Z racji iż dzień drugi wygląda troszkę przeładowanie, prawdopodobnie będziemy szli ile damy rady. Postaramy się wtedy zaplanowane odcinki nadganiać w pozostałe dni.
Podczas wchodzenia na szczyt Wysokiej, z racji na bardzo niebezpieczne podejście, będziemy musieli podzielić się na dwie grupy. Gdy jedna grupa wejdzie na szczyt, druga zostanie z plecakami, po kilku minutach się wymienimy. Przed szczytem jest coś w rodzaju polanki na której można poczekać.
Na mapce dnia drugiego kolorem różowym oznaczony jest sporny fragment trasy. Moje mapy mówią co innego, mapy online mówią co innego, więc zadecydujemy po drodze którędy iść :)
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
"Chłop kopiący ziemniaki, to proza realistyczna; chłop kopiący pomarańcze to fantastyka (lub schizofrenia); ziemniaki kopiące chłopa to Sci-Fi" R. Kot
Ej, a jak się tam dostaniemy na miejsce startu D: ? Tam jakieś busy jeżdżą ze Starego Sącza?
Zaczynamy w dzień świąteczny, co może utrudniać komunikację :/
[EDIT]
A spoko, widzę, że są połączenia ze Starego Sącza autobusem do Rytra (:
O której planujemy rozpocząć wyprawę :)?
- Roe, co robisz?
- Już dwie godziny czekam na autobus przy zmywaku.
- Roe, nadal zmywasz?
- Nie, rysuję talerze.
- Roe, pomóc ci zmywać?
- A masz wyższe?
- Nie.
- To nie możesz zbliżać się do zmywaka.
USAGI wrote:Ej, a jak się tam dostaniemy na miejsce startu D: ? Tam jakieś busy jeżdżą ze Starego Sącza?
Zaczynamy w dzień świąteczny, co może utrudniać komunikację :/
[EDIT]
A spoko, widzę, że są połączenia ze Starego Sącza autobusem do Rytra (:
O której planujemy rozpocząć wyprawę :)?
W tym tygodniu jakoś wrzucę masę tego typu szczegółów. sądzę że start około 12-13 będzie w miarę w porządku. (też nie ma sensu zaczynać nadmiernie rano).
Pod spotem wrzucam lekkie podsumowanie do mapek Taiiowych (dane z googlemapsów):
_________________________________________________
Dzień I
Do przejścia około 10-14 km, jak na początek powinno pójść bez problemu.
Z rzeczy istotnych, Przehyba to miejsce gdzie wg googlemapsów widać całe 2 dachy, więc niestety ale raczej nie liczymy na sklepy i możliwości kupnego zdobycia wody/jedzenia. W związku z tym przechodzimy najmniejszy odcinek, ale zabieramy ze sobą wszystko co potrzebne na 2 dni (woda powoduje największy ciężar), jako że mamy świeże siły nie powinno być problemów.
_________________________________________________
Dzień II
Do przejścia około 15 km.
W okolicy będziemy mijać jakieś sklepy, więc będzie można się doopatrzać w wodę/jedzenie (tylko pamiętamy że miejsce to będziemy mijali pod koniec dnia przemarszu).
_________________________________________________
Dzień III
Do przejścia około 15 km.
W okolicy znów będziemy obijali teren miejski. Dla wolących zamiast tratwy istnieje most w Krościenku, a dla hardkorów można próbować przepłynąć dynaj wpław :P
_________________________________________________
Dzień IV
Do przejścia około 15 km.
Jako że Krościenko jest ogólnie niecałe 4km od Sokolicy, dla wybitnie zmęczonych będzie istniała opcja przejścia w mega banalny i szybki sposób (droga na północ), reszta wybiera się trasą wyznaczoną przez Taiia.
_________________________________________________
W trakcie przejścia prawdopodobnie będziemy robili małe postoje (jedzenie samo się nie zje).
Z rzeczy istotniejszych pamiętajmy ze 10-15km może być pod górę, przez co w rzeczywistości może to być raczej 30km, niestety nie udało mi się znaleźć wystarczajacych na moje potrzeby map terenowych, więc ciężko mi tutaj wypowiedzieć się na 100% jak wyglądać będzie trasa.
