sraczkowaty z dużą ilością krzaków na toaletę xD) czy też wykorzystamy wytyczone, popularne górskie szlaki. Skoro wspominaliśmy, że fajnie było by wybrać się w Pieniny, to raczej faktycznie mniej MREków, bo ich w sumie szkoda na takie coś.

Faktycznie trochę jedzenia się przywiozło do domu, ale i trochę go poszło na szlaku. Jednak nie żałuję tych tych naleśników z nutellą w schronisku ...nie wyprę się ich! :<

Re: Wypad leśno-górski 19 - 22.06.2014

Posted: Mon Jun 23, 2014 2:06 pm
by ryuzok
Saovine wrote: Faktycznie trochę jedzenia się przywiozło do domu, ale i trochę go poszło na szlaku. Jednak nie żałuję tych tych naleśników z nutellą w schronisku ...nie wyprę się ich! :<
We włosach i nie pachnie jak czekolada? :P

Re: Wypad leśno-górski 19 - 22.06.2014

Posted: Sat Jun 28, 2014 6:50 pm
by USAGI
Acz to była na szczęście czekolada :P
Zdjęcia wrzuciłam, mało i ne jakieś szczególnie wybitne :<
Na Chomiku są D:

Re: Wypad leśno-górski 19 - 22.06.2014

Posted: Sat Jul 05, 2014 11:53 am
by Saovine
Od Crowa się zdjęć szybko nie doczekacie. Kiedyś czekanie trwało nawet z pól roku czy rok chyba Oo Good luck! xD

Re: Wypad leśno-górski 19 - 22.06.2014

Posted: Sat Jul 05, 2014 10:25 pm
by USAGI
Crow, foto plox :)

Re: Wypad leśno-górski 19 - 22.06.2014

Posted: Sun Jul 06, 2014 8:38 am
by ryuzok
Saovine wrote:Od Crowa się zdjęć szybko nie doczekacie. Kiedyś czekanie trwało nawet z pól roku czy rok chyba Oo Good luck! xD
Właśnie się dowiedziałęm że Crow przed chwiląbył w warszawie i nie zdążyłem go kopnąć o zdjęcia... so many lose :/

Re: Wypad leśno-górski 19 - 22.06.2014

Posted: Mon Jul 21, 2014 9:21 pm
by Crow
Image
Było koło czwartej nad ranem, gdy kierowca autokaru bardzo niechętnie wysadził silną forową grupę u celu naszej podróży – w miejscowości Rytro.


Image
Szybko okazało się, że mimo zaczynającego się już nieśmiało lata jest niebiańsko zimno. Z odmętów naszych plecaków musieliśmy wydobyć najcieplejsze ubrania i przekoczować na dworcu do przybycia Usy.


Image
Gdy słoneczko w końcu doprowadziło temperaturę powietrza do poziomu tolerowalnego przez ludzi pełni zapału ruszyliśmy wzdłuż szlaku. Niestety – nie zaczęliśmy nawet pierwszego podejścia, gdy okazało się, że buty już obcierają. This is going to be fun…


Image
Nim dotarliśmy do przerwy obiadowej nawet najwytrwalsi z nas opadli nieco z sił.


Image
Szczęśliwie nie zabrakło racji żywnościowych z samopodgrzewaczami. Posiłki były może i chłodne, ale na pewno pożywne.


Image
I tak więc po całym dniu wędrówki dotarliśmy w końcu do schroniska na Przechybie. Niezapomniany widok Ryozoku uzbrojonego w baton policyjny, a przyodzianego jedynie w majtki, rzucającego się do szarży na miejscowe dziki niestety nie został udokumentowany.


Image
Rano okazało się, że uciekać z Przechyby musimy równie szybko co rodzące dziki przed Ryjkiem, gdy Saovine pociągnęła aggro właścicielki schroniska. Klątwa tej ostatniej miała się za nami ciągnąć do końca naszej podróży.


Image
Drugiego dnia ewidentnie zabrakło nam niestety GvSa, który rzucając niewybredne inwektywy w stronę bobrów oczyściłby trasę przemarszu.


Image
Pozostały więc bardziej konwencjonalne metody pokonywania przeciwności terenu.


Image
Tu demonstrujemy odrobinę obeznania z technologią – selfie zrobiona za pomocą samowyzwalacza, a nie wyciągniętej ręki.


Image
Jednym z najbardziej imponujących aspektów wyjazdu był zrobiony z wojskowych pałatek namiot Rena i Sao.


Image
Szkoda więc, że porządniejsze zdjęcia zrobiłem mu dopiero ostatniego dnia, gdy widać, że biwakujemy w objęciach cywilizacji. Nie uprzedzajmy jednak wydarzeń.


Image
Ren nie był zadowolony, gdy Sao mu złamała maszt.


Image
Mimo różnych przeciwności losu, po raz kolejny przed wyruszeniem w drogę udało się zebrać drużynę.


Image
Po ponad dwóch dniach w górach dotarliśmy do Szczawnicy. Przepełniony turystami w klapkach kurort prezentował się jakże odmiennie od tego, co widzieliśmy do tej pory.


Image
Łatwo było zapomnieć, że jeszcze kilka godzin temu byliśmy tam na górze.


Image
Podejście pod Palenice było podwójnie trudne, gdyż nie można było okazać przelatującym nad naszymi głowami ludziom na krzesełkach wyciągu jakiejkolwiek słabości.

Image
Nikt jednak nie został wytrącony z równowagi.


Image
Kolejny szczyt zdobyty. Jak miało się później okazać – ostatni, gdyż po nieudanej próbie rozbicia obozowiska na Orlicy musieliśmy wrócić od drugiej strony do Szczawnicy.


Image
Rano spakowaliśmy swoje manatki i ruszyliśmy w długą i męczącą podróż do domu. Po drodze w Katowicach spotkaliśmy się z Taiiem i jego diablolaską (dzięki!). Było fajnie, zapraszamy za rok !

Pozostałe zdjęcia na Chomiku.