Prometeusz [spoilery]
Moderator: Crow
Prometeusz [spoilery]
prometeusz - ogólnie fajny film, tylko zostawił mi trochę mindfucków (poza tym co było mówione):
kutasokobry (te wężowate obce, chyba wczesne facehuggery) - w tym momencie film to był dla mnie kapitan bomba w kosmosie, wpadli na miejsce libacji obcych (w dzbankach jest bimber) i tu nagle kutasokobra wchodzi komuś do buzi, potem budzą obecego którego po imprezie boli głowa, i mu krzyczą, więc ich pozabijał... a, no i ludzie powstali bo janek odlał się do strumyka na ziemii...
poza tym, kobieta urodziła ośmiornice - wszyscy ją osrali... czy w przyszłości to ma być w pewnym sensie "normalne"?
plot-holes:
nasz duży obcy powinien był wrócićna krzesło pilota, tam został znaleziony przez załogę Nostromo. poza tym ich statek powinien być względnie pusty i mieć jakiś czujnik ruchu - a tutaj znajdujemy trochę ciał i wogóle.
no i na koniec wada robienia pierwszej części sporo po drugiej - Nostromo, wielki statek transportowy będący dziełem kryzysu w 2200 roku - a chociaż tak wygląda porównanie komputerów, no poważnie, prometeus super wypas nowoczesny statek, a nostromo naprędząło Comodore x64....
a poza tym film mi się bardzo podobł, fajny klimat itp :P
kutasokobry (te wężowate obce, chyba wczesne facehuggery) - w tym momencie film to był dla mnie kapitan bomba w kosmosie, wpadli na miejsce libacji obcych (w dzbankach jest bimber) i tu nagle kutasokobra wchodzi komuś do buzi, potem budzą obecego którego po imprezie boli głowa, i mu krzyczą, więc ich pozabijał... a, no i ludzie powstali bo janek odlał się do strumyka na ziemii...
poza tym, kobieta urodziła ośmiornice - wszyscy ją osrali... czy w przyszłości to ma być w pewnym sensie "normalne"?
plot-holes:
nasz duży obcy powinien był wrócićna krzesło pilota, tam został znaleziony przez załogę Nostromo. poza tym ich statek powinien być względnie pusty i mieć jakiś czujnik ruchu - a tutaj znajdujemy trochę ciał i wogóle.
no i na koniec wada robienia pierwszej części sporo po drugiej - Nostromo, wielki statek transportowy będący dziełem kryzysu w 2200 roku - a chociaż tak wygląda porównanie komputerów, no poważnie, prometeus super wypas nowoczesny statek, a nostromo naprędząło Comodore x64....
a poza tym film mi się bardzo podobł, fajny klimat itp :P
tmp
1sza rzecz. Tak Ryu zgadza sie to byly wczesne face'y przed ewolucja
2ga rzecz. Tutaj sam do konca nie wiem jak wyszlo ze, wytatuowany gosciu troszke sponiewierany przezyl, torszke go pozmienialo i dostal furii...moze jes tak jak mowisz p;
3cia rzecz...a moze to duze cos to byla krolowa face'ow Oo
4ta rzecz...Nie nie nie Ryjek Nostromo to juz insza planeta...dlatego zostal znaleziony na fotelu a tym bardziej jak sie przyjzysz ma juz dziure w klate piersiowej i jest mniejsza. A tutaj jest cos propo planet, prosze [;
Two problems for me with LV223 and LV426, bearing in mind both moons are in the Zeta-Reculi system.
1/ Assuming Aliens is cannon to Ridley Scott's Alien Universe, why wasn't LV223 terraformed rather than LV426 in Cameron's movie?
LV223 - near Earth atmosphere, where DNA-identical beings reside
LV426 - sub-zero, rocky, windy environment with inhospitable atmosphere
Seems either a massive plot-hole or something to be addressed in a sequel.
2/ Why didn't Prometheus pick up the distress signal / warning from the derelict? There are no radio signals at all on LV223 so wouldn't have been any interference.
Seems either a massive plot-hole or something to be addressed in a sequel!
If there is a sequel, it will presumably involve the destruction of LV223 and a trip to LV426...
Jak chcesz to mozesz tutaj poczytac sobie jeszcze:
http://www.prometheusforum.net/discussi ... poilers/p1
EDIT: Widze ze juz meph mnie uprzedzil [;
2ga rzecz. Tutaj sam do konca nie wiem jak wyszlo ze, wytatuowany gosciu troszke sponiewierany przezyl, torszke go pozmienialo i dostal furii...moze jes tak jak mowisz p;
3cia rzecz...a moze to duze cos to byla krolowa face'ow Oo
4ta rzecz...Nie nie nie Ryjek Nostromo to juz insza planeta...dlatego zostal znaleziony na fotelu a tym bardziej jak sie przyjzysz ma juz dziure w klate piersiowej i jest mniejsza. A tutaj jest cos propo planet, prosze [;
Two problems for me with LV223 and LV426, bearing in mind both moons are in the Zeta-Reculi system.
1/ Assuming Aliens is cannon to Ridley Scott's Alien Universe, why wasn't LV223 terraformed rather than LV426 in Cameron's movie?
LV223 - near Earth atmosphere, where DNA-identical beings reside
LV426 - sub-zero, rocky, windy environment with inhospitable atmosphere
Seems either a massive plot-hole or something to be addressed in a sequel.
2/ Why didn't Prometheus pick up the distress signal / warning from the derelict? There are no radio signals at all on LV223 so wouldn't have been any interference.
Seems either a massive plot-hole or something to be addressed in a sequel!
If there is a sequel, it will presumably involve the destruction of LV223 and a trip to LV426...
Jak chcesz to mozesz tutaj poczytac sobie jeszcze:
http://www.prometheusforum.net/discussi ... poilers/p1
EDIT: Widze ze juz meph mnie uprzedzil [;
Struktura Kościoła:
FatherDirector
GeneralPriest
PaciorekSpecialist
KazaniaWriter
GodAssistant
SacramentPriceAnalyst
TacaAccountant
CołaskaCounter
Ministrant'sPantyRemover
ZygotaWatchpriest
LastContactPriest
OłtarzDesigner
KadzidłoDeveloper
FatherDirector
GeneralPriest
PaciorekSpecialist
KazaniaWriter
GodAssistant
SacramentPriceAnalyst
TacaAccountant
CołaskaCounter
Ministrant'sPantyRemover
ZygotaWatchpriest
LastContactPriest
OłtarzDesigner
KadzidłoDeveloper
Re: Na co do kina?
Czego się czepię:
Podobnie jak w pierwszm filmie AvP, ekspedycja naukowa ni cholery nie robi wrażenia autentycznej. Praktycznie od samego początku idzie się domyśleć, kto idzie na odstrzał, a kto ma szanse przeżyć bliżej końcówki. I to jest fail, bo przewidywalny horror to żaden horror. David daje radę - dobre teksty, świetnie zagrana postać, godny następca Bishopa. Dawidek mógłby zostać głównym bohaterem tego filmu gdyby nie Weyland, który nie wiedzieć po ki kuj w środku filmu wyskakuje z zamrażarki i straszy słabizną dialogów i miernotą aktorską.
Shaw to czysta kalka z Rypnij (nawet fryzurka z czasem robi się podobna). Tu pobiega po obcej planecie, tam powkurwia Korporacyjnych, raz na jakiś czas urodzi obcego - przerabialiśmy ten temat. Z pani doktor byłaby nawet godna następczni Ellenki gdyby nie dwie główne sceny komediowe Promyka, czyli maraton po pokładzie z brzuchem połatanym przez zszywacz biurowy i ulubiony przez wszystkich "obwarzanek".
Podobnie jak w pierwszm filmie AvP, ekspedycja naukowa ni cholery nie robi wrażenia autentycznej. Praktycznie od samego początku idzie się domyśleć, kto idzie na odstrzał, a kto ma szanse przeżyć bliżej końcówki. I to jest fail, bo przewidywalny horror to żaden horror. David daje radę - dobre teksty, świetnie zagrana postać, godny następca Bishopa. Dawidek mógłby zostać głównym bohaterem tego filmu gdyby nie Weyland, który nie wiedzieć po ki kuj w środku filmu wyskakuje z zamrażarki i straszy słabizną dialogów i miernotą aktorską.
Shaw to czysta kalka z Rypnij (nawet fryzurka z czasem robi się podobna). Tu pobiega po obcej planecie, tam powkurwia Korporacyjnych, raz na jakiś czas urodzi obcego - przerabialiśmy ten temat. Z pani doktor byłaby nawet godna następczni Ellenki gdyby nie dwie główne sceny komediowe Promyka, czyli maraton po pokładzie z brzuchem połatanym przez zszywacz biurowy i ulubiony przez wszystkich "obwarzanek".
Re: Na co do kina?
PS - jeżeli alieny powstały najwcześniej w 2200, to znaczy że teoria z AvP wg której predatory polowały na alieny u inków jest błędna...lub predatory mają wehikuł czasu!
no i ogółem zgodzę się że mogli olać mr. grandpa i zostawić bo na ziemii, tak czy siak robo nazi dał radę, chociaż sądzę że jak na robota miał zbytnio nazi język..."nie wiedziałem że masz to w sobie" robo nazisto! :P
ps- co do autentyczności ekspedycji naukowej - dla mnie są ok, w końcu palą zioło, nie wiedzą co robią, no i badają obcą technologię w oparciu o kamienie, co jest jak najbardziej logiczne, ale spokojnie, naukowcy już tak mają!
no i ogółem zgodzę się że mogli olać mr. grandpa i zostawić bo na ziemii, tak czy siak robo nazi dał radę, chociaż sądzę że jak na robota miał zbytnio nazi język..."nie wiedziałem że masz to w sobie" robo nazisto! :P
ps- co do autentyczności ekspedycji naukowej - dla mnie są ok, w końcu palą zioło, nie wiedzą co robią, no i badają obcą technologię w oparciu o kamienie, co jest jak najbardziej logiczne, ale spokojnie, naukowcy już tak mają!
Re: Na co do kina?
A kogo obchodzi jakaś tam teoria z jakiegoś tam śmiesznego filmu niby bazującego na AvP?
A co do ekspedycji naukowej, mi bardziej przypominała załogę Nostromo, niż jakichś tam doktorków. Cpt. Janek żywcem prawie przypominał zachowanie Dallasa, a nawet był jeszcze bardziej olewający (słynne 'znak życia kilometr od was, a nie, to był tylko jakiś błysk, słodkich snów'), pozostali to wypisz wymaluj Parkery, Lamberty, Bretty... a prometeuszowy David miał spokój Bishopa i pokiełbaszony cybernetyczny mózg Asha.
Ale za cholerę to nie ekipa naukowa.
A co do ekspedycji naukowej, mi bardziej przypominała załogę Nostromo, niż jakichś tam doktorków. Cpt. Janek żywcem prawie przypominał zachowanie Dallasa, a nawet był jeszcze bardziej olewający (słynne 'znak życia kilometr od was, a nie, to był tylko jakiś błysk, słodkich snów'), pozostali to wypisz wymaluj Parkery, Lamberty, Bretty... a prometeuszowy David miał spokój Bishopa i pokiełbaszony cybernetyczny mózg Asha.
Ale za cholerę to nie ekipa naukowa.
'cos im the definition of the worst kind of mean
so... are you rebel?
so... are you rebel?
Re: Na co do kina?
mam taką teorię, może prawdziwa ekipa naukowa na propozycje zamrożenia w lodówcei wysłania ich 2 lata od domu, "bo mapa tam prowadzi" tam odmrożeniu i szukaniu obcych form życia, stwierdziła że może jednak zostaną w domu... iiiiiii, musieliśmy znaleźć zastępstwo, więc gratulujemy szczęśliwy zwycięzco teleturnieju, opłacimy ci studia, a jak tylko je skończysz damy możliwość wybrania się na obcą planetę w poszukiwaniu obych form życia! :Droevean wrote:A kogo obchodzi jakaś tam teoria z jakiegoś tam śmiesznego filmu niby bazującego na AvP?
A co do ekspedycji naukowej, mi bardziej przypominała załogę Nostromo, niż jakichś tam doktorków. Cpt. Janek żywcem prawie przypominał zachowanie Dallasa, a nawet był jeszcze bardziej olewający (słynne 'znak życia kilometr od was, a nie, to był tylko jakiś błysk, słodkich snów'), pozostali to wypisz wymaluj Parkery, Lamberty, Bretty... a prometeuszowy David miał spokój Bishopa i pokiełbaszony cybernetyczny mózg Asha.
Ale za cholerę to nie ekipa naukowa.