Wygląda na to, że cały jeden dzień wcześniej trzeba poświęcić na uberdaleki dojazd. W związku z tym, że REn nie zagląda do tego tematu, muszę zadziałać za niego :P Ryjku, jak Ty się tam wybierasz? Patrzyłeś na jakieś połączenia? Na razie widzę, że drogą pociągową można wybrać Piwniczną Zdrój albo Stary Sącz. Oba dojazdy z przesiadkami i jazdy po 9-11 godzin....
ja się nadal ostro zastanawiam nad przyłączeniem się do Was... ale mam obawy, że ze mną nie wytrzymacie T_T
My boy builds coffins, he makes them all day
But it's not just for work and it isn't for play
He's made one for himself, one for me too
One of these days he'll make one for you
For you
For you
For you
Spooooooko, wytrzymamy :)
Obecny plan ludzi z wawy i okolic to wybraść się wieczorem/nocą dnia poprzedzającego wypad leśny w okolice krakowa, tam znajdziemy standardową grupkę przydrożnych murzynów, i przenocujemy, skąd też wyruszymy następnego dnia rano szczęśliwi i wypoczęci. daje nam to spore zaoszczędzenie czasu rano, a i lepsze samopoczucie.
I tak, Taiiowi coś o tym mówiłem, ale pewnie zapomniał as always, ale spokojnie, z doświadczenia cyfra wiemy że i tak nas wpuszczą:D
Lepiej dobrze przeanalizować dalszą podróż z Krakowa, bo coś czuję, że taka opcja to niepotrzebne wytapianie energii. Poddaję do przemyślenia dla Wawki dojazd bezpośredni!
Bilety w polonusie to tylko 58 zł, a na miejscu można od 4 do 12 spać w śpiworku albo pod namiotem i wypocząć po złym śnie w autobusie (bo ja pewnie bym w nim rzygała xD)
My boy builds coffins, he makes them all day
But it's not just for work and it isn't for play
He's made one for himself, one for me too
One of these days he'll make one for you
For you
For you
For you
Ubranie:
Jako że jedziemy w góry, i teren będzie dosyć leśny/polany, będize tam występowało spore natężenie różnego ustrojstwa owadów (głównie na polanach=kleszcze), zabieramy długie spodnie (polecam bojówki, można trafić przewiewne i wygodne). Buty docelowo powinny być za kostkę (raczej nie ma potrzeby zabierać dwóch par), ale nie jest to jakiś mega wymóg jeżeli ktoś jest pewny stawianych kroków, podeszwa koniecznie gruba, unikamy też butów z jakimiś siatkami i innymi cieńkimi miejscami przez które komar się przegryzie. Do tego oczywiście bielizna na zmianę (głównie temat skarpetek, które szybko będą się zużywać).
Trzeba też pamiętać o rzeczach na wypadek deszczu/chłodu, czyli docelowo bluza+kurtka przeciwdeszczowa (ale można to połączyć). Opcjonalnie polecam coś na głowę (arafatka świetnie się sprawdza, można ją namoczyć wodą i mamy super chłodzenie).
Do tego osobiście (o ile ktoś posiada) proponuję zabrać rękawiczki w których można pracować. Nie chodzi tutaj o ciepło a o to żeby były one dosyć grube i wygodne, dzięki czemu nie będziemy się martwić o ręce w trakcie pracy, jednak nie jest to żaden wymóg.
Dodam też że stwierdzenie „kleszcz nie widzi ciemnych kolorów, więc ubierz czerń”, jest po prostu niedobre (kleszcz nie ma wogóle oczu, to pieprzony xenomorph który biega po ścianach poomacku! Taii, bój się!)
Stuff:
Plecak, nie chodzi tu o super wielkie coś, mamy się do niego spakować, i ma nam być wygodnie, polecam plecaki z pasami biodrowymi (lepsze rozprowadzenie ciężaru).
Ręcznik i przybory kosmetyczne (w tym polecam zabrać nawilżane chusteczki dla dzieci, mogą być nawet lepsze niż ręcznik i cała reszta).
Dokumenty+gotówka, brak bankomatów, będziemy przechodzili w okolicach miasteczek gdzie będzie można uzupełniać wodę.
Papier toaletowy (można go zastąpić wymienionymi wcześniej chusteczkami).
Nóż, jaki mamy taki bierzemy, nie musi być super pro, ja zabiorę najpewniej 2-3 co wytłumaczę w trakcie szkolenia o nożach któregoś wieczora.
Saperka/siekierka, jeżeli ktoś ma może się przydać.
Latarka, a nawet dwie (jedna może nam paść, zbić się, wybuchnąć, lub zostać porwana przez obcych w lesie), z zapasem baterii, docelowo kiedy myślimy że baterii starczy, zabieramy jeszcze trochę, mało waży a może ratować tyłek. Jeżeli ktoś nie ma, polecam latarki z diodami LEDowymi, na jak najnormalniejsze baterie (omijać super taktyczn na baterie CR123 ze względu na ich dostępność i cenę), bardzo przydatne mogą być wszelkiej maści latarki czołowe (mamy wtedy wolne ręce).
Środek na robale, najłatwiej znaleźć coś z dużązawartością DEETu (UWAGA co psikamy Deet rozpuszcza plastik!).
Coś do rozpalania ognia, raczej żeby każdy miał COŚ, czy to zapałki, czy to krzesiwo, czy zapalniczka.
Worki na śmieci, na śmieci.
Mapy terenu po którym idziemy, mogą się przydać.
Apteczka, czyli wszelkie leki, plastry itp których możemy potrzebować, proponuję też zabrać coś na odciski.
Jedzenie:
Przedewszystkim woda, proponuję liczyć conajmiej 2 litry dziennie. Polecam pakować wodę w butelki 0.5l, lepiej rozłożymy je w plecaku, łatwiej posługiwać się małąbutelką (która po opróżnieniu może mieć inne zastosowanie). Można też skorzystać z tzw CamelBacków, fajny system, dużo daje, jednak jest to dodatkowy koszt (w gosporcie można je dostać bodaj po 20-25zl).
Coś do gotowania, polecam zabrać kawałek czystego drutu i mini saperkę (zastępuje kuchenkę), oraz naczynia na których możemy gotować bezpośrednio (czyli wsadzić je w ogień). Lub coś czym ugotujemy, tu jest pewien zgrzyt, osobiście uważam to za zbędne (ale sam mini kuchenkę wezmę), ale innym może się przydać. Staramy się unikać dużych kuchenek z butlami gazowymi, polecał bym tutaj kuchenki Esbit na paliwo stałe, cena śmieszna (10zl?) zajmują tyle miejsca co 2 paczki papierosów, są ciężki do zabicia, a wygodne i użyteczne. Do tego pamiętajmy o zabraniu czegos w czym zagotujemy wodę (czy to miska, czy butelka).
Naczynia, bo czymś i na czymśzjeść musimy.
Jedzenie samo w sobie, tutaj polecam rzeczy które wytrzymują dużo czasu na zewnątrz lodówki, czyli kiełbaski, suchary (razem z Taiiem napewno wspomożemy nie jednym, hahaha), tortilla (jako pieczywo niezniszczalne), i inne trwałe jedzonko które może nam przyjść do głowy. Osobiście zabieram racje żywnościowe ze względu na wytrzymałość, kaloryczność, i małą wielkość/wagę, jeżeli ktoś chce mogę pomóc w tym temacie ze znalezieniem itp. Przysdatny może być też prowiant „szybki” jak batoniki, kabanosy, itp (do jedzenia w drodze).
Spanie:
Temat w sumie najbardziej porąbany, bo zależy czego kto wymaga, więc daje dwie opcje:
Łatwa (ale ciężka), czyli namior, śpiwór, karimata, znane i lubiane przez wszystkich ma wiele zalet, ale zajmuje dużo miejsca i jest ciężkie (z drugiej strony biorąc namiot kilkuosobowy możemy sięzmieniać z drugą osobą w noszeniu).
Hardcore dla pojebusów (ale lekka), czyli śpiwór, coś co posłuży nam za zadaszenie (tarp, pałatka, płachta), hamak lub inny system amortyzacji od podłoża jak karimata+bivy. Warto tu pamiętać o tym że same pałatki wojska polskiego są bardzo uniwersalne, mega tanie i mocne, oraz da się z nich zrobić namiot (przez co je polecam).
Bonus info, proponuję pomyśleć też o nocnym rajdzie robali, czyli postarajmy się o jakąś moskitierę lub cośinnego co w trakcie snu uchroni nas przed (tak pięknie Zergowo z angielska) INFESTATION!
Czego nie braść:
Waliski z kółkami/torby, bo idziemy w las w którym pomijając wygodę, będzie to samobójstwem.
Zbędnej elektroniki, sądzę że wystarczy komórka, jeżeli komuś prawdopodobnie padnie ewentualny powerbank (nie będize podłączenia do prądu, jestę huję, kłamałem i nie biorę agregatu).
Rzeczy niewygodnych do noszenia (pacz wyżej).
Rzeczy zbędnych (dzbanek 2l na sok i zestaw porcelanowych filiżanek), lub takich których nie chcemy zniszczyć (jak ta umowa o kredyt z bankiem).
Zupki chińskie, bo tak lekkie i małe jak mogą się wydawać, po 4 dniach sprawią że będziemy odwodnieni a lekarz powie nam że nie widać abyśmy przez tydzień cokolwiek jedli.
Jeżeli ktokolwiek ma jakieś wątpliwości czy nie wziąć czegośdodatkowego, lub czegoś nie zabierać niech pyta
PS -
Pakowanie się:
Polecam plecaki z pasem biodrowym.
Rzeczy ciężkie pakujemy na górną część plecaka, a lekkie na dolną, daje to lepsze rozłożenie masy plecaka.