PS- fak, wziął bym udział w tym konkursie :/
tmp
Prometeusz... oh, jestem rozdarty. Z jednej strony film miał kapitalny nastrój. Przyczyniła się do tego tak świetna oprawa muzyczna, bardzo dobre efekty specjalne (w tym full 3d) jak i porządna fabuła. Ta ostatnia przynajmniej z całościowego punktu widzenia, bo konkretne rozwiązania często przyprawiały o ból zębów.
Być może za te niecałe sto lat poziom inteligencji rasy ludzkiej w drastyczny sposób się obniży, ale zdecydowana większość załogi zachowywała się w sposób idiotyczny. Od organizacji misji (rozumiem, że jej cel ma pozostać tajny, ale żeby nawet nie przedstawić sobie załogi ?) po zachowanie asystentów z końcowych scen komuś co chwila brakowało piątej klepki.
Spoiler
Najbardziej zirytowała mnie jednak scena z 'obwarzankiem'. Robo-nazi i Vickers były jedynymi członkami załogi którzy myśleli. Bardzo nie lubię, jak przez cały film ktoś zachowuje się pro, a tu nagle pod koniec spada na niego statek.
/Spoiler
Mimo niedociągnięć w fabule, w zachowaniach bohaterów i rozwiązaniach technicznych, Prometeusz to 'stare dobre SF', a nie kolejny Pocahontas. Jeśli nie ragequitujesz na detale w stylu braku logów z komunikacji radiowej - bardzo polecam.
Być może za te niecałe sto lat poziom inteligencji rasy ludzkiej w drastyczny sposób się obniży, ale zdecydowana większość załogi zachowywała się w sposób idiotyczny. Od organizacji misji (rozumiem, że jej cel ma pozostać tajny, ale żeby nawet nie przedstawić sobie załogi ?) po zachowanie asystentów z końcowych scen komuś co chwila brakowało piątej klepki.
Spoiler
Najbardziej zirytowała mnie jednak scena z 'obwarzankiem'. Robo-nazi i Vickers były jedynymi członkami załogi którzy myśleli. Bardzo nie lubię, jak przez cały film ktoś zachowuje się pro, a tu nagle pod koniec spada na niego statek.
/Spoiler
Mimo niedociągnięć w fabule, w zachowaniach bohaterów i rozwiązaniach technicznych, Prometeusz to 'stare dobre SF', a nie kolejny Pocahontas. Jeśli nie ragequitujesz na detale w stylu braku logów z komunikacji radiowej - bardzo polecam.
Re: Na co do kina?
LoL to samo miałem. Ja rozumiem wielki stres gdy leci na mnie pół kilometrowy statek, ale czy muszę biec w kierunku, w którym upada jeśli wystarczy, że skręcę 5 metrów w prawo i jestem bezpieczny?
Nie licząc samej atmosfery Prometeusz niestety ssie. Masa plot-holi:
- Na czym urosła ośmiornica zamknięta w statku ratunkowym. W tym med-labie nie było nic do jedzenia.
- Dlaczego Inżynier poleciał zabić bohaterkę, jeśli miał całą dolinę pełną identycznych statków. Ja rozumiem rage - gdy kobieta niszczy Ci najnowszy model kosmicznego ferrari, ale że aż tak?
- Pan Prezes to najbardziej niezrozumiała wstawka w całym filmie. Mogło się obyć kompletnie bez niego i film byłby znacznie lepszy.
- Dlaczego ze wszystkich członków załogi android wybiera sobie na królika doświadczalnego jednego z cenniejszych członków. Naprawdę... strata jakiegoś technika w ładowni kosztuje znacznie mniej.
- Jak to jest, że Medyk i Geolog zgubili się w statku, jeśli jeden z nich był expertem od urządzeń mapujących i miał przy sobie urządzenia do nadzoru tych sond, tymczasem reszta zespołu wybiegła ze statku bez problemu.
Nie licząc samej atmosfery Prometeusz niestety ssie. Masa plot-holi:
- Na czym urosła ośmiornica zamknięta w statku ratunkowym. W tym med-labie nie było nic do jedzenia.
- Dlaczego Inżynier poleciał zabić bohaterkę, jeśli miał całą dolinę pełną identycznych statków. Ja rozumiem rage - gdy kobieta niszczy Ci najnowszy model kosmicznego ferrari, ale że aż tak?
- Pan Prezes to najbardziej niezrozumiała wstawka w całym filmie. Mogło się obyć kompletnie bez niego i film byłby znacznie lepszy.
- Dlaczego ze wszystkich członków załogi android wybiera sobie na królika doświadczalnego jednego z cenniejszych członków. Naprawdę... strata jakiegoś technika w ładowni kosztuje znacznie mniej.
- Jak to jest, że Medyk i Geolog zgubili się w statku, jeśli jeden z nich był expertem od urządzeń mapujących i miał przy sobie urządzenia do nadzoru tych sond, tymczasem reszta zespołu wybiegła ze statku bez problemu.
Nothing is impossible
Re: Prometeusz [spoilery]
Wydzieliłem osobny topic na spoilowanie do woli. Po 'przetrwaieniu' filmu przez kilka dni doszedłem do wniosku, że wiele wątpliwości które miałem na temat niespójności fabuły było przedwczesne. Może niektóre wytłumaczenia są na wyrost, ale zdaje się, że fabuła jest jednak całkiem spójna.
Część z moich wcześniejszych wątpliwości wynikła też z detali, na które nie zwróciłem uwagi. Przykładowo scena z młotopedą (?). Inicjalną reakcją było oczywiście wyśmianie idiotyzmu biologa, próbującego obłaskawić obcy gatunek zwierzęcia, drastycznie przypominającego kobrę szykującą się do ataku. Dopiero później przypomniałem sobie, że chwilę wcześniej geolog poczęstował go jakimś ziołem, które palił. Skoro biolog był na haju, to dużo bardziej realistyczne wydaje mi się jego zachowanie 'o, jaki fajny zwierzaczek'.
W kwestiach które poruszył Distant:
- Na czym urosła ośmiornica? Mogła mieć odpowiedni zapas pożywienia zgromadzony jeszcze od porodu. Mogła wpierdzielać czarną materię. Mogła jakieś proteiny znaleźć w medykamentach z kabiny. Super szybki wzrost jest cechą xenów, którą widzimy we wszystkich częściach sagi, więc pod tym względem wzrost ośmiornicy jest spójny.
- Czemu inżynier poleciał zabić bohaterkę? Wszelkie pytania o motywację zachowań obcej rasy są dość ryzykowne. Na pewno nie musiał posługiwać się ludzką logiką. Równie dobrze można pytać, czemu w pierwszej scenie inżynier postanowił się poświęcić.
- Pan prezes. To właśnie dzięki jego obecności na statku reszta wydarzeń ma sens. Pokazuje, że misja nie jest zorganizowana jako krok w rozwoju ludzkości (tak, jak w to wierzyli Shaw i Holloway), tylko kaprys miliardera pragnącego żyć wiecznie. Czemu kadra naukowa była niezdyscyplinowana i zdezorganizowana ? Ponieważ to była tylko przykrywka. Prawdziwym celem misji było dać umierającemu prezesowi szansę (choćby śladową) na przedłużenie życia.
- Czemu na królika doświadczalnego David obrał Hollowaya? Holloway na tym etapie nie był wcale istotny dla celu misji (zdefiniowanego jak wyżej, David starał się wypełniać cel postawiony przez prezesa). Można wręcz twierdzić, że technicy byli dla Weylanda istotniejsi (sprawniejsze działanie statku), niż naukowiec. Na tym etapie Weyland tak na prawdę potrzebował tylko Davida i obsługi technicznej statku. Dodatkowo David, mimo że 'nie miał duszy', nie lubił Hollowaya. I w końcu - od niego bez większych problemów uzyskał 'pozwolenie' na przeprowadzenie eksperymentu.
- Czemu geolog i biolog się zgubili. Narzędzia do nadzoru sond były na statku, geolog tylko je wypuścił. Bez mapy był równie dobrze obeznany w terenie, jak każdy inny. Do tego był spanikowany i na haju.
Część z moich wcześniejszych wątpliwości wynikła też z detali, na które nie zwróciłem uwagi. Przykładowo scena z młotopedą (?). Inicjalną reakcją było oczywiście wyśmianie idiotyzmu biologa, próbującego obłaskawić obcy gatunek zwierzęcia, drastycznie przypominającego kobrę szykującą się do ataku. Dopiero później przypomniałem sobie, że chwilę wcześniej geolog poczęstował go jakimś ziołem, które palił. Skoro biolog był na haju, to dużo bardziej realistyczne wydaje mi się jego zachowanie 'o, jaki fajny zwierzaczek'.
W kwestiach które poruszył Distant:
- Na czym urosła ośmiornica? Mogła mieć odpowiedni zapas pożywienia zgromadzony jeszcze od porodu. Mogła wpierdzielać czarną materię. Mogła jakieś proteiny znaleźć w medykamentach z kabiny. Super szybki wzrost jest cechą xenów, którą widzimy we wszystkich częściach sagi, więc pod tym względem wzrost ośmiornicy jest spójny.
- Czemu inżynier poleciał zabić bohaterkę? Wszelkie pytania o motywację zachowań obcej rasy są dość ryzykowne. Na pewno nie musiał posługiwać się ludzką logiką. Równie dobrze można pytać, czemu w pierwszej scenie inżynier postanowił się poświęcić.
- Pan prezes. To właśnie dzięki jego obecności na statku reszta wydarzeń ma sens. Pokazuje, że misja nie jest zorganizowana jako krok w rozwoju ludzkości (tak, jak w to wierzyli Shaw i Holloway), tylko kaprys miliardera pragnącego żyć wiecznie. Czemu kadra naukowa była niezdyscyplinowana i zdezorganizowana ? Ponieważ to była tylko przykrywka. Prawdziwym celem misji było dać umierającemu prezesowi szansę (choćby śladową) na przedłużenie życia.
- Czemu na królika doświadczalnego David obrał Hollowaya? Holloway na tym etapie nie był wcale istotny dla celu misji (zdefiniowanego jak wyżej, David starał się wypełniać cel postawiony przez prezesa). Można wręcz twierdzić, że technicy byli dla Weylanda istotniejsi (sprawniejsze działanie statku), niż naukowiec. Na tym etapie Weyland tak na prawdę potrzebował tylko Davida i obsługi technicznej statku. Dodatkowo David, mimo że 'nie miał duszy', nie lubił Hollowaya. I w końcu - od niego bez większych problemów uzyskał 'pozwolenie' na przeprowadzenie eksperymentu.
- Czemu geolog i biolog się zgubili. Narzędzia do nadzoru sond były na statku, geolog tylko je wypuścił. Bez mapy był równie dobrze obeznany w terenie, jak każdy inny. Do tego był spanikowany i na haju.
Re: Prometeusz [spoilery]
Jeśli dobrze zrozumiałem cykl rozrodczy tej broni masowej zagłady Inżynierów to mamy:
1) czarna maź z dzbanów
2) czarna maź miesza się z DNA osobnika
3) osobnik ze zmienionym DNA (czyli również nasieniem) prokreuje z innym osobnikiem innej płci tej samej rasy
4) zapłodnienie powoduje burzliwy wzrost embrionu
5) rodzi się ośmiorniczka
6) rośnie
7) bardzo rośnie
8) ośmiorniczka zamienia się w ośmiornicę
9) łapie jakiegoś delikwenta, składa jajo, umiera
10) jakiś czas później z klaty delikwenta wychodzi humanoidalne coś
Nic dziwnego, że to była eksperymentalna broń. Za dużo pierdolenia się 'weź znajdź to, idź tam, wykop łopatkę'.
Pewnie Inżynierowie udoskonalali ją, aż do momentu kiedy Nostromo zahaczył o LV-426.
1) czarna maź z dzbanów
2) czarna maź miesza się z DNA osobnika
3) osobnik ze zmienionym DNA (czyli również nasieniem) prokreuje z innym osobnikiem innej płci tej samej rasy
4) zapłodnienie powoduje burzliwy wzrost embrionu
5) rodzi się ośmiorniczka
6) rośnie
7) bardzo rośnie
8) ośmiorniczka zamienia się w ośmiornicę
9) łapie jakiegoś delikwenta, składa jajo, umiera
10) jakiś czas później z klaty delikwenta wychodzi humanoidalne coś
Nic dziwnego, że to była eksperymentalna broń. Za dużo pierdolenia się 'weź znajdź to, idź tam, wykop łopatkę'.
Pewnie Inżynierowie udoskonalali ją, aż do momentu kiedy Nostromo zahaczył o LV-426.
'cos im the definition of the worst kind of mean
so... are you rebel?
so... are you rebel